joaaa Posted January 14, 2007 Posted January 14, 2007 Swan, z tym piciem, to chyba nie bardzo! Ona jest wysterylizowana, prawda? Obserwuj ją, bo jeżeli przedtem piła mniej, a nie dostaje innego jedzenia(np.suchej karmy), to dziwne. A z tą obrożą, to Feniks kiedyś zjadł posłanie, a zwymiotował je dopiero po 2 tygodniach. :cool1: I jadł normalnie i załatwiał się też normalnie. Quote
Guest Mrzewinska Posted January 14, 2007 Posted January 14, 2007 Mysle, ze w lecie to ona nie bedzie juz szukala kryjowki przed Toba. A moze Ty bedziesz uciekac przed jej czulosciami, ha???? Poltora litra to rzeczywiscie duzo, ale ona jest na suchej karmie, tak? Ciekawe, czy nie przyjdzie nagle ochlodzenie i mrozik do dwoch dni. Nie wiem czemu tak jest, ale wielokrotnie obserwowalam, ze przed raptownym ochlodzeniem psy pija wiecej wody. Zofia Quote
swan Posted January 14, 2007 Posted January 14, 2007 Lusia nie jest wysterylizowana, ale jeśli chodzi o ewentualną ciążę, to można to spokojnie wykluczyć:p Ja się nawet zastanawiam, czy wiatr nie wywiewa wody z miski:evil_lol: ale prędzej te wiatry które mamy ostatnio szybciej wysuszają wodęw misce, tak jak kałuże szybciej wysychają.... Lusia jest w od jakiegoś czasu na suchej karmie. I właśnie ostatnio dostaje jej więcej, bo najczęściej jej daję całą miseczkę i jak ona wcina, to ja ją przyzwyczajam do dotyku. Tak właśnie udało mi się rozplątać smycz, dotknąć jej grzbietu i obroży. Jutro jadę z inną suką na sterylkę, to popytam weta o takie picie. A może rzeczywiście to jest na zmianę pogody:p albo wzmożone pragnienie, bo przecież człowieka też wiatr wysusza, to psa na pewno też:p Quote
joaaa Posted January 14, 2007 Posted January 14, 2007 Ja myslałam o ropomaciczu, na początku może to być jedyny objaw. Ale jak dostaje więcej suchego, to to może być przyczyna. Pomyśl sobie jak to wygląda w czasie. Quote
swan Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 Dzisiaj miskę z wodą zastałam pełną. Więc wygląda na to, że jeśli Luśka miała jakieś braki w piciu, to już je uzupełniła. To mogło być z powodu karmy, wiatru, a nawet bólu czy reakcji organizmu na ból i stres związany z tą paskudną obrożą.... Będę pilnowac dalej tej wody i zobaczymy jak to się rozwinie.... Nie udało mi się jej jeszcze przemyć tego obtarcia, najwięcej, co dzisiaj osiągnęłam, to udało mi się parę razy dotknąć tuż obok żeby obejrzeć, odsłonić włosy itd Za kolejną próbą obejrzenia, Lusia się wkurzyła , poszła do budy i już nie wyszła na wołanie:angryy: Ale poza tym to znowu jest jak było, szybciutko na moje wołanie wyłazi z budy, migiem podchodzi po jedzenie itd:loveu: Wymyła się po zdjęciu tej obroży, futerko przy skaleczeniu jest czyściutkie. Udało mi się obejrzeć to najgorsze miejsce, tuż za przednią łąpą w pachwinie. Jest czyste i wygląda jak na przykład po zdarciu bąbla od obtarcia.... Czyli tragedii nie ma, mam nadzieję, że jutro mi się uda jej to przemyć, choć będę próbowała jeszcze dzisiaj:diabloti: Quote
Lipizzan Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 joaaa napisał(a):Ja myslałam o ropomaciczu, na początku może to być jedyny objaw. Joaa ty jak zawsze musisz coś takiego naukowego stwierdzić: najpierw była krew tętnicza,(któregoś razu jak Fen pogryzł czerwony długopis) teraz ropomacicze.:diabloti: To twoje wykształcenie najprawdę daje ci się we znaki:evil_lol: :diabloti: :evil_lol: :diabloti: :evil_lol: :diabloti: Quote
swan Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 no ale lepiej czasem dmuchać na zimne niż coś przegapić:cool3: :lol: specjalnie wieczorem z latarką leciałam jeszcze raz do Luśki skontrolować bobki i miskę, bobki w normie, śladów obroży nie dojrzałam, pewnie została dobrze strawiona:evil_lol: woda w misce ubyła ale nie w takiej drastycznej ilości, więc chyba się wszystko normuje Lusia nabrała wigoru, fajnie do mnie przychodzi , nie przeszkadzały jej nawet dwie sporej wielkości czarne suki gapiące się na nią i sapiące przez kraty jej kojca:evil_lol: jutro spróbuję, powinno się udać przemyć tą łapkę, będę ćwiczyć technikę:cool3: i niniejszym , jak już trochę odsapnęłam z Lusią, no i do tego dzisiaj miałam jeszcze sterylkę wielkiej Agi "kobyłki", i trochę się uspokoiło, chciałam baaaardzo podziękować wszystkim, którzy coś podpowiedzieli, rzucili pomysł, podtrzymali na duchu Quote
