Lulka Posted October 16, 2006 Author Posted October 16, 2006 nawet druga połowa, ale nie ma jak suki wysterylizowac, bo niestety plany sie rypły i nadal nikogo nie ma cały dzien w domu :shake:
Lulka Posted October 16, 2006 Author Posted October 16, 2006 Dominika - sprawdz prosze, kiedy ona miala ten zastrzyk, kurczaki, zeby w ciąze nie zaszła :shake: musze cos wykombinować
dominika73 Posted November 2, 2006 Posted November 2, 2006 Oj, dawno tu nie zaglądałam :roll: Sprawdziłam - zastrzyki były 08.05.06, więc jeszcze chyba trzymają, ale już zaraz powinna być cieczka :crazyeye: Cholera, jak nie ma możliwości zrobienia sterylki to może znów zastrzyk? A tu Vikusia w swojej budzie - zrobiliśmy jej na razie pojedzyńczą, żeby nie marzła. Na razie jest tylko obłożona styropianem (prowizorycznie), panowie mają dokończyć (tzn. dać jeszcze jedną warstwę desek na wierzch i położyć papę na daszek). Buda na razie stoi w garażu, i jak widać, podoba się :cool3: :
Beata_Dorobczyńska Posted November 3, 2006 Posted November 3, 2006 Super :) Pozdrowienia dla Viki dla Ciebie Dominiko .
Lulka Posted November 3, 2006 Author Posted November 3, 2006 Właśnie odwiozłam Sonie na sterylke, wiec jest teraz pod nozem :evil_lol: trzymac kciuki dawno tam nie bylam i balam sie ze znow zobacze chudziny, a tu niespodzianka - psiaki pasztety :multi: zastawilam 20 kg zarełka zeby nie schudły :evil_lol:
Beata_Dorobczyńska Posted November 3, 2006 Posted November 3, 2006 Az trudno uwierzyc ale Tobie wierze, super , bardzo sie cieszę. ps. nie mam zadnego kontaktu do słomy odkad sie tym nie zajmuje.Przykro mi.
dominika73 Posted November 3, 2006 Posted November 3, 2006 Lulka, daj znać, jak się Sonia czuje. I chyba potrzebujesz już na jedzenie (dla psa ;)), nie? To jak w końcu? Kto się nią opiekuje? Są już właściciele w domu?
Lulka Posted November 3, 2006 Author Posted November 3, 2006 bedzie w domu w sobote i niedziele a potem wola boza i skrzypce .....ale mam nadzieje, ze nie bedzie dramatu na ten miesiąc jeszcze starczyło i ze sterylki powinno byc jeszcze 50 zł jutro ją odbieram i napisze jak się miewa wetka mowiła ze zadbana, ze dobrze wygląda - mam nadzieje tylko ze to nie ciąza :cool3:
Lulka Posted November 4, 2006 Author Posted November 4, 2006 Odebrałam dzis Sonię, zabieg poszedł ok, nic sie nie dzieje. Sonia czuje sie dobrze.
Therion Posted November 4, 2006 Posted November 4, 2006 Gdzie Sonia w koncu bedzie miec dom, bo sie pogubilem ?
dominika73 Posted November 6, 2006 Posted November 6, 2006 No pogody na rekonwalescencję to nie ma za dobrej :shake: Czy jest chociaż w budzie? :roll: Jak się skończą fundusze na jedzenie to daj znać. Czyli ciąży nie było, tak? To dobrze, że zdążyłaś.
