MateuszCCS Posted February 3, 2006 Posted February 3, 2006 [quote name='nadzieja']JROBILAM WSZYSTKO CO W MOJEJ MOCY ZEBY PRZEZYLA. A czy mamy inne wyjscie , jak juz takie psie istnienie do nas trafi ? W koncu zyje, czuje i ... cierpi :shake: Problem w tym, ze po prostu nie powinna przyjsc na świat :roll: Quote
Monia-Fionia Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 Ojej, piszesz, że nie powinna przyjść na świat, ael przyszła i najbardziej chyba boli to, że z hodowli bez papierów. To nie to, że ja mam coś przeciwko psom rodowodowym ,bo sama mam 3 takie, ale uważam, ze pod względem charakteru niczym się nie róźnią. Również w hodowlach związkowych nieraz zdarzaja się wady u szczeniąt i jest to często wynikiem prowadzonych skojarzeń. Hodowcy "jadą" na bardzo bliskim imbredzie i wtedy takie wady czesto występują, szczególnie jesli takie postępowanie powtarza sie pare razy w wielu pokoleniach. Wynika to z tego, iż hopdowca chce blisko połączyc ze sobą pożądane cechy. Bywa tez tak, że po pewnym czasie okazuje się, że np. wybitny reproduktor notorycznie przekazuje jakąs wadę, nieraz b.poważną, letalną lub półletalną i wtedy także rodzi się wiele szczeniąt z wadami. Tylko w hodowlach rejestrowanych ma się wszystko czarno na białym ,ale jesli chodzi o chęc zysku i pyszenia, jesli takowa istniejem jest taka sama w przypadku hodowli i pseudohodowli. Znam bardzo renomowane hodowle, gdzie po sprzedaniu szczeniaka, który nie zapowiadał się zbyt db, przeciętnemu nabywcu, ale potem to szczenię wyroslo na wspaniałego championa, domagano się za pomoca bardzo wyrafinowanych środków odzyskania pieska lub wypożyczeni ago i nikt mi ni epowie, że w oczach najwiekszych miłosników psów pies nie jest nieraz rzeczą. Ja lubię takich hodowców, którzy podają wsyztsko czarno na białym i w przypadku wątpliwości spisuje się umowę, gdyz czasami roszczenia nabywców potem sa bardzo dziwne. MOja znajoma miała już mnóstwo takich przypadków. Po miesiącu właściciel oddal jej suka, gdyż ta nie odpowiadała mu psychiczne, była zbyt nerwowa, a pies po powrocie od niego był wylękniony, bał się przerazliwie ludzi i dopiero gdzieś po roku nabral pewności siebie po pobycie w normalnych warunkach. ale hodowca przyjął psa od razu i na razie jej przyszłość rysuje się coraz lepiej. Myślę, że tu nie byloby problemu gdyby piesek kosztował może 70 zł, ale 1000 i tu jest chyba to sedno, ael jednak jest to dużo pieniędzy i mysle, że gdy z pieskiem zaczęły się takie rzeczy dziać od razu po odebraniu to pewnie symptomy były widoczne już wcześniej. Ja uważam, ze powinniście spotkać się osobiście z pseudohodowcą i wyjasniać wszystko. Dużo zalezy też od klasy tej osoby. Quote
MateuszCCS Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 Monia-Fionia napisał(a): Dużo zalezy też od klasy tej osoby. Swoja droga poprosze imie tej pani ("hodowcy" yorkow) bo byc moze posrednio ja znam ;) Quote
Nor(a) Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 [quote name='Monia-Fionia'] Myślę, że tu nie byloby problemu gdyby piesek kosztował może 70 zł, ale 1000 ciągle się zastanawiam skąd się biorą takie ceny :roll: za (przepraszam!) kundelki jednak... i wynika mi jedno ..z popytu niestety :roll: Quote
nadzieja Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 :-( ja nie planuje hodowli chciałam kupic suczke do "kochania".poznalam ich charaktery, zalety. sa cudowne .apropo hodowcy zwodzil mnie notorycznie zmienia tel. po prostu kreci. wymysla sobie hostorie niestworzone. ja chcialam miec ja i utrzymac przy zyciu. inni mowia ze moglam oddac jak zie zaczelo. ale jak rozstac sie nie moglam to byla cudna istotka. myslalam ze hodowca odda mi jesli nie pieniadze to psa a tu ani jedno ani drugie. od czerwca od jej smierci probuje walczyc Quote
lespaa Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 Nor(a) napisał(a):jaki odsetek jest tych i tych drugich? :roll: dla prawdziwych jest to raczej hobby niż zarobek. Gdyby świat byłby tak idealny jak piszesz, byłoby mniej psich tragedii. Monia-Fiona ----> nareszcie ! ktoś tu otwiera oczy innym, dzieki ! dokladnie taka jest rzeczywistosc, a nie iluzja z reklam że pranie jest jeszcze bielsze bo wyprane w proszku XYZ a nie w no-name. Quote
an3czka Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 [quote name='Monia-Fionia']Ja uważam, ze powinniście spotkać się osobiście z pseudohodowcą i wyjasniać wszystko. Dużo zalezy też od klasy tej osoby. Hmmm nie wiem czy ktoś, kto produkuje z premedytacją kundelki ma klasę:roll: Sprawa ciągnie się już wystarczająco długo, żeby stwierdzić, że "po ptokach". Nie wiem czemu Nadzieja dopiero teraz szuka możliwości odzyskania pieniędzy, skoro prawie rok minął...:roll: Moim zdaniem niewiele już się da osiągnąć. Nadzieja! Trzymaj psinę w sercu...i wyciągaj wnioski... (Zawsze przykro jak psiak odchodzi...:-( ) Nadzieja spisałaś jakąś umowe?? Chyba nie dałaś ot tak facetowi 1000 zł?? Quote
