swan Posted August 15, 2007 Posted August 15, 2007 nowe próby i sukcesy dały mi nowe pomysły a mianowicie skoro Lusia tak chętnie sama wykombinowała, że jak jej pod klatę podłożę rękę, to ona się podniesie na tylne łapy i oprze o moją rękę, to może zrobimy to na komendę :cool3: no i za trzecią próbą dzisiaj Lusia już wiedziała, co to znaczy hop, i że za oparcie się o kolano nie ma nagrody , że chodzi o oparcie się o moją rękę:loveu: bestia jest bardzo bystra nie pisałam tutaj o tym, ale jakiś czas temu, kilka miesięcy, starałam się jak najdłużej przetrzymywać Lusię poza budą nasze ćwiczenia trwają zaledwie po parę minut parę razy dziennie, bo tyle czasu Lusia potrzebuje, zeby zjeść swoją porcję chrupek nie ma chrupek, nie ma Lusi,a dokładniej, Lusia nie wychodzi z budy no więc starałam się jak najdłużej przetrzymać ją poza budą, a to oznaczało dłuższe przerwy w dawaniu chrupek a Lusia przecież dobrze czuła, ze w ręce mam ich więcej więc chwilę stała i wyczekująco patrzyła na te moje ręce czasem trącała je nosem starałam ją przetrzymać do ostatniej chwili jak już już widziałam, że się będzie odwracać i iść do budy, to dawałam tego chrupka i jak Lusia już się zaczynała odwracać, to zawsze tak jakoś łypała na moją twarz na odchodne no i po paru razach Luśka skapnęła, że jak łypnie mi w oczy , to dostaje chrupka :p no i tak całkiem przypadkiem udało mi się ją zacząć nagradzać za kontakt wzrokowy:lol: no ale do czego zmierzam, parę razy robiła wtedy taki odwrót i to łypanie, a potem przez kilka tygodni nie miała okazji tego stosować, bo ćwiczyliśmy przyzwyczajanie dotykania więc nie musiała czekać na chrupki no i potem coś tam się zagapiłam czy coś, siedzę a Lusia nie dostała kolejnego chrupka no i co zrobiła Lusia? :cool3: podeszła do moich dłoni, parę razy trąciła nosem, a jak to nie podziałało, to parę razy znacząco łypnęła mi w oczy :crazyeye: :loveu: no inteligentna bestia, uczy się szybko ale szybko nie zapomina :loveu: a ja ją chyba będę uczyła podawania łapki, żeby czegoś się nauczyła, co da nam kontakt, a zaraz potem zaczniemy przyzwyczajanie do zakładania indiańskich szelek :cool1: Quote
swan Posted August 17, 2007 Posted August 17, 2007 no i relacji ciąg dalszy:cool3: wczoraj zaczęliśmy z podawaniem łapki :cool3: na razie sama nie podaje :oops: ale wygląda to tak: Lusia podchodzi, bo widzi, że mam jedzenie (no dobra, niekoniecznie widzi, ale wie, że mam jedzenie:eviltong: ) no to ja mówię "łapka" na to ona ...:crazyeye: i nic ale po "łapka" ja biorę jej przednią łapkę w rękę i mówię dobrze i daję jedzenie trzymając tą łapkę i puszczam i znowu "łapka" - biorę - dobrze - jedzenie - zjada - puszczam i tak w kółko Macieju.... całą kolację zjadła na trzech łapach :evil_lol: za pierwszym razem tylko chciała zabrać łapkę, za drugim już stwierdziła, że się nie opłaca :razz: i co jest baaaaardzo ważne. Lusia nie była zdenerwowana :p trzymałam jej łapę dosyć mocno, żeby poczuła że trzymam, dotyk itd łapka nie drżała, Lusia nie drżała, nie była jakoś taka spięta, jak ptak co to zaraz tą łapę chce zaraz zabrać i uciekać nie robiła nerwowych ruchów łapa spokojnie leżała w mojej dłoni :crazyeye: tak się ucieszyłam, że po puszczeniu łapy za którymś razem z radości poszmudrałam ją po łbie Lusia nawet uniku nie zrobiła... chyba ją totalnie zatkało a mnie też zatkało, bo znowu tak jak kiedyś jak była na prochach i mogłam ją głaskać bez jej paniki, poczułam, że obcuję z psem, a nie z jakimś przerażonym stworzonkiem ..... czyżbyśmy dochodzili do momentu, w który nie wierzyłam,że nadejdzie, kiedy mój dotyk nie będzie Lusi męczył, tylko może jej nawet sprawić przyjemność i uspokoić ????????????? Quote
