*Gajowa* Posted July 19, 2006 Posted July 19, 2006 Niestety finansowo wspomóc nie mogę budowy kojca. Mogę doradzić ułożenie podłogi z używanych płyt chodnikowych takich "socjalistycznych" mniejszy rozmiar. Jeżeli się je szczelnie ułoży pies nie ma szansy podkopać się. Takie płyty można dostać zadarmo i samemu przewieźć samochodem osobowym. Ja tak zrobiłam i świetnie się sprawdzają jako podłoga w kojcu. Poza tym można zawsze przenieść je w inne miejsce - nie trzeba betonować ziemi. Quote
kinga Posted July 19, 2006 Posted July 19, 2006 *Gajowa* napisał(a):Niestety finansowo wspomóc nie mogę budowy kojca. Mogę doradzić ułożenie podłogi z używanych płyt chodnikowych takich "socjalistycznych" mniejszy rozmiar. Jeżeli się je szczelnie ułoży pies nie ma szansy podkopać się. Takie płyty można dostać zadarmo i samemu przewieźć samochodem osobowym. Ja tak zrobiłam i świetnie się sprawdzają jako podłoga w kojcu. Poza tym można zawsze przenieść je w inne miejsce - nie trzeba betonować ziemi. Gajowa - ja przy okazji podziękuję za smaczki budowlane odnośnie kojca, bo do budowy takiego się przymierzam - i co, podmurówki nie trzeba już robić wtedy? - ciągłego fundamentu? - oczywiście zależy mi na odpowiedzi, ze nie trzeba :p , ale tez docelowo na tym, aby nikt mi z tego kojca nie nawiał mam jeszcze pytanie- jaką powierzchnię uzytkową takiego kojca powinno się przewidzieć? - byłby on zasiedlany sporadycznie ( np. przez moją Tajgę, która dla obcych jest półdzika, co nam blokuje jakiekolwiek wyjazdy), mam też wielką nadzieję, ze w szczególnych sytuacjach mogłabym brać tam lokatora ( właśnie tego obawia się mój mąż - że kojec budowany jest w celu zaposiąścia czwartego psa...:p ) Quote
swan Posted July 21, 2006 Posted July 21, 2006 Mam kłopoty z internetem, stąd mało wieści ode mnie. Teraz siedzę w pociągu do Warszawy, więc mój modem złapał trochę zasięgu, ale w domu nie ma i do przyszłego tygodnia na pewno nie będzie. Lusi zmieniły się uszy. Mam nadzieję, że sobie tego nie wmawiam,ale łapię się tego spostrzeżenia jak koła ratunkowego. Do tej pory Lusia miała uszy na baczność do przodu. Na początku (o słodka naiwności) brałam to za objaw zaciekawienia. Ale to były uszy czujne, gotowe a wręcz bojowe.... Parę razy położyła uszy po sobie, kiedy po próbie złapania jej na linkę uciekała ze szlochem do swojej kryjówki... A teraz uszka ma postawione, ale takie bardziej do tyłu jakoś... zmiana niewielka a uszka włochate, ale naprawdę tak mi się wydaje czyżby jednak zaciekawienie:loveu: ... rany, mam nadzieję ostatni miesiąc z powodu siły wyższej jaką jest praca zarobkowa i inne okoliczności, nie zaszczycałam małej długimi odwiedzinami. Celowo również nie rozpieszczałam jej jedzeniem. Żadnych frykasów, no i tak, żeby nie dojadała.. i chyba mam teraz efekt, jak przychodzę do niej z białą kiełbaską:evil_lol: mam nadzieję wykorzystać ten efekt do własnych celów:cool3: zobaczcie, jakie małe zmiany, kąt nachylenia uszu, a ja się rozpisuję... niemal jak o pierwszym kroku dziecka:evil_lol: A jeśli chodzi o smycze dla czarnul, to na szczęście szarpnięcie się tutaj daje w efekcie tylko chwilowe wytrącenie mnie z równowagi. Brak tu obcych ludzi, więc nikogo nie wystraszą. W promieniu kilku km nie ma asfaltu, więc nie grozi potrącenie przez samochód. A sposób z balastem w posaci drugiej suki na końcu smyczy się wczoraj sprawdził. I to nie Aga, ta większa, szarpie, to Wera (nadpobudliwe babsko) ubzdurała sobie, że worek z nasionami trawy stojący na parkingu przed domem jest jej znielubianą białą suką z sąsiedztwa i postanowiła ją postraszyć:angryy: :diabloti: Aga jako balast sprawdziła się idealnie:loveu: Wera była bez szans:evil_lol: jak wrócę z Warszawy, odwiedzę Lusię, a potem pojadę z naładowanym laptopem do miasta , zaparkuję w cieniu i Wam napiszę co słychać:evil_lol: ech, uroki życia na wsi:lol: Quote
