dominika73 Posted August 7, 2006 Posted August 7, 2006 Lulka napisał(a):Mi tez bardzo smutno, szkoda mi psa (jest to pies wyjątek, bo wcale sie nie cieszyl w starym domu...) Chodzi ci o to, że nie cieszyła się, że wróciła? :crazyeye: Myślałam, że jednak się ucieszy, w końcu była przywiązana do tych ludzi? O Jezu, ale mnie to zdołowało :shake: Lulka napisał(a): Rozumiem, ze chcecie nadal Sonie i nie mam szukać jej domu? Czy potrzebujecie jeszcze chwile, zeby sie zastanowic? Nie musimy się zastanawiać, chcemy ją z powrotem, tylko, że to zajmie parę miesięcy :shake:. Jeżeli tylko może na nas tam poczekać, to my będziemy czekać na nią. Przeprowadzkę planowałam na luty, może uda się wcześniej, bo chcemy się przenieść tam nawet bez wykańczania (bez podłóg, na poczatek zrobimy tymczasowo wykładziny, a na wiosnę, jak budynek podeschnie, to dopiero weźmiemy się za resztę. Tak naprawdę jak byśmy dobrze zgrali ekipy, to mogłoby to być nawet pod koniec roku (ta przeprowadzka), wiadomo, jak to jest z ekipami - trzeba być przygotowanym na różne opóźnienia. Lulka napisał(a):Jak tylko sie uporam z porzadkami w domu to do niej pojade. ;) Dziękuję ci bardzo. Tak myślę, ze na jesieni trzeba zrobić jej sterylkę.
Lulka Posted August 7, 2006 Author Posted August 7, 2006 nie martw sie, dzis juz sie przymilala do starej pani, wiec nie jest tak zle;) ona Was po prostu straaaasznie pokochala i juz, daliscie jej od razu tyyyyyylllle milosci, ze nie moglo byc inaczej:loveu: To sie na prawde zadko zdarza, zeby pies tak szybko zaakceptowal nowa rodzine, zazwyczej potrzeba około 2 miesiecy. Ale bedzie dobrze, bede do niej dosc czesto wpadac, krzywda jakas straszna jej sie nie stanie, jedzenie bedzie miala zapewnione, no i troszku glasków ode mnie ;) To na pewno nie to samo co u Was, ale poradzimy sobie jakos, juz tyle czasu czekała, ze wytrzyma, szczegolnie, ze czeka na nią taka wspaniała rodzina i boskie życie :loveu: Strylke sie zrobi, wczoraj bylam nawet w tej lecznicy, gdzie sa tanie sterylki, oblukałam, lecznica jak najbardziej ok. Nie bedzie problemu. :p
Lulka Posted August 7, 2006 Author Posted August 7, 2006 dominika73 napisał(a): Nie musimy się zastanawiać, chcemy ją z powrotem, tylko, że to zajmie parę miesięcy :shake:. Jeżeli tylko może na nas tam poczekać, to my będziemy czekać na nią. Chyba juz nie macie wyjscia, ona Was wybrała :loveu: :eviltong:
fona Posted August 8, 2006 Posted August 8, 2006 Ale sie narobilo. Mam nadzieje, ze bedzie happy end.
