Jump to content
Dogomania

DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!


Recommended Posts

Posted

nowe próby i sukcesy dały mi nowe pomysły

a mianowicie skoro Lusia tak chętnie sama wykombinowała, że jak jej pod klatę podłożę rękę, to ona się podniesie na tylne łapy i oprze o moją rękę, to może zrobimy to na komendę :cool3:

no i za trzecią próbą dzisiaj Lusia już wiedziała, co to znaczy hop, i że za oparcie się o kolano nie ma nagrody , że chodzi o oparcie się o moją rękę:loveu:

bestia jest bardzo bystra

nie pisałam tutaj o tym, ale jakiś czas temu, kilka miesięcy, starałam się jak najdłużej przetrzymywać Lusię poza budą

nasze ćwiczenia trwają zaledwie po parę minut parę razy dziennie, bo tyle czasu Lusia potrzebuje, zeby zjeść swoją porcję chrupek

nie ma chrupek, nie ma Lusi,a dokładniej, Lusia nie wychodzi z budy

no więc starałam się jak najdłużej przetrzymać ją poza budą, a to oznaczało dłuższe przerwy w dawaniu chrupek

a Lusia przecież dobrze czuła, ze w ręce mam ich więcej

więc chwilę stała i wyczekująco patrzyła na te moje ręce
czasem trącała je nosem

starałam ją przetrzymać do ostatniej chwili

jak już już widziałam, że się będzie odwracać i iść do budy, to dawałam tego chrupka

i jak Lusia już się zaczynała odwracać, to zawsze tak jakoś łypała na moją twarz na odchodne

no i po paru razach Luśka skapnęła, że jak łypnie mi w oczy , to dostaje chrupka :p

no i tak całkiem przypadkiem udało mi się ją zacząć nagradzać za kontakt wzrokowy:lol:

no ale do czego zmierzam, parę razy robiła wtedy taki odwrót i to łypanie, a potem przez kilka tygodni nie miała okazji tego stosować, bo ćwiczyliśmy przyzwyczajanie dotykania więc nie musiała czekać na chrupki

no i potem coś tam się zagapiłam czy coś, siedzę a Lusia nie dostała kolejnego chrupka

no i co zrobiła Lusia? :cool3:

podeszła do moich dłoni, parę razy trąciła nosem, a jak to nie podziałało, to parę razy znacząco łypnęła mi w oczy :crazyeye: :loveu:

no inteligentna bestia, uczy się szybko ale szybko nie zapomina :loveu:

a ja ją chyba będę uczyła podawania łapki, żeby czegoś się nauczyła, co da nam kontakt,

a zaraz potem zaczniemy przyzwyczajanie do zakładania indiańskich szelek :cool1:

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

no i relacji ciąg dalszy:cool3:

wczoraj zaczęliśmy z podawaniem łapki :cool3:

na razie sama nie podaje :oops:

ale wygląda to tak: Lusia podchodzi, bo widzi, że mam jedzenie (no dobra, niekoniecznie widzi, ale wie, że mam jedzenie:eviltong: )

no to ja mówię "łapka"

na to ona ...:crazyeye: i nic



ale po "łapka" ja biorę jej przednią łapkę w rękę i mówię dobrze

i daję jedzenie trzymając tą łapkę

i puszczam
i znowu "łapka" - biorę - dobrze - jedzenie - zjada - puszczam

i tak w kółko Macieju....

całą kolację zjadła na trzech łapach :evil_lol:

za pierwszym razem tylko chciała zabrać łapkę, za drugim już stwierdziła, że się nie opłaca :razz:

i co jest baaaaardzo ważne. Lusia nie była zdenerwowana :p trzymałam jej łapę dosyć mocno, żeby poczuła że trzymam, dotyk itd

łapka nie drżała, Lusia nie drżała, nie była jakoś taka spięta, jak ptak co to zaraz tą łapę chce zaraz zabrać i uciekać

nie robiła nerwowych ruchów

łapa spokojnie leżała w mojej dłoni :crazyeye:

tak się ucieszyłam, że po puszczeniu łapy za którymś razem z radości poszmudrałam ją po łbie

Lusia nawet uniku nie zrobiła... chyba ją totalnie zatkało

a mnie też zatkało, bo znowu tak jak kiedyś jak była na prochach i mogłam ją głaskać bez jej paniki, poczułam, że obcuję z psem, a nie z jakimś przerażonym stworzonkiem .....

czyżbyśmy dochodzili do momentu, w który nie wierzyłam,że nadejdzie, kiedy mój dotyk nie będzie Lusi męczył, tylko może jej nawet sprawić przyjemność i uspokoić ?????????????

Posted

E! Czepiasz się - a co, wzuszony nie może tanczyc kankana ze szczęścia??
:diabloti:
Tak swoją droga, na marginesie - uwielbiam te Twoje kilometrowe posty co się ciągną.... na 2 strony :lol:

Posted

dzisiaj coś dobrego mi tu wisi w powietrzu

do południa chmurzyło się, nawet trochę pokropiło, a nagle potem niebo się rozniebieszczyło, słońce ma do towarzystwa tylko parę białych malowniczych chmurek, wieje ciepły wietrzyk

i jest to mój rodzaj idealnego letniego dnia

późnego lata

kiedy słońce grzeje ale nie pali

wietrzyk nie porywa dachów tylko rozwiewa włosy

pszczoły bzyczą szczęśliwe bo mają pod dostatkiem letnich kwiatów

cudownie.....:p

takie to myśli człowieka nachodzą, kiedy na chwilę oderwie się od komputera i pracy i wyjdzie przed dom powiesić pranie :cool3:

no ale z przemyśleń i poczucia szczęścia wzięła się myśl o utrwaleniu tego momentu a zatem kilka zdjątek za chwileczkę :lol:

Posted

a jakoś nie....

jak bylinki były młode i małe, to musiałam je czasem ratować, bo psy wciskały się między nie żeby poleżeć na wilgotnej ziemi

ale od kiedy wszystko się rozrosło jak w dżungli, to psy chodzą ścieżkami , bo tylko tak się da przejść :cool3:

koty biegają po drzewach i słupkach ogrodzeniowych

Puma uwielbia przebywać na dachu altany

ulubione miejsce Wery to najbardziej nagrzane miejsce na tarasie

najbardziej cierpi trawnik, bo od czasu do czasu suczydła jednak próbują znaczyć teren a wtedy zostaje smętna żółta plama na trawie :angryy:

z jedzenia roślinek to tylko wcinają perz czyli chwast

koty wcinają kocimiętkę, ale ta już się tak rozrosła, że nawet trzy koty jej już nie zagrażają

aha, jeszcze Wera zjada truskawki prosto z krzaczka

na szczęście mają dużo terenu naokoło do biegania, w ogrodzie śpią

no i nie mam w domu norowców :lol:

Posted

Ty to ale masz mądre stwory... :-o
U mnie nie przejdzie.
Jak Abi przejdzie przez rabatkę to zawsze złamie najcenniejszą roślinkę co ma 4 listeczki i 2 łodyżki :shake:
Szarik zawsze obsiura wszystko co najcenniejsze i co najbardziej nie lubi być obsiurywane i "chodzi jak czołg po ogrodzie" :shake:
A Lalunia... no Lalunia odkryła życie w ziemi :diabloti: - jakiś czas temu znalazła kopce kretów i norki myszek - i teraz uparcie ich szuka w każdym dostępnym możliwym kawałku ziemi... :cool1: przekształcając mamy trawniczek (w trakcie zakładania) w obszar rodem z II wojny światowej - tu krater a tu lej a tu ziemia rozbryzgana. I jak jesteśmy w ogródku ma ciągle fafle i nochal ubazgrany ziemią...:mad:

Guest Mrzewinska
Posted

Co dalej z szeleczkami?
Akurat dzis wyjatkowo przydaloby mi sie przeczytac cos optymistycznego...
Zofia

Guest Mrzewinska
Posted

Swan, jak za miesiac przeczytamy, ze Lusia zaczela sie bawic pileczka, to chyba wszyscy otworzymy jednoczesnie szampana na Twoja czesc!!!:loveu:

Zofia

Posted

Czytałam dwa wieczory, ciężko było, bo co chwila oczy miałam zalane łzami.

Swan, jesteś wielka, a Twoja cierpliwośc ogromna

A Luśka po prostu wspaniała

:thumbs: :thumbs: :thumbs:

  • 3 weeks later...
Posted

normalnie bo się zarumienię ....:oops:


rzadko wieści bo zmiany idą powoli i nie ma tutaj poprawy z dnia na dzień

obecnie pracujemy nad zakładaniem szeleczek, ale o tym za chwilę

przed weekendem posprzątałam Lusi gruntownie kojec przed zimą co wiązało się z koniecznością wygonienia jej z budy, bo trzeba było ją wymieść i wrzucić świeżej słomy (kiedyś jej kupiłam legowisko, ale Lusia wszystko przerabia na sieczkę, więc niech przerabia słomę :mad:) no i Lusia biegała jak spanikowana po kojcu nie mogąc znaleźć sobie bezpiecznego miejsca, skoro jej opoka i schronienie zostało przejęte przeze mnie :cool3:

w końcu schowała się za słupek drewniany i ciekawie wykukiwała co ja też tam robię

a ja zebrałam słomę, wyrzuciłam stare legowisko, wszystko zapakowałam w worki plastikowe i ustawiłam w kącie kojca
potem naładowałam słomy do budy

a jednym kątem oka obserwowałam

a Lusia niby taka spanikowana
ale jednym okiem obserwowała mnie kontrolnie, a całą resztą swojego jestestwa kombinowała, jak by tu się dostać do kubka z chrupkami, który schowałam przed nią na czas sprzątania pod ciężką metalową miską:evil_lol:

po chwili sprzątanie było skończone a ja przystąpiłam do karmienia

ale nie było to takie proste, bo tymczasowo buda była niebezpiecznym miejscem, bo ja tam coś nawtykałam i w ogóle jej święta nienaruszalność została pogwałcona

poza tym obok budy stał wielki wór ze śmieciami, który też był straszny

po chwili naprowadzając Lusię chrupkami , udało mi się doprowadzić do tego, że Lusia w końcu podeszła do wejścia do budy

miała tylko dylemat

bo z jednej strony miała budę z "niewiadomoczymwśrodku", po przeciwnej stronie siedziałam ja, a z trzeciej strony ten "strasznyniebieskiewielkinieznanyobiekt"

no i jak tu siię ustawić do wszystkiego strasznego przodem, żeby mieć baczenie na wszystkie niebezpieczeństwa, a jednocześnie móc zjeść chrupki

no i co się okazało???? że do mnie Luśka ustawiła się...hm....zadkiem

co oznacza,że jestem mniej straszna od sprofanowanej budy i worka ze śmieciami:multi:


PS Lusia po chwili przekonała się na nowo do swojej wysprzątanej budy i wszystko jest ok
:lol:

Posted

swan napisał(a):

no i co się okazało???? że do mnie Luśka ustawiła się...hm....zadkiem

co oznacza,że jestem mniej straszna od sprofanowanej budy i worka ze śmieciami:multi:

uśmiałam się jak norka!:roflt::roflt::roflt:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...