joaaa Posted July 21, 2006 Posted July 21, 2006 :thumbs: :thumbs: :thumbs: :thumbs: :thumbs: :thumbs: :thumbs: Quote
swan Posted August 1, 2006 Posted August 1, 2006 od wczoraj znowu działa mi internet, a od wieczora będę miała swój komputer z naprawy , więc wrzucę parę zdjęć choć tak naprawdę nie bardzo jest co pokazywać Lusia wie, że klik to jedzenie, ale jest taka dzikuska, że nie bardzo ma ochotę coś robić w nagrodę. Wczoraj w ogóle odmówiła jedzenia, łapą nie ruszyłą, żeby wyjść ze swojego kąta. A do momentu , żeby nie uciekała do swojego kąta na pierwszy mój ruch odchodzenia od niej, to dzielą mnie pewnie lata świetlne. Jeśli chodzi o kojec, to chciałam zrobić coś takiego, żeby nie było betonowej podłogi. To znaczy wykopać zagłębienie, położyć w nim siatkę i przysypać ziemią.Tym samym będzie to nie beto, tylko ziemia, a pies się nie podkopie. Ściany zrobię z takich gotowych sztywnych elementów kraty, 100 zł za sztukę, można będzie związać je z podłogą, i nie potrzeba tej całej konstrukcji ze słupków i podmurówki. Tym samym kojec będzie mobilny, będzie można go przenieść, jak już (:thumbs: :thumbs: ) nie będzie potrzebny. Quote
swan Posted August 16, 2006 Posted August 16, 2006 nie ma relacji bo nie ma postępów...... za to są zdjęcia dla przypomnienia, jak to maleństwo wygląda niestety nienajlepszej jakości, ale w kąciku Lusinym jest dosyć ciemno, a coś nie lubi wychodzić z kącika do pozowania:shake: Quote
PaulinaT Posted August 17, 2006 Posted August 17, 2006 :shake: swan - nic a nic lepiej nie jest? to juz tyle miesięcy jak ona u ciebie jest... Quote
malawaszka Posted August 17, 2006 Posted August 17, 2006 :-( biedna Lusieńka, jak ja bym chciała wiedzieć dlaczego tak się nie dajesz oswoić :shake: Quote
Lipizzan Posted August 17, 2006 Posted August 17, 2006 Spokojnie moja suczka wzięta ze schronu (ewidentnie była bita przez panów) potrzebowała dwóch lat na całkowite oswojenie się z nami, a na dodatek miała psiego przewodnika w postaci naszego drugiego psa, którego mieliśmy od szczeniaka. Na to potrzeba dużo czasu i dużo cierpliwości. Choć wiem, że Swan jej zaczyna brakować. Quote
joaaa Posted August 18, 2006 Posted August 18, 2006 Swan, a gdyby sakołyki miały super woń(np.wędzone szprotki?) I ona jest trochę głodna jak do niej przychodzisz!? Quote
swan Posted August 20, 2006 Posted August 20, 2006 Lusia pewnie permanentnie lekko głodna, bo nie wiem nawet, ile waży (no bo jak tutaj to zważyć nie narażając się na utratę palców) no i nie chcę jej przekarmić, żeby jednak chętnie na mnie reagowała.... dzięki szprotkom wędzonym Lusia zaczęła w ogóle podchodzić do mojej ręki:p a na porządku dziennym są jeszcze gotowane serduszka kurze... wszystko co bardzo zapachowe, pani Zofia podpowiadała co najlepiej i rzeczywiście działa lepiej niż inne jedzenie to na razie tyle Lusia od początku pobytu u mnie zrobiła postępy ale postępy zdecydowanie mniejsze, niż bym chciała teraz też robi jakieś tam mikroskopijne kroczki raczej w reakcji na mnie, nie w działaniu chyba nie cierpliwości mi brakuje, tylko wiary , że jeszcze jest szansa na zrobienie z Lusi psiaka do towarzystwa, takiego, co to pójdzie na smyczy na spacer i da się uczesać albo obejrzeć albo zbadać u weta... ech, marzenia:oops: Quote
