Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Lulka, ty i tak pomogłaś i cały czas pomagasz. Zresztą jak szukaliśmy psa, to mieliśmy świadomość, że trzeba będzie sfinansować taki zabieg.

A Viki teraz wychodzi w kagańcu - panowie z sąsiedniej budowy maja brzydki zwyczaj wyrzucania resztak dookoła swojej "drewutni" :angryy:
z czego Viki lubi korzystać :mad: raz już rzygała :shake:

Nie jest zadowolona - wykonuje te swoje karkołomne podskoki, ale co zrobić - jest strasznym śmieciuchem ;)

A jak mnie kocha! :oops: Dziś weszłam na strop po konstrukcji schodów zbudowanej przez panów (w poniedziałek bedzie betonowanie) - na razie deski sa tylko pionowe, nie ma tych poziomych, więc trudno się po tym wchodzi. Ja ucinałam sobie pogaduchy z panami na górze, a tu nagle hałas - Viki wskoczyła na schody - dała olbrzymiego susa i nie wiedziała co dalej :shake:
Musiałam zejść i ją ratować :eviltong: W końcu zeskoczyła na dół, ale nie było to takie proste, bo była dość wysoko. Najadłam się strachu, głównie o jej nóżkę (zahaczyła nią trochę na dole, bo ta nóżka nie pracuje po złamaniu tak, jak powinna). Na szczęscie wszystko dobrze. Aha - juz nie próbuje tam włazić - za to czeka na dole, a jak zejdę to skacze na mnie niemiłosiernie i nawet lekko podgryza - jakby chciała powiedzieć co o tym myśli :evil_lol:

  • Replies 528
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 3 weeks later...
Posted

Viki Już w domu - zostaje u nas w mieszkaniu przez kilka dni. Widac, że nie czuje się najlepiej - środki p/bólowe przestały działać i leży sobie cały czas. Wypiła strasznie dużo wody, potem ta wodę zwymiotowała, bidula. Jeść nie chce. Na szczęście nie ineresuje się za bardzo szwem. Na wszelki wypadek założyliśmy kaftanik. Eh... wiem, że ak musi być, ale przykro się robi widząc ja w takim stanie - normalnie jest nie do opanowania. No ale za 2 -3 dni powinno być już dużo lepiej.
Dzięki Lulka jeszcze raz za pomoc.

Posted

Beata_Dorobczyńska napisał(a):
Biedna Viki, nie dość , ze operuja to jeszcze srodki bolowe dostaje :evil_lol:
A tak na powaznie to trzymam kciuki :) Lulka wystarczy Ci funduszy ?


Dominika płaciła za wszystko

Posted

rany goją sie do 10 dni ale mysle ze jutro czy pojutrze juz bedzie biegać

Daj znac jakby nadal wymiotowala to bede dzwonic do kliniki

Posted

Słuchajcie dziewczyny, poszukując na dogo wątków o sterylce natknęłam się na taki wątek "cieczka po sterylce". To naprawdę jest możliwe? Jezu, co za koszmar. Wiem, że nic z ciąży nie będzie, ale te dobijajace się psiaki - tym bardziej że Viki na dworze.

Posted

na razie ok, Viki głównie śpi, trochę łazi, ale mało (kaftan jej przeszkadza, przez te skrzyżowane wiązadełka). Właśnie wróciłyśmy do domu ze spaceru. Viki ciągnęła w stronę działki - a tu guzik - z powrotem do mieszkania :evil_lol:

Może jutro tam pójdziemy - dziś nie chciałam jej za bardzo forsować, chociaz szła już raźniej niż po południu.
Zjadła tylko odrobinkę (pewnie ze dwie łyżki), no i sporo pije.
Zastanawiam sie, gdzie będzie spała w nocy - czy na dywanie w sużym pokoju, czy jednak w naszej sypialni :roll: (na wszelki wypadek rozłożę tam kocyk).

Posted

Jest dużo lepiej!!
Noc bez problemów, spała. Rano zupełnie inny pies - już nas zadręczała pieszczotami :evil_lol:, jest całkiem "na chodzie". Wrócił apetyt :mad: :lol:

Posted

Jak tam Viki? nie ma zadnego obrzeku, zapalenia?
wet powiedzial ze jak po 10 dniach szwy sie nie wchlona to jednak bedzie trzeba przyjechac.

Posted

Wszystko jest ok. Rana po szyciu jest lekko zaróżowiona, ale nie ma obrzęku ani nic się nie paprze. Wygłąda bardzo dobrze. Właściwie to ona nie interesuje się tą raną. Czasem się liże, ale tak jakby obok, po tym wygolonym brzuchu (może odrastające włoski ją drażnią). Dziś spała już bez kaftana (wcześniej zakładaliśmy jej go tylko na noc, opócz piątku, bo wtedy cały dzień w nim leżała). Kołnierza nie używaliśmy w ogóle.
Viki zachowuje się jak gdyby nigdy nic. Wariuje strasznie, jak zwykle, i nie da sie tego opanować, chociaz staramy się :cool3:

Posted

Byłam dziś z Viki u weta. Sprawdził szwy - stwierdził, ze jest dobrze, poskubał tam trochę ale nic właściwie nie było już do wyciągania - wchłonęło się. Viki została zaszczepiona i dostałyśmy tabletki na kolejne odrobaczanie. Była bardzo grzeczna, nie warczała.
Bo musze wam powiedzieć, że sie nam strasznie znarowiła - groźny pies obronny się z niej normalnie zrobił :crazyeye:
Bez smyczy ani rusz. Na spacer (jeśli luzem) to tylko w kagańcu. Dziś prawie pogryzła pana z sąsiedniej budowy, bo za blisko podszedł o coś zapytać (brama była uchylona) :shake: Ledwo i się udało ją spacyfikować.
Zresztą tak reaguje nie tylko jak jest u siebie - dziś zaczepiłam jakiegos gościa na ulicy, bo chciałam się zapytać, w którym miejscu dokładnie ta lecznica. A ta od razu bulgot z gardła...
Ale jak przyjdę z kimś na działkę i widzi, że wszystko ok, to jest grzeczna, w miarę. Dziewczyny wyciągają jej jedzenie z miski jak je, a ta tylko ogonem wachluje :evil_lol:

Ale obcy, zwłaszcza faceci - przechlapane.

  • 3 weeks later...
Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...