joaaa Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: Quote
swan Posted January 21, 2007 Posted January 21, 2007 dzisiaj powtarzamy lekcję i Lusia prze naprzód jak mały taran:diabloti: szkoda, że nie jestem większa, może wtedy musiałaby wejść na kolana:evil_lol: a tak to "tylko" leży mi na kolanach do połowy, tylko tylne łapki stoją na ziemi:crazyeye: i wcina aż jej się uszy trzęsą przetrzymałam dla niej takie "przechodzony" kawałek szyneczki, strasznie się na niego napalała:evil_lol: a ja trzymałam tak wysoko, że musiałaby wskoczyć na kolana, żeby go dosięgnąć... przymierzała się parę razy, w końcu poburczała coś pod nosem (ale nie nawarczała jak kiedyś) i poszła sobie do budy obrażona:evil_lol: ale coś czuję, że wieczorem wskoczy:cool3: Quote
Guest Mrzewinska Posted January 21, 2007 Posted January 21, 2007 Hm, czuje ze za chwile bedziesz takim przechodzonym zapaszkiem naprowadzc suczenke w chodzenie przy nodze... Zofia Quote
swan Posted January 21, 2007 Posted January 21, 2007 hehe, to najpierw jej muszę powiększyć kojec, bo w obecnym dużo nie pospacerujemy:evil_lol: a potem to będzie niezła zabawa w odkręcanie jej jakiejś dzikiej furii na wszelkiego rodzaju smycze.... szeleczki leżące na podłodze w jej sali, dla oswojenia się z nimi, pogryzła to samo ze smyczą o lince nie ma najlepszego zdania:mad: a co ostatnio zrobiła z obrożą, wszyscy widzą:angryy: Quote
Tundra Posted January 21, 2007 Posted January 21, 2007 Swan, ja tez sie ogromnie ciesze z waszych postepow. Szeleczki i smycze to ona pewnie jeszcze nie jedne pozre, ale co tam ..... i to pokonacie. Quote
Guest Mrzewinska Posted January 21, 2007 Posted January 21, 2007 No to jest kolejne wyzwanie. Wejscie z zarelkiem - w drugiej rece obrona, potem jedzenie z reki z obroza, potem obroza dotyka jedzacego psa, potem jest na karku jedzacego psa, i tak dalej,,,Wejscie do Lusi, pokazanie zarcia - polozenie obrozy na ziemi, podniesienie obrozy, podejscie z zarciem - mozliwosci wiele. Zofia Quote
swan Posted February 4, 2007 Posted February 4, 2007 ja tylko na chwile, bo wlasnie jestem we wloskich dolomitach przed wyjazdem udalo mi sie, ze Lusia wlazla mi cala na nogi!!!!! trenujemy to dalej, coraz lepiej znosi dotykanie calego grzbietu jak wroce za tydzien, to bedzie cdn Quote
Lipizzan Posted February 4, 2007 Posted February 4, 2007 Czekamy z nieciepliwością jednocześnie życząc miłego pobytu w takim pięknym miejscu.:p Quote
swan Posted February 16, 2007 Posted February 16, 2007 hej, melduję się na stanowisku parę wieści będzie, ale napiszę wieczorem , jeśli będę miała siłę, a jak nie, to w weekend, bo po powrocie dwoję się i troję, żeby nadrobić nieobecność i wyrobić się z bieżącymi obowiązkami:crazyeye: Quote
swan Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 nie napisała, nie napisała i jeszcze trochę nie napisze, bo taka pogoda, że grzech siedzieć w domu i biorę te suczydła, które nie gniewają się na smycz i nie próbują jej zjeść:diabloti: i idę do lasu, a potem napiszę a Lusi wczoraj zrobiłam luz od siebie i od jedzenia:diabloti: a to dlatego, żeby dzisiaj wcinała z apetytem z nowego...kagańca tak jest, bo mam plan, z pomocą pani Zofii:lol: a przed chwilą podglądałam tą kudłatą przez okno przez lornetkę i już się najwyraźniej niecierpliwi, co ten kelner z tym jedzeniem tak długo nie przychodzi, bo nie siedzi w budzie, tylko przy furtce i gapi się na podwórko i rozgląda:cool3: sąsiad, który ma połowę okien domu na jej kojec i często ją widzi mówi, że jak mnie nie było, to siadała przy siatce albo właziła na pieniek, na którym zwykle siadam, jak jestem u niej, i patrzyła tęsknie w stronę mojego domu:p to "tęsknie" to oczywiście dodatek sąsiada:evil_lol: ale merdania ogonkiem po powrocie nie było...:shake: Quote
Lipizzan Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Ja się małej wcale nie dziwię: pańcia wyjeżdza sobie, nie uprzedzając o tym (skandal:diabloti: :evil_lol: ) wymaga, żeby merdać na widok pańci ogonkiem, a najgorsze, że pańcia nie daje jeśc. No i ja się pytam z czego ona ma się cieszyć.:eviltong: :eviltong: :eviltong: :diabloti: :diabloti: :diabloti: :p :p :p :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Quote
swan Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 ale to ciekawe, że ona w ogóle patrzyła w stronę domu nikogo tam nie było, więc nie było na co patrzeć jedzenie i tak dostawała, sądząc po pozostałościach w kojcu, to dostawała baaaardzo dużo jedzenia:cool3: więc głodna na pewno nie była a ja Lusi będę nakładać kaganiec a tak bo jak paskuda zjada smycze, a obrożę zakłada przez plecy:mad: próbując z niej wyjść:mad: to nawet jeśli założę jej szelki, obrożę, kajdany na łapy:diabloti: i będzie na sześciu smyczach, to i tak zawsze będę miała stracha, że przegryzie smycze i ucieknie :angryy: tak więc przyzwyczajam do kagańca, a jak będzie kaganiec, to można założyć szeleczki i wyjść na spacer:cool3: Lusia nie wie chyba co to kaganiec kupiłam jej taki skórzany od razu za pierwszą próbą jadła z niego ale okazało się, że kupiłam za mały:oops: więc pojechałam wymienić i poszukałam inny kaganiec musi: [LIST=1] [*]być łatwo zakładany (najlepiej jedną ręką:cool1: ) [*]niezdejmowalny przez Lusię:razz: [*]dziurawy na tyle, żeby można przez niego karmić:cool3:[/LIST]No i kupiłam taki z materiału z wstawką z plastikowej siateczki, z regulowaną szerokością (tym tunelikiem na kufę) i zapinany na szyi na zapinkę plastikową a nie sprzączkę, tak więc można to zapiąć i odpiąć jedną ręką Sprawdzimy, czy sobie go nie zdejmie na początek można założyć wąski, a potem poszerzyć, żeby mogła w nim chrupać nagrody Jutro robimy pierwszą próbę. A z nowin to Lusia spokojnie już zjada jedzonko opierając się przednimi łapkami o moje kolanka, no i można ją już karmić przez siatkę w taki sposób , że staje na tylnych łapach, przednimi opierając się o siatkę. I wytrzymuje w tej pozycji nawet minutę. Nie śmiejcie się proszę:mad: :razz: to może i trywialne, ale miesiąc temu Luśka by nie odsłoniła przede mną brzucha a już na pewno nie stałaby tak czekając na kolejny smakołyk. Jeśli podałam jej chrupka za wysoko., próbowała wyciągnąć się jak żyrafa, a jeśli mimo paru prób nie sięgała, uciekała jak niepyszna do budy. Nie było mowy, żeby oderwać przednie łapy od ziemi:shake: , wtedy przecież trudniej uciec, no i odsłania się brzuchol:roll: No i to na razie tyle. Byłam dzisiaj u niej z czarnulami. Pogadałam z sąsiadem i akurat stałam przez chwilę do niej tyłem. Ale zdaje się, ze powąchały się z moją Werą przez płot. Wera jest przyjacielska i próbuje się z Lusią zapoznać, ale Lusia do tej pory uciekała zawsze do budy albo w kąt kojca. No i karmienie dzisiaj wyglądało tak - stałam sobie na zewnątrz kojca, w środku Lusia oparta o kraty. Koło mnie dwie spore suki próbują Lusię obejrzeć i obwąchać, ja przez podwórko głośno dosyć konferuję z sąsiadem:lol: co chwila pokrzykując na Werę, która czaiła się na miski z żarciem kotów:mad: a Lusia w tym całym zamieszaniu dzielnie wcinała, tylko na moje krzyki na Werę reagując chwilową ucieczką do budy, po to tylko , by w niej biegiem zawrócić i przyjść po resztę jedzonka. Wzmacniają się pannie nerwy, nie ma co mówić:evil_lol: Quote
PaulinaT Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Laseczki - idziecie jak burza, ba jak dwie burze :p Wielkie wielkie gratulacje!!!!!! Quote
Tundra Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 oj coraz lepiej, lepiej..... pozdrawiam Quote
brazowa1 Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 Swan,nieustannie podziwiam Twoja prace. Quote
swan Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 ale dzisiaj kolejny mały sukcesik:p zrobiliśmy karmienie przez nowy kaganiec, to jest taki kaganiec tunelik, z otwartym końcem kufy najpierw użyłam kagańca jak kubeczka, żeby Lusia z niego zjadła - bez problemu a potem położyłam chrupki na dłoni, a kaganiec trzymałam tak,że Luśka musiała go praktycznie założyć całego na mordkę , żeby sięgnąć to co jest już poza kagańcem czyli wsunąć całą kufę aż po oczy i zrobiła to bez wahania:crazyeye: kaganiec był poluzowany na szerokość, tak więc mogła otworzyć mordkę i zjeść, ale praktycznie miała kaganiec na mordce, tyle że nie zapięty i tak poszło łatwiej niz się spodziwałam ale z tym zapięciem to będą następne schody:diabloti: już to czuję ale póki co będzie dostawać jedzenie wyłącznie przez kaganiec wygląda, że nie ma z kagańcem żadnych złych skojarzeń, więc o tyle będzie mi troszkę łatwiej:cool1: A tak w ogóle to nie wiecie, bo nie możecie wiedzieć, bo nie widzicie Luśki od początku codziennie, ale ona się jednak niesamowicie zmienia. Jeszcze...no.... tak pewnie z trzy miesiące temu.... Lusia nie podeszła do ręki z jedzeniem, jeśli obok dołączyłam drugą dłoń:shake: nie i koniec:mad: jak była jedna dłoń, to nie ma sprawy, a wystarczyło, że druga się pojawiła w pobliżu - od razu ucieczka:shake: :roll: a dzisiaj trzymałam ten kaganiec, w jednej ręce jedzenie i kaganiec się opierał, druga ręka podtrzymywała kaganiec, bo on jest malo sztywny, wiec się składał jeszcze potem poprawiałam te paski od kagańca żeby Lusi w oczy nie właziły jak do środka nurkuje, a ona nic:razz: tylko jedzonko ją interesowało i nawet jak przyszłam do niej z tym nowym kagańcem usiadłam na moim pieńku, kombinowałam jak ten kaganiec chwycić, to zamiast siedzieć w tej swojej budzie i czekać, aż zawołają i w ogóle, to stała przede mną, patrzyła co ja tam kobminuję tak z tym czymś czarnym w rękach i kiedy wreszcie dostanie to jedzenie, które ona przecież dobrze widzi, że ja mam:angryy: :lol: :lol: :lol: a na samo powitanie już była niespodzianka zwykle Lusia siedzi w budzie i tylko czasem pychol wyściubi żeby zobaczyć świat jak podchodzę do niej, to zawsze wołam jak jest w budzie, to na to wołanie czasem nie reaguje wyjściem z budy, a czasem wyjdzie, ale wyjdzie, spojrzy, a jak się zbliżę już mocno do kojca, to wieje do budy i wychodzi dopiero jak wołam na jedzenie a dzisiaj, pogoda piękna, więc Lusia grzała się w słoneczku obok budy:p w głębi kojca na zawołanie wstała:crazyeye: podeszła:crazyeye: do siatki :crazyeye: i patrzyła ja się zbliżałam z czarnymi moimi psicami, a ona nie uciekła już widzę, że rejteruje, bo się zbliżam, to zawołałam jeszcze raz, i zawróciła przed budą i podeszła z powrotem do siatki:crazyeye: i dałam jej zaraz jedzonko na początek przez siatkę, tak zeby się musiała oprzeć, a ona podeszła, wskoczyła na tą siatkę i zjadła kawałek, i dopiero się schowała do budy ale tylko na sekundę, tyle ile potrzeba, zeby w budzie zwrócić i wyjść znowu na zewnątrz:evil_lol: tak dla zdrowia psychicznego chyba:evil_lol: To się naprawdę zdarzyło pierwszy raz, że nie uciekła jednak choćby na chwilkę do budy jak ja nadchodzę:lol: :lol: :lol: A wiecie co, niedługo będzie rok, jak ona jest u mnie. I jak widzę, że ona ciągle jest w budzie i nie chodzi na smyczy, to mam ochotę się powiesić:angryy: ale jak widzę, jak się niesamowicie zmieniła, to :multi: :multi: :multi: zobaczymy ile lat jeszcze potrzeba, żeby była psem domowym wyprowadzanym na smyczy, jedzącym z miski i nie uciekającym do lasu przy pierwszej nadarzającej się okazji:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Quote
PaulinaT Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 To był dla Ciebie trdny rok... jak trudny i ile musiałaś w Lusie włożyć pracy wiesz tylko TY. Ja nieodmiennie od poczatku trzymam kciuki. Mam mliste pojęcie z czym walczysz - widziałam ją przecież kilka miesięcy po przyjeździe, wtedy t kilka miesięcy wydawały się taaaaaaaaaakim szmatem czasu. Teraz wreszcie się ruszyło. I o matko sałatko - ależ to cieszy :multi::multi::multi::multi: :loveu::loveu::loveu: Quote
Tundra Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 A ja widze ,ze Ty tez sie juz cieszysz- i chyba tez masz coraz wiecej frajdy z nia. Ja bym tego na lata jeszcze nie liczyla- gora rok( ktory szybko minie) i bedzie z niej PIES. Quote
zielony Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 Witam serdecznie. To są bardzo dobre wieści. :multi: :multi: :multi: Uwierz w końcu w to co sobie zaplanowałaś. Nie możesz wątpić w to co robisz i jaki cel obrałaś. Jak masz coś do wykonania to poprostu to zrób. DaLEKO RAZEM ZASZŁYŚCIE ABY MIEC NA TYM ETAPIE JESZCZE JAKIEŚ WĄTPLIWOŚCI W STYLU; ale z tym zapięciem będą nastepne schody:diabloti: już to czuje. Dwa do przodu jeden do tyłu. Nie zadręczaj sie myślami jak masz coś do zrobienia przy Lusi to zrób, ale się nie spiesz. Powodzenia. Quote
Guest Mrzewinska Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 Lusia interesuje sie Toba, tym, co Ty robisz. To kamien milowy przekroczony. Dojdzie i do spaceru. Jeszcze troche. Przyjdzie pora na zakaldanie obrozy jedna reka, gdy druga karmi. I zapinanie i odpinanie karabinka. I krok na smyczy za zarciem. I dwa kroki, i spacer. Sprobuj zarciem naprowadzac ja w pozycje siad kiedy do Ciebie podchodzi. Albo cofnij sie o kroczek i zawolaj jeszcze raz. Albo daj zarcie przez siatke - pokaz ze masz jeszcze - przejdz wzdluz siatki i zawolaj pokazujac zarcie, pomyslow Ci nie zabraknie na pewno! Zofia Quote
Guest Mrzewinska Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 Acha, i oczywiscie - tak jak sklonilas, zeby wsunela mordke w kaganiec, tak samo mozesz naprowadzic, zeby sama wsunela glowe w bardzo luzne kolko zapietej obrozy... niech ta obroza luzno sobie bedzie na jej karku, kiedy ona je. Jedna reka karmi, druga trzyma obroze niczym luzna obrecz na szyi Lusi - i po jedzeniu - przesuniecie obrozy nad glowa, nie zapinasz ciasniej od razu. Dopiero jak ona skojarzy, ze jedzenie jest wtedy gdy zalozona obroza. Zofia Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.