Jump to content
Dogomania

DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!


Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

u Lusi na razie cofka totalna, nie pozwala się do siebie zbliżyć, rzadko kiedy podejdzie po jedzenie do ręki

od tygodnia tak jest, a ja na szczeście nie powiem co mam w pracy i chodzę sprawdzić czy wszystko ok , próbuję karmić, ale praktycznie polega to na zostawianiu jej jedzenia

Joaaa, poćwiczę z klikerem, pojutrze wracam do normalnego trybu życia czyli pracy w ludzkim wymiarze, zacznę. Jak miło, że masz Lusię w podpisie:loveu:

Zielony, 13-14 potwierdzam jeśli chodzi o spotkanie, lecz w dużo szczuplejszym gronie niż planowaliśmy na początku, będzie ok 5-6 osób
Jeśli Cię babiniec nie przeraża, zapraszam serdecznie, może Ty swoim bardziej doświadczonym wzrokiem ocenisz, co ja mam robić, bo mi troszkę ręce opadły. Lusia się zachowuje prawie jak na samym początku i ten stan nie ustępuje jak dotąd po paru dniach tylko trwa tydzień:cool1:

Posted

[quote name='joaaa']Jak Lusia po zlocie czarownic???
I jednego czarownika! :diabloti:

Oj tak był prawdziwy zlot czarownic :evil_lol:
Psy w liczbie 4 suk plus piąta Lusia na górze, swan i ja :p i na to biedny Ziolony.... :roll:
(no i dochodzący TZ swan :lol: )

istny babiniec :diabloti:

Posted

Wrzucę kilka fotek na wątku Darmy, co by tutaj nie zaśmiecać.
Zielony popracował nad Lusią, udzielił swan wielu najcenniejszych rad. Ja zrobiłam oczy o takie :crazyeye: na Lusię i o takie :crazyeye: :crazyeye: na jej reakcje i jeszcze takie :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: na to co zrobił i jak robił Zielony.
Jestem w wielkiem szoku - Lusia to naprawdę ciężki orzech do zgryzienia i jeśli swan ją z tego wyciągnie - ja jej stawiam pomnik :p (albo przynajmniej szampana :razz: )

Posted

Hej, ale musicie wiedzieć najważniejsze. Lusia to mała zacięta i twarda sztuka, ale po kilku godzinach pracy widać jak się poddaje. Zaczęło się od walki, zacięcia, przegryzania w tempie ekspresowym linki (prawie jej się udało), zapierania się łapami, robienia pod siebie i tak dalej , pod koniec drugiej sesji linka została ledwie naruszona, a Lusia chodziła za Zielonym na luźnej lince:crazyeye: :lol: . Siadała na kolana i dawała się głaskać i dotykać. Jeszcze startuje do dłoni, Zielony stracił troszkę naskórka:oops: , ale to trzeba będzie przećwiczyć. Dzisiaj ja się przygotowuję psychicznie do sesji trzeciej:razz: . Tylko że ja nie mam takiego opanowania, więc będę ćwiczyć to samo w rękawicach, żeby w razie grożenia zębami nie wykonywać gwałtownych ruchów.

Ale jedna ważna rzecz. Po wczorajszej drugiej sesji, jak już zlot się skończył, poszłam do góry do Lusi ją nakarmić i znowu siedziała w tym wybranym wcześniej miejscu, dała do siebie podejść i przyszła po jedzenie do ręki. I mniej skulona niż wcześnej:lol: a nie pozwalała mi się do siebie zbliżyć ani nie podchodziła do reki z jedzeniem dobre 10 dni:shake:

Guest Mrzewinska
Posted

Wielkie podziekowanie i wyrazy szacunku dla Zielonego, za to ze przyjechal i pomogl. Mysle ze teraz Swan bedzie postepowac z Lusia tylko wedlug planu ustalonego przez Zielonego - widzial suke i pokazal wlasciwy w tym przypadku sposob postepowania.

Zofia

Posted

O wiekla Swan :shocked!::shocked!::shocked!::Cool!::Cool!::Cool!:!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
A ten Zielony to chyba niezły w tym co robi, skoro Lusia moment zmieniła swe zachowanie w stosunku do Ciebie
czekamy więc jeszcze na relacje Zielonego, jak ocenia całą sytuacje, ile Lusi potrzeba czasu na oswojenie się z jej własnym strachem itp.

Posted

ja tam wcale wielka nie jestem:oops: ,za to dziękuję :modla: Zielony, że poświęciłeś jedyny wolny dzień w tygodniu na długą podróż do mnie i na pomoc z Lusią

słuchajcie, jakbym nie widziała, to bym nie uwierzyła, 2,5 godziny pracy i Lusia awansowała z 1/2 na 2/3 psa;)

niesamowita przemiana, niesamowite efekty, jak czary mary, tylko że tu wszystko miało sens i działanie było dostosowane do zachowania Lusi:p

sama bym chciała mieć taką wiedzę:p

a cała moja praca w ten miniony weekend to pilna obserwacja dnia pierwszego i filmowanie dnia drugiego. Z tego filmu to ja proponuję zrobić jakiś film szkoleniowy, co Zielony:razz: ?

Jest trochę ludzi, którym by się przydał do pracy z psami. Ponoć tutaj w Gorzowie jest jeszcze jedna psinka zachowująca się jak Lusia, muszę wreszcie złapać kontakt z ludźmi nią się zajmującymi i może uda się pomóc:cool3:

Posted

swan się podszkoli i awansuje na zawodowego oswajacza dzikich psów :p

ale muszę za swan powtórzyć: wielki fachowiec z Zielonego, aż ja zzieleniałam z wielkiego podziwu a dzisiaj o niczym innym nie mówię i nie opowiadam naokoło jak o dzisiej Lusi swan i Zielonym :razz:

Posted

Jeszcze cała się trzęsę, więc trochę trudno słowa poskładać i palcami w klawisze trafiać. Jak komuś brakuje adrenaliny w życiu, niech oswaja dzikie psinki, a nie skacze na linie:cool1:

No więc po kolei. Lusia siedziała w swoim "bezpiecznym punkcie" (weekendowi goście wiedzą o czym mówię) ale jak się zbliżyłam z linką zaczęła chować się po kątach. Oczywiście uciekła po chwili w dół schodów.
Poszłam po nią. Warczała na mnie, ale się nie zatrzymałam, szłam dalej. Zrobiła coś nowego. Straszyła mnie szczekaniem. Pierwszy raz usłyszałam jak szczeka.Robiła wyskoki do przodu i zaciekle szczekała. Nie ustąpiłam, zagrodziłam drogę. Zignorowała to i z wściekłym warczeniem przebiegła koło mnie w górę schodów.

Zielony, ona już dobrze wie czym pachnie zapędzenie w dół schodów:razz:

Wróciłam na górę, znowu uciekała po kątach. Znowu poleciała do drzwi, ale zaraz za drzwiami zawróciła i wróciła do pokoju, inteligentna bestia:razz:

Schowała się z "bezpiecznym punkcie" , tam ja podeszłam. Siedziała bez ruchu, ale cwana wie jak usiąść żeby nie dało się założyć pętli na szyję:cool1: chyba 10 minut mi zajęło założenie lassa:crazyeye: no i się zaczęło. Zaczęła trochę od szarpania i wyrywania się, ale lekko i tylko chwilkę. Potem ładnie chodziła za mną i przyklejała się do nóg. Jak stanęła na chwilę to mnie załatwiła. Obeszła mnie i położyła się na butach. Byłam związana:oops: zajęło mi dobrą chwilę, żeby bez wzbudzania w niej paniki oswobodzić kostki:evil_lol: i ruszyłam dalej. No i znowu zaczęło się rodeo:shake:

Zielony, zobaczyłam o czym wczoraj mówiłeś, ślina wymieszana z krwią z poranionych dziąseł pryskająca z pyska przerażonego psiaka.:cool1:


no comments

Próbowałam jej znowu wyszarpnąć z pyska linkę, walczyła strasznie zaciekle. Już się bałam,że zaraz przegryzie linkę. A nie puszczała i non stop gryzła. Zrobiłam w tył zwrot i na napiętej lince zaczęłam wolno iść. Zrobiłam to bo nie puszczała mimo szarpania, podnoszenia na tej lince i wszystkiego co Ty robiłeś wczoraj. W tym momencie już pomyślałam, że nie dam rady dokończyć tego zadania i przywiozę Lusię do Ciebie:oops: :cool1:

I zastanawiałam się jak skończyć sesję jeśli Lusia przegryzie linkę, ale żeby wyjść jako wygrana.

Na szczęście nie było takiej potrzeby.

Jeszcze trochę pochodziłyśmy po pokoju. Dużo częściej niż wczoraj przytulała się znowu do mebli , próbowała schować w kątach. Poszłam z nią do tego kąta naprzeciwko drzwi. Ukucnęłam obok niej. Dała się pogłaskać po brodzie, nie zaatakowała ręki.

Potem poszłyśmy do "bezpiecznego punktu" , pogłaskałam ją tam łokciem po głowie.

Potem jeszcze chwilę chodziłyśmy. Wspinała się na nogawki, ale nie zauważyłam, żeby je gryzła.

Usiadłam na ziemi, usiadła mi na nogach. Najpierw bliżej kolan, skierowana ukosem do mnie, obserwowała dłonie. Starałam się ruszać nimi spokojnie i powolutku, ale i tak dwa razy zaatakowała. Rękawice spełniły zadanie, nie miałam odruchu zabierania dłoni. Potem ją podciągnęłam bliżej mnie z głową pod pachą. Łokciem głaskałam głowę, drugą ręką po grzbiecie. Zdjęłam jej powoli linkę, jeszcze chwilę pogłaskałam, zostawiłam w spokoju, po chwilli zeszła i poszła w "bezpieczny punkt"

Jak siedziała na moich nogach, była cała spięta, dotknięcie jej przypadkowe metalowym kółkiem od linki powodowało nerwowe podrygi. Ja też byłam zdenerwowana i wcześniej starałam się uspokoić i całkiem mi się to udawało ukryć, jednak nie mam złudzeń, na końcu musiała czuć, że nogi, na których siedzi, się trzęsą. Jak sobie poszła, jeszcze chwilę posiedziałam i powoli wstałami, wyszłam nie patrząc na nią.

Mam takie zakwasy, ze ledwo zeszłam po schodach. Na razie adrenalina opada. Zaraz idę z czarnulami na spacerek odreagować. Zielony, pisz co myślisz.

Ja wiem, że dla wielu z Was mój opis jest niejasny,ale ja teraz kontynuuję działanie Zielonego, a On tutaj był i wszystko tutaj powinien zrozumieć i mam nadzieję napisze, co uważa albo co robić jak reagować na szczekanie na przykład.

Posted

Witam serdecznie. Jak wspomimałem zabrakło jednego dnia aby przetrzeć pierwszą sciezke. Ale nie moge odbierac Ci tej wielkiej przyjemności, na którą czekasz razem z Lusia od tylu dni.Wszystko jest ok.Ona jest troche zdziwiona zmianą Twojego postępowania.Dlatego jej zachowanie może byc inne troszke od tego co prezentowała przy mnie.I może to powtórzyć przy kolejnej sesji.Teraz wiesz co masz robić. Na dół sama zbiegła nikt jej tam nie zaganiał sama podjeła decyzje .Na szczekanie nie reaguj rób swoje .Pamiętasz , na mnie też szczekała i lekko powarkiwała.Ale przestała kiedy zobaczyła , że to nie przynosi efektu.Musisz to robic dzień po dniu wtedy sa najlepsze efekty.Dlatego po przyjezdzie chciałem odrazu isć do góry, ale takie pyszności lezały na grilu, że nie mogłem się oprzeć.Posiliłem sie i do Lusi. Filmu nie oglądałem jeszcze.Obejże i napisze.Dobrze zrobiłaś gdy szarpała:lol: super.Robiła to czego nie powinna i zmieniłaś pozycje na tą na którą zaczeła reagowac prawidlowo.Pójde za Olą bo to potrafie, pomyślała Lusia i poszła.Spokojnie oddychaj nosem wciągaj powietrze a ustami wypuszczaj.Przećwicz to na sucho. Dziękuje za te miłe slowa, ale to swan będzie dalej nad nią pracować .

Posted

swan - wielkie brawa! zastosowałas się precyzyjnie do instrukcji i teraz pozostaje tylko czekać, kiedy przyniesie to odpowiednie rezultaty!
ściskam najmocniej!

Posted

Zielony, do czego ja dążę, kiedy będzie następny krok? Kiedy nie będzie próbowała się odgryźć z linki, uciec do kąta, blokować łap i zjeść moich dłoni?

Wtedy pójdziemy na spacer?:razz:

Posted

Kiedy zacznie reagować prawidlowo na wszystko , wtedy tak jak mówiłem.Tutaj masz czas na to aby nauczyc sie prawidlowo reagowac i postepoac w różnych sytuacjach.Na otwartym terenie najmniejszy błąd to koniec marzeń.Obejżałem film to jest ciekawy materjał.Jesteś bliżej jak dalej.Gdybym nie był przekonany ,że to pomoże to bym nie proponował przyjazdu. Tundra swan zaczyna wierzyć, że jest coraz bliżej.Nie doszukuj się cudów.Była na moich kolanach głaskana, dotykana.Więc...? Pozdrawiam wszystkich serdecznie.Tundra trzeba było przyjechać i zobaczyć na własne oczy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...