Jump to content
Dogomania

DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!


Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

na razie oswajam Lusię z powrotem ze spokojem w mojej obecności

przy ćwiczeniu z linką nie było żadnej poprawy od dłuższego czasu

straciłam serce do tej zwierzyny, odzyskuję je powoli na nowo

karmię ją z ręki, gadam do niej, je z ręki, nie trzęsie się, ja też się nie trzęsę:razz:

Jak znajdę trochę funduszy i możliwości w siłach roboczych, zbuduję jej kojec/klatką w ogrodzie. Póki co będzie mieszkała na piętrze, tam gdzie do tej pory. W ogrodzie będzie mogła mnie obserwować, obserwować inne psy, łatwiej będzie po niej sprzątać itp.

Może uda się przyzwyczaić ją do dotyku, do złapania bez gonienia. Może potrzeba na to roku, nie wiem.

Przypominam, że Lusia nie jest moją własnością, nie jest moim psem. Jest teoretycznie u mnie na tymczasie. Wiem, że trzeba się liczyć, że to może oznaczać dom docelowy. Tym bardziej, że nie sądzę, żeby się znalazł dom dla dzikiego psa, a póki co Lusia nie bardzo chce wyjść z tej roli.

Ale dom tymczasowy to też oznacza, że jeśli jest ktoś, kto może ma więcej wiedzy i doświadczenia (przypominam, że tak naprawdę to ja się na Lusi uczę:oops: ) to jestem jak najbardziej otwarta na współpracę i na pomoc. Póki co działam tak, jakby Lusia miała u mnie zostać na zawsze i liczę się, że do końca jej życia czyli pewnie jeszcze z parenaście lat, będę ją karmić i szczepić, mam nadzieję, że leczyć nie będzie trzeba, bo sobie tego w jej przypadku nie wyobrażam:shake:

Więc jeśli ktoś chciałby spróbować uratować Lusię zgodnie ze swoją wiedzą, mogę ją gdzieś podwieźć, zafundować wikt itp, jak z dzieckiem do sanatorium.

A ja będę próbowała jej po prostu nie zrazić itp. I tak dobrze, że nie wycofała się zupełnie, tylko wciąż do mnie podchodzi po jedzenie, dotyka dłoni pyszczkiem itp. Może jest jeszcze dla niej nadzieja.

Posted

właśnie chciałabm znowu zacząć z klikerem, dlatego ją przyzwyczajam do karmienia na spokojnie i dzisiaj wprowadzimy dźwięk klikera na nowo jako skojarzenie

zobaczymy , czy cokolwiek pamięta

już kiedyś próbowałam z klikerem, ale zauważyłam, że ona bardzo fajnie reagowała na głos, więc zrezygnowałam z dźwięku mechanicznego

ale chyba jednak to będzie najlepsze rozwiązanie na teraz, zobaczymy co z tego wyjdzie

Guest Mrzewinska
Posted

Mysle, ze Swan nalezy sie pomoc - w budowie kojca.
Po prostu kasa na kojec, nie sposob, aby zwierzatko zalatwialo sie w mieszkaniu tyle czasu.
Moze ktos pomoc?

Zofia

Posted

Mrzewinska napisał(a):
Mysle, ze Swan nalezy sie pomoc - w budowie kojca.
Po prostu kasa na kojec, nie sposob, aby zwierzatko zalatwialo sie w mieszkaniu tyle czasu.
Moze ktos pomoc?

Zofia


zgadzam się w zupełności!!!'nie dość że swan walczy z dzikuską małą od tylu miesięcy to jeszcze musi jej kojec zbudować bo cała sala knferencyjna zasikana...:roll:

Guest Mrzewinska
Posted

Swan, podaj konto, jesli kazdy z obserwujacych temat i trzymajacych kciuki za Ciebie i za ta biedna dzikuske wysle bodaj 10 zl - juz bedzie latwiej...
Zofia

Posted

Swan, ja też dołożę, ale prawde mówiąc niewiele więcej niż 10zł
bo jak wiecie nadal mam na głowie Feniksa.
Ale faktycznie, p.Zofia ma rację, jak każdy da cokolwiek,
to będzie Ci łatwiej.