ewa_m Posted August 9, 2006 Posted August 9, 2006 Oczywiscie ze bedzie happy end. Tak czasami sie dzieje, pies to pies i nie potrafi zrozumiec, ze wy bedziecie tam mieszkac i to jest jego docelowy dom. Chwilowo sie nie udalo ale mysle, ze po waszej przeprowadzce do nowego domu bedzie wszystko ok i sunka juz nie bedzie uciekala. Teraz musi troche poczekac ale to dla jej dobra. Wiadomo co moze spotkac psa podczas ucieczek. Wazne, ze ma opieke opieke i nic zlego sie jej nie stanie. Wiec Dominiko nie martw sie, pociesz cala rodzinke. Bedzie dobrze. Jestem pelna podziwu dla Was za adopcje 2 suczek naraz.:calus: A i czekamy na fotki z Viki.;)
Lulka Posted August 9, 2006 Author Posted August 9, 2006 Jedzonko dziś zawiozłam. Postanowiłam kupować troszku lepsze niz to najtansze, bo psiaki na nim nic nie przybierają na wadze. Zobaczymy jak będzie na chappi. Wiem, ze to zadna rewelacja, ale choc ciutke lepsze. Jak nic nie nabiorą ciałka, to ponownie odrobaczymy. Tym razem amiprazolem przez 3 dni po rząd, tak odrobacza sie schroniskowce i wyłazi z nich wszystko:mad: Wet powiedział, że pratel jest jednoskladnikowy i na psy długo nie odrobaczane nie podziałą za dobrze. Sonia jest już radosna, stara pańcia cała podrapana, tak na nią skakała i się przymilała, więc nie jest najgorzej :lol: A jak się miewa Viki? Grzeczna, nie ucieka, nie szuka Soni? Moze wpadne do Was w przyszłym tygodniu? (jak mnie zaprosicie :evil_lol:)
dominika73 Posted August 9, 2006 Posted August 9, 2006 Lulka, wpadaj oczywiście!! Viki ma się świetnie. Jest bardzo grzeczna, dogaduje się z panami, no i straaaasznie się cieszy, kiedy przychodzimy. Jest naprawdę mądra - jak ja wyprowadzamy, to załatwia się na zewnątrz (ostatnio trochę pogoda psuje nam plany - musze dziewczyny zaopatrzyć w kalosze, pewnie siebie też :lol:). Wyprowadzamy ją bez smyczy. Czasem trochę odbiega (w tych trawach to ciężko ją dostrzec), ale zawsze przychodzi. Jak wychodzę, to oczywiście Vikusia wybiega ze mną, ale na moją komendę "do domu" posłusznie wraca. Czasem panowie zostawiaja otwartą bramę jak są dostawy - bez stresu - bo sprawdzili już, że Viki nie ucieka. I co wy na to? :cool3: Wyglada na to, że bardzo szybko się zaadaptowała do nowych warunków. Tęskni oczywiście za nami (mimo, że spędzamy tam po kilka dobrych godzin dziennie). Jak przychodzimy, to nie może się powstrzymać i skacze niemiłosiernie :evil_lol: A jak zbliża się pora karmienia to siedzi przy siace i patrzy, czy juz idziemy (widzę ją z balkonu). W ogóle jest kochana - uwielbiamy ją :loveu: Dobrze, że z Sonią wszystko w porządku. Mam nadzieję, że nas nie zapomni :razz: My sie wyluzowaliśmy wreszcie, bo tamten tydzień jednak nas mocno wyczerpał (przez ucieczki Soni). Mój mąż po kilka razy wstawał w nocy i wyglądał przez balkon, czy gdzieś nie biega tutaj :roll: Aha, Lulka, kiedy należy zaaplikować ponownie te kropelki antykleszczowe? Zdjęcia bedą wkrótce :cool3:
Lulka Posted August 9, 2006 Author Posted August 9, 2006 super wiadomosci :multi: az milo sie czyta :loveu: Viki to wie jak sie w zyciu ustawic :evil_lol: ;) kropelki to co jakies 6-8 tygodni
Lulka Posted August 9, 2006 Author Posted August 9, 2006 chetnym przypominam, ze nadal zbieramy na sterylki, jesien tuz, tuz mozna wplacac na alarmowy :p
