Jump to content
Dogomania

DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!


Recommended Posts

Guest Mrzewinska
Posted

Zapytaj weta, czy jest jakis srodek ktory mozna podac, tak jak przy przeprowadzce, przed szczepieniem? Bo inaczej nie bedzie to latwe.
Zaczelabym probowac dawac chrupki nie za kazdym razem, nie za kazde prawidlowe zachowanie, tylko jako niespodzianke. Przyzwyczajac do slow pochwaly, ktore uslyszy zawsze, czy dostanie chrupki czy nie, zeby uzaleznic ja od pochwaly, zeby zaczela kojarzyc ze pochwala jest wazna, zapowiada zarcie, ale to zarcie nie zawsze bedzie. Niekoniecznie od razu.
I drapcianko, i iskanko. I udawane ziewanie, i udawanie, ze chcesz polizac jej nos...
Ciekawam, jak ona patrzylaby na zabawke na sznurku, na to, ze Ty bawisz sie pileczka z innymi psami.

Zofia

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

chyba leków uspokajających nie podam, bo przy przeprowadzce tak naprawdę nie zdały egzaminu

Lusia była pod ich wpływem przed i po przeprowadzce, w trakcie adrenalina doszła do głosu i zwiewała dokładnie tak, jakby nic nie brała...

a mam doświadczenie ze zdejmowaniem tej nieszczęsnej obroży ,,że można do niej podejść i coś zrobić, tylko zrobienie zastrzyku to inna para kaloszy, trzeba ją przytrzymać... dziewczyny przed wyjazdem szczepiły ją, jakoś w samochodzie przy dużej pomocy weterynarza:razz: jak to zrobiłyście??


Lusia ma wzloty i upadki jeśli chodzi o zachowanie i kontakt z istotami żywymi

był okres, kiedy ewidentnie szybko podchodziła, była niecierpliwa, niemal nachalna
to wtedy zrobiłam to zdjęcie, które mam w avatarze

potem było parę tygodni, kiedy nie było już tego entuzjazmu i wszystko szło duuuużo wolniej

i teraz znowu pcha się, trąca nosem rękę, próbuje otworzyć dłoń w poszukiwaniu jedzenia
kaganiec prawie wyrywa mi z ręki, tak się pcha do jedzenia
jakby mogła, to by cała przelazła przez ten kaganiec,żeby dosięgnąć jedzenia w ręce na drugim końcu tego "ruloniku" :evil_lol:

i teraz faktycznie już trochę próbuję przywoływać bez jedzenia

i mogę iskać i ćwiczyć dotykanie
jest taka zdeterminowana i odważna, że są efekty

ale to pewnie oznacza, że za parę tygodniu znowu przyjdzie odwilż i Lusia wyjdzie do mnie z budy tylko, kiedy zobaczy smakołyk potrzymany parę sekund przed jej nosem :cool1:

z tą zabawą byłoby fajnie, gdyby któryś z moich psów umiał się bawić piłeczką:cool1:
Darma w ogóle nie umie się bawić, Wera tylko w przeciąganie liny, Aga też w nic, Koral pobiegnie za patyczkiem, ale już nie przyniesie :shake:

tak to jest, jak się ma same schroniskowce i znaleziska leśne;)

może z kotami się przy niej pobawię...:razz:

Posted

swan napisał(a):
może z kotami się przy niej pobawię...:razz:


A się bawią z Tobą koty? Bo moje leśne, to nie bardzo. Jedna czasami przejawia chęć zabawy, trwa to z 60 sekund :evil_lol: .

K.

Posted

Pusia i Kacper to już nie bardzo :shake: wapniaki :diabloti:

ale Pumę roznosi energię, próbuje się bawić ze mną, zaczepia starsze koty, koty sąsiada, Werę i nawet samych sąsiadów

robi napady, skoki znienacka, albo udaje że ucieka

regularnie chodzi z nami na najdalsze spacery

zabawkami nie próbowałam się z nią bawić, ale myślę, że byłaby wdzięczna za taką odmianę, bo ewidentnie jej się z nami nudzi ;)

