Jump to content
Dogomania

DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!


Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

dogomanka_ napisał(a):
To teraz bedziesz Pani Swan.:evil_lol:


:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:

dobre :lol:


A ja Wam powiem tak,. Dwa dni z Lusią się nie widziałam, bo wyjechałam na święta, przed swiętami zrobiliśmy eksperyment. Jako że TZ był w domu , wziął Darmę na smycz, Wera latała luzem, a ja wzięłam Lusię na smycz i poszliśmy na spacer razem :lol:

Lusia po prostu uwielbia Darmę:loveu: a Darma, choć normalnie raczej niechętna do innych zwierząt i mało wylewna w uczuciach, nie tylko nie odgoniła Lusi od siebie, ale nawet obwąchała ją z zainteresowaniem, no i parę razy zamerdała do niej ogonem:crazyeye:

A Lusia, lata naokoło Darmy jak szczeniak, podchodzi jej pod nos, próbuje dać buzi:loveu: i merda ogonem że niemal jej nie odpadnie :evil_lol:

Na Werę reaguje bardziej bojaźliwie,bo nie wiem dlaczego, ale Wera od jakiegoś czasu na widok Lusi dostaje tzw świrka, to znaczy zaczyna bardzo ale to bardzo dynamicznie zapraszać do zabawy, co w wykonaniu Wery polega na udawaniu, że chce koleżankę staranować, w ostatniej chwili skręcając w pełnym pędzie przed koleżanką (czasem nie wyrabia tego wirażu:roll:) albo przeskakując nad, a jak już Lusia jest wystarczająco znieruchomiała ze strachu, przed tą wielką szarżującą niby-labradorką, to Wera staje nad nią i szczeka jej prosto do ucha:mad:

żeby nie było, to są normalne jak na Werę zachowania i nie niosą za sobą żadnej agresji,tylko takie końskie zaloty, jeśli poturbuje trochę koleżankę, to z czystego przypadku ;)

Lusia na początku po tym, jak Wera drugi raz przeskoczyła nad nią, wywaliła się poddańczo kołami do góry

teraz już wie, że trzeba się na widok nadbiegającej Wery schować za moimi nogami i przypaść do ziemi, żeby Wera przypadkiem nie zahaczyła łapami, a teraz na spacerze chowa się za Darmą :p

no właśnie,bo my teraz chodzimy już razem na spacerki:loveu:

Darma luzem, Wera luzem, a Lusia na smyczy,

i Lusia biega za Darmą, normalnie jak chciałam, żeby pobiegała, to musiałam sama galopować i wołać Lusię i momentami ją pociągnąć a teraz Lusia sama rusza do biegu za Darmą :loveu:

a ponieważ łańcuszek ma krótki, a na spacerze ani razu nawet przy wielkim stresie nie próbuje chwycić łańcuszka zębami, myślę, że dzisiaj wieczorny spacerek zaliczymy na flexi:p

aha, jest nowina

Lusia się uśmiecha

na razie tylko oczami, do Darmy, ale się uśmiecha:loveu:

w jej oczach widać takie uwielbienie do Darmy, że gdyby mnie to tak nie cieszyło, to bym była zazdrosna;)

Posted

Wszystkiego najlepszego i najpiękniejszego w nowej roli mężatki! :lol::loveu:

No a Luśka chodzi na spacery z sąsiadką!!! :crazyeye:
O innych rzeczach nie wspominam ...
:klacz::klacz::klacz::klacz:

  • 4 weeks later...
Posted

swan napisał(a):

Lusia się uśmiecha

na razie tylko oczami, do Darmy, ale się uśmiecha:loveu:

w jej oczach widać takie uwielbienie do Darmy, że gdyby mnie to tak nie cieszyło, to bym była zazdrosna;)


rany jakie to jest cudowne!!!! :loveu::loveu::loveu:

Posted


zobaczcie jak na tym zdjęciu jest rozmyty ogon Luśki, po prostu jak widzi Darmę to merda nim jak wariatka i ciągle się całuśnie podstawia Darmie , Darma na moje szczęście nie zachowuje się standardowo dla niej, to znaczy nie burczy i nie odgania, ale spokojnie toleruje to uwielbienie, a nawet czasem delikatnie zamerda ogonem, więc jest dobrze

niesamowitą ulgą dla mnie jest to , ze Lusia już może wychodzić na spacer z innymi zwierzami, mam dwie podgrupy do wyprowadzania, a nie trzy.....

przy czym na spacerach pilnuje w pierwszej kolejności Darmy, w drugiej mnie (jest bardzo usłuchana, ciągle jest wyprowadzana na 5 metrowej rozciąganej smyczy, zawsze przychodzi na zawołanie - oczywiście nagradzanie- i zawsze reaguje na komendę siad)



a tu zbliżenie, Lusia robi się nieśmiała przy dotykaniu , nie robi już uników, ale natychmiast się onieśmiela, jak biega na smyczy , to jest nawet zabawowa,

ciągle do niej gadam jak do dziecka, takim zachęcającym do zabawy głosem, moje czarnule na to fajnie reagują, zaczepiają mnie do zabawy, Lusia się czasem do podskoków przyłącza, parę razy z przytupem zaprosiła Darmę do zabawy, raz jak sama trochę pobiegałam, to nawet mnie zaczepiła do zabawy

bardzo chciałam pokazać Wam uśmiech Luśki, ale jak tylko zauważała, że za bardzo jej się przyglądam, to zamykała mordkę

ciekawe zjawisko zresztą, do mojego wyjazdu nigdy nie ziajała na spacerze nigdy ! nawet nie otworzyła mordki, przez te dwa lata to może dwa razy widziałam jak ziewa

a od powrotu to na każdym spacerze biega ze mną i z psami , mordę otwiera, czasem nawet się zadyszy, wreszcie widać, że jej oczy czasem się śmieją i całą sobą się cieszy :loveu:

Posted

poza tym niechcący pod moją nieobecność Lusia przeszła próbę zadomowienia

a mianowicie na pierwszym spacerku z sąsiadami w pierwszy dzień naszego wyjazdu Lusia dała się nakarmić, zapiąć na szelki i smycz, wyprowadzić z kojca i ...wyszła sobie z szelek

co sąsiedzi przeżyli przez te kilka godzin, to mi opowiadali bardzo szczegółowo po moim powrocie :cool3:

w każdym razie Lusia zwiedziła całe nasze gospodarstwo i sąsiadów, całą stodołę, otwartą piwnicę, poszła nad stawy w dolinkę, jak poszła za daleko do szkółki na drugą stronę dolinki, to sąsiedzi zajechali jej drogę z drugiej strony samochodem i wróciła pod dom, poszła do mojego ogrodu, poczekała trochę pod drzwiami od domu, zwiedziła cały parking z maszynami, ogród sąsiadów....
nawet podchodziła do sąsiadów i brała jedzenie z ręki, ale nie dała się złapać ani nie dała się zamknąć w kojcu, do którego wchodziła kilka razy ale na króciutko

w końcu po czterech godzinach stanu przedzawałowego u sąsiadów, zlitowała się i weszła do kojca i dała się zamknąć.....

tym samym niestety podpisała na siebie wyrok, bo sąsiedzi nie odważyli się jej więcej wyprowadzić na spacer i mała przez ponad dwa tygodnie nie wychodziła z kojca

za to sąsiedzi chcąc jej to wynagrodzić tak ją karmili, że w obwodzie szelkowym Lusia przybrała parę centymetrów :crazyeye:

poza tym ogromną pociechą jest dla mnie świadomość, że mogę Lusię dokładnie obejrzeć, "obmacać", zajrzeć w zęby, do uszu, pod ogon nawet :cool1: więc jakby tfu tfu trzeba było z nią coś robić, leczyć, operować, to już nie powinna być taka beznadziejna sytuacja


wreszcie jestem już na stałe w domu i w miarę ogarnięta, zaraz będę umawiać wizytę weta na szczepienie, a potem trzeba będzie już myśleć o sterylce

próbuję Lusię przyzwyczajać do mieszkania, ale strasznie się boi, jak tu jest, zaraz patrzy, pod którą szafę się schować, potrafi ją wtedy spłoszyć mój szybszy obrót itp

za to na spacerkach jest dzielna


już nie biega zgarbiona jakby jej ktoś kręgosłup przetrącił, biega wyprostowana, z ogonem do góry, czasem do mnie nawet zamerda, jak do niej zagadam, uszy na baczność, obserwuje otoczenie, potrafi poszczekać na intruza :loveu:

aczkolwiek bezapelacyjnie jej bohaterką jest Darma, za którą podąża niemal krok w krok

Posted

Witam serdecznie.
Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia Swan.:multi:

Tak masz racje Lusia ma spokojniejszy wzrok i mniej napięte mięśnie przy oczach, niż wtedy, gdy byłem z wizytą u Was. Darma stała się kolejną terapełtką zaraz po tobie.;) Cieszę się razem z Tobą.

Pozdrawiam

Posted

Pamietam te opisy... Luska wystawila pyszczek i spojrzala w kierunku Swan, Luska uciekla, znowu zaczyna wychodzic, uciekla jak na nia Swan spojrzala... itd

To wszystko jest niesmowite:loveu::loveu::loveu: jak Twoja, Swan, cierpliwosc teraz procentuje:loveu::loveu::loveu:

Posted

Tak, tak no dobra fajnie a tak naprawdę gdzie jest Lusia. NIE DAM SOBIE OCZU ZAMYDLIĆ. SWAN CZY TY CHCESZ NAM WMÓWIĆ, ŻE TEN PIES Z PIERWSZEJ STRONY I TEN Z OSTATNIEJ TO JEST TEN SAM PIES. N I E W I E RZ ĘĘĘĘE:p:p:p:p:p:p:p:p:p:p:p:p:p:p:p:p:p:p:p:p

STRASZNIE SIĘ CIESZĘ NORMALNIE:diabloti:

Posted

no właśnie wróciłam ze spacerku z czarnulami i Luśką

i właśnie na tym spacerze sobie przypominałam, że kilka miesięcy zajęło, zanim Lusia podeszła do ręki po jedzenie :crazyeye:

a tutaj dwa zdjęcia, fatalna jakość, wiem, wiem, ale ja biegłam i Lusia biegła a to było robione komórką a nie aparatem odpornym na wstrząsy :eviltong:





ale najważniejsze widać:
po pierwsze - jak się przyjrzeć to widać, że Lusia się śmieje:loveu:
po drugie - ogon i uszy w górze
po trzecie - widać że bryka a nie pomyka z brzuchem po ziemi
po czwarte - tego nie widać ale powiem, że ja ją zachęcałam do biegu cały czas i się do mnie normalnie cieszyła i merdała ogonem, wiem że do mnie, bo czarnule wtedy były daleko od nas:loveu:

a na końcu pola porzucałam trochę piłkę Werze i Lusia obserwowała bacznie, a w drodze powrotnej kopałam przez pareset metrów tą piłkę przed sobą i Lusia ją ze mną goniła i zaczyna chyba kumać o co chodzi :p

Guest Mrzewinska
Posted

Jesli uda sie sklonic Lusie do lapania pilki, blyskawicznie zwiekszy sie jej pewnosc siebie - bedzie przeciez skutecznie polowac...
Nie szkodzi, ze na zdobycz zastępczą.
Zofia

Posted

Swan brak mi słów!!!! znowu brak mi słów!!! Fantastycznie sieLusia uśmiecha i bryka :laola:

a sąsiadom współczuję stresy jaki przeżyli - dobrze, że Lusieńka to mądra panienka i nie uciekła stamtąd gdzie jje tak dobrze :loveu::multi:

Posted

panienka mi się ośmieliła, bo jeszcze niedawno próbowałam ją rozruszać na spacerkach, to się opierała i wlokłam ją na tej lince prawie na siłe, a teraz proszę jak się rozbrykała



najładniejsze uśmiechy strzela wtedy, kiedy nie mam komórki w ręce, a jak próbuję je uwiecznić na zdjęciu, to się odwraca albo zamyka paszczę, ale chociaż coś takiego wkleję



dzisiaj na spacerku piłka została zignorowana nie tylko przez Lusię, ale też przez Werę, ale przypomniałam sobie o kongu, który kiedyś dla Lusi kupiłam, jak go napełnię czymś dobrym i przywiążę na sznurku i będzie to gonić , a jak dogoni, to w środku nagroda, to chyba będzie idealne narzędzie do nauki polowania a potem aportowania :cool3:

za piłką nie goniły, ale za to się i tak nabiegały i w drodze powrotnej stawik posłużył jako wodopój



a potem :crazyeye:



no i to jest już drugi pies, który przeczy kontrargumentowi wrogów kąpania się w jeziorze ludzi z psami, że psy nie sikają do wody :razz:

jak widać Lusia sika :evil_lol: a Wera, jak tylko wejdzie do strumyka w dole dolinki, to też zawsze przykucnie :diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...