Akra Posted February 3, 2006 Posted February 3, 2006 Mam 4 miesięcznego szczeniaczka. Jestem zdziwiona, on w ogole nie interesuje się zabawkami. Jak nakręcić psiaka na zabawę?? Próbowałam różnych sposobów. Pomóżcie Quote
Wind Posted February 3, 2006 Posted February 3, 2006 Akra napisał(a):Mam 4 miesięcznego szczeniaczka. Jestem zdziwiona, on w ogole nie interesuje się zabawkami. Jak nakręcić psiaka na zabawę?? Próbowałam różnych sposobów. Pomóżcie Hmmm ... zapytam troche przewrotnie. Skoro teraz zalezy Ci na nakreconym, zywiolowym psie, to czemu takiego badz co badz spokojnego wybralas? W. Quote
Guest Mrzewinska Posted February 3, 2006 Posted February 3, 2006 Na odleglosc nikt nie wie, jakis sposobow uzywalas, jak sie z psem bawisz, jaki to pies, skad i w jakim wieku kupilas, to wszystko jest wazne. Zapros do siebie szkoleniowca, lub kogos kto psa dobrze wyszkolil, lub wez lekcje w psim przedszkolu. Zofia Quote
Akra Posted February 3, 2006 Author Posted February 3, 2006 Zgadza się wzięłam spokojnego psiaka ale nie zawsze człowiek robi co chce, nieraz robi to co musi. Mam 4 letnią córeczkę która boi się psów, zależało mi na tym aby nie zraziła się do szczeniaka i dlatego taka decyzja. Pani Zosiu to owczarek szetlandzki zabrany w od matki w wieku 3,5 miesiąca troche lękliwy ale jesteśmy na dobrej drodze to wyprowadzenia go na psa. Chciałabym aby aportował ale z zabawkami jest naprawdę problem. Jeżeli bierze coś do pyszczka to po to aby podgryzać. Tragedii nie będzie jeżeli nie będzie się bawił patykiem i piłką ale jednak żal. Tym bardziej, że kiedyś miałam ONkę i jednak mam sentyment do tego typu zabaw. Quote
Guest Mrzewinska Posted February 3, 2006 Posted February 3, 2006 Jezeli cokolwiek bierze do pyszczka, to sie da, nie od razu, ale sie da. Tyle ze dobry fachura od obudzania checi i pasji aportowania musi zobaczyc zwierzatko. Zofia A ona miala jakis kontakt z ludzmi, czy siedziala w klatce z matka tylko, albo sama? Z jakiej hodowli - domowej, kojcowej? Quote
Akra Posted February 3, 2006 Author Posted February 3, 2006 Psiaczek wzięty z duzej hodowli domowej. Wiem że za późno wzięty ale doszłam do wniosku, że sobie poradzę z socjalizacją. Powoli wszystko zaczyna się ukladać chociaż wiem że ogrom pracy przede mną. (Zanim wzięłam psiaczka dwa razy przeczytałam Pani blog o Raszce. Prosze ją ode mnie wymiziać). Musze przyznać że dużo mi to dało. Widzę że będę musiała poszukać rady u specjalisty. Jak na razie próbuje sama, jeżeli w przeciągu tygodnia nie będzie efektów to się złamię. Ostatecznie to jeszcze szczeniak który jest u mnie czwarty tydzień. Quote
PATIszon Posted February 3, 2006 Posted February 3, 2006 Skoro to mlodziutka szelciaczka, to moze warto zakrecic sie kolo agility. Tam prawie wszyscy pracuja na zabawke (pileczke) , na pewno pomogliby Ci w pracy nad nia. Wiem, ze sa organizowane psie przedszkola z elementami agility, mysle, ze moglabys sprobowac. Zajrzyj do dzialu Agility. Tam jest linkownia, a wniej adresy klubow. We Wroclawiu masz w czym wybierac pod tym katem. :) Quote