Posted

Dziękuję Wam kochani bardzo już teraz. :lol:
Na razie jestem na etapie projektowania tego kojca. Muszę zakładać, że Lusia będzie się próbowała wydostać, a jest małym psem. Zatem musi być dość gęsta siatka, no i chyba z 6 stron, na pewno z 5, czyli częściowo pod ziemią, żeby mała się nie podkopała. Kombinuję, co zrobić, żeby kojec był trwały , łatwy do zrobienia i jak najtańszy jednocześnie. Chętnych z możliwością pomocy bardzo proszę o obserwowanie wątku, jak będzie najlepsza wersja kojca i cena, to zaraz dam znać.

  • 2 weeks later...
Posted

joaaa napisał(a):
Swan?.....


Lusienka zjadla swan............
To taka slodka psina, stworzona do przytulania i zabawy :loveu: - jest mloda !
Co ta biedna psina musiala w zyciu przejsc :angryy: , ze nie moze sie przekonac do czlowieka ? ? ? ?

Posted

Lusieńka prawie zjada rękę swan podczas karmienia:evil_lol:

przyzwyczajam ją do klikera, co kęs to klik

podskakuje ale nie ucieka, jest to dla niej dźwięk dziwny ale łatwiej go znieść niż ruch mojej drugiej ręki podczas karmienia lub nawet mój głos

mam parę zdjęć Lusi

problem w tym, że odcięło mnie od netu, mam kłopot z modemem i oprogramowaniem, w tej chwili siedzę w samochodzie w mieście i stukam tutaj na laptopie, bo u mnie w domu kłopoty z siecią i na moim komputerze system walnął

więc tylko was uspokajam,Lusia żyje, ja też, pomysł na kojec jest, zdjęcia Lusi też

aha, jak już gdzieś tak za dwa lata uda mi się zrobić z Lusi coś więcej podobnego do psa domowego:evil_lol: to chyba mi się przyda jakiś psychoterapeuta dla odmiany, powiem Wam, że ta maupa jest silniejsza psychicznie ode mnie:eviltong:

Posted

Swan, jak dzwięk klikera jest za mocny, to mozesz nakleić
np. plaster, żeby wygłuszyć. A może wystarczy trzymanie ręki z klikerem
za plecami, albo w kieszeni.

...
przyzwyczajam ją do klikera, co kęs to klik
...

co klik, to kęs

I cierpliwość do bólu!

Swan, a może Jacol mógłby Cię odwiedzić?

Posted

Hej Joaa, oczywiście o to chodziło, co klik to kęs. Staram się klikać powoli (jest wtedy ciszej) i przyciskając kliker do nogi, ale i tak lekko podskakuje. To naprawdę mnie nie przejmuje, bo ona podrzuca łepek, ale nie ucieka ani nie wycofuje się do schronu tylko drgnie jej główka,ale i tak podchodzi po jedzenie. To ogromny postęp, że nie wycofuje się.

Dzięki klikerowi na razie udało mi się spowodować, że zjadła mięsko z mojego kolana, do tej pory przez parę miesięcy próbowałam, żeby jadła nie tylko z mojej dłoni i bez rezultatu.

Jacol jak najbardziej mile widziany:lol: może powinnam otworzyć muzeum osobliwości i dogomaniacy będą przyjeżdżali oglądać "dziką Lusię" :cool3:

Jacol pewnie miałby ochotę odwiedzić też Agę, wilczarzowatą, którą poznał w gliwickim schronisku:cool3:

Teraz jak mam wrażenie że Lusia zaczyna coś łapać, to żałuję, że mam dla niej tak mało czasu, ale właśnie chodzę z 70 kg na smyczy:diabloti: Wera miała 2 tygodnie temu sterylkę, więc jeszcze chodzi na smyczy, żeby jeszcze nie biegała, a wielka Aga właśnie dostała cieczkę, mimo że miała ją jakieś 6 tygodni temu jeszcze w schronisku:crazyeye: więc też musi być na smyczy

Dobrze że Darma nie wymaga smyczy,bo bym sobie musiała doszyć trzecią rękę:evil_lol:

A na duże czarnule mam sposób. Spinam dwie smycze treningowe razem i trzymam w połowie. Jakby którejś coś strzeliło do głowy, żeby ruszyć gwałtownie w pościg za czymś, to druga ją skutecznie spowolni i mam szansę nad nimi zapanować:evil_lol:

mam tylko nadzieję, że nie ruszą razem w tym samym kierunku,bo wtedy mogę mieć tylko nadzieję, że nie zerwie mi butów z nóg:evil_lol:

Posted

Dobrze, dobrze idzie!
Teraz potrzebujesz dużo czasu i cierpliwości.
A ten czas, to może byc bardzo długo.

To znaczy ona już wie, że klik oznacza jedzenie, tak?

To teraz spróbuj klikać w nagrodę za jej ruch.
To znaczy podeszła do Ciebie-klik-jedzenie.
Ty krok do tyłu-ona stoi-Ty nic.
Ona krok(może to byc zapowiedź kroku, przestąpienie z łapy na łapę, ale w Twoim kierunku)-klik-jedzenie.
I potem wymagasz coraz więcej, az zrobi prawdziwy krok w Twoja stronę.
Postep może też trwać długo, więc cierpliwości.
Jeżeli jest cofnięcie w postępie, to zaczynasz znowu od tego momentu,
do którego się cofnęło.
O mamo, nie wiem czy to jest zrozumiałe co napisałam. :placz:

Kurcze, trudno tak tłumaczyć nie widząc i nie pokazując.
Swan, gdybys chciała, to możemy się zdzwonić, mam też skype.

Poproszę Jacka, żeby tu zajrzał, ale sprawdziłam na mapie, że od niego
to jednak bardzo daleko, ponad 300km.

Guest Jacol123
Posted

[quote name='swan']Hej Joaa, oczywiście o to chodziło, co klik to kęs. Staram się klikać powoli (jest wtedy ciszej) i przyciskając kliker do nogi, ale i tak lekko podskakuje. To naprawdę mnie nie przejmuje, bo ona podrzuca łepek, ale nie ucieka ani nie wycofuje się do schronu tylko drgnie jej główka,ale i tak podchodzi po jedzenie. To ogromny postęp, że nie wycofuje się.

Dzięki klikerowi na razie udało mi się spowodować, że zjadła mięsko z mojego kolana, do tej pory przez parę miesięcy próbowałam, żeby jadła nie tylko z mojej dłoni i bez rezultatu.
Swietnie Swan! O to wlaśnie chodzi. Dla psa jeśli coś "strasznego" się zbliża to nagrodą może być po zachowaniu spokoju również cofnięcie się o krok. Wtedy zwierz się przekonuje, że to "straszne" wcale nie jest takie straszne. Tak się trenuje zwierzęta roslinożerne, np. opisywano tak trening lamy.
U drapieżników to też czasami działa.


Jacol jak najbardziej mile widziany:lol: może powinnam otworzyć muzeum osobliwości i dogomaniacy będą przyjeżdżali oglądać "dziką Lusię" :cool3:

Jacol pewnie miałby ochotę odwiedzić też Agę, wilczarzowatą, którą poznał w gliwickim schronisku:cool3:

Jak tylko będę gdzieś w pobliżu to na pewno skorzystam z zaproszenia :)
... i mam szansę nad nimi zapanować:evil_lol:

mam tylko nadzieję, że nie ruszą razem w tym samym kierunku,bo wtedy mogę mieć tylko nadzieję, że nie zerwie mi butów z nóg:evil_lol:

A może halter byłby lepszym rozwiązaniem? Ja bym się chyba bał ryzykować, że pies tak wielki jak Aga np. wyrwie do przodu a moja ręka wraz z nim...
Pozdrawiam serdecznie :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...