Jump to content
Dogomania

DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!


Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

co z Lusią dalej, oto jest pytanie.....

miałam cichy plan namówić na nią moją mamę, domek z ogródkiem , dobrze ogrodzony, same koty, innych psów niet, nie ma małych dzieci,wydawało mi się, że to idealny dom dla Lusi

aż nie wróciłam z podróży poślubnej i na mnie się troszkę ucieszyła, za to po powrocie Darmy do domu niemal wyskoczyła ze skóry z radości

i już wcale nie byłam pewna, czy dom bez psów jest najlepszy, bo jednak Darma jest świetnym pośrednikiem

a potem się zaczęła na mnie samą cieszyć, teraz jak do niej idę, to na mój widok, nie tylko Darmy, wyskakuje ze skóry z radości, przeciąga się, ogonem merda, biega w kółko i się cieszy

Darma ją fajnie toleruje na spacerze, nawet darzy ją sympatią
za to w domu pomrukuje na nią

no ale Darma jest bardzo zaborcza

w pierwsze dni Wery w domu nie pozwalała jej być ze mną w jednym pokoju

dalej mruczy pod nosem, jak Wera się do mnie zbliży jak ona jest, ale nigdy nie atakuje, a Wera jest pogodna i niekonfliktowa i olewa to burczenie

Jeśli Lusia też taka będzie, to byłoby ok\

Jeśli zacznie walczyć, to będzie niewesoło....


To takie moje dywagacje, póki co obserwuję rozwój wypadków.
Poza tym Lusia jest już u mnie niemal 2 lata, TZ to już był pewien, że Lusia po prostu zostaje i się zdziwił że miałam w ogóle plany ją wyadoptować.

Przy naszych pozostałych czterech bydlakach taka kruszynka jak Lusia to i się wykarmi i się nawet w oczy nie rzuca :evil_lol:

W każdym razie Lusia dzisiaj przeszła chrzest bojowy, została kompleksowo zaszczepiona :multi:

Przyjechała pani doktor, przygotowała szczepionki (na szczęśćie wszystko w jednym zastrzyku).
Ja poszłam po Lusię, przyprowadziłam pod drzwi, pani doktor wyszła na taras, Lusia chciała zwiać na widok obcego, ale się uspokoiła po chwilce i przyszła sama po jedzonko. Przytrzymałam ją żeby nie dziabnęła , jakby jej to do głowy przyszło, ale nic takiego.
Ani dzielna nie pisnęła:loveu:

pani doktor weszła sobie do domku, a Lusia przyszła po smakole i w nagrodę dostała całą michę chrupek :p

tak więc oficjalnie ogłaszam , że Lusia awansowała na 100 PROCENTOWEGO PSA

a tutaj foteczki z porannego spacerku




zdjęcia mało atrakcyjne, ale:
1.Lusia idzie z przodu a nie z nosem za moimi piętami
2.Lusia ma uszy rozwiane na wietrze, ogon w górze
3. Lusia dzielnie idzie tam gdzie chce, nie panikuje jak szarpnię się smyczą bo się skończyła
4.Lusia podąża za Darmą
5.Lusia poznaje okolicę - wącha, sprawdza, bada, jest bardzo ciekawa otoczenia :loveu:

Posted

próbuję Luśkę powoli przyzwyczajać do domu

już ją spuszczam ze smyczy (zakluczam przy tym drzwi wyjściowe, żeby Wera nie otworzyła ich sama, no i blokuję klapkę dla kotów, bo spanikowana czymś Lusia mogłaby się nią wymknąć) i nie chowa się po kątach, tylko zwiedza mieszkanko

dalej jest zapatrzona w Darmę jak w obrazek, Darma jest z kolei zestresowana obecnością Lusi w domu i chodzi cała spięta, co chwila uciekając pod biurko na swoje legowisko

Lusia zdezorientowana leci za nią i zostaje ostro obwarczana za zbliżenie się do sanktuarium Darmy i widać że nie wie co ze sobą zrobić

dzisiaj w południe wzięłam ją do domu na godzinkę, najpierw się zajęłam sukami, dostawały razem smakole, wszystkie przychodziły, czekały i dostawały po kolei

parę razy Lusia też przyszła ale potem się zestresowała ichowała się po kątach

szukała sobie swojego miejsca

trochę posiedziała pod stołem, trochę w kąciku przy szafce, aż w końcu wlazła do otwartej szafy wnękowej i tam się zwinęła w kłębuszek

jak szłam do innego pokoju, to po chwili szła sprawdzić co robię i gdzie jestem

cały czas pilnuje Darmy, ale się uczy, że dystans trzeba trzymać

Zachowuje się ja zakochany sztubak, ani jej w głowie odgryzanie się, po prostu jak jest strofowana przez Darmę, to odsuwa się i kładzie uszy po sobie.

Aż mi się serce kraje, bo Darma poszła do drugiego pokoju na legowisko, a Lusia siedziała niedaleko mnie w kąciku pokoju.
Po chwili Darma przyszła do nas i położyła się pod stołem. Lusia szczęśliwa chciała się do niej zbliżyć,a ogon chodził jak oszalały. Darma warknęła i powiedziała jej wyraźnie że ma spadać.
Lusia jak niepyszna schowała ogon pod siebie i wróciła do swojego kącika z takim wyrazem pyszczka,że mi serce pękło :placz:

no nic , na razie pracujemy przez wzmacnianie pozytywne , to się chyba tak nazywa...

jak Lusia jest w domu, to Darma jest w centrum zainteresowania, i razem z Lusią co chwila dostają smakole, Darma pierwsza

nie było warknięcia przez pierwsze pół godziny, jak się nimi zajmowałam, bo wiedziała, że jak Lusia do mnie podchodzi to OBYDWIE dostają nagrodę

zgrzyty były, jak zajęłam się swoimi sprawami tylko obserwując zwierzaki, no ale mam szczerą nadzieję że to kwestia czasu i przyzwyczajenia się Darmy do nowej sytuacji


na począku Lusia trzymała się blisko mnie , zwiedzała domek


a tutaj wszystkie przyszły po nagrodę:loveu: aha, i Lusia wcale nie jest taka nieśmiałą, potrafi przepchnąć się między moimi czarnymi bydlakami ,żeby dojść bliżej po nagrodę, a one nawet nie mrukną, o jedzenie jakoś nie ma scysji, chociaż pilnuję żeby jedna drugiej nie wpychała się przed nos


a na koniec Lusia już miała dość wrażeń, znalazła sobie swój kącik (blisko Darmy, oczywiście, Darma leżała pół metra obok) i jak widać w domu było jej za gorąco :evil_lol:

Posted

a ja tutaj mam ciekawe rzeczy a dogomania zdechła na kilka dni :mad:

po pierwsze - Lusia mi dzisiaj wieczorem zaprezentowała, jak to ona prędziutko i sprawnie wyłazi z szelek:mad:

uczę babę obchodzić przeszkody, bo jak się chodzi na 5 metrowej flexi, to się zdarza w coś zaplątać

no i dzisiaj zaplątała się naokoło drzewka, nie odpuściłam jej i naprowadzałam na prawidlową drogę dookoła, ale ona sie zniecierpliwiła i zrobiła MYK
i w czasie, jak Wy jesteście w stanie powiedzieć MYK, to ona zrobiła MYK i już miałam na smyczy szelki, a Lusia poszła sobie luzem kawałek dalej się załatwić :crazyeye:

zachowałam spokój ducha, bo jak się zdenerwuję, myślę, to ona się wystraszy i nie podejdzie....

poszła na skraj parkingu, zrobiła co trzeba i przyszła na zawołanie

ja poszłam zaraz po parę chrupek, Lusia spokojnie podeszła do ręki, ale jednak była trochę wytrącona z równowagii nietypową sytuacją, bo jak wyciągałam ręce, żeby założyć szeleczki, to ona robiła uniki :diabloti:

no to poszłam z tymi chrupkami do jej kojca wołając ją co chwila do siebie (aha, wcześniej Darmę i Werę zamknęłam w ogrodzie, bo Wera chciała ukraść wszystkie smakole sprzed nosa Luśki:mad:) , szła za mną, co chwila na komendę siad siadała :loveu:, dostawała smakola i tak doszłyśmy do kojca, weszłam, ona za mną, zamknęłam za nami drzwiczki, dostała smakole do miseczki, założyłam szeleczki Lusi i poszliśmy z powrotem na spacerek

uffff

jutro zadzwonię do weta podpytać, kiedy po szczepieniu mogę ją sterylizować.....


aha, a na koniec spacerku poszliśmy do domu i zważyłam Lusię, z 7 kg awansowała na pełne 10 :-o

no a teraz to na czym mi najbardziej zależało, mam całą serię pięknych zdjęć , bo dopadłam dobrego aparatu :cool3:





Posted

Dwa lata aby z wystraszonego dzikuska zrobić 100 % pięknego psa! Czy ktoś inny miałby tyle cierpliwości?

Gratulacje Swan, Jesteś Wielka ! :loveu::loveu::loveu:

P.S. Może już czas na zmianę tytułu i działu? Bo Lusia zostaje u Ciebie, prawda?

Guest Mrzewinska
Posted

Albo szelki innej konstrukcji, albo dodatkowo obroza. Dla wlasnego spokoju ducha na spacerze.
Swoja droga, tyle ile o psach dowiedzialas sie oswajajac Lusie - to wiele warte!

Zofia

Posted

hm, podpytywałam ludzi o różne szelki i wniosek jest taki, że ludzie mają psy, które wychodzą z każdego rodzaju szelek

moja przygoda przydała mi się o tyle, że widziałam, w jaki sposób ona z tych szelek wychodzi

po prostu wyskakuje tyłem

co oznacza, że jeśli ta przednia obroża będzie na tyle ciasna, że nie przełoży przez nią głowy, to nie wyjdzie

na razie eksperymentuję, jak ciasno mogę ją założyć , a nie udusić Lusi :evil_lol:

no i tak jak myślałam, jak już z nich wylazła, to faktycznie nie ucieka w długą,a tego się bałam najbardziej
już przygoda sąsiadów mi nakreśliła jakiś obraz, a teraz widziałam dokładnie i Lusia po prostu odeszła od obroży i poszła posikać tam gdzie zwykle, a zaraz potem wróciła do mnie i czarnul

więc chyba jest nieźle

martwi mnie tylko jej ewentualna cieczka, wtedy na ucieczki nie ma rady,ale mam nadzieję, że te kilka tygodni przeczekamy i potem nawet jak się urwie na chwilę spod kontroli, to nie będzie jakichś niechcianych konsekwencji :razz:

Posted

:loveu::loveu::loveu: rany! Alez ona jest przepikna:loveu: kiedys to bylo tylko widac piekne kawalki Luski :eviltong: ale w calosci zecydowanie jest piekniejsza :loveu:

Swan, moja paskuda wychodzi ze wszystkiego :cool1: szelki spacerowe, szorki zaprzegowe, obroza zwykla, obroza polzaciskowa :cool1: Jak sie nauczyla to juz po ptokach
Ale spoko:razz: Ty na pewno tez nauczysz sie wkrotce przewidywac przyszlosc

Posted

:loveu::loveu::loveu:
Zdjęcia super, Luśka śliczna.

Super, Luśka to normalny, radosny pies! :loveu:
Swan, kawał dobrej roboty!
Warto było 2 lata się męczyć!!!

Z tym wychodzeniem z szelek, to faktycznie w stresie może być problem.
Myslę, że Zofia ma rację, dodatkowo obroża.
Tylko co, druga smycz?
Może jakiś łącznik do jednej smyczy.
A może dodatkowo halti z łącznikiem do smyczy.
Obroża chyba lepiej, bo nie będzie specjalną nowością.

A w domu może postawić jej klatkę w zacisznym miejscu,
albo zbudować budkę.

Posted

o klatce kennelowej myślałam, ale to jest drogie

na razie obserwuję jak się zachowuje
póki co w domu jest max 1 godzinę, potem się chowa po kącikach albo pod stołami i widać że stres ją przytłacza , więc powoli ją przyzwyczajam, będziemy to przedłużać

tylko nie wiem, czy zostawiona już tam kiedyś w przyszłości sama nie będzie niszczyć
na górze w sali rozszarpywała wszsytkie znalezione kartony na kawałeczki i próbowała wygryźć wielką dziurę w przechowywanym tam materacu i rozszarpała materiałową budkę, którą dostała do używania

w domu są kable itd

dlatego myślałam o klatce kennelowej

ale może nie będzie potrzebna, tylko faktycznie jakaś budka w kąciku jako jej azyl i będzie ok

zobaczę jak się będzie sytuacja rozwijać

z tą obrożą to nie wiem, ona przecież przez porządną skórzaną obrożę raczej ciasno założoną łapkę przełożyła kiedyś :shake:

na razie kombinuję z tym co mam, może zadziała i nie wyjdzie z tego więcej

Posted

Lusia siedzi z nami teraz w domku

byłyśmy na długim spacreku, choć pewnie musiałabym powiedzieć, że byliśmy, bo oprócz nas z Darmą i Werą i Lusią i Pusią na koniec spacerował nawet Kacper, zdjęcia będą później, znowu piękna pogoda i aż się prosiło żeby popstrykać trochę

teraz jesteśmy w domu, Darma ani razu nie warknęła, mimo że Lusia zbliżyła się do jej posłania, ale w sumie to nie miała za bardzo okazji, bo Lusia wlazła pod łóżko i tam siedzi

w sumie to się wystraszyła kotów,a konkretnie Pumy, która z niezbyt życzliwym zainteresowaniem ją obserwowała, a potem wlazła za nią pod łóżko:mad: więc Lusia zapewne poczuła się nieco osaczona:shake:

po paru moich próbach wygonienia Pumy spod łóżka, po których ta niezmiennie wracała na posterunek, została wywalona do drugiego pokoju

natomiast na fotelu koło łóżka śpi sobie Pusia, też czarna kocica, nie wiem jak wytłumaczyć Luśce, że to nie ta sama :evil_lol:

Posted

Oj Lusia,Lusia...:diabloti:
Moze pokaz jej obydwie kocice naraz.?Wtedy zobaczy,ze sa dwie.;P A jak juz je zobaczy obok siebie to Pume wywal do drugiego pokoju,zeby Lusia zauwazyla,ze tej zlej juz nie ma.:evil_lol:

Posted

Hihiii.
Ja kiedyś miałam taką sytuację.
To było jakieś 8-9 lat temu. Miałam wtedy 2 koty: Rudzika (nie muszę mówić jakiego był koloru :roll:) i Cześka.
I na podwórko zaplątał się rudy kot, identyczny jak ten nasz.
I ktoś go zapędził i zamknął na naszej klatce schodowej.
Wyciągnęłam go więc z szybu windy gdzie się schował, zabrałam do domu i spotkał się z Cześkiem. Chwilę trwało, zanim się Cześ zorientował, ze to nie jego rudy... :shake:
I naprychał, nakwiczał i uciekł.
A potem przyszedł Rudzik - i Czesiek naprychał także na Rudzika naszego... nigdy nie zapomnę tego zadziwnienia na ryjku Rudziczka :lol:

Niestety nowe rude uciekło po chwili przez otwarty balkon... wtedy nasze koty były wychodzące i balkon był zawsze otwarty.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...