Guest Mrzewinska Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 Szkoda ze tak daleko - ja mieszkam w Krakowie i lubie uczyc aportu. Zwlaszcza psy, ktore z tym maja problemy, to swietna zabawa i radocha dla obu stron, jak pies odkrywa urok aportowania. We Wroclawiu szkolek duuuzo. Jeli sunieczka cos do dzioba bierze, a jest niesmiala - najpierw pracowalabym bez slowa, tylko mimika zachecajac. nie moze miec za duzo zabawek, bawic sie trzeba inna, nie ta, ktora dostepna na co dzien. Zachecaj siedzac w trakcie zabawy na podlodze. Z moich ciekawszych przypadkow - jamniczka, ktorej nosem turlalam aport w publicznym parku i ON ktoremu ukochany nalesnik zawijalo sie w sciereczke,,,jak sciereczke wzial, to dostawal nalesnik, a potem zaczal lapac sciereczke zawiazana w suply, a potem bylo z gorki. Jak obudzisz cien ciekawosci, zainteresowanie, popatrzy, podejdzie, powacha - da sie, a jak ona pogryza, to na pewno da sie. Zofia Quote
Akra Posted February 4, 2006 Author Posted February 4, 2006 Pani Zosiu dzięki za wskazówki, na pewno je wykorzystam. Oby cierpliwości wystrczyło. A ten szelcik to piesek nie suczka. Bardzo pojętny. A Pani rady czytam zawsze z ogromnym zaciekawieniem. Pozdrowionka Quote
madzior_ka Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 w przeciągu tygodnia nie będzie efektów to się złamię. nie można wychodzić z takiog założenia! efekty na pewno będą, ale czasem na efekt rzeba poczekać.... ja bym zaczęła od kupienia jakiejs zabawki na kotra bedzemy nakrecac i robila cos takiego: zabawka nie jest dostepna dla psa normalnie, bo jest to specjalna zabawka, za ktora pies ma szalec, wiec przez pierwsze dni przed daniem psu jedzenia do miski wyciagamy zabawke z szuflady ale bardzo aktorsko zachwycamy sie nia i cieszymy i NIE DAJAC psu bawimy sie nia nie zwracajac kompletnie uwagi na zachowanie psa ale nie dajac mu jej złąpać my sie bawimy a pie jest biernym widzem tej zabawy, a potem wkładamy zabawke do szuflady i już jak gdyby nigdy nic dajemy psu jeść stopniowo z dnia na dzień pozwalamy psu jak widzimy że straznie chce złapać zabawkę ale najpierw na momencik i od rauz koniec tak aby kończyć gdy pies dopiero co si rozkręcił, wtedy będze pragmął tej zabawki jak niczego innego i jak uzyskamy psa skaczącego już na sam widok zabawki to wtedy ,można zaczać uczyć na zabawke np. agility używając jej jako nagrody:) a co do aportu to formalnego aportu takiego przyoszenia z siadem przed nami mozna nauczyc nawet psy bez pasji aporterskiej, ba podobno nawet jhest to łatwijesze gdy instynkt nie przeszkadza, trzeba tylko stopniowo do tego dojść nagradzakjąc każdy etap Ps. może zainteresujesz się szkoleniem klikerowym, dzięki któremu ja nauczyłam się pracowac z mopim psem: www.kliker.z.pl oraz http://www.westnet.com.au/b-m (interbetowa wersja super książki - jest tam wszystko!) Quote
AM Posted February 5, 2006 Posted February 5, 2006 Mrzewinska napisał(a): Z moich ciekawszych przypadkow - jamniczka, ktorej nosem turlalam aport w publicznym parku Zofia A ja myślałam, że bieganie na kolanach z koziołkiem do aportu w zębach to przesada... :lol: :lol: :lol: ;) Quote
betty_labrador Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 AM napisał(a):A ja myślałam, że bieganie na kolanach z koziołkiem do aportu w zębach to przesada... :lol: :lol: :lol: ;) dla mnie to duza przesada.... Quote
