Jump to content
Dogomania

DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!


Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

jeśli chodzi o przyszłe losy Lusi, to ja po prostu :hmmmm: nie wiem

no bo jak tutaj cokolwiek planować, jesli ja nie wiem, czy Lusia nie niszczy w domu, ładnie chodzi na smyczy albo czy zachowuje w domu czystość

nie można psa próbować wyadoptować bez takiej wiedzy

a czy zostanie u mnie? na zasadzie lokatora klatki to może być nawet całe życie, ale chyba obydwie mamy większe ambicje:cool1:

a z kolei czy dogada się z moimi dwiema sukami w domu? trzeci przedstawiciel tej samej płci pod jednym dachem to trochę za dużo, z kotami za to nie powinna mieć problemu

a więc pozostawiając te rozważania na boku, jako że na razie nie przyniosą żadnego wniosku, przedstawiam Lusię prawie w szelkach :cool3:

ha, chciałam, ale imageshack dzisiaj strajkuje:angryy:



uff, za to fotosik jeszcze działa:p

z tymi szeleczkami to opatrzność nade mną czuwa

Lusia za jedzeniem wkłada głowę w pierwszą pętlę

a jak ucieka zestresowana do budy po włożeniu szeleczek przez głowę, to przypadkiem szelki tak są skonstruowane, że w trakcie wchodzenia do budy Lusia wklada obie nóżki w odpowiednie miejsca w szeleczkach:diabloti:

w zwiazku z tym jak już wołam Lusię po raz drugi i wychodzi do mnie z budy po jedzonko , to jest już praktycznie ubrana i wystarczy zapiąć tylko zapinkę na grzbiecie

ale do tego jeszcze nie doszliśmy:oops:

na razie żeby się przyzwyczaiła, szarpię ją za te szeleczki, nawet próbuję do siebie przyciągnąć

czasem panikuje, czasem spokojnie podejdzie przyciągnięta do jedzenia
różnie bywa
musi się odzwyczaić panikowania , to wszystko

no i przydało się nasze wcześniejsze przyzwyczajanie do podnoszenia i trzymania przeze mnie za łapki

bo najważniejsze teraz to nauczyć ją spokojnie zdejmować tą uprząż przy mojej pomocy oczywiście

i teraz jak już Lusia jest w szeleczkach i trochę ćwiczymy z przyciąganiem itp to potem wyciągamy Lusię z tej konstrukcji
a to wystarczy podnieść jedną łapkę i przełożyć przez pasek, drugą to samo , to nam idzie gładko

zawsze najwięcej kłopotu jest z głową

pętla jest dosyć ciasna, specjalnie zmniejszyłam,żeby Lusia się przyzwyczajała

no a ona ma takie motylkowate uszy:loveu:

no i te uszy przy zdejmowaniu obroży zawsze zawadzają:evil_lol:

i wtedy Lusia zaczyna trochę wierzgać jak miniaturowy konik na rodeo

ale, cokolwiek bym nie robiła, nawet jeśli przy wyplątywaniu jej z szelek obróci mordkę w stronę mojej ręki, to nigdy przenigdy nie zauważyłąm,żeby miała chociaż odruch kłapnięcia zębami albo przytrzymania mojej ręki , która coś tam majstruje przy jej karku:loveu:

Posted

swan napisał(a):
w zwiazku z tym jak już wołam Lusię po raz drugi i wychodzi do mnie z budy po jedzonko , to jest już praktycznie ubrana i wystarczy zapiąć tylko zapinkę na grzbiecie

ale do tego jeszcze nie doszliśmy:oops:



jak to się nie udało, skoro właśnie się udało :multi:

najtrudniej mi bylo to zrobić jedną ręką:oops:

ale za którąś próbą wyszło:multi:

ale jak tylko Lusia poczuła, że w pasie ma coś dość ciasnego, to spanikowała, a to oznacza rejterowanie do budy:mad:

ale, łakomczuch jest, to zaraz się dała z niej wywabić:razz:

coś czuję, że niedługo będziemy przyzwyczajać do przyczepiania smyczy:p

Guest Mrzewinska
Posted

Fantastycznie!!!! Jeszc ze troche, pojdziecie na spacer!!!!

Brawo!!!!!!!
:lol::multi::loveu:

Zofia

  • 3 weeks later...
Posted

no więc, proszę szanownego państwa postępy są:lol:

udało mi się pewnego pięknego dnia zapiąć na Lusi szeleczki

są dość mocno dopasowane, ale nie robiła z tego paniki i zignorowała je totalnie zajmując się jedzeniem, jak zwykle

z tym że z tym zapinaniem to mam kłopot, bo szeleczki mają zapięcie lekko z boku i to nie z tego, którym Lusia zwykła się do mnie zbliżać, biorąc jedzenie z prawej mojej ręki

no to założyłam jej szeleczki "na lewo" i już zapinka była po właściwej stronie :p

potem uczyłam się zapinać tą plastikową zapinkę jedną ręką

ale to nie jest proste

jedna ręka jest permanentnie zajęta, bo robi za paśnik, a druga smyra po grzbiecie i musi złapać obie końcówki, wsunąć jedną w drugą i jeszcze docisnąć, żeby kliknęło i się zapięło :cool1:

najczęściej ta czynność zajmuje tyle, że ręka paśnik zużywa całe paliwo na pół dnia i nie ma już na czym ćwiczyć dalej :diabloti:

więc pewnego pięknego dnia się wkurzyłam, paśnik położył kilka chrupek przed nosem Luśki i błyskawicznie powędrował aby dołączyć do drugiej ręki jako pomocnik

i tak Luśka została chwycona za dwie końcówki szorek, zgięła się wpół ze strachu ale stała, nie uciekła, dała się zapiąć jak człowiek normalnie dwiema rękoma, i jak puściłam szeleczki i Luśkę, nie zwiała tylko patrzyła, kiedy paśnik pojawi się z powrotem z kolejną porcją:multi:

tak trenowaliśmy kilka dni aż mi się znudziło i postanowiłam zapiąć ją na smycz:mad: nie będzie mi tu baba siedziała w klatce całe życie , darmozjad jeden, koniec tego dobrego:mad:

smycz to oczywiście łańcuch krowi w wersji mini czyli jedyna rzecz, jakiej Lusia (mam nadzieję) nie przegryzie

ubraliśmy szeleczki , przypięłam smycz, ciągnęłam ją na tej smyczy do siebie, jak podciągnęłam, brała jedzenie

nie był paniki

po którymś takim przyciągnięciu (lekkim, takim zachęcającym raczej, bo nie trzeba było jej wlec jak osła, bo się nie opierała) pozwoliłam jej wejść do budy

chciałam,tak dla treningu, wyciągnąć ją z tej budy za smycz

i prędzej bym chyba całą budę na siebie wciągnęła , niż ją wyciągnęła ze środka

Lusia się zrobiła wielka, zrobiła nietoperza i zaparła się wszystkimi łapami,spuściła łeb i jeszcze mordą zaparła się o próg:evil_lol: po prostu jest nieziemska

nie z nią numery siłowe
z Lusią trzeba po dobroci

poluzowałam smycz
podeszłam do budy

pomachałam jej jedzeniem przed nosem i w dwie sekundy była na zewnątrz

jeszcze parę dni poćwiczyliśmy ze smyczą aż w końcu nadszedł dzień spaceru

jeszcze nie na dworze, ale na razie w kojcu

trochę się wystraszyłą, jak wstałam, bo rzadko tak nad nią góruję, ale szybko się uspokoiła

najpierw nie ciągnęłam, tylko po prostu ją wabiłam jedzeniem

podchodziła sama

parę razy próbowała zrejterować do budy, ale ją przytrzymywałam na smyczy, lekko przyciągałam do siebie, wołałam i wyciągałam do niej rękę z jedzeniem i natychmiast zmieniała plany i szła do mnie


tak parę rundek zrobiliśmy po kojcu

jak czuje opór smyczy, nie ma żadnej, ale to żadnej paniki

czasem próbuje nawiać, ale jak ją przytrzymuję i mówię uspokajającym głosem i daję jedzenie, to przychodzi po jedzonko i jest ok

zdejmowanie też już mamy opanowane do perfekcji

żadnych kłopotów, spokojnie mogę jej podnosić i wyciągać łapki po kolei z szeleczek i nawet przy ściąganiu obroży przez głowę i uszy już nie ma nerwowych ruchów

ciąg dalszy mam nadzieję nastąpo:p

Guest Mrzewinska
Posted

Ciag dalszy nastapi na pewno!!!!
Jak wyjdziecie na prawdziwy spacer, poutykaj co pare metrow sloik - puszke - miseczke ze smakolem, prowadz Luske od smakola do smakola!!!!Jasne Ty bedziesz z puszki smakole wyjmowac, niech wie, komu je zawdziecza.

No jeszcze troche i jakies zabawy?????
Kto wie?????

Brawo, dziewczyno, oswoilas kompletną dzikuskę:lol::lol::lol:.

Zofia

Posted

POWTARZAM PO WSZYSTKICH, ALE NIE MOGĘ SIĘ POWSTRZYMAĆ

BB RR AA WW OOOOOOO
:multi::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::smilecol::lilangel::angel::cunao::cunao::cunao::cunao::cunao::cunao::cunao::cunao::cunao::cunao::cunao::cunao:
GRATULACJĘ ZA WYTRWAŁOŚĆ

Posted

:klacz::klacz::klacz::klacz::klacz::klacz:
:sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb:
teraz spaceeeeeeeereeeeeeeeeeeeeeeekkk....
:painting::painting::painting:

Posted

próbowałam Wam wkleić zdjęcia Lusi na smyczy, żeby się pochwalić
no i próbowałam i próbowałam zrobić to zdjęcie, trzymałam ją na krótkiej smyczy, zeby nie uciekła gdzieś za budę albo do budy

okazało się to całkowicie zbędne, bo Lusia podążała za paśnikiem i się ciągle przemieszczała żeby mnie dogonić

a potem jak się nad nią pochylałam z aparatem zeby zrobić zdjęcia, to okazało się, że Lusia jest ciekawa , co to jest i czy to się da zjeść i dosłownie wspinała się po moich nogawkach żeby dosięgnąć

no i sami zobaczcie jaka tragedia z tego wyszła







no i wreszcie coś wyszło



oto dowód, i jak widać nie próbuje zjeść smyczy, jakoś w ogóle nie ma odruchów żeby się odgryźć i uwolnić :crazyeye:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...