M.M. Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 Nikt nikogo nie miał zamiaru urazić,a tylko uświadomic,że kupowanie psów w pseudo hodowlach jak i na bazarkach do niczego dobrego nie prowadzi(jak widać).A jeśli zrobiło się już taki "zakup"pretensję należy mieć tylko do siebie. Quote
Nor(a) Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 lespaa napisał(a):Gdyby świat byłby tak idealny jak piszesz, byłoby mniej psich tragedii. idealny pewnie nigdy nie będzie :roll: ..ale po co go psuć jeszcze bardziej. Całokształt składa się własnie z jakiś jednostkowych sytuacji/postępowań. do psich tragedii przyczynia się człowiek niestety. Quote
Monia-Fionia Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 Nadzieja, ja bym Cię nie potępiała, byłas nieświadoma, tylko chyba nikt tu na forum dokładnie nie wie, jak Ci konkretnie pomóc. Nie znamy szczegółów. Skoro masz adwokata, to on chyba powinien najlpeij wiedzieć, jak działa. Tylko czy ten adwokat nie kosztuje więcej aniżeli cała sprawa. Ja Ci wierzę, że chciałaś pieska do kochania. Ja wzięłam sobie najzwyklejszego kotka-dachowca, bo je po prostu uwielbiam. Tylko ja zapłaciłam za nie 100 razy mniej, po prostu dałam pani symboliczna opłatę i kotek jest O.K. Myślę, że wjakiś rozważny, nieoficjalny sposób powinnas ustalić dane osoby, adres, itd., od której kupiłaś i próbować udowodnić, że piesek miał wade wrodzoną, o której oni pewnie wiedzieli, alej a nakruczkach prawnych się nie znam.Tylko czas leci. A na przyszłośc to radziłabym Ci moż ewziąc pieska ze schroniska albo od znajomej osoby, do której masz zaufanie, jeśli, co rozumiem warunki finansopwe Ci przeszkadzają lub też za około 1000 zł mozna kupić jakiegos yoreczka z hodowli związkowej, ael takiego, który ma już na starcie jakąs wadę, który nie uczyni z niego psa wystawowego. O odwołując się jeszcze dokwestii cen. Pamietajcie rynek psów to także rynek, gdzie rządza zasady jak na każdym innym.Powiedzcie mi, dlaczego owczarek niemieckiw POlsce, kosztuje około 1000 zł mniej aniżeli york rodowodowy, a doprowadzenie tego psa do hodowli jest jednym z najdroższych w swiecie kynologicznym i kosztuje bardzo dużo energii i przygotowańi poza tym to psisko je kilkanascie razy więcje anizeli york. Rozumiem na rasy ozdobne tez wydaje się ful kosmetyków i cały czas trzeba mieć takie zwierzątko wypielegnowane, jesli chodzi o egzemplarz wystawowy, ale jedna koszty sa niższe.I utrzymanie optem szczeniąt też wynosi mniej, tymbardziej że u małych ras zazwyczaj rodzi się mneij szczeniąt aniżeli u dużych. A gwarantuje wam, że popyt na yorki jest wielki. To jest tylko kwestia mody, popytu i podaży. Dlaczego moja znajoma nie mogła sprzedać za 1000 złoty pzrez parę miesięcy jednej z najinteligentniejszych ras psów,tylkop niepopularna, ajest to jedna z najlepszch hodowli w POlsce. O wszystkim decyduje czas i przejściowa moda. Nikt mi nie powie, że nagły boom na wszystkie rasy bojowe nył i jest spowodowany jakąś konkretną przyczyną, że te rasy są mądrzejsze od inncyh albo coś. Ja tam osobiscie nic przeciwko nim nie mam, ale istnieją też inne. Tak to jest są rasy, które schodzą za 2000-3000 złotych jak bułeczki i takie co stoją po parę miesięcy po 1000. więc to chyba raczej moda. To tak jest, jak ktoś stwierdzi, że tej wiosny bedzie modny różowy kolori wszystkie zaczynają go nosić i nie ma znaczenia, że komuś to nie pasuje, po prostu tak jest. Ja nie jestem hodowca, tylko po prostu lubię zwierzęta. I przepraszam za błędy w tekście, ale pisze na szybko i nie mam potem czasu sprawdzać. Jak mi się uda, to wkleję zdjęcie moich maleństw. Quote
Paulina87 Posted February 4, 2006 Author Posted February 4, 2006 Małe rasy są modne dlatego, że ludzie pracują coraz dłużej, mieszkają w blokach i nie mają czasu na bieganie po 3 godziny dziennie z psem. We filmach też wielkie damy prezentuja się z małymi pieskami, w świecie muzyki najpopularniejsze piosenkarki mają pieski miniaturki. A hodowcy to wykorzystują. Dlatego np York bez rodowodu kosztuje tyle co ON z rodowodem lub czasami nawet więcej. Quote
elżbietarusos Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 Psy bez rodowodu zawsze będą , bo ludzie chcą kupić taniej . Takie pieski nazywane są rasowymi bez rodowodu. Nie pochwalam kupowania psów bez rodowodu , ale rozumiem motywy kupujących. Podstawową zaletą psa z rodowodem jest fakