zielony Posted May 7, 2006 Posted May 7, 2006 Witam .Joaaa bardzo prosze.:lol: Swan co z tymi terminami? I co tam u Lusi i u Ciebie? http://www.schronisko.infocomp.pl Quote
swan Posted May 7, 2006 Posted May 7, 2006 u Lusi na razie cofka totalna, nie pozwala się do siebie zbliżyć, rzadko kiedy podejdzie po jedzenie do ręki od tygodnia tak jest, a ja na szczeście nie powiem co mam w pracy i chodzę sprawdzić czy wszystko ok , próbuję karmić, ale praktycznie polega to na zostawianiu jej jedzenia Joaaa, poćwiczę z klikerem, pojutrze wracam do normalnego trybu życia czyli pracy w ludzkim wymiarze, zacznę. Jak miło, że masz Lusię w podpisie:loveu: Zielony, 13-14 potwierdzam jeśli chodzi o spotkanie, lecz w dużo szczuplejszym gronie niż planowaliśmy na początku, będzie ok 5-6 osób Jeśli Cię babiniec nie przeraża, zapraszam serdecznie, może Ty swoim bardziej doświadczonym wzrokiem ocenisz, co ja mam robić, bo mi troszkę ręce opadły. Lusia się zachowuje prawie jak na samym początku i ten stan nie ustępuje jak dotąd po paru dniach tylko trwa tydzień:cool1: Quote
joaaa Posted May 7, 2006 Posted May 7, 2006 Swan, nie zniechęcaj się! To tak już jest-dobrze, dobrze, a potem cofnięcie. Cierpliwie i powoli.:thumbs: :thumbs: :thumbs: Quote
joaaa Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 Jak Lusia po zlocie czarownic??? I jednego czarownika! :diabloti: Quote
PaulinaT Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 [quote name='joaaa']Jak Lusia po zlocie czarownic??? I jednego czarownika! :diabloti: Oj tak był prawdziwy zlot czarownic :evil_lol: Psy w liczbie 4 suk plus piąta Lusia na górze, swan i ja :p i na to biedny Ziolony.... :roll: (no i dochodzący TZ swan :lol: ) istny babiniec :diabloti: Quote
kinga Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 oj, to napiszcie coś wiecej dla nas - niedoszłych członków Zlotu...:p Quote
PaulinaT Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 Wrzucę kilka fotek na wątku Darmy, co by tutaj nie zaśmiecać. Zielony popracował nad Lusią, udzielił swan wielu najcenniejszych rad. Ja zrobiłam oczy o takie :crazyeye: na Lusię i o takie :crazyeye: :crazyeye: na jej reakcje i jeszcze takie :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: na to co zrobił i jak robił Zielony. Jestem w wielkiem szoku - Lusia to naprawdę ciężki orzech do zgryzienia i jeśli swan ją z tego wyciągnie - ja jej stawiam pomnik :p (albo przynajmniej szampana :razz: ) Quote
swan Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 Hej, ale musicie wiedzieć najważniejsze. Lusia to mała zacięta i twarda sztuka, ale po kilku godzinach pracy widać jak się poddaje. Zaczęło się od walki, zacięcia, przegryzania w tempie ekspresowym linki (prawie jej się udało), zapierania się łapami, robienia pod siebie i tak dalej , pod koniec drugiej sesji linka została ledwie naruszona, a Lusia chodziła za Zielonym na luźnej lince:crazyeye: :lol: . Siadała na kolana i dawała się głaskać i dotykać. Jeszcze startuje do dłoni, Zielony stracił troszkę naskórka:oops: , ale to trzeba będzie przećwiczyć. Dzisiaj ja się przygotowuję psychicznie do sesji trzeciej:razz: . Tylko że ja nie mam takiego opanowania, więc będę ćwiczyć to samo w rękawicach, żeby w razie grożenia zębami nie wykonywać gwałtownych ruchów. Ale jedna ważna rzecz. Po wczorajszej drugiej sesji, jak już zlot się skończył, poszłam do góry do Lusi ją nakarmić i znowu siedziała w tym wybranym wcześniej miejscu, dała do siebie podejść i przyszła po jedzenie do ręki. I mniej skulona niż wcześnej:lol: a nie pozwalała mi się do siebie zbliżyć ani nie podchodziła do reki z jedzeniem dobre 10 dni:shake: Quote
PaulinaT Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 Brawo!!! Trzymam kciuki za dzisiajszą sesję z linka! Quote
joaaa Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 Super! Swan, spróbuj teraz karmić ją tylko z ręki. Inaczej nie je! Quote
malawaszka Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 brawo Swan, brawo Zielony :klacz: super, że udało Wam się spotkać i że to spotkanie było takie owocne :multi: Quote
Guest Mrzewinska Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 Wielkie podziekowanie i wyrazy szacunku dla Zielonego, za to ze przyjechal i pomogl. Mysle ze teraz Swan bedzie postepowac z Lusia tylko wedlug planu ustalonego przez Zielonego - widzial suke i pokazal wlasciwy w tym przypadku sposob postepowania. Zofia Quote
Vikamilka Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 O wiekla Swan :shocked!::shocked!::shocked!::Cool!::Cool!::Cool!:!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A ten Zielony to chyba niezły w tym co robi, skoro Lusia moment zmieniła swe zachowanie w stosunku do Ciebie czekamy więc jeszcze na relacje Zielonego, jak ocenia całą sytuacje, ile Lusi potrzeba czasu na oswojenie się z jej własnym strachem itp. Quote
swan Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 ja tam wcale wielka nie jestem:oops: ,za to dziękuję :modla: Zielony, że poświęciłeś jedyny wolny dzień w tygodniu na długą podróż do mnie i na pomoc z Lusią słuchajcie, jakbym nie widziała, to bym nie uwierzyła, 2,5 godziny pracy i Lusia awansowała z 1/2 na 2/3 psa;) niesamowita przemiana, niesamowite efekty, jak czary mary, tylko że tu wszystko miało sens i działanie było dostosowane do zachowania Lusi:p sama bym chciała mieć taką wiedzę:p a cała moja praca w ten miniony weekend to pilna obserwacja dnia pierwszego i filmowanie dnia drugiego. Z tego filmu to ja proponuję zrobić jakiś film szkoleniowy, co Zielony:razz: ? Jest trochę ludzi, którym by się przydał do pracy z psami. Ponoć tutaj w Gorzowie jest jeszcze jedna psinka zachowująca się jak Lusia, muszę wreszcie złapać kontakt z ludźmi nią się zajmującymi i może uda się pomóc:cool3: Quote
PaulinaT Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 swan się podszkoli i awansuje na zawodowego oswajacza dzikich psów :p ale muszę za swan powtórzyć: wielki fachowiec z Zielonego, aż ja zzieleniałam z wielkiego podziwu a dzisiaj o niczym innym nie mówię i nie opowiadam naokoło jak o dzisiej Lusi swan i Zielonym :razz: Quote
swan Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 Jeszcze cała się trzęsę, więc trochę trudno słowa poskładać i palcami w klawisze trafiać. Jak komuś brakuje adrenaliny w życiu, niech oswaja dzikie psinki, a nie skacze na linie:cool1: No więc po kolei. Lusia siedziała w swoim "bezpiecznym punkcie" (weekendowi goście wiedzą o czym mówię) ale jak się zbliżyłam z linką zaczęła chować się po kątach. Oczywiście uciekła po chwili w dół schodów. Poszłam po nią. Warczała na mnie, ale się nie zatrzymałam, szłam dalej. Zrobiła coś nowego. Straszyła mnie szczekaniem. Pierwszy raz usłyszałam jak szczeka.Robiła wyskoki do przodu i zaciekle szczekała. Nie ustąpiłam, zagrodziłam drogę. Zignorowała to i z wściekłym warczeniem przebiegła koło mnie w górę schodów. Zielony, ona już dobrze wie czym pachnie zapędzenie w dół schodów:razz: Wróciłam na górę, znowu uciekała po kątach. Znowu poleciała do drzwi, ale zaraz za drzwiami zawróciła i wróciła do pokoju, inteligentna bestia:razz: Schowała się z "bezpiecznym punkcie" , tam ja podeszłam. Siedziała bez ruchu, ale cwana wie jak usiąść żeby nie dało się założyć pętli na szyję:cool1: chyba 10 minut mi zajęło założenie lassa:crazyeye: no i się zaczęło. Zaczęła trochę od szarpania i wyrywania się, ale lekko i tylko chwilkę. Potem ładnie chodziła za mną i przyklejała się do nóg. Jak stanęła na chwilę to mnie załatwiła. Obeszła mnie i położyła się na butach. Byłam związana:oops: zajęło mi dobrą chwilę, żeby bez wzbudzania w niej paniki oswobodzić kostki:evil_lol: i ruszyłam dalej. No i znowu zaczęło się rodeo:shake: Zielony, zobaczyłam o czym wczoraj mówiłeś, ślina wymieszana z krwią z poranionych dziąseł pryskająca z pyska przerażonego psiaka.:cool1: no comments Próbowałam jej znowu wyszarpnąć z pyska linkę, walczyła strasznie zaciekle. Już się bałam,że zaraz przegryzie linkę. A nie puszczała i non stop gryzła. Zrobiłam w tył zwrot i na napiętej lince zaczęłam wolno iść. Zrobiłam to bo nie puszczała mimo szarpania, podnoszenia na tej lince i wszystkiego co Ty robiłeś wczoraj. W tym momencie już pomyślałam, że nie dam rady dokończyć tego zadania i przywiozę Lusię do Ciebie:oops: :cool1: I zastanawiałam się jak skończyć sesję jeśli Lusia przegryzie linkę, ale żeby wyjść jako wygrana. Na szczęście nie było takiej potrzeby. Jeszcze trochę pochodziłyśmy po pokoju. Dużo częściej niż wczoraj przytulała się znowu do mebli , próbowała schować w kątach. Poszłam z nią do tego kąta naprzeciwko drzwi. Ukucnęłam obok niej. Dała się pogłaskać po brodzie, nie zaatakowała ręki. Potem poszłyśmy do "bezpiecznego punktu" , pogłaskałam ją tam łokciem po głowie. Potem jeszcze chwilę chodziłyśmy. Wspinała się na nogawki, ale nie zauważyłam, żeby je gryzła. Usiadłam na ziemi, usiadła mi na nogach. Najpierw bliżej kolan, skierowana ukosem do mnie, obserwowała dłonie. Starałam się ruszać nimi spokojnie i powolutku, ale i tak dwa razy zaatakowała. Rękawice spełniły zadanie, nie miałam odruchu zabierania dłoni. Potem ją podciągnęłam bliżej mnie z głową pod pachą. Łokciem głaskałam głowę, drugą ręką po grzbiecie. Zdjęłam jej powoli linkę, jeszcze chwilę pogłaskałam, zostawiłam w spokoju, po chwilli zeszła i poszła w "bezpieczny punkt" Jak siedziała na moich nogach, była cała spięta, dotknięcie jej przypadkowe metalowym kółkiem od linki powodowało nerwowe podrygi. Ja też byłam zdenerwowana i wcześniej starałam się uspokoić i całkiem mi się to udawało ukryć, jednak nie mam złudzeń, na końcu musiała czuć, że nogi, na których siedzi, się trzęsą. Jak sobie poszła, jeszcze chwilę posiedziałam i powoli wstałami, wyszłam nie patrząc na nią. Mam takie zakwasy, ze ledwo zeszłam po schodach. Na razie adrenalina opada. Zaraz idę z czarnulami na spacerek odreagować. Zielony, pisz co myślisz. Ja wiem, że dla wielu z Was mój opis jest niejasny,ale ja teraz kontynuuję działanie Zielonego, a On tutaj był i wszystko tutaj powinien zrozumieć i mam nadzieję napisze, co uważa albo co robić jak reagować na szczekanie na przykład. Quote
zielony Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 Witam serdecznie. Jak wspomimałem zabrakło jednego dnia aby przetrzeć pierwszą sciezke. Ale nie moge odbierac Ci tej wielkiej przyjemności, na którą czekasz razem z Lusia od tylu dni.Wszystko jest ok.Ona jest troche zdziwiona zmianą Twojego postępowania.Dlatego jej zachowanie może byc inne troszke od tego co prezentowała przy mnie.I może to powtórzyć przy kolejnej sesji.Teraz wiesz co masz robić. Na dół sama zbiegła nikt jej tam nie zaganiał sama podjeła decyzje .Na szczekanie nie reaguj rób swoje .Pamiętasz , na mnie też szczekała i lekko powarkiwała.Ale przestała kiedy zobaczyła , że to nie przynosi efektu.Musisz to robic dzień po dniu wtedy sa najlepsze efekty.Dlatego po przyjezdzie chciałem odrazu isć do góry, ale takie pyszności lezały na grilu, że nie mogłem się oprzeć.Posiliłem sie i do Lusi. Filmu nie oglądałem jeszcze.Obejże i napisze.Dobrze zrobiłaś gdy szarpała:lol: super.Robiła to czego nie powinna i zmieniłaś pozycje na tą na którą zaczeła reagowac prawidlowo.Pójde za Olą bo to potrafie, pomyślała Lusia i poszła.Spokojnie oddychaj nosem wciągaj powietrze a ustami wypuszczaj.Przećwicz to na sucho. Dziękuje za te miłe slowa, ale to swan będzie dalej nad nią pracować . Quote
Vikamilka Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 jak dobrze że Lusia mtrafiła na takich znawców i cierpliwych ludzi. wielkie brawa dla nich!!!:multi::multi::multi: Quote
PaulinaT Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 swan - wielkie brawa! zastosowałas się precyzyjnie do instrukcji i teraz pozostaje tylko czekać, kiedy przyniesie to odpowiednie rezultaty! ściskam najmocniej! Quote
swan Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 Zielony, do czego ja dążę, kiedy będzie następny krok? Kiedy nie będzie próbowała się odgryźć z linki, uciec do kąta, blokować łap i zjeść moich dłoni? Wtedy pójdziemy na spacer?:razz: Quote
Tundra Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 Mocno trzymam kciuki. Wydaje mi sie, ze doczytalam sie olbrzymich postepow. Ty chyba przestajesz sie jej bac!!!!!! Quote
zielony Posted May 15, 2006 Posted May 15, 2006 Kiedy zacznie reagować prawidlowo na wszystko , wtedy tak jak mówiłem.Tutaj masz czas na to aby nauczyc sie prawidlowo reagowac i postepoac w różnych sytuacjach.Na otwartym terenie najmniejszy błąd to koniec marzeń.Obejżałem film to jest ciekawy materjał.Jesteś bliżej jak dalej.Gdybym nie był przekonany ,że to pomoże to bym nie proponował przyjazdu. Tundra swan zaczyna wierzyć, że jest coraz bliżej.Nie doszukuj się cudów.Była na moich kolanach głaskana, dotykana.Więc...? Pozdrawiam wszystkich serdecznie.Tundra trzeba było przyjechać i zobaczyć na własne oczy. Quote
schroniskoJozefow Posted May 16, 2006 Posted May 16, 2006 lepszego duetu ze swieca by szukac!! a jak tam z Pani Zofia?? jakis komentrzyk to ziastnailej sytuacji?? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.