Lipizzan Posted August 21, 2006 Posted August 21, 2006 Może jestem nudna, ale mojej suczce zabrało DWA LATA zanim położyła się obok nas, chociaż jej stan był o wiele lepszy niz Lusi. Więc jeszcze raz powtarzam na to trzeba czasu, czasu i jeszcze raz czasu. Quote
PaulinaT Posted August 21, 2006 Posted August 21, 2006 Lipizzan - czy twoja suczka była dzika? Dzieka czyli taka która NIE ZNA CZŁOWIEKA a nie taka cos ię go po prostu boi? swan tak długo juz pracujesz... nie dziwię się wcale że tracisz nadzieję... Kurde frak z tą Lusią! Co by tu jeszcze wymyślić innego...?? Quote
swan Posted August 21, 2006 Posted August 21, 2006 no nic, może rzeczywiście za dwa albo trzy lata podejdzie do mnie na zawołanie albo spojrzy z zainteresowaniem jak się pojawię, póki co nie za bardzo jest inne wyjście, jak znajdę wolnego człowieka na dzień-dwa, to zbudujemy ten kojec na dworze, żeby można było wreszcie dotychczasowy pokój Lusi doprowadzić do używalności niespecjalnie widzę reakcję na kliker, ale może musi psina zaskoczyć może ten początkowy etap, kiedy łatwiej do mnie podchodziła z klikerem, to jakiś przypadek, a może ruszyła mała do przodu, a potem znowu się zacięła będę próbowac dalej, to wiem na pewno na pewno też z mniejszym zapałem, ale przecież nie mogę odpuścić w każdym razie Lusia ma u mnie wikt i dach nad głową zobaczymy co będzie dalej Quote
PaulinaT Posted August 21, 2006 Posted August 21, 2006 swan napisał(a):będę próbowac dalej, to wiem na pewno i tak trzymaj! w końcu jesteś dzielną babą :p Quote
joaaa Posted August 22, 2006 Posted August 22, 2006 swan napisał(a):... może ten początkowy etap, kiedy łatwiej do mnie podchodziła z klikerem, to jakiś przypadek, a może ruszyła mała do przodu, a potem znowu się zacięła ... Swan, to tak jest. Trochę do przodu, potem zatrzymanie, cofnięcie, znowu do przodu... I tak cały czas. Quote
zielony Posted August 22, 2006 Posted August 22, 2006 Witam serdecznie.Nie załamuj się!!! Uwierz w siebie.:lol: Ostatnio pewna suczka z naszego schroniska odzyskała wiare we wlasne siły.Minoł rok jak siedzi w schronisku.Miała dobre chwile i złe.Myślałem, że nic z tego nie bedzie.Aż któregoś dnia nakryłem ja na wysmienitej zabawie z innym psem.Do tej pory nic takiego się nie zdażyło.Mineło kilka dni kiedy poprosiłem wolontarjuszy aby poszły z nią i innymi psami na spacer, kilka razy. Jakie było moje zadowolenie kiedy któregos razu zauważyłem ją biegajacą luzem za wolontarjuszami i psami.:lol: :lol: :lol: A w kojcu kiedy sie sprząta obskakuje ich.Pozdrawiam . Quote
Lipizzan Posted August 23, 2006 Posted August 23, 2006 [quote][quote name='PaulinaT']Lipizzan - czy twoja suczka była dzika? Dzieka czyli taka która NIE ZNA CZŁOWIEKA a nie taka cos ię go po prostu boi? Jeśli mam być szczera to nie wiem co się z nią działo bo wzieliśmy ją ze schroniska. Natomiast po jej zachopwaniu na pewno wiem, że była bita przez mężczyzn, którzy dla zabawy :mad: :mad: :mad: :mad: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: rzucali jej jakiś ochłap i gdy głodna do nichpodchodziła to ja bili kijami, wydaje mi się, że była psem pół dzikim, potwornie bała się bloków, do domu nie chciała w ogóle wchodzić, być może mieszkała przez jakiś czas w domu tego niestety nie wiem, ale na pewno przez dłuższy czas domu nie miała w ogóle. Skąd to wiem po jej zachowaniu, to był naprawdę dzikus (chociaż wydaje mi się, że nam było łatwiej bo był drugi pies) Ale nam się udało i Czara jest teraz cudownym psem naprawdę, opłacał się ten gigantyczny trud. SWAN naprawdę warto. Quote
PaulinaT Posted August 24, 2006 Posted August 24, 2006 Twoja psinka miała więc wielkie szczęście że trafiła właśnie na Ciebie Lipizzan! :klacz::klacz::klacz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.