Guest Mrzewinska Posted August 17, 2007 Posted August 17, 2007 Brawo. Nalezy Wam sie to!!!!! Zofia Quote
joaaa Posted August 17, 2007 Posted August 17, 2007 :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :p Quote
PaulinaT Posted August 17, 2007 Posted August 17, 2007 :cunao: :cunao: :cunao: no wzruszyłam się... Quote
swan Posted August 17, 2007 Posted August 17, 2007 PaulinaT napisał(a)::cunao: :cunao: :cunao: no wzruszyłam się... hmmmm... nie wyglądasz na wzruszoną :diabloti: Quote
PaulinaT Posted August 17, 2007 Posted August 17, 2007 E! Czepiasz się - a co, wzuszony nie może tanczyc kankana ze szczęścia?? :diabloti: Tak swoją droga, na marginesie - uwielbiam te Twoje kilometrowe posty co się ciągną.... na 2 strony :lol: Quote
swan Posted August 17, 2007 Posted August 17, 2007 dzisiaj coś dobrego mi tu wisi w powietrzu do południa chmurzyło się, nawet trochę pokropiło, a nagle potem niebo się rozniebieszczyło, słońce ma do towarzystwa tylko parę białych malowniczych chmurek, wieje ciepły wietrzyk i jest to mój rodzaj idealnego letniego dnia późnego lata kiedy słońce grzeje ale nie pali wietrzyk nie porywa dachów tylko rozwiewa włosy pszczoły bzyczą szczęśliwe bo mają pod dostatkiem letnich kwiatów cudownie.....:p takie to myśli człowieka nachodzą, kiedy na chwilę oderwie się od komputera i pracy i wyjdzie przed dom powiesić pranie :cool3: no ale z przemyśleń i poczucia szczęścia wzięła się myśl o utrwaleniu tego momentu a zatem kilka zdjątek za chwileczkę :lol: Quote
swan Posted August 17, 2007 Posted August 17, 2007 no i jak tu pracować, jak za oknem i za ścianą takie widoki ? :cool3: Quote
PaulinaT Posted August 17, 2007 Posted August 17, 2007 Ale masz czarodziejski ogródek!!! Pięknie, bosko.... Quote
PaulinaT Posted August 17, 2007 Posted August 17, 2007 Ej a psy nie nieszczą Ci tych roślinek?? I koty?? :crazyeye: Quote
swan Posted August 17, 2007 Posted August 17, 2007 a jakoś nie.... jak bylinki były młode i małe, to musiałam je czasem ratować, bo psy wciskały się między nie żeby poleżeć na wilgotnej ziemi ale od kiedy wszystko się rozrosło jak w dżungli, to psy chodzą ścieżkami , bo tylko tak się da przejść :cool3: koty biegają po drzewach i słupkach ogrodzeniowych Puma uwielbia przebywać na dachu altany ulubione miejsce Wery to najbardziej nagrzane miejsce na tarasie najbardziej cierpi trawnik, bo od czasu do czasu suczydła jednak próbują znaczyć teren a wtedy zostaje smętna żółta plama na trawie :angryy: z jedzenia roślinek to tylko wcinają perz czyli chwast koty wcinają kocimiętkę, ale ta już się tak rozrosła, że nawet trzy koty jej już nie zagrażają aha, jeszcze Wera zjada truskawki prosto z krzaczka na szczęście mają dużo terenu naokoło do biegania, w ogrodzie śpią no i nie mam w domu norowców :lol: Quote
PaulinaT Posted August 20, 2007 Posted August 20, 2007 Ty to ale masz mądre stwory... :-o U mnie nie przejdzie. Jak Abi przejdzie przez rabatkę to zawsze złamie najcenniejszą roślinkę co ma 4 listeczki i 2 łodyżki :shake: Szarik zawsze obsiura wszystko co najcenniejsze i co najbardziej nie lubi być obsiurywane i "chodzi jak czołg po ogrodzie" :shake: A Lalunia... no Lalunia odkryła życie w ziemi :diabloti: - jakiś czas temu znalazła kopce kretów i norki myszek - i teraz uparcie ich szuka w każdym dostępnym możliwym kawałku ziemi... :cool1: przekształcając mamy trawniczek (w trakcie zakładania) w obszar rodem z II wojny światowej - tu krater a tu lej a tu ziemia rozbryzgana. I jak jesteśmy w ogródku ma ciągle fafle i nochal ubazgrany ziemią...:mad: Quote
Guest Mrzewinska Posted August 24, 2007 Posted August 24, 2007 Co dalej z szeleczkami? Akurat dzis wyjatkowo przydaloby mi sie przeczytac cos optymistycznego... Zofia Quote
