swan Posted November 4, 2007 Posted November 4, 2007 Lusia jest najczujniejszym psem w stadzie, dlatego ma duży szacunek u sąsiadów, pod ktorych oknami obecnie rezyduje jako pierwsza reaguje na podjezdżające samochody albo ludzi obszczekuje psy sąsiadów jeśli się zaplączą na podwórko, albo Korala lub Agę, kiedy mi uciekały i biegły na podwórko jeśli pies jej nic nie robi, to ignoruje jeśli chce się zbliżyć, jak moja bezkonfliktowa Wera, to warczy jeśli się chce za bardzo spoufalilć i do tego zbyt energicznie , to broni się zębami (Koral prawie dostał strzał w nos przez oka siatki) poza tym jeśli jest bardzo związana ze mną i tylko ze mną, to mamy do przejścia Darmę, która jest chorobliwie zazdrosna i w domu nie mam walk tylko dlatego , że Wera jest najukochańszą i najmniej konfliktową sunią na swiecie i burczącej marudzie schodzi z drogi Aga nie była taka polubowna i stąd były walki to tyle prognoz, zobaczymy w realu co będzie jak przyjdzie na to czas a póki co Lusia poszła ze mną dzisiaj wynieść śmieci i tak pomagała nieść worek, że go prawie opróżniła po drodze , nadgryzając folię w paru miejscach :evil_lol: poza tym dzielnie utrzymuje czystość w kojcu, czasem się tylko siku trafi, a tak to tylko na trawce chodzi ładnie na smyczy ciągle trochę wystraszona, ale coraz częściej ogonek jest poziomo o łepek podniesiony a nie w linii grzbietu chodzi po schodach zaprowadziłam ją raz do domu, ale może za dużo zapachów (czarnule były zamknięte w sypialni), albo TZta się wystraszyła, w każdym razie uciekła pod szafkę i musiałam ją stamtąd wywabiać na jedzenie no ale nie wymagajmy za wiele naraz Poza tym Lusia pięknie siada na komendę. Tyle tylko , że wiąże z tą komendą za dużo. Już ją przyzwyczaiłam i prawie zawsze chodzi na smyczy z mojej lewej strony . Więc jak jej mówię, siad, to ona obchodzi mnie przodem i siada przodem do mnie po mojej prawej stronie więc teraz trenujemy, żeby siadała tam, gdzie akurat stoi :p i tyle spacerki z nia są krótkie raz że nie ma kondycji, dwa, że ja nie mam czasu, bo dzień się skrócił,a ilość spacerków w ciągu dnia mi wzrosła:cool1: Quote
PaulinaT Posted November 4, 2007 Posted November 4, 2007 swan napisał(a):spacerki z nia są krótkie raz że nie ma kondycji, dwa, że ja nie mam czasu, bo dzień się skrócił,a ilość spacerków w ciągu dnia mi wzrosła:cool1: strasznie dzielna jesteś strasznie! Quote
polciuaa Posted November 4, 2007 Posted November 4, 2007 Swan.!Jestes suuuuperr.!:loveu: Lusia z kazdym dniem robi coraz wieksze postepy.! Za niedługo usłyszymy,ze Luska zaczyna szczekac i wariowac na Twój widok.! A co tego obchodzenia przy siadaniu to naprawde sie usmiałam.!:megagrin:Ona musi wtedy bardzo komicznie wygladac.!:D Quote
Guest Mrzewinska Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 To szalenie wazne, ze Luska nie chce zanieczyszczac kojca, to znaczy, ze sie dzwiga psychicznie. I szalenie wazne, ze nauczyla sie reagowac na siad - od czegos trzeba zaczac!!!! Gratulacje nieustanne. Zofia Quote
PaulinaT Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 joaaa napisał(a)::loveu::loveu::loveu: :loveu: :loveu: :loveu: Quote
Lipizzan Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Nie będę się wyróżniać :loveu::loveu::loveu: Quote
polciuaa Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Lipizzan napisał(a):Nie będę się wyróżniać :loveu::loveu::loveu: No to ja tez. :loveu::loveu::loveu: Quote
polciuaa Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 swan napisał(a):rany, ale sobie słodzicie :cool3:;) Sobie.?!Chyba Ci sie ze szczescia w glowie pomieszalo.!:evil_lol: Chyba to jest wiadome,ze to nie sobie...a....Lusi...I Tobie zreszta tez...:eviltong:slodzimy.:cool3: :loveu: Quote
joaaa Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 słodzimy Tobie, gadaj co u Luśki!!!!!!!!!!!! A Lipizzan, co ze spacerem z Feniksem???!!!!!!!!!!! Quote
swan Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 u Luśki ok cały czas powoli oswaja się z otoczeniem na spacerkach coraz częściej idzie jak normalny pies, a nie jak przyczajona puma no i szeleczki nowe potrzebuję nie nie, Lusia starych nie zjadła, po prostu z nich....wyrosła:p już pod pachami ledwo dopinam, niedługą bym ją musiała ściskać gorsetem :evil_lol: poza tym mieliśmy nieplanowane nieoczekiwane bliskie spotkania trzeciego stopnia Wczoraj miałam wariacki dzień i musiałam w rekordowym czasie wyprowadzic całe stado oddzielnie na 3 raty, bo wyjeżdżałam z miasta i miałam wrócić dopiero po północy. No to najpierw z Darmą i Werą tylko że Wera uznała, że tak krótki ekspresowy spacerek fizjologiczny to jakis skandal i ona się nie zgadza i poszła sobie sama za dolinę do szkółki ja byłam po drugiej stronie doliny więc ją doskonale widziałam, ona mnie doskonale słyszała, ale zignorowała moje wołania i poszła dalej do szkółki no to stwierdziłam, że nie będę czekać 10 minut aż wredota wróci, bo tych 10 minut po prostu nie mam i idę z Lusią, zanim Wera przyczłapie z powrotem, ja spokojnie Lusię "wykręcę " na spacerku i będzie ok Poszłam po Luśkę szybciutko zjadła, zapięłam i idziemy. Patrzę na drugą stronę doliny,a Wera tak daleko, że nawet nie widać. Spoko, myślę sobie, idziemy kawałek jeszcze pod drzewka. No i jak jesteśmy pod drzewkami 20 sekund później ja patrzę, a Wera leci galopem w naszą stronę. Ja jej nie widziałam, bo ona już była w dolinie i wspinała się po moim zboczu i była schowana:crazyeye: a Wera to takie 30 kg żywiołu , ale przyjacielskiego i radosnego żywiołu. Tylko mi się nogi ugięły, bo sobie pomyślałam, że Lusia niekoniecznie musi to zrozumieć i może się ze strachu oddziabać i wtedy może nie być fajnie ale Wera podeszła ze zrozumieniem, przygalopowała dudniąc jak kula armatnia, ale przed nami wyhamowała i podeszła obwąchać grzecznie to białe kudłate co na smyczy ja uspokajałam atmosferę głosem Lusia się trochę skuliła, ogonek opuściła nisko i patrzy co się dzieje, po chwili leciutko zamerdała ogonkiem, Wera zamerdała ogonkiem i już razem pomaszerowaliśmy zgodnie w stronę kojca Lusi :loveu: ufffff Potem jeszcze Wera dość nachalnie zaczęła Luśkę obwąchiwać, po dłuższej chwili Lusia straciła cierpliwość i warknęła cichutko i już się Wera od niej odczepiła. No to chyba Lusia jednak nie jest taka "niekomunikatywna" jak się obawiałam :p Quote
kiwi Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 wogole robicie z tej luski jakiegos potwora ;) a to taka miła psinka :D Quote
swan Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 kiwi napisał(a):wogole robicie z tej luski jakiegos potwora ;) a to taka miła psinka :D no właśnie, ja w ogóle nie wiem , czemu ja się z nią tak szczypię :diabloti: trzeba było od razu szelki. obrożę i na spacerek :evil_lol:;) Quote
polciuaa Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 Swan.!Czy ja dobrze zrozumialam.?!Lusia zamerdolila ogonkiem.?!Brawo.!!!:loveu: Quote
swan Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 zamerdoliła delikatnie i porozumiewawczo ale do Wery a nie do mnie :angryy:;) za to dobrze jej robi przegłodzenie wczorajszy spacer i karmienie było w południe, a z trasy wróciłam o 1 w nocy i mimo szczerych chęci nie poszłam na spacer z Lusią przed spaniem bo po prostu padłam na łóżko i spałam więc jak dzisiaj do niej poszłam z miską, Wera mi towarzyszyła już od początku, to się na mój widok przeciągnęła,a potem pomerdała:loveu: a potem uciekła zawstydzona do budy:evil_lol: w sumie to ze mną szła Wera, może to merdanie do niej było a nie do mnie :p Quote
swan Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 a proszę bardzo, tutaj czarno na białym :evil_lol: Quote
masienka Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 :cool3:Swan! ,Toz ona na pewno do Ciebie pomerdolila:loveu::loveu::loveu: przeciez chyba nie do Wery a tym bardziej nie do michy:shake::razz: Quote
swan Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 masienka napisał(a)::cool3:Swan! ,Toz ona na pewno do Ciebie pomerdolila:loveu::loveu::loveu: przeciez chyba nie do Wery a tym bardziej nie do michy:shake::razz: no jasne , na pewno nie do michy....:razz:;):evil_lol: Quote
Guest Mrzewinska Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 To jest wiadomosc najlepsza z mozliwych - Wera moze bardzo pomoc w pracy z Lusia.... Zofia Quote
swan Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 trochę się bałam tego spotkania, bo już kiedyś próbowałam je zapoznać jak Lusia mieszkała na piętrze Wera chciała podejść i się zapoznać, ale Lusia się bała i schowała się w kąciku i odganiała warczeniem, więc myślałam,że tu będzie podobnie, na szczęście Lusia się wykazała ogromnym opanowaniem:loveu: Quote
swan Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 bliskich spotkań ciąg dalszy często z Lusią przechodzimy na spacerkach przez ogród ale jak Lusia widzi w nim kota, to staje okoniem i boi się wejść i się cała kuli ciekawe, co jej koty w życiu zrobiły..... moje agresywne nie są , poza tym z psami miały różne przejścia, więc są dość ostrożne w nawiązywaniu bliższych kontaktów, a mimo to Lusia się cała kuliła na ich widok z oddali:cool1: dzisiaj dla odmiany poszłam z Luśką na piętro, zwolnione rok temu przez nią , a obecnie zamieszkane przez dwa małe kocurki u mnie na tymczasie http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=8828266#post8828266 i tutaj też, Lusia w kąt, łepek schylony i ze ściśniętym sercem przypominałam sobie jej pierwszy okres u mnie, kiedy tak cały czas siedziała kocurki dość śmiałe podchodziły ciekawie ją poznać, a ona siedziała bez ruchu udając że jej nie ma nie pozwoliłam kocurkom za blisko podchodzić, żeby jej nie straszyć niepotrzebnie, za to brałam je na kolana, one mruczały, a Lusia obserwowała całą sytucję potem kocurki poszły sobie dalej, a ja naprawdę się ucieszyłam, że z trudem co prawda, ale Lusia wyszła z tego kąciku do ręki z jedzeniem u Misieek Lusia mieszkała z kotami w jednym pomieszczeniu, ale zdaje się siedziała tam zestresowana przez kociambry, ciekawe..... na dworze Lusi zdecydowanie łatwiej nawiązywać znajomości niż w pomieszczeniach powoli uczę się o niej coraz więcej :p a poza tym myślę, że Lusia się kwalifikuje na szczepienie:diabloti: to znaczy, nic jej nie jest itd, tylko widzę, że po zapięciu szeleczek Lusia zamienia się w psa poręcznego tzn psa z uchwytem :evil_lol: i można ją przyciągnąć, przytrzymać, podnieść, trochę się boi , ale nie atakuje w panice ani nie wariuje, więc można będzie jej wreszcie dać zastrzyk i zbliżyć ją tym samym do 100% pełnoprawnego psa:p Quote
masienka Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 :roflt::roflt::roflt: pies z uchwytem:loveu: Quote
Guest Mrzewinska Posted November 14, 2007 Posted November 14, 2007 Szorki znacznie mniej stresuja niz obroza - ale Lusia naprawde musiala wiele zla zaliczyc w zyciu. Nawet od kotow... Zofia Quote
joaaa Posted November 15, 2007 Posted November 15, 2007 Kurcze, no to może rzeczywiście ma przykre doświadczenia z kotami. A może zamknięte pomieszczenie jest bardziej stresujące. Może pamięta to piętro, kiedy tam siedziała i to ją stresuje. A może wszystko na raz?... A propos szelek. Znacznie mniej stresują, ale nie Feniksa. :cool3: Po kilku miesiącach nienoszenia szelek nagle zaczął się ich bać, znowu są zęby w robocie i kulenie jak zakładamy szelki. Bo stwierdziłam, że czasami dobrze zamienić obrożę na szelki. A tu doopa! Cofneliśmy się wczasie. Szelki są bardzo niebezpieczne dla psa! :crazyeye: I musimy ćwiczyć od nowa. I nie wiem jaka jest przyczyna. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.