dominika73 Posted November 6, 2006 Posted November 6, 2006 Therion napisał(a):Gdzie Sonia w koncu bedzie miec dom, bo sie pogubilem ? U nas, u nas, ale dopiero jak się przeprowadzimy, bo niestety nie zaaklimatyzowała sie na działce i regularnie zwiewała do nas do mieszkania. W przeciwieństwie do Viki, która szybciutko załapała, ze tam jest jej nowy domek. Niestety mamy opóźnienia w budowie, tynkarz nam ostatnio oznajmił, ze nie może się teraz z nami umówić, więc wszystko sie przeciąga :placz: Dlatego zrobiliśmy pojedyńczą budę, bo Viki tam bedzie sama całą zimę. Eeeh....:shake: Powiem wam, że bardzo się bałam, czy Viki bedzie spać w budzie, bo ona często siedziała na deszczu, mimo, że miała posłanie w garażu. Ale budę zaakceptowała szybciutko, no i pewnie jest już za zimno na przesiadywanie na dworze. Viki zrobiła się też bardziej pręgowana - widocznie jej zimowy płaszczyk jest bardziej rudawy - teraz trochę bardziej przypomina swoją mamę. :cool3: A jeszcze z takich problematycznych spraw - sąsiad (jakieś 100m od naszego domu) jakiś czas temu sprowadził na swoją budowę dwa duże psy. I dopóki tam się kręcił i robił jakieś prace to było ok. Teraz wiem, że przyjeżdza, ale nie sądzę, że robi to codziennie. Psy dokarmiam czasami (raz dziennie, chyba, że wiem, że on tam był), ale wiecie, to są duże psy (zwłaszcza jeden z nich), i hm.... finanse, oczywiście. Czasem daję im po prostu chleb :shake:, i rzucają się na niego niemiłosiernie, nie jestem na 100% pewna jak często (czy rzadko) on tam bywa, bo trudno mi jest to wyśledzić (ostatnio widziałam świeże ślady na śniegu, więc był), ale mam zamiar mu zaproponować, że ja te psy bedę karmić. Nie wiem, jak zareaguje, bo to jest taki raczej prosty człowiek (bez obrazy), więc pewnie nastawienie do zwierząt hmmm.... typowo użytkowe. W kazdym razie trzymam reke na pulsie, nie chciałabym nikogo skrzywdzić tym postem, bo tak jak pisałam, to są tylko moje przypuszczenia, ale ja już po tych naszych suńkach przewrażliwiona jestem. Dobrze, ze przynajmniej one już nie głodują :shake: A Viki swojego czasu się strasznie utuczyła - tzn. i panowie ją karmili, i ja (a ona nie protestowała :mad:), w końcu powiedziałam panom, że tak dłużej nie może być, bo zrobi się z niej wałek, no i podziałało - karmili ja tylko jak zadzwoniłam i poprosiłam. Taraz ich nie ma, więc mam pełną kontrolę :eviltong: Viki wyglada teraz (moim zdaniem), w sam raz.
Lulka Posted November 23, 2006 Author Posted November 23, 2006 Sonia czuje sie super, wszystkie szwy sie rozpuscily same, nie bylo zadnych problemow zapomnialam sie rozliczyc: wzielam z afn 255, sterylka 213 (nie wiem czemu teraz o 13 zł drozej :roll: ) zostało: 42 to bedzie akurat na 10 kg chapii i zostanie z 5 zł to dołoze do tabletek na robale :p dzieki jeszcze raz wszystkim za pomoc :loveu: A Viki w tej budzie - cudo :loveu:
fona Posted November 23, 2006 Posted November 23, 2006 Lulka, w tytule jest, ze nadal potzebna kasa na sterylki. Nie moge sie doczekac, kiedy sie dziewczyny spotkaja znowu, juz na stale...
Lulka Posted February 1, 2007 Author Posted February 1, 2007 co tam słychac u Viki? Sonia ma się dobrze, odrobaczyłam ostatnio całe stadko :eviltong:
fona Posted February 1, 2007 Posted February 1, 2007 Kiedy przeprowadzka? Wlasnie w niedziele o dziewczynkach myslalam... :)
dominika73 Posted February 13, 2007 Posted February 13, 2007 Hej dziewczyny!! Vikusia ma się dobrze. Trochę podtuczona, bo dokarmiali ją panowie z ekipy z domu naprzeciwko :mad: Niestety musiała być przez 3 tyg. na łańcuchu :shake: Zwiewała równo, jak tynkowali nam dom. Mieliśmy trochę problemów przez to, bo szwędała się u nas po osiedlu. A panowie często otwierali bramę - bo piach trzeba było wwozić (był na zewnątrz), albo szli do sklepu i ona wtedy myk.... Nie słuchała się ich w ogóle, mimo, że się z nimi zaprzyjaźniła (na poczatku strasznie ich obszczekiwała). Spuszczaliśmy ją w piątki po wyjeździe panów i w poniedziałki przypinaliśmy (oczywiście zabierałam ją na spacery). W ogóle to się strasznie lubi szlajać - żarcia szuka non-stop :shake: (raz wróciła jak beczka - nie wiem, czy złapała jakiegoś zająca, ale wyglądała potwornie). Niestety, tylko spacery pod nadzorem, i to w kagańcu, albo na smyczy, bo potrafi gdzieś polecieć i udawać że nie słyszy jak się ją woła :mad: Mamy nadzieję się przeprowadzić w drugiej połowie kwietnia. Już tam powinniśmy mieszkać (takie były nasze plany, ale sprawy potoczyły się tak, jak się potoczyły). Aha - przypomniało mi się - cholera mała zawarczała na mnie ostatnio ;). Przyniosłam jej wielką kość, taką tylko trochę podgotowaną, wpół surową. Wlazła z nią do budy, ja ją chciałam pogłaskać (normalnie bardzo to lubi, jak je - siadam sobie koło niej, głaszczę ją i mówię do niej a ona wali ogonem). Ale zrobiła wrrrrrr :lol: (wiedziałam, że tak zrobi, widziałam jak łypie na mnie :cool3:). Nawrzeszczałam na nią, więc odłożyła kość, wyszła z budy mnie przeprosić - wyobrażacie sobie? :loveu: Wiem, że pies przy jedzeniu może stracić cierpliwość, ale chciałam sprawdzić, jak zareaguje, no i oczywiście pokazać, że nie zgadzam się na takie numery. Lulka, twój nr tel. mam w starym telefonie (mała mi zalała wodą i odmówił współpracy). Przyślij mi nr konta, to prześlę ci pieniążki na jedzenie. Fajnie, że Sońka czuje się dobrze. Moje dziewczyny cały czas pytają o nią. Mój mąż martwi się jak Viki ja przyjmie, ale chyba nie powinno być problemów. W ogóle to teraz mam straszny zapieprz z tą wykończeniówką, i nie wyrabiam się ze studiami (myślę, że nie dam rady obronić się w terminie), Ale trudno. Dom ważniejszy. Trzymajcie się, kochane.
Beata_Dorobczyńska Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 Dzieki za info :) Ty tez sie trzymaj , mniej wiecej wiem jak wygląda wykończenówka i jak długo sie wlecze - witaj w klubie :-o . Mam nadzieje, ze jednak uda się Tobie w terminie zdać i napisać wszystko. Pozdrawiam serdecznie , B
Lulka Posted February 14, 2007 Author Posted February 14, 2007 dzieki za info :p ale ta Viki to małpa no....wółczęgostwa się jej zachciało! no wlasnie ja nie wiem czy one sie zgodzą i jak ewentualnie przeprowadzic te ich spotkanie.....mam jednak caly czas nadzieję ze bedzie dobrze ;) a jak ona reaguje na inne psy, jest spokojna, czy zmieniła się jakoś? moj numer 503-143-355 a masz jeszcze kołnierz i ubranko? jesli tak to nie wyrzucaj, wezme przy okazji do schroniska :lol: dawno u Sońki nie bylam, oj bardzo dawno, az mam wyrzuty sumienia...ale cierpie na totalny brak czasu :shake: ale musze koniecznie ją odwiedzić i sprawdzić jak wygląda psisko kochane!
Beata_Dorobczyńska Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 Nie sadze aby byl jakis problem pomiędzy Viki a Sonia , one sie od dzieciństwa znaja .
Lulka Posted February 23, 2007 Author Posted February 23, 2007 w koncu dotarlam do psiakow, zawiozlam troszeczke jedzenia, Sonia radosna jak zwykle, az nadto nawet, bylam cala w blocie: buty, spodnie, kurtka - tak sie dziewczyna cieszyla Jesli chodzi o Viki to blagam, odchudz ja bo jej te druty w nodze nie wytrzymaja i bedzie powazny problem, ona musi byc szczupla, szczegolnie ze biega jak szalona i zapewne nie oszczedza tej nogi, wiec kazdy dodatkowy kg obciaza jej te noge okropnie. Zachudzone psinki to koszmar, ale grubasy to tez powazny problem :razz:
Lulka Posted March 5, 2007 Author Posted March 5, 2007 Kurcze juz chyba nie bede jezdzic do Soni! Raz jechalam z jedzeniem to na drodze znalazlam przejechanego psiaka, chcialam go zdjac z ulicy i okazalo sie ze zyje, to ja w te pedy psa do wozu i do lecznicy na sygnale ale niestety nie udało sie go uratowac :-( i wierzcie mi ze bałam sie ta droga jechac ponownie, no ale psiaki na zarelko czekaly to sie wybralam....i co???? i kurcze przy stajni 2 bezdomne psy, sunia w ciazy i pogryziony piesio...no myslalam ze sobie w łeb strzele......teraz boje sie w ogole w tamte rejony jezdzic!!! Bo juz naprawde limit DT i hoteli mamy wyczerpany :shake:
fona Posted March 5, 2007 Posted March 5, 2007 tak, tak, grunt to miec samochod... :( :( :( ale z drugiej strony gdyby nie Ty... Jestes wielka! !! !!!
Recommended Posts