Posted

witaj Zielony :lol:

jak na razie chyba idzie nieźle

korzystam z obecnego nastroju Lusi i próbuję rzeczy, które próbowałam kiedy indziej i nam nie wyszly

na przykład długo trenowaliśmy wchodzenie wszystkimi czterema łapami na moje nogi
siadałam na pieńku, nogi wyprostowane i opuszczone, a Lusia miała nie tylko się oprzeć przednimi łapami o nie, ale jeszcze wejść tylnymi

tylko wtedy dosięgnęłaby jedzenia

udało mi się, że zrobiła to jeden jedyny raz

i już nigdy nie powtórzyła

wolała nie jeść, a po iluś tam podejściach rezygnowała, właziła do budy i już nie chciała z niej wyjść

w dzisiaj - wlazła wszystkimi czterema na moje nogi, siedziała na nich z kilkanaście sekund, tyle, ile potrzeba wyłuskać z dłoni kilka chrupek i je pogryźć w ekspresowym tempie

raz nawet nie zeskoczyła po zjedzeniu , tylko poczekała na tych nogach, aż sięgnę następne chrupki i dopiero wtedy zeskoczyła

niesamowite wrażenie, miec jej mordkę i oko tuż przy twarzy

no bo ona się pchała na uda, nie zostawała na moich łydkach, tylko się gramoliła wyżej

no i po tym ćwiczeniu okazało się, że problem obcięcia pazurów jest bardziej palący niż mi się wydawało :roll: bo ona mnie podrapała przez dżinsy, długo tego ćwiczenia nie wytrzymuję ja, bo nogi bolą strasznie, tym bardziej,że ona chyba się tymi szponami próbuje utrzymać na moich chybotliwych nogach i wbija mi się nimi jak ptak siedzący na gałęzi chyba :evil_lol:

i druga sprawa

ćwiczyliśmy kiedyś wydawanie chrupek z zamkniętej dłoni w nagrodę za dotknięcie nosem wysuniętego kciuka

dzisiaj znowu to zrobiliśmy

i najpierw Lusia nie pamiętała o co chodzi

potem wpychała nochal niezbyt precyzyjnie w różne miejsca dłoni

ale byłam złośliwie konsekwentna i nie za wszystko była nagroda :evil_lol:

i po chwili precyzyjnie jak w zegarku noskiem dotykała opuszka kciuka i dostawała chrupka

ale co najważniejsze w tej przydługiej relacji :oops:

wyraz jej pyska i oczu

ona była zainteresowana

widać było, jak kombinuje

nie widziałam u niej takiego wyrazu do tej pory

to było coś nowego

i myślałam , co to przypomina

i ona miała minę szczeniaka, tak, szczeniaka, który patrzy o co chodzi, co ja robię, zaciekawionego.....

nie było przynajmniej w czasie tego ćwiczenia ani strachu, ani nerwów, było zainteresowanie i zaciekawienie i kombinowanie co zrobić,, żeby dostać chrupka
bez nerwowego wpychania nochala w każdą szparę w dłoni, co robiła do tej pory

Posted

Swan, :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz:
I może teraz nagroda-jedzenie nie zawsze, nie za każdym razem.
Tylko pewnie lepiej ćwiczyć jak jest głodna.
A ze szczepieniem ja bym spróbowała w chwili nieuwagi, z kagańcem,
pyszne smaczki w kagańcu i pyk.
Ale ja sama robię zastrzyki, Feniksa szczepię w czasie czesania.
Wcale nie zwraca uwagi.
Może tak spróbój, pyszne smaczki, zupełnie nowe, szyneczka itp.
Pod warunkiem, że sama zrobisz zastrzyk.

Posted

oj nie zrobię sama zastrzyku :shake: przynajmniej tak mnie jeszcze nie przypiliło...

musiałam kiedyś zrobić zastrzyk po kastracji Koralowi, w niedzielę, stałam nad nim z tą strzykawką, przykładałam do skóry na karku, nawet próbowałam wbić, ale ręka za skarby świata nie chciała się ruszyć :shake: :oops:

poddałam się i poleciałam po pomoc do sąsiada co ma konie :cool1:

A jeśli chodzi o Lusię i robienie zastrzyku znienacka :evil_lol: to trochę tak, jakbym chciała mimochodem założyć kokardkę na ucho zającowi :evil_lol: :eviltong: Lusia to czujny osobnik i najszybciej w świecie umie uciekać do budy :evil_lol:


a jeśli chodzi o naukę bez nagród, to też jeszcze muszę na to poczekać, po świętach udało mi się ćwiczyć na zasadzie, że najpierw zrobi to co ja chcę, a dopiero potem zobaczy jedzenie. Wcześniej jeśli podchodziła to na widok jedzenia w ręce. Nie widziała, nie podchodziła. Potem doszliśmy do momentu , że widziała zamkniętą dłoń więc podchodziła na wołanie zakładając, że w dłoni jest jedzenie, no i było.

A teraz podchodzi do dłoni, okazuje się , że w niej jedzenia ni e ma,ale za podejście dostaje jedzenie z drugiej ręki, która sięga najpierw do kieszeni po to jedzenie.

I to moi kochani jest moje osiągnięcie. Bo do tej pory jeśli Lusia podchodziła, brała jedzenie z ręki, jak się kończyło i sięgałam ręką do kubeczka albo do kieszeni po następne, to na to Lusia zawsze reagowała ucieczką :angryy:

tchórz paskudny :mad: ;)

a po świętach udało mi się zmodyfikować ćwiczenie z dotykaniem kciuka noskiem
to o którym pisałam parę postów wyżej

teraz wygląda to tak:

wyciągam dłoń zamkniętą, z odsuniętym kciukiem, pustą

wołam Lusię

Lusia podchodzi, leci do kciuka, trąca noskiem

ja mówię: dobrze

i leci do mnie po nagrodę, którą ja wtedy dopiero wyciągam z kieszeni,

ona czeka grzecznie

dostaje nagrodę
znowu wyciągam kciuka

i tak w kółko:evil_lol:

chodzi o to, ze udało mi się tak to ustawić, że Lusia po pierwsze, musi chwilę poczekać na nagrodę, więc siłą rzeczy nie ucieka do budy

po drugie najpierw po dobrze zrobionym ćwiczeniu słyszy słowo dobrze, które teraz na pewno zauważa

po trzecie, nie ucieka po każdym ćwiczeniu do budy, tylko jest ciągle zaabsorbowana to szukaniem kciuka, to czekaniem na nagrodę, co daje mi z nią jakąś pełną minutę a nawet dwie , kiedy to Lusia nie wieje do budy,a to już dużo , jak na nią

a ponadto ja macham tą moją ręką z kciukiem :evil_lol: na wszystkie sstrony gdzie tylko moje ramię sięga, w efekcie Lusia zaaferowana poszukiwaniem tego kciuka już była pod moimi nogami (jak siedziałam na pieńku) i robiła stójkę na tylnych łapkach:loveu: nawet podskakiwała na tych tylnych łapkach:crazyeye:

zaaferowana bardzo pożądanym kciukiem :evil_lol: nie zachowuje takiej ostrożności jak wcześniej, więc bardziej się do mnie zbliża

jeszcze trochę z nią tak popracuję i ten kciuk i dobrze będzie już dobrze wryte w pamięć i zacznę zakładać jej obrożę

Guest Mrzewinska
Posted

Swan, moglabys robic rzezby w przecietej pestce wisni... Takiej samej cierpliwosci i ostroznosci to chyba wymaga!
Moje gratulacje.

Zofia

Posted

swan napisał(a):
A jeśli chodzi o Lusię i robienie zastrzyku znienacka :evil_lol: to trochę tak, jakbym chciała mimochodem założyć kokardkę na ucho zającowi :evil_lol: :eviltong:

Boskie porównanie :roflt:
Wczoraj z moich ust wypadło też fajne. A było to tak: pokazałam znajomemu wątki Granda, Tabsa i Pikusia oraz Melby, czterech psów które goszczą teraz stake w moim sercu i na moim języku... a on uderzył w ten deseń, ze "zabieracie się na dogo od doopy strony" i "same biadolenie trzeba edukować, prawo zmieniać a to nie ma sensu" i "banda histeryków co odstrasza" :angryy: na moje pytanie co proponuje rzucił "akcje ogólnopolskie żeby ludzi nie rozmnażali psów itp. itd." więc mu powiedziałam, że gada jak ateista co tłumaczy katolikowi gorliwemu jak mówić paciorek :cool3:

Ale wracając do Lusi - swan jestem pod wielkim wrazeniem!!!! Brawa brawa brawissima!!!

Posted

[quote name='PaulinaT']więc mu powiedziałam, że gada jak ateista co tłumaczy katolikowi gorliwemu jak mówić paciorek :cool3:


Dobre :)

Muszę coś jeszcze napisać, bo wiadomość jest za krótka :evil_lol: .

Posted

a wyczułam :loveu:

i za prawym uszkiem też ma:razz:

dzisiaj robiliśmy karmienie z drapaniem za uszkiem

raz jednym raz drugim

takie iskanie za uszkiem, po łopatce, doszłam aż za łokieć

Lusia jak zwykle trochę nerwowa, ale widać, ze się stopniowo przyzwyczaja do tego dotykania

a ja się zastanawiam, czy jej kiedyś drapanie za uszkiem będzie sprawiało taką samą przyjemność jak na przykład mojej Darmie albo Werze, mimo , że ominął ją ten krytyczny okres socjalizacji z człowiekiem w młodym wieku :cool1:

  • 3 weeks later...
Posted

ostatnie wiesc prawie z przed miesiaca :(

a moze Swan szykuje nam jakas niespodzianke... np sesje zdjeciwa Lusi na lozku pod kolderka?? ;) przy ostatnich postepach to kto wie :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...