swan Posted August 24, 2007 Posted August 24, 2007 z szeleczkami nie posunęłam sie do przodu..... ZA TO UDAŁO MI SIĘ TROCHĘ LUŚKĘ POCZESAĆ GRZEBIENIEM W CZASIE KARMIENIA:cool3: :multi: Quote
Guest Mrzewinska Posted August 24, 2007 Posted August 24, 2007 Swan, jak za miesiac przeczytamy, ze Lusia zaczela sie bawic pileczka, to chyba wszyscy otworzymy jednoczesnie szampana na Twoja czesc!!!:loveu: Zofia Quote
DuDziaczek Posted August 25, 2007 Posted August 25, 2007 Gdzie tam zabawa pileczka za miesiac to ona juz bedzie popijala kawe z mlekiem i gazete czytala :evil_lol: Quote
Evra Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 Jak miło czytać, że Lusia robi postępy! :loveu: Quote
angie123 Posted September 3, 2007 Posted September 3, 2007 Czytałam dwa wieczory, ciężko było, bo co chwila oczy miałam zalane łzami. Swan, jesteś wielka, a Twoja cierpliwośc ogromna A Luśka po prostu wspaniała :thumbs: :thumbs: :thumbs: Quote
swan Posted September 23, 2007 Posted September 23, 2007 normalnie bo się zarumienię ....:oops: rzadko wieści bo zmiany idą powoli i nie ma tutaj poprawy z dnia na dzień obecnie pracujemy nad zakładaniem szeleczek, ale o tym za chwilę przed weekendem posprzątałam Lusi gruntownie kojec przed zimą co wiązało się z koniecznością wygonienia jej z budy, bo trzeba było ją wymieść i wrzucić świeżej słomy (kiedyś jej kupiłam legowisko, ale Lusia wszystko przerabia na sieczkę, więc niech przerabia słomę :mad:) no i Lusia biegała jak spanikowana po kojcu nie mogąc znaleźć sobie bezpiecznego miejsca, skoro jej opoka i schronienie zostało przejęte przeze mnie :cool3: w końcu schowała się za słupek drewniany i ciekawie wykukiwała co ja też tam robię a ja zebrałam słomę, wyrzuciłam stare legowisko, wszystko zapakowałam w worki plastikowe i ustawiłam w kącie kojca potem naładowałam słomy do budy a jednym kątem oka obserwowałam a Lusia niby taka spanikowana ale jednym okiem obserwowała mnie kontrolnie, a całą resztą swojego jestestwa kombinowała, jak by tu się dostać do kubka z chrupkami, który schowałam przed nią na czas sprzątania pod ciężką metalową miską:evil_lol: po chwili sprzątanie było skończone a ja przystąpiłam do karmienia ale nie było to takie proste, bo tymczasowo buda była niebezpiecznym miejscem, bo ja tam coś nawtykałam i w ogóle jej święta nienaruszalność została pogwałcona poza tym obok budy stał wielki wór ze śmieciami, który też był straszny po chwili naprowadzając Lusię chrupkami , udało mi się doprowadzić do tego, że Lusia w końcu podeszła do wejścia do budy miała tylko dylemat bo z jednej strony miała budę z "niewiadomoczymwśrodku", po przeciwnej stronie siedziałam ja, a z trzeciej strony ten "strasznyniebieskiewielkinieznanyobiekt" no i jak tu siię ustawić do wszystkiego strasznego przodem, żeby mieć baczenie na wszystkie niebezpieczeństwa, a jednocześnie móc zjeść chrupki no i co się okazało???? że do mnie Luśka ustawiła się...hm....zadkiem co oznacza,że jestem mniej straszna od sprofanowanej budy i worka ze śmieciami:multi: PS Lusia po chwili przekonała się na nowo do swojej wysprzątanej budy i wszystko jest ok :lol: Quote
PaulinaT Posted September 23, 2007 Posted September 23, 2007 swan napisał(a): no i co się okazało???? że do mnie Luśka ustawiła się...hm....zadkiem co oznacza,że jestem mniej straszna od sprofanowanej budy i worka ze śmieciami:multi: uśmiałam się jak norka!:roflt::roflt::roflt: Quote
joaaa Posted September 24, 2007 Posted September 24, 2007 och, Luśka, chyba wychodzisz na ludzi! :lol::lol::lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.