malawaszka Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 Swan trzymałam za Was kciuki z całej siły!!!!! to złe samopoczucie i chowanie sie to było na pewno przez tą obrożę - teraz już będzie wszystko dobrze :kciuki: większe pragnienie może też było dlatego, że mogła trochę gorączkować jak tam stan zapalny się zrobił Swan dla Ciebie nieustannie :Rose: Quote
swan Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 dzisiaj Lusiak znowu dobrze się zachowywał:lol: w ciągu dnia widziałam, że nie siedziała w budzie tylko przynajmniej jakiś czas leżała na swoim "leżaczku":evil_lol: i oglądała podwórko jak do niej szłam, to wychodziła z budy, zanim weszłam jeszcze do kojca a potem szybciutko przychodziła po jedzonko apetyt dopisuje rewelacyjnie dzisiaj udało mi się dotknąć jej obojczyka, kręgosłupa i boczków:lol: wieczorem udało mi się przemyć ranę między przednimi łapami na klacie iczęściowo to miejsce za prawą przednią łapką, to najbardziej obtarte chyba nie udało mi się dojść w samą pachwinę, bo smarowałam, jak podchodziła do miski i jadła, a ona zawsze się bardzo wyciąga wzdłuż jak je i ugina przednie łapy , wtedy to obtarcie jest schowane nawet dosyć jej się tam rozpychałam z tym wacikiem z rivanolem, już nie jest tak płochliwa jak jeszcze kilka dni temu, ale też nie udało mi się z motyką na słońce:diabloti: ale może jutro uda się lepiej:p pozdrowienia serdeczne z "dzikiego zachodu" gdzie mieszkają "dzikie Lusie":evil_lol: Quote
joaaa Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: Quote
masienka Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 Ale numery ta Lusiencja wywija:crazyeye: Swan:loveu: :loveu: :loveu: Quote
zielony Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 Witam . Bo taka jest Lusia . Nie dostępna?,ostrożna,troszke nie ufna lecz z drugiej strony szuka kontaktu z człowiekiem, daje się nakarmic z ręki, delikatnie pogłaskać, odpiąc obroże i lańcuszek. Bez warknięcia, pokazywania zębów warcząc przy tym. I bardzo dobrze, że siedzi i obseruje Lusika podwórko. Po tak długim czasie przebywania w pokoju bez widoków na trawe, lasy , ptaki itd. Czyli nowe zapachy i dzwieki. Dość szybko ogarneła te nowe boćce zewnętrzne. Nie wydaje Ci się swan? :razz: Pozdrawiam . Quote
swan Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 ano szczerze powiem, że nie wydawało mi się, że jej coś szybko idzie, aż do teraz, kiedy rozumiem, że jej zachowanie było wynikiem bólu :cool1: Udało mi się ją "obmacać" trochę wczoraj i powiem tyle, że Lusia to straszny chudzielec:roll: Moim priorytetowym zadaniem obecnie staje się utuczenie Lusi w tempie ekspresowym:diabloti: a dzisiaj rano znowu była na swoim leżaczku i obserwowała, jak nam energetyka wymienia słupy wysokiego napięcia (drewniane, stare , jeden się już nawet przechylił w czasie tych wiatrów:shake: ), ma przynajmniej fajne widowisko:cool3: Quote
zielony Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 Właśnie chodziło mi o to co robi widząc taki ruch na podwórku. I cokolwiek sie dzieje w jej otoczeniu. Czy nie sa juz takie nerwowe i paniczne, szybkie. Obserwuj. Może mniejszy stres pozwoli jej na przybranie na wadze? http://www.schronisko.infocomp.pl Quote
malawaszka Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 :loveu: Lusieńko dzielna z Ciebie dziewczynka :multi: Quote
Guest Mrzewinska Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 Mysle, ze Luska czuje sie znacznie bezpieczniej w obecnych warunkach. Zofia Quote