dominika73 Posted August 10, 2006 Posted August 10, 2006 dziś, korzystając z okazji - byłam na działce sama (bez dzieci) - uczyłam Viki nowej komendy: siad - zostań. Zaczęłyśmy od 2 metrów, potem coraz dalej. Muszę przyznać, że niezła jest :cool3:. Czasami oczywiście zdarzyło jej się nie wytrzymać tego napięcia ;) i przybiec, zanim ją przywołałam, ale generalnie bardzo szybko załapała. Na gwizdek reaguje już bardzo dobrze - praktycznie nie muszę już jej wołać "głosem", sam gwizdek wystarcza (a gwizdek wprowadziłyśmy dopiero w poniedziałek). Pan Wiesiek z ekipy obserwował nasze poczynania i stwierdził, że przywiezie mi chyba swojego psa na taki trening :lol: :lol:
Lulka Posted August 11, 2006 Author Posted August 11, 2006 Bardzo sie ciesze, ze Viki okazala sie madrzejsza od swojej mamusi i nie sprawia problemow, co wiecej jest chetna do pracy i szybko łapie :lol: Temu psu wlasnie tego trzeba było - pracy i kontaktu z czlowiekiem. Cwiczcie, cwiczcie - wpadne to chetnie poogladam waszą pracę :p no i czekamy na dalsze ralacje :eviltong:
Lulka Posted August 14, 2006 Author Posted August 14, 2006 a kto tu sie leni i nic nie pisze??? :mad: Jak tam Vikusia? wiem, wiem, pewnie super, bo jak inaczej ale i tak sie pytam :evil_lol:
dominika73 Posted August 14, 2006 Posted August 14, 2006 Vikusia oczywiście świetnie. Dostaje już kości, bo nie połyka jedzenia tak łapczywie, jak na początku (chrupki już nawet trochę gryzie - wcześniej połykała w całości). Do obcych podchodzi z dystansem (śmignęła mi niebezpiecznie w stronę hydraulika ostatnio - trochę się chłopak wystraszył :evil_lol:, ale zawołałam ją i nie doszło do żadnego incydentu), no i wczoraj pogoniła jakąś onkę, która spacerowała w okolicy - myślę, że czuje się już jak w domu i pilnuje miejsca. Brama była otwarta i sobie wyleciała, doszło do małego spięcia - straszenia, ale tez zaraz wróciła, jak ją przywołałam. Dziś wyciągnęła sobie kępę trawy z wykopów (taką z ziemią) i strasznie z nią szalała - szarpała, tarmosiła i biegała w kółko :lol:, czym nas niesamowicie rozbawiła. Bardzo polubiła mojego męża, chociaż na początku jak przychodził to trzymała się na dystans. Teraz biega za nim cały czas, dziś nawet myślałam, że poleci za nim do domu (ale w końcu udało mi się ją przywołać). Także wszystko ok. Codziennie o niej rozprawiamy i oczywiście rozpływamy się w zachwytach :loveu:. ślady niedożywienia zanikły, ku mojemu zadowoleniu. To kiedy wpadasz z inspekcją? :cool3:
Lulka Posted August 15, 2006 Author Posted August 15, 2006 To szybko zanikły te slady niedozywienia, super :multi: jesli chodzi o odwiedzinki to sama nie wiem, brak czasu, nie wiem gdzie rece wsadzic :razz: ostatnio dosc czesto jezdze do schronu i coraz to wiecej psiakow na juz do adopcji jest. No a na dodatek ostatnio zgarnelysmy z Chrupkiem sunie z ulicy :placz: poprostu czad. Ale bardzo bym chciala :p moze w przyszlym tygodniu sie uda.
Beata_Dorobczyńska Posted August 16, 2006 Posted August 16, 2006 Lulka , jak psu sie daje jesc to znikają ślady niedożywienia . :) Dominiko :loveu: ps. No to masz Lulka ciekawie :) Jade do Berty w weekend , wybierzesz sie ?
