Kathleen Posted June 3, 2006 Posted June 3, 2006 [quote name='zielony'](..)Swam (..).Dobrze Swam idzie Zielony, ja bardzo proszę :modla: Nie przekręcaj nicku swan (piszesz m zamiast n), bo to się strasznie źle czyta. Zawsze się zatrzymuję jak tak piszesz. Najpierw myślałam, że to literówka, ale potem zobaczyłam, że jednak nie. Tylko się nie denerwuj :roll: Swan, ja Ciebie bardzo podziwiam. Sama nie umiałabym i nie dałabym rady z tą sytuacją. Quote
zielony Posted June 3, 2006 Posted June 3, 2006 Witam .Bardzo przepraszam Swan za tą pomyłke. Dziekuje Kathleen. Quote
swan Posted June 4, 2006 Posted June 4, 2006 Lusia ma ciągle nowe pomysły. Teraz poza obszczekiwaniem mnie zza stołu i w biegu doszło obszczekiwanie mnie ze swojego bezpiecznego punktu. Ale dość szybko się poddała jeśli chodzi o uciekanie. Za to potem jak już była na lince, to częściej niż zwykle walczyła z gryzieniem. Do tego stopnia, że nawet łapała i szarpała drugi koniec linki, który mi z ręki zwisał luźno. Poza tym bez zmian, wieje gubiąc bobkii na początku. Potem siedzi pokornie w bezpiecznym punkcie warcząc albo próbując złapać spadającą na nią linkę zębami, potem próbuje się wyślizgnąć z pętli aż w końcu udaje mi się pętlę zacisnąć i wtedy robimy spacerki. Lusia co jakiś czas próbuje się przykleić po drodze do ściany albo jakiegoś mebla, wyciąganie stamtąd kończy się najczęściej chwilową walką z linką. Aha, i to jest już rytuał, po złapaniu na linkę podchodzi do mnie i się otrzepuje. czy to jest sygnał rozluźnienia czy wręcz przeciwnie?? No ale poza tym wszystkim to niespecjalnie nabiera do mnie zaufania. Dzisiaj na przykład odmówiła przyjścia po jedzenie do mnie do ręki. Nawet szprotki nie podziałały.... Quote
swan Posted June 8, 2006 Posted June 8, 2006 Lusia dzisiaj uciekla z pokoju. Przez drzwi zastawione szafką, płytą pilśniową, kartonem i podwójnym materacem (tam nie ma skrzydeł drzwiowych) - coś przeskoczyła, coś odepchnęła, pod materacem się przecisnęła...... Coraz mocniej startuje do moich nóg starając się mnie odgonić jak zachodzę jej drogę próbując zagonić do kąta, żeby założyć linkę Zaczynam się jej bać Nie ma postępów, zaczyna się robić coraz gorzej Lusia nie jest złamana Lusia się spotkała z nową sytuacją i nauczyła się, jak sobie z nią radzić na swój sposób Dzisiaj znów ze mną wygrała Nie mogę spróbować z Werą na lince, po pierwsze nie mogę złapać Lusi na linkę, po drugie jestem tutaj sama i nie mam drugiej osoby do prowadzenia Wery na smyczy :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: Quote
zielony Posted June 8, 2006 Posted June 8, 2006 Witam serdecznie.To nie chodzi o to aby ją "łamać".Odpuść sobie łapanie.Zmień zachowanie. Wróć do samego karmienia.Ale postaraj się dawać mniej niż do tej pory.Ale obnoś się z tym pokarmem tak jak to robiłaś kiedyś.Rób to tak długo jak tylko będziesz miała ochote.Zanim postawisz miske i dasz jej znak do jedzenia.Chodzi o to aby wzmóc apetyt i jeszcze mocniejszą chęć przyjścia do Ciebie.Nie walcz z nią to nie oto w tym wszyskim chodzi. Głowa do góry. Quote
PaulinaT Posted June 8, 2006 Posted June 8, 2006 swan - głowa do góry dziewczyno! Jutro, pojutrez będzie lepiej aż w końcu - będzie dobrze, nie takie rzeczy mała ;) Quote
Tundra Posted June 8, 2006 Posted June 8, 2006 Jak nie masz przekonania, wydaje Ci sie, ze jest zle albo i jeszcze gorzej -tak przeciez bywa w zyciu, w roznych sytuacjach- odpusc sobie, tzn. zrob sobie "urlop" od niej. Po prostu ja tylko karm i "olewaj". Mnie uczono, ze ignorowanie psa to tez metoda wychowawcza. Ona wyczuwa Twoja niepewnosc i to daje jej przewage. Nie rob nic na sile do czego nie masz przekonania, chocby radziliby Ci to najlepsi trnerzy. Pies to wyczuje, jak wyczuwa strach u ludzi i potrafi to wykorzystac dla siebie. Nie zalamuj sie te 2/3 miesiace wydadza Ci sie kiedys bardzo krotkim czasem. BEDZIE DOBRZE!!!! Szkoda, ze nie moge Was poznac:-( Quote
PaulinaT Posted June 8, 2006 Posted June 8, 2006 Zgadzam się z toba Tundra - z każdym twoim słowem. Quote
swan Posted June 8, 2006 Posted June 8, 2006 No tak , tylko ignorowanie psa to jest metoda wychowawcza (kara) dla psa, który szuka kontaktu z człowiekiem. Dla Lusi to nic nie znaczy, a raczej znaczy, to jest nagroda, bo dają święty spokój , nie męczą , nie stresują itp Ale może faktycznie muszę zrobić przerwę, bo zaraz zrobię coś, po czym Lusia będzie się bała do mnie zbliżyć:evil_lol: :diabloti: :eviltong: Quote
Guest Jacol123 Posted June 8, 2006 Posted June 8, 2006 [quote name='swan']No tak , tylko ignorowanie psa to jest metoda wychowawcza (kara) dla psa, który szuka kontaktu z człowiekiem. Dla Lusi to nic nie znaczy, a raczej znaczy, to jest nagroda, bo dają święty spokój , nie męczą , nie stresują itp Ale może faktycznie muszę zrobić przerwę, bo zaraz zrobię coś, po czym Lusia będzie się bała do mnie zbliżyć:evil_lol: :diabloti: :eviltong: Bardzo dobry pomysł. Pozwól Lusi niech sama zadecyduje, że kontakt z Tobą się jej opłaca. Ja bym ignorowal ją zupełnie i punktował każdą inicjatywę nawiązania kontaktu. Tak robiłem z Gringiem na początku www.gringo.blox.pl Naprawdę to dobra metoda. :) Pozdrawiam i trzymam kciuki :) Quote
Tundra Posted June 8, 2006 Posted June 8, 2006 Masz, racje, ignorowanie stosuje sie normalnie w innych przypadkach, ale czasem bedac pod presja sami nie wiemy gdzie jestesmy(?). Tutaj bardziej myslalam o Tobie, zebys odsapnela, nabrala dystansu do sprawy i metod, a nie koniecznie miala przekonanie, ze nic nie robisz. Znasz na pewno sytuacje, kiedy male dzieci koniecznie chca nauczyc sie jezdzic na rowerku, szybko i najlepiej i od razu... inc im z tego nie wychodzi. Wpadaja w histerie, tupia nogami etc. etc... A po dwoch dniach wsiadaja i ...... jada. Daleka jestes od histerii- cirepliwa i uparta, jestes najlepszym, co moglo sie temu psu przytrafic. ( doczytalam sie tylko kilku zmeczonych - "nie", a ona moze to nawet wywachac;) ) Mow jej to codziennie, jak do niej idziesz, bo przeciez to prawda- jestes jej najlepsza przyjaciolka. I Wy nie macie przeciez zadnych terminow, kiedy nalezy zmienic sposob jej zachowania. Odoaczmij sobie i trzymaj sie DZIEWCZYNO!!!! Quote
kinga Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 swan, ja tylko mogę dodać, ze trzymam :kciuki: za Ciebie - a z luśkami to tak juz bywa, ze czasem lubią jednak robić po swojemu...choćby to miało trwać całe życie :mad: Quote
malawaszka Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 j też cały czas trzymam :kciuki: i śledzę wątek Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted June 9, 2006 Posted June 9, 2006 oo, kurcze, nawet chyba gorzej niż z naszym ToTenem. :shake: Powodzenia i trzymam kciuki! Quote
Tundra Posted June 12, 2006 Posted June 12, 2006 Na pewno "jeat na urlopie". I niech sobie dobrze odpocznie;) Quote
Lipizzan Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 Dziewczyno , głowa do góry!! Mam suczkę Czarę wziętą ze schroniska, potwornie bojącą się wszystkiego i wszystkich. Trwało to rok zanim stała się w miarę nomalnym psem. Ale była jedna różnica Czara bardzo polubiła naszego drugiego psa Porto i on był dla niej przewodnikiem na pierwszy dłuższy spacer wybraliśmy się z oboma psami, Czara odeszła najdalej od Porto na 1 METR. Gdy tylko on ruszał ona natychmiast biegła za nim. On coś wąchał ona też. Fakt, że Czara do tej pory jest nieufna do mężczyzn, a minęło już pięć lat. Więc być może warto zostawiać Lusię z drugą suczką. Oczywiście warto skonsultować to z zielonym Powodzenia. Trzymam za was kciuki:happy1: :happy1: Quote
swan Posted June 15, 2006 Posted June 15, 2006 melduję się na posterunku ale tylko najkonieczniejsze czynności są wykonywane poniedziałek spędziłam na poszukiwaniu Wery, która otworzyła sobie drzwi od domu a zastawioną furtkę od ogrodu pomógł jej sforsować pies sąsiadów babsztyl wrócił po 12 godzinach:mad: Poza tym mimo przepięknej wreszcie pogody jestem przeziębiona strasznie i nie widzę na oczy i nie pamiętam już jak to jest normalnie oddychać przez nos:shake: Tak więc Lusia żyje swoim trybem na górze, sprzątam jej i karmię i tak będzie jeszcze do weekendu pewnie:cool1: proszę zatem się nie spodziewać wiele przez najbliższe 48 godzin aha,zaczynam robić kalkulację, ile potrzebuję na kojec. Podłoga i wykładzina są już totalnie zasikane prawie w 100 % powierzchni, teraz jeszcze prawdopodobnie niedługo się cieczka zacznie, a wtedy to już mi przyjdzie odkażać całą salę na piętrze:evil_lol: Quote
Tundra Posted June 15, 2006 Posted June 15, 2006 Moja, dzika wtedy jeszcze kotka, w czasie swojej roji (?) byla dla mnie wyjatkowo laskawa. Probowala wszyskich swoich atrakcyjnych spoaobow, zeby mi sie przypodobac. Kocur jest wykastrowany jej zalotow nie rozumial i uciekal przed nia gdzie pieprz rosnie. A ja wkupywalam sie w jej laski i glaskalam nad pupcia lub ogonkiem( jak kto woli).Potem jej przechodzilo, i znow dlugo byla dzika. Moze to tez bedzie jakas szansa dla Ciebie;) Quote
swan Posted June 16, 2006 Posted June 16, 2006 będę się łapała każdego sposobu:evil_lol: pani Zofia podpowiada, że pies samiec mógłby być pośrednikiem, może z takim się Lusia łatwiej dogada niż z suką:cool3: Niedługo biorę rocznego psiaka od teściów, to zobaczymy, czy będzie jakaś nić porozumienia:p pa, idę prychać i psikać dalej od monitora, żeby Was nie pozarażać:cool1: Quote
PaulinaT Posted June 20, 2006 Posted June 20, 2006 swan - a może ty masz alergię? ja tez leczyłam katar i leczyła aż alertec wzięłam i po 3 dniach mi przeszło... :crazyeye: w życiu bym nie pomyślała Kurcze a to Wera ci zrobiła cholera by te psy wzięła, po co one gdzieś wyłażą, uciekają :angryy: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.