swan Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 :evil_lol: a ja mam wrażenie, że to moje usiłowanie przemycia jej tej rany to "psu na budę" albo inaczej mówiąc, sztuka dla sztuki:evil_lol: szrama na piersi między przednimi łapkami już wczoraj była zasuszona i miała strup, to najgorsze za prawą łapką już się też ładnie goi, jak na psie:evil_lol: udaje mi się przemyć wszystko, z wyjątkiem najgłębiej w pachwinie schowanego miejsca, które jest wszak najgorsze ale i najtrudniej dostępne ale jakoś się nie martwię Lusia po prostu jest nie do zdarcia:p Quote
swan Posted January 19, 2007 Posted January 19, 2007 ludzie kochani !! ludzie :multi: :multi: :multi: :multi: siedziałam sobie dzisiaj u Lusi na pieńku, oparta plecami o kratę i tak sobie przypomniałam, jak to tydzień temu Lusia stanęła na tylne łapki, żeby sięgnąć jedzonka no i dzisiaj postarałam się, żeby musiała się trochę wysilić, żeby dosięgnąć jedzenia, i.... Lusia stała na tylnych łapach, oparta przednimi o moje kolana, i wcinała jedzonko:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: Quote
PaulinaT Posted January 19, 2007 Posted January 19, 2007 Bosko!!!! :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: Quote
swan Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 dzięki PaulinaT:lol: a reszta kibiców chyba nie doceniła wagi zjawiska:mad: :mad: ;) no bo Lusia wiała do siebie jak tylko ruszyłam nogami, jak ruszyłam drugą ręką niż ta, w której było jedzenie, jak się pochyliłam albo jak majtnęłam palcem w bucie:evil_lol: długo ćwiczyłam,zanim wzięła jedzenie z jakiejkolwiek innej części ciała niż moja wyciągnięta dłoń, z kolan nigdy nie wzięła, za blisko tułowia i nie chciała brać:shake: a tutaj nagle, z własnej NIEPRZYMUSZONEJ woli Lusia wyciąga się w pionie (normalnie nie zrobiłaby czegoś takiego ...hm.... niebezpiecznego, bo to przecież nie tak łatwo uciec z takiej pozycji) opiera się o moje kolana :crazyeye: (dotyka moich kolan to raz, ale dwa, ona w jakimś stopniu OPIERA się przecież, nie o stabilną ziemię, tylko o potwora, jakim pewnie ciągle trochę dla niej jestem) i tak wytrzymuje dłużej niż sekundę :crazyeye: i czeka :crazyeye: nw tej pozycji aż sięgnę po następną chrupkę :crazyeye: (normalnie w momencie, kiedy sięgałam po nową chrupkę, płoszył ją ruch ręki, wiała do budy i wychodziła po chwili z powrotem, ale odwrót przynajmniej na chwilę musiał być:roll: ) no musiałam wytłumaczyć, dlaczego to była taka 'WIEKOPOMNA CHWILA':evil_lol: :eviltong: Quote
Lipizzan Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 Nie musiałaś, nie musiałaś tylko podziwialismy w milczeniu. No ale wam obu należą się gratulacje. :angel: :kciuki: :lilangel: :klacz: :klacz: :smilecol: :cool2: :cunao: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: Quote
swan Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 hej , to nawet nie chodzi o gratulacje :shake: :cool3: :p po prostu dużo fajniej się cieszyć w grupie, tak zbiorowo :evil_lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: a ja aż skakałam z radości, że z tego psa wreszcie pies wychodzi, dzisiaj Lusia to nie "pół psa" jak zwykłam mówić ;) tylko już nawet 3/4:cool3: :lol: :lol: :lol: Quote
masienka Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 swan napisał(a):hej , to nawet nie chodzi o gratulacje :shake: :cool3: :p po prostu dużo fajniej się cieszyć w grupie, tak zbiorowo :evil_lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: a ja aż skakałam z radości, że z tego psa wreszcie pies wychodzi, dzisiaj Lusia to nie "pół psa" jak zwykłam mówić ;) tylko już nawet 3/4:cool3: :lol: :lol: :lol: No to oklaski dla niezmordowanej Swan i jej Trzech Cwiartek Psa:loveu: :loveu: :loveu: Quote
Guest Mrzewinska Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 Hej, spoznieni kibice tez sie licza z radoscia??? Kibicuje Wam caly czas, ale nie zawsze doczytam w momencie. I caly czas czekam, kiedy na Twoj widok Lusienka sie rozmerdoli. Jeszcze troche cierpliwosci.... Zofia Quote
swan Posted January 20, 2007 Posted January 20, 2007 im więcej do wspólnej radości, tym lepiej :lol: dobrze wiem, pani Zofio, że Pani kibucuje:lol: :lol: i normalnie zaczynam Pani wierzyć,że Lusia kiedyś zamerda na mnie ogonkiem z radości , że mnie widzi:cool1: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.