Lulka Posted August 16, 2006 Author Posted August 16, 2006 w sobote siedze w schronie i niedziela raczej tez odpada, choc jest mała nadzieja ;) daj znać w jaki dzien w ogole jedziesz
Lulka Posted August 16, 2006 Author Posted August 16, 2006 Kochani zbliza sie czas sterylek, a my cos cieniutko stoimy :roll: przydalaoby sie uzbierac chocby na jedna sterylke, plissss choc jakies drobniaki mamy 155 w ANF i 10 za ksiazke na bazarku Wlasnie przy okazji -moze nie kazdy wie - mamy bazarek, mozna sprzedawac rozne drobiazgilb niedrobiazgi i kase przeznaczac na psiaki ;)
dominika73 Posted August 20, 2006 Posted August 20, 2006 No słuchajcie, alez my jesteśmy w niej zakochani :loveu: Jest tak wspaniałym psem - bardzo przypomina mi moją czarną terierkę - łagodna (ale do obcych z dystansem, jak nie zna i nie zobaczy, że my tę osobę akceptujemy), pieszczocha, mądra i posłuszna, no i taka ciapa - nieświadoma swoich gabarytów :lol: Pan Władek (ten który zostaje u nas na weekendy) nie przestaje się rozpływać w zachwytach nad nią (zwłaszcza jak jest trochę "podcięty" :diabloti:). Rozpieszcza nam ją strasznie. Dziś zaoferował, ze jakbyśmy chcieli, to może ją zabrać do siebie na zimę "na przechowanie", bo tak się do niej przywiązał :cool3: no ale my jej przecież nigdzie nie puścimy :eviltong: Jutro przyjeżdża moja mama - też straszna psiara - dodatkowa para rąk do głaskania :lol: Aaaa, Viki jest po przymusowej kąpieli - Zosia z kolezanką zabrały ją na spacer po łąkach i wytarzała się w jakimś ...... koszmar. Od razu do domu i do wanny. Na szczęście było w miarę ok, tzn. musiałam ją wciągnąć do wanny, bo nie chciała wejść, ale potem już bez problemów. Lulka, ten preparat na kleszcze bym jej zaaplikowała ponownie, czy on jest dostępny tylko u weta?
dominika73 Posted August 22, 2006 Posted August 22, 2006 Lulka, i co? Dajesz te foty czy nie? :mad: (może nie wyszły? :roll:)
Lulka Posted August 23, 2006 Author Posted August 23, 2006 oj daje, daje, PRZEPRASZAM! :oops: juz nie wyrabiam normalnie, zaraz je obrobie i wstawiam :p A i chciałam powiedzieć, (wiem, wiem powtarzam się) ze byłam na inspekcji :evil_lol: no i........tak jak mówię od samego początku Viki MA NAJLEPSZĄ RODZINKĘ NA ŚWIECIE!!!!!!!!!!!!!! :loveu: :loveu: :loveu: Zresztą sami zaraz zobaczycie, jak jej się pychol cieszy :eviltong:
Lulka Posted August 23, 2006 Author Posted August 23, 2006 dobra to zaczynamy :lol: tak pędzę do moich ukochanych właścicielek tu pędzę powiedzieć, jaki mam super dom tu mój roześmiany pychol mówi sam za siebie i tu też a może mała wycieczka z dziewczynami?
Lulka Posted August 23, 2006 Author Posted August 23, 2006 W ten sam dzień, troszku wcześniej byłam równiez u Soni i spólki. Wysiadam i co widze GRUBASY :multi: ze lśniącą sierścią :multi: no normalnie łzy cisnęły się do oczu, tym razem z radości, że moje kochane kosteczki już nie są w końcu kosteczkami. Spójrzcie sami :p tu na dzień dobry i Sonka-grubcio za jedzonko nadal dam się pokroić mąż też w końcu gruby
Lulka Posted August 23, 2006 Author Posted August 23, 2006 oooooooo jakie tu tłumy sie pchają, wow :crazyeye: a ciotki to gdzie sie podziewaja?????? Tylko ja i Dominika zostałysmy.
GreenEvil Posted August 23, 2006 Posted August 23, 2006 Atam, ja czytam tylko nie pisze :) pzdr GreenEvil
Recommended Posts