Jump to content
Dogomania

DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!


Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

dzisiaj powtarzamy lekcję i Lusia prze naprzód jak mały taran:diabloti:

szkoda, że nie jestem większa, może wtedy musiałaby wejść na kolana:evil_lol: a tak to "tylko" leży mi na kolanach do połowy, tylko tylne łapki stoją na ziemi:crazyeye: i wcina aż jej się uszy trzęsą

przetrzymałam dla niej takie "przechodzony" kawałek szyneczki, strasznie się na niego napalała:evil_lol: a ja trzymałam tak wysoko, że musiałaby wskoczyć na kolana, żeby go dosięgnąć...

przymierzała się parę razy, w końcu poburczała coś pod nosem (ale nie nawarczała jak kiedyś) i poszła sobie do budy obrażona:evil_lol:

ale coś czuję, że wieczorem wskoczy:cool3:

Guest Mrzewinska
Posted

Hm, czuje ze za chwile bedziesz takim przechodzonym zapaszkiem naprowadzc suczenke w chodzenie przy nodze...
Zofia

Posted

hehe, to najpierw jej muszę powiększyć kojec, bo w obecnym dużo nie pospacerujemy:evil_lol:

a potem to będzie niezła zabawa w odkręcanie jej jakiejś dzikiej furii na wszelkiego rodzaju smycze....

szeleczki leżące na podłodze w jej sali, dla oswojenia się z nimi, pogryzła

to samo ze smyczą

o lince nie ma najlepszego zdania:mad:

a co ostatnio zrobiła z obrożą, wszyscy widzą:angryy:

Guest Mrzewinska
Posted

No to jest kolejne wyzwanie. Wejscie z zarelkiem - w drugiej rece obrona, potem jedzenie z reki z obroza, potem obroza dotyka jedzacego psa, potem jest na karku jedzacego psa, i tak dalej,,,Wejscie do Lusi, pokazanie zarcia - polozenie obrozy na ziemi, podniesienie obrozy, podejscie z zarciem - mozliwosci wiele.

Zofia

  • 2 weeks later...
Posted

ja tylko na chwile, bo wlasnie jestem we wloskich dolomitach

przed wyjazdem udalo mi sie, ze Lusia wlazla mi cala na nogi!!!!!

trenujemy to dalej, coraz lepiej znosi dotykanie calego grzbietu

jak wroce za tydzien, to bedzie cdn

  • 2 weeks later...
Posted

hej, melduję się na stanowisku

parę wieści będzie, ale napiszę wieczorem , jeśli będę miała siłę, a jak nie, to w weekend, bo po powrocie dwoję się i troję, żeby nadrobić nieobecność i wyrobić się z bieżącymi obowiązkami:crazyeye:

Posted

nie napisała, nie napisała

i jeszcze trochę nie napisze, bo taka pogoda, że grzech siedzieć w domu i biorę te suczydła, które nie gniewają się na smycz i nie próbują jej zjeść:diabloti: i idę do lasu, a potem napiszę

a Lusi wczoraj zrobiłam luz od siebie i od jedzenia:diabloti: a to dlatego, żeby dzisiaj wcinała z apetytem z nowego...kagańca

tak jest, bo mam plan, z pomocą pani Zofii:lol:

a przed chwilą podglądałam tą kudłatą przez okno przez lornetkę i już się najwyraźniej niecierpliwi, co ten kelner z tym jedzeniem tak długo nie przychodzi, bo nie siedzi w budzie, tylko przy furtce i gapi się na podwórko i rozgląda:cool3:

sąsiad, który ma połowę okien domu na jej kojec i często ją widzi mówi, że jak mnie nie było, to siadała przy siatce albo właziła na pieniek, na którym zwykle siadam, jak jestem u niej, i patrzyła tęsknie w stronę mojego domu:p

to "tęsknie" to oczywiście dodatek sąsiada:evil_lol:

ale merdania ogonkiem po powrocie nie było...:shake:

Posted

Ja się małej wcale nie dziwię: pańcia wyjeżdza sobie, nie uprzedzając o tym (skandal:diabloti: :evil_lol: ) wymaga, żeby merdać na widok pańci ogonkiem, a najgorsze, że pańcia nie daje jeśc. No i ja się pytam z czego ona ma się cieszyć.:eviltong: :eviltong: :eviltong: :diabloti: :diabloti: :diabloti: :p :p :p :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:

Posted

ale to ciekawe, że ona w ogóle patrzyła w stronę domu

nikogo tam nie było, więc nie było na co patrzeć

jedzenie i tak dostawała, sądząc po pozostałościach w kojcu, to dostawała baaaardzo dużo jedzenia:cool3: więc głodna na pewno nie była

a ja Lusi będę nakładać kaganiec

a tak

bo jak paskuda zjada smycze, a obrożę zakłada przez plecy:mad: próbując z niej wyjść:mad: to nawet jeśli założę jej szelki, obrożę, kajdany na łapy:diabloti: i będzie na sześciu smyczach, to i tak zawsze będę miała stracha, że przegryzie smycze i ucieknie :angryy:


tak więc przyzwyczajam do kagańca, a jak będzie kaganiec, to można założyć szeleczki i wyjść na spacer:cool3:

Lusia nie wie chyba co to kaganiec

kupiłam jej taki skórzany

od razu za pierwszą próbą jadła z niego

ale okazało się, że kupiłam za mały:oops: więc pojechałam wymienić

i poszukałam inny

kaganiec musi:
[LIST=1]
[*]być łatwo zakładany (najlepiej jedną ręką:cool1: )
[*]niezdejmowalny przez Lusię:razz:
[*]dziurawy na tyle, żeby można przez niego karmić:cool3:[/LIST]No i kupiłam taki z materiału z wstawką z plastikowej siateczki, z regulowaną szerokością (tym tunelikiem na kufę) i zapinany na szyi na zapinkę plastikową a nie sprzączkę, tak więc można to zapiąć i odpiąć jedną ręką

Sprawdzimy, czy sobie go nie zdejmie

na początek można założyć wąski, a potem poszerzyć, żeby mogła w nim chrupać nagrody

Jutro robimy pierwszą próbę.

A z nowin to Lusia spokojnie już zjada jedzonko opierając się przednimi łapkami o moje kolanka, no i można ją już karmić przez siatkę w taki sposób , że staje na tylnych łapach, przednimi opierając się o siatkę. I wytrzymuje w tej pozycji nawet minutę. Nie śmiejcie się proszę:mad: :razz: to może i trywialne, ale miesiąc temu Luśka by nie odsłoniła przede mną brzucha a już na pewno nie stałaby tak czekając na kolejny smakołyk. Jeśli podałam jej chrupka za wysoko., próbowała wyciągnąć się jak żyrafa, a jeśli mimo paru prób nie sięgała, uciekała jak niepyszna do budy. Nie było mowy, żeby oderwać przednie łapy od ziemi:shake: , wtedy przecież trudniej uciec, no i odsłania się brzuchol:roll:

No i to na razie tyle. Byłam dzisiaj u niej z czarnulami. Pogadałam z sąsiadem i akurat stałam przez chwilę do niej tyłem. Ale zdaje się, ze powąchały się z moją Werą przez płot. Wera jest przyjacielska i próbuje się z Lusią zapoznać, ale Lusia do tej pory uciekała zawsze do budy albo w kąt kojca.

No i karmienie dzisiaj wyglądało tak - stałam sobie na zewnątrz kojca, w środku Lusia oparta o kraty. Koło mnie dwie spore suki próbują Lusię obejrzeć i obwąchać, ja przez podwórko głośno dosyć konferuję z sąsiadem:lol: co chwila pokrzykując na Werę, która czaiła się na miski z żarciem kotów:mad: a Lusia w tym całym zamieszaniu dzielnie wcinała, tylko na moje krzyki na Werę reagując chwilową ucieczką do budy, po to tylko , by w niej biegiem zawrócić i przyjść po resztę jedzonka.

Wzmacniają się pannie nerwy, nie ma co mówić:evil_lol:

Posted

ale dzisiaj kolejny mały sukcesik:p

zrobiliśmy karmienie przez nowy kaganiec, to jest taki kaganiec tunelik, z otwartym końcem kufy

najpierw użyłam kagańca jak kubeczka, żeby Lusia z niego zjadła - bez problemu
a potem położyłam chrupki na dłoni, a kaganiec trzymałam tak,że Luśka musiała go praktycznie założyć całego na mordkę , żeby sięgnąć to co jest już poza kagańcem

czyli wsunąć całą kufę aż po oczy

i zrobiła to bez wahania:crazyeye:

kaganiec był poluzowany na szerokość, tak więc mogła otworzyć mordkę i zjeść, ale praktycznie miała kaganiec na mordce, tyle że nie zapięty

i tak poszło łatwiej niz się spodziwałam

ale z tym zapięciem to będą następne schody:diabloti: już to czuję

ale póki co będzie dostawać jedzenie wyłącznie przez kaganiec

wygląda, że nie ma z kagańcem żadnych złych skojarzeń, więc o tyle będzie mi troszkę łatwiej:cool1:


A tak w ogóle to nie wiecie, bo nie możecie wiedzieć, bo nie widzicie Luśki od początku codziennie, ale ona się jednak niesamowicie zmienia.

Jeszcze...no.... tak pewnie z trzy miesiące temu.... Lusia nie podeszła do ręki z jedzeniem, jeśli obok dołączyłam drugą dłoń:shake:

nie i koniec:mad:

jak była jedna dłoń, to nie ma sprawy, a wystarczyło, że druga się pojawiła w pobliżu - od razu ucieczka:shake: :roll:

a dzisiaj trzymałam ten kaganiec, w jednej ręce jedzenie i kaganiec się opierał, druga ręka podtrzymywała kaganiec, bo on jest malo sztywny, wiec się składał

jeszcze potem poprawiałam te paski od kagańca żeby Lusi w oczy nie właziły jak do środka nurkuje, a ona nic:razz: tylko jedzonko ją interesowało

i nawet jak przyszłam do niej z tym nowym kagańcem usiadłam na moim pieńku, kombinowałam jak ten kaganiec chwycić, to zamiast siedzieć w tej swojej budzie i czekać, aż zawołają i w ogóle, to stała przede mną, patrzyła co ja tam kobminuję tak z tym czymś czarnym w rękach i kiedy wreszcie dostanie to jedzenie, które ona przecież dobrze widzi, że ja mam:angryy:

:lol: :lol: :lol:

a na samo powitanie już była niespodzianka

zwykle Lusia siedzi w budzie i tylko czasem pychol wyściubi żeby zobaczyć świat

jak podchodzę do niej, to zawsze wołam

jak jest w budzie, to na to wołanie czasem nie reaguje wyjściem z budy, a czasem wyjdzie, ale wyjdzie, spojrzy, a jak się zbliżę już mocno do kojca, to wieje do budy i wychodzi dopiero jak wołam na jedzenie


a dzisiaj, pogoda piękna, więc Lusia grzała się w słoneczku obok budy:p w głębi kojca

na zawołanie wstała:crazyeye: podeszła:crazyeye: do siatki :crazyeye: i patrzyła

ja się zbliżałam z czarnymi moimi psicami, a ona nie uciekła

już widzę, że rejteruje, bo się zbliżam, to zawołałam jeszcze raz, i zawróciła przed budą i podeszła z powrotem do siatki:crazyeye:

i dałam jej zaraz jedzonko na początek przez siatkę, tak zeby się musiała oprzeć, a ona podeszła, wskoczyła na tą siatkę i zjadła kawałek, i dopiero się schowała do budy

ale tylko na sekundę, tyle ile potrzeba, zeby w budzie zwrócić i wyjść znowu na zewnątrz:evil_lol: tak dla zdrowia psychicznego chyba:evil_lol:

To się naprawdę zdarzyło pierwszy raz, że nie uciekła jednak choćby na chwilkę do budy jak ja nadchodzę:lol: :lol: :lol:

A wiecie co, niedługo będzie rok, jak ona jest u mnie.

I jak widzę, że ona ciągle jest w budzie i nie chodzi na smyczy, to mam ochotę się powiesić:angryy: ale jak widzę, jak się niesamowicie zmieniła, to :multi: :multi: :multi:

zobaczymy ile lat jeszcze potrzeba, żeby była psem domowym wyprowadzanym na smyczy, jedzącym z miski i nie uciekającym do lasu przy pierwszej nadarzającej się okazji:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:

Posted

To był dla Ciebie trdny rok... jak trudny i ile musiałaś w Lusie włożyć pracy wiesz tylko TY.
Ja nieodmiennie od poczatku trzymam kciuki.
Mam mliste pojęcie z czym walczysz - widziałam ją przecież kilka miesięcy po przyjeździe, wtedy t kilka miesięcy wydawały się taaaaaaaaaakim szmatem czasu.

Teraz wreszcie się ruszyło.
I o matko sałatko - ależ to cieszy :multi::multi::multi::multi:

:loveu::loveu::loveu:

Posted

A ja widze ,ze Ty tez sie juz cieszysz- i chyba tez masz coraz wiecej frajdy z nia.
Ja bym tego na lata jeszcze nie liczyla- gora rok( ktory szybko minie) i bedzie z niej PIES.

Posted

Witam serdecznie. To są bardzo dobre wieści. :multi: :multi: :multi:
Uwierz w końcu w to co sobie zaplanowałaś. Nie możesz wątpić w to co robisz i jaki cel obrałaś. Jak masz coś do wykonania to poprostu to zrób. DaLEKO RAZEM ZASZŁYŚCIE ABY MIEC NA TYM ETAPIE JESZCZE JAKIEŚ WĄTPLIWOŚCI W STYLU; ale z tym zapięciem będą nastepne schody:diabloti: już to czuje. Dwa do przodu jeden do tyłu. Nie zadręczaj sie myślami jak masz coś do zrobienia przy Lusi to zrób, ale się nie spiesz. Powodzenia.

Guest Mrzewinska
Posted

Lusia interesuje sie Toba, tym, co Ty robisz. To kamien milowy przekroczony.
Dojdzie i do spaceru. Jeszcze troche. Przyjdzie pora na zakaldanie obrozy jedna reka, gdy druga karmi. I zapinanie i odpinanie karabinka. I krok na smyczy za zarciem. I dwa kroki, i spacer.
Sprobuj zarciem naprowadzac ja w pozycje siad kiedy do Ciebie podchodzi. Albo cofnij sie o kroczek i zawolaj jeszcze raz. Albo daj zarcie przez siatke - pokaz ze masz jeszcze - przejdz wzdluz siatki i zawolaj pokazujac zarcie, pomyslow Ci nie zabraknie na pewno!

Zofia

Guest Mrzewinska
Posted

Acha, i oczywiscie - tak jak sklonilas, zeby wsunela mordke w kaganiec, tak samo mozesz naprowadzic, zeby sama wsunela glowe w bardzo luzne kolko zapietej obrozy... niech ta obroza luzno sobie bedzie na jej karku, kiedy ona je. Jedna reka karmi, druga trzyma obroze niczym luzna obrecz na szyi Lusi - i po jedzeniu - przesuniecie obrozy nad glowa, nie zapinasz ciasniej od razu. Dopiero jak ona skojarzy, ze jedzenie jest wtedy gdy zalozona obroza.

Zofia

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...