Guest Mrzewinska Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 A dla mnie zaden skuteczny sposob nie jest przesadny. Jamniczka miala przez bardzo bolesny wypadek zle skojarzenia z aportem i czlowiekiem - przypadkowe, nie zawinione, i musialam ja przekonac ze: 1. aport jej nie uderzy 2. czlowiek rzucajacy aport nie rzuci w nia niczym bolesnie 3. aport sluzy do zabawy i wspolpracy i wszystko warto brac w dziob, bo czlowiek sie ucieszy i nagrodzi. Jamniki sa psami doskonale pamietajacymi urazy, mialam na to ok. 10 dni. Po tych 10 dniach suka aportowala wszystko - drewno, skore, metal, szukala aportu i na sladzie i wyrzuconego w wysoka trawe. Wiec moim zdaniem warto bylo. To, ze ludzie w parku patrzyli ze zdumieniem - nie mialo dla mnie zadnego znaczenia, byly komentarze zabawne i zgorszone. Podobnie ubawily mnie zgorszone komentarze gdy w niedzielne poludnie lezalam w rowie niedaleko ogrodkow dzialkowych na trasie wiodacej z kosciola - komentarzy nie przytocze, bo byly niecenzuralne. Nie moglam - chocbym chciala - wyjasniac, ze pozoruje zaginiona ofiare psu ratowniczemu, ktory to pies za godzine na podstawie zostawionej dwa kilometry dalej chusteczki bedzie musial wybrac slad na przedeptanej drodze i doprowadzic do mnie. Wsparcia nikt z wychodzacych z kosciola w kazdym razie mi nie zaofiarowal:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Zofia Quote
Akra Posted February 8, 2006 Author Posted February 8, 2006 Pani Zosiu mój Kodik (owczarek szetlandzki) zaczął brać do pyszczka szmatkę z zawiniętą skórką od kurczaka:multi: jesteśmy na dobrej drodze jeszcze raz dziękuję za pomysł. Na razie uczę go brania do przyszczka różne rzeczy i osobno biegu za wyrzuconym przedmiotem wszystko na milcząco. Mam nadzieję że nie popełniam błędu???? Quote
Guest Mrzewinska Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Przede wszystkim uczylabym, ze jak cos wezmie w dziob, to zabiore na chwile, zaraz dam, albo dam nagrode, niech cos ucieka na smyczy - nie pies, a to, co sie wyrzuca, niech ucieka po ziemi, i trzeba tak kombinowac, zeby zlapal przy nas - ponosic razem, odebrac, dac znowu, nagroda. Zeby przede wszystkim zalapal zasade = chwycic to co ucieka, dac przewodnikowi, nagroda pewna. A rodzaj nagrody to moze byc albo zabawa we wspolne noszenie, albo zarelko, albo mozliwosc gonienia razem za tym czyms. Niezle dziala aport z ...tunelu = wrzucamy aport w cos co imituje tunel czy nore, pies - jak sie odwazy wziac aport w dziob w takiej "norze", to z jednej strony zal mu wypuscic, z drugiej czuje sie pewniejszy siebie - upolowal żdobycz w norze. Wtedy jak sie wycofuje ze zdobycza, mamy go w zasiegu reki, wyglaskac, jak zdobycz tryzma, nie odbierac od razu, niech sie nauczy tym cieszyc, potem odebrac, nagroda - i zaprzestac zabawy kiedy pies jeszcze chce, nie kiedy ma dosc. Taka praca na emocjach. No i nie wolno stworzyc sytuacji, w ktorej pies cos zlapie i odbiegnie z tym czyms gryzc samemu, Kazdy przedmiot musi byc serdecznie, miekko, bez przymusu odebrany z nagroda. Zofia Quote
AM Posted February 9, 2006 Posted February 9, 2006 betty_labrador napisał(a):dla mnie to duza przesada.... Dla mnie jednak nie, bo metoda była skuteczna. I jeśli tylko jakaś metoda jest skuteczna w szkoleniu to moge robić z siebie wariata ;) Quote
nathaniel Posted March 15, 2006 Posted March 15, 2006 Czyli aby psa nakrecic na zabawke musze : a) sama sie nia bawic b)mowic jaka to sliczna pileczka itp c)chowac ja przed nim Tak? A co jesli w czasie zachwalania pileczki (podrzucam sobie pileczke wtedy, a Rambo tak się patrzy blagalnie : Daj pileczke- potem chce ja zlapac) ona spadnie i zlapie ja pies? Wyjac ja psu z pyska , schowac czy dalej zachwalac ? Quote
Cimi Posted March 15, 2006 Posted March 15, 2006 nathaniel napisał(a):Czyli aby psa nakrecic na zabawke musze : a) sama sie nia bawic b)mowic jaka to sliczna pileczka itp c)chowac ja przed nim Tak? A co jesli w czasie zachwalania pileczki (podrzucam sobie pileczke wtedy, a Rambo tak się patrzy blagalnie : Daj pileczke- potem chce ja zlapac) ona spadnie i zlapie ja pies? Wyjac ja psu z pyska , schowac czy dalej zachwalac ? Tak najpierw baw się sama. I rób tak, żeby nie spadała ;). Ja mam piłeczki spacerowe i inne skarby pochowane, pies ich nie widzi. Widzi ją dopiero jak wyciągam i szykuję się na spacer.. natychmiast widać wielką radość, że jest piłeczka.. ta fajna i super piłeczka :). Ja od czasu do czasu biorę i bawię się sama piłeczką, u mnie wystrczy, że jest schowana i nie widoczna ;). Wczoraj koło nas przechodziły dwa szczekające (mało powiedziane) psy ja trzymałam piłkę, która jest na sznurku trzymałam w ręce i pies olał psy i zaczął się bawić piłka :lol:- dla mnie to wielki sukces :lol:. Quote
kurczak_wtw Posted June 17, 2006 Posted June 17, 2006 czy da się nakręcić psa na piłeczkę za pomocą innego psa? tzn. jak pies zobaczy, że ten drugi ma z piłeczki taką super radochę, to czy sam może uznać tą piłkę za coś fajnego? pytam, bo moja babcia ma psa, który poza piłką świata nie widzi, a ja mam przygarniętego biedulka(ok. 2-3 letni), który w ogóle nie umie się bawić :shake:. chciałabym go szkolić "do piłeczki", ponieważ w sumie nie bardzo cieszą go smaczki...help!:puppydog: Quote
Tośka_m Posted June 18, 2006 Posted June 18, 2006 Psy uczą się przez naśladownictwo innych psów, dlatego pomysł z pokazaniem mu na przykładzie innego psa, że piłeczka jest super extra i się za nią biega, jest jak najbardziej trafiony. Poza tym oczywiście postaraj się, aby pokochał piłeczkę nawet bez obecnośći innego psa sposobami, które już w tym topicu zostały przedstawione. Powodzenia! :p Jakich smaczków używasz? Quote
kurczak_wtw Posted June 18, 2006 Posted June 18, 2006 używam smaczków "domowych" tzn. na przykład sera żółtego, jakiegoś dobrego mięska.Misiek woli to od ciasteczek pisich, ale zajada jakby od niechcenia-on w ogóle jest dosyć wybredny i niezbyt chętnie je. Na razie uczę go np. "do mnie" na pochwałę, bo jest bardzo spragniony miziania i w sumie idzie nam w miarę nieźle. Co nie zmiena faktu, że chciałabym, aby latał za piłką ;) Quote
Tośka_m Posted June 18, 2006 Posted June 18, 2006 Kurczak - mnie też trochę pracy kosztowało nakręcenie mojego rudzielca na piłeczkę i mamy już całkiem fajne efekty, choć początkowo miał ją w nosie :p Co do smaków - spróbuj ćwiczyć z psem na głodnego, tzn. omiń jeden posiłek przed treningiem, to będzie bardziej chętny do pracy za jedzonko ;) Daj spokój z psimi ciasteczkami - są zazwyczaj za duże i "zapychające". Sporządź listę najbardziej ulubionych smakołyków przez Twojego psa metodą prób i błędów. Mój da się zabić za wątróbkę :razz: natomiast na ser czy też kuleczki karmy może popracować w domu, na spacerze ma je w nosie. Generalna zasada jest taka - im więcej rozproszeń (obecność innych psów, nowy teren) tym smaczki powinny być dla psa atrakcyjniejsze. Quote
BeaC Posted June 18, 2006 Posted June 18, 2006 Ja mam bulteriera i one nakręcaja się na piłke jak nie wiadomo co. Nawet jak schowam do kieszeni to chodzą na kieszeń. Ale ja prubuje podejść do egzaminu na PT i musze ją nauczyć aportowac kołek. Tez próbowałam na inną sukę ktora nosi chętnie , ale narazie idzie nam nie najlepiej. Czekam może zmienia regulamin i będzie można aportowac piłkę :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.