swan Posted October 23, 2006 Posted October 23, 2006 no to mnie pocieszyłaś, bo zawsze mi się wydawało, że Lusia jakoś nie pasuje do stada, a teraz już wszystko jasne, pasuje jak ulał:multi: nawiązując do kotków, zapoznanie poszło bezboleśnie, ostatnią noc kicia spała już z nami w domu, dzisiaj zapowiada się to samo, jutro wizyta u weta i obklejanie ogłoszeniami okolicy, chociaż chyba szaleństwem byłoby oczekiwać, że ktoś szuka małej nierasowej kotki w ciąży:cool1: A Lusia? Lusia dodała mi energii. Dziasiaj miałam bardzo ciężki dzień, godzinę temu wróciłam z Poznania, od razu rzuciło się na mnie czarne stado po jedzenie. Nakarmiłam koty, psy, wyprowadziłam psy na dwie raty, jak to tu u mnie bywa , i ledwo widząc już na oczy poszłam do Luśki. A ta maupa plamiata, nie boi się prawie smyczy:crazyeye: Usiadłam sobie na środku pokoju, smycz w jednej ręce, jedzenie w drugiej, a Lusia zachowuje się jakby nigdy nic:crazyeye: no to ja obwinęłam sobie smyczą całe przedramię ręki, którą karmiłam, tak że przy wyciąganiu ręki w stronę Lusi smycz z karabinkiem się dyndała:p troszkę tylko bardziej nieufnie niż zwykle, ale jednak szybko przyszła po jedzonko:cool3: a na koniec to normalnie majtałam jej tą smyczą przed nosem, tylko robiła uniki przed karabinkiem, zeby w nos nie dostać:evil_lol: i patrzyła, gdzie ta ręka z jedzeniem:razz: chyba nie ma traumy smyczowej:cool3: Quote
malawaszka Posted October 23, 2006 Posted October 23, 2006 Swan cudownie!!!! oby teraz już były same takie "postępowe" posty :kciuki: :multi: Quote
PaulinaT Posted October 23, 2006 Posted October 23, 2006 No i widzisz kłopot z głowy (z tym pasowaniem-niepasowaniem). :evil_lol: A z Lusią... no dziewczyno, do diaska to już półroku przecież to i nadchodzi czas spijania śmietanki :p Quote
joaaa Posted October 24, 2006 Posted October 24, 2006 :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: brawo, brawo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
Lipizzan Posted October 24, 2006 Posted October 24, 2006 Na spijanie śmietanki może jeszcze być za wcześnie, ale ale dla swan: :lilangel: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :sweetCyb: :happy1: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: Quote
brazowa1 Posted October 26, 2006 Posted October 26, 2006 Swan,brawo! Tylko Ty wiesz,ile pracy Cie to kosztuje. Quote
swan Posted October 28, 2006 Posted October 28, 2006 ćwiczymy powolutku i pomaleńku i małymi porcjami nic więcej na razie się nie dzieje :lol: Quote
swan Posted October 30, 2006 Posted October 30, 2006 sporo czasu zeszło mi na próbie przyzwyczajania Lusi do dotykania głowy ciężko szło brakowało mi rąk:evil_lol: kiedy dawałam jedną ręką jedzenie, a drugą chciałam dotknąć głowy, Lusia robiła ciągle uniki jedzenie było za małym wabikiem uważam, że gdybym w tej sytuacji używała klikera, byłoby łatwiej się "dogadać" , ale na klikera zabrakło mi już trzeciej ręki:shake: jak dawałam jedną ręką jedzenie i tą samą dotykałam mordki, a drugą klikałam, to było ok problem w tym,że Lusia dotyk moich palców traktowała jak sposób wyłuskania jedzenia z dłoni i nie było podkreślonego działania przyczynoskutkoweg:cool1: czyli nie było dla niej jasne, że dostaje jedzenie dlatego, że dała dotknąć mordki zresztą do dotykania mordki przy karmieniu już dawno ją przyzwyczaiłam, teraz chciałam dojść do głowy, uszu i szyi.... no i wczoraj poszłam z kiełbaską:razz: i co .... oczywiście Luśka nie podstawia główki do głaskania, ale zapach kiełbaski zastąpił klikera i nagle Lusia chyba zrozumiała o co chodzi udał mi się dotykać jej głowy i uszu od góry ręką ciągle robi uniki i czai się przed ręką, ale nie odskakuje w panice na początku dotyk polegał na otarciu się o moją dłoń kiedy wycofywała głowę, teraz jest trochę spokojniejsza, troszeczkę, tak że dłoń podążająca za jej odsuwającą się głową do tej głowy dociera:p dzisiaj poszłam już bez kiełbaski, tylko ze zwykłymi chrupkami:diabloti: i robiła to samo co wczoraj , czyli już wie o co mi chodzi teraz znowu potrzeba czasu, żeby się z tym oswoiła:mdleje: Quote
joaaa Posted October 30, 2006 Posted October 30, 2006 Swan, kliker mówi, że zaraz dostanie kiełbaskę. Ja tak pracowałam z Fenem, który też nie pozwalał dotykać głowy, nie pozwalał nawet zblizyc ręki do głowy. Więc wyciagałam rękę i klik, zanim zdążył zareagować, potem nagroda. I reka coraz bliżej, stopniowo. Nagroda może być później, kliker mówi już o nagrodzie. Koniecznie kup sobie książkę Karen Pryor- Najpierw wytresuj kurczaka. Można kupic przez internet. Tam jest pokazane, jak można "zaczarować" dzikie zwierzę. Zaczarować czyli oswoić. Ale jest bardzo dobrze!!!! Quote
swan Posted October 30, 2006 Posted October 30, 2006 mam tą książkę, udało mi się przeczytać kilka stron:oops: normalnie nie mam czasu:cool1: problem z tym , że Lusi się nie zdarza nie uciec przed idącą w jej stronę ręką dlatego używam wabika w postaci jedzenia, żeby Luśka zdobyła się na podejście pod dłoń i tak to zadziałało ale spróbuję z klikerem, może szybciej się dogadam... Quote
Tundra Posted October 30, 2006 Posted October 30, 2006 Zajrzyjcie moze do Mysi z dobra rada. Ona tez chce pomoc takiej malej dzikusce. http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=33014 Quote
Lipizzan Posted October 31, 2006 Posted October 31, 2006 Brawo dziewczyno za postepy. GRATULUJEEEEEEEĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ :loveu: :loveu: :cool3: :cool3: :loveu: :multi: :cool3: :loveu: :multi: Quote
swan Posted November 5, 2006 Posted November 5, 2006 coś nie mogłam znaleźć sposobu na Luśkę i dotykanie głowy ze spokojem zawsze się czaiła, uciekała, robiła uniki, tak więc dotyk wynikał często z przypadku, kiedy to ona cofała akurat głowę , a ja opuściłam rękę więc wczoraj zrobiłam "pułapkę":diabloti: nie mam zdjęć, bo do tego potrzebowałam dwie ręce siedziałam do Lusi bokiem, w prawej ręce miałam jedzonko na otwartej dłoni, a lewa wierzchem do góry była nad nią żeby sięgnąć jedzenia, musiała włożyć głowę pod moją drugą rękę:diabloti: poszło szybko:lol: najpierw wyglądała , jakby miała nerwowy tik, bo wsuwała głowę, i natychmiast ją zabierała, i tak z kilkadziesiąt razy:razz: ale była zdeterminowana i nie poddała się:multi: i w końcu wzięła jedzenie z ręki, a moja druga ręka poiskała ją po czubku głowy i tak przez kilka minut słuchajcie, po raz pierwszy poczułam , że Lusia to psiak, a nie jakieś dziwne stworzenie:cool1: ona wcinała jedzenie z dłoni nie zabierając głowy, póki nie zjadła każdego chrupka , a ja w tym czasie smyrałam ją po czubku głowy i uszkach:p prawie mi się udało dotknąć karku:cool3: no ale nie za szybko, bo mi się zwierzak spłoszy:roll: Tak sie zastanawiam. Skoro Luśka jest dzikim psem, to znaczy, że nie zna więc nie potrzebuje więzi z człowiekiem. Czy kiedyś łaskotanie za uszkiem i iskanie łepka będzie dla niej przyjemnością , czy tylko koniecznością, wymaganą przez człowieka i znoszoną czynnością jak czyszczenie uszu czy wycieranie łapek? Czy mogę mieć nadzieję, że głaskanie i dotyk może być kiedyś dla Luśki nagrodą?? Quote
Tundra Posted November 5, 2006 Posted November 5, 2006 Alez psy pomiedzy soba tez maja takie delikatne objawy pieszczoty- iskanie lub lizanie, np. suka wobec szczeniaka. Takie cos ona musi znac z czasow kiedy byla szczeniakiem i kiedy zachowywal sie tak wobec niej ktos komu ona ufala, jej matka. To oswajanie ( tu prawie ujarzmianie) tej dzikiej natury to chyba tez przywolywanie tych prainstynktow i przenoszenie ich na inne relacje: pies-czlowiek. Quote
joaaa Posted November 6, 2006 Posted November 6, 2006 :klacz::klacz::klacz::klacz::klacz::klacz::klacz: Quote
swan Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 raz w roku w Gorzowie są konfrontacje teatralne i 8 wieczorów z rzędu mamy przedstawienia teatrów głównie z Warszawy i Krakowa, wykupiłam cały karnet na wszystko:cool3: no i teraz tych wieczorów mi brakuje, żeby tutaj napisać a teraz tak szybciiutko - Luśka coraz swobodniej traktuje moją rękę na swojej głowie, najczęściej dotykam ją przez całe karmienie i jest ok jak ma lepszy dzień, to mogę się "pobawić" jej obrożą, pociągnąć ją lekko za odstającą końcówkę obroży albo poobracać jej naokoło szyi, jak ma gorszy dzień, to ją to płoszy i na chwilkę się odsuwa, ale nigdy nie gryzie i nie próbuje nawet złapać ręki zębami wczoraj udało mi się dotknąć jej boku, jak podchodziła do mnie po jedzenie spłoszyła się trochę na początku, ale bez paniki, a potem próbowała znowu podejść i znowu i w końcu pogodziła się z myślą, że żeby sięgnąć po jedzenie, trzeba się dać dotknąć jeszcze jest trochę przy tym nerwowa,ale to jak przy wszystkich nowościach Kojca na dworze nie buduję, wymyślilłam coś innego W innym budynku gospodarczym, takim "przewiewnym", bo nieszczelnym i trochę dziurawym, zrobilliśmy kojec - zagrodę przy 5 psach przyda się taki kojec leczniczy, izolatka itp W tej chwili wpuściłam tam wielką Agę, która mieszkała do tej pory w innym wielkim pomieszczeniu, które po pierwsze potrzebujemy zająć na zimę na magazyn , a po drugie to jest wielkie 80 m2 pustego pomieszczenia z parapetami, Aga będzie lada dzień sterylizowana, a tam by mogła skakać na parapety itp i biegać, więc niedobre to miejsce dla rekonwalescentki więc od dzisiaj się przyzwyczaja do nowego miejsca, dużo mniejszego i bez możliwości wspinania się na cokolwiek i rozbiegu a jak za dwa tygodnie będzie po zdjęciu szwów, to pójdzie do nowego kojca, który już czeka w szkółce, do swojego nowego kolegi Korala, a nowa izolatka przypadnie Luśce jest tak zrobiona, żeby taka drobinka jak Luśka nie miała szansy się z niej wydostać żadną szparą ani szczeliną nawet dach ma z siatki i tam sobie posiedzi, do czasu, aż nie zmądrzeje na tyle, żeby wreszcie mieszkać z ludźmi:eviltong: ufff, miałam zagwozdkę z tą logistyką, bo Aga przeskakuje płoty, Luśka musi zwolnić za kilka tygodni obecnie zajmowany lokal, bo musimy go wysprzątać i odmalować przed weselem, które tam będzie a Agi nie mogłam wysterylilzować, bo nie miałam co z biedulą zrobić po operacji ale chyba teraz wszystko ładnie zadziała a Lusia będzie miała szansę się trochę hartować, a jednak nie będzie zupełnie na dworze Quote
joaaa Posted November 25, 2006 Posted November 25, 2006 Czas na dalsze wiadomości o Luśce!!!!!!!! :razz: Quote
brazowa1 Posted November 26, 2006 Posted November 26, 2006 jejku,swan,jak Ty to wszystko masz rozplanowane! Pozdziwiam,zero prowizorki. Quote
swan Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 Ano to słychać, że wczoraj był termin wielkiej Agi na sterylkę, jeszcze rano na spacerku ją podglądałam pod ogonem, czy jeszcze się nie zaczęło. Z ulgą stwierdziłam, że nie. W południe zapakowaliśmy potffora do auta, dojechaliśmy do weta, wet obejrzał, poszedł po "głupiego jasia", a jak wrócił ze strzykawką w ręce, to na podłodze pojawiły się pierwsze czerwone kropki:angryy: :cool1: Tak więc przenosiny Agi z "izolatki" odłożone na za jakieś 2 miesiące.... A dla Luśki muszę nowy kojec gdzieś umieścić, bo już naprawdę musi opuścić naszą "salę balową" A na tej sali Lusia upodobała sobie postument z cegieł. Wszędzie naokoło na podłodze na drewnianych płytach leży wykładzina,a ona siedzi na zimnym. Podkładam jej co jakiś czas kocyk, ale ona go ciągle odpycha i znowu na cegłach siedzi. Do tej pory było ok, bo nie było zimno, ale ostatnio sama poczułam jakie te cegły są zimne.... Kiedyś Lusia oprócz kocyka miała taką budkę legowisko z daszkiem, ale coś jej się nie podobało i zjadła daszek:-o Więc teraz jej przytargałam taki wielki karton, zgniotłam na pół, żeby było grubsze pod siedzeniem, a żeby jeszcze powstały burty, w to włożyłam ten kocyk i siedzi tam. Ale od kiedy znowu ma jakieś takie bardziej konkretne schronienie, albo może dlatego, że coś się zmieniło w jej otoczeniu, znowu od paru dni jest bardziej nieufna, taka bardziej nerwowa i w ogóle .... Strach się bać co będzie po przeprowadzce:cool1: Quote
Vikamilka Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 twardy orzechh do zgryzienia z tej Lusi:cool1: Swan trzymam za was kciuki, Ty sie nie poddawaj, a Lusia ...niech w końcu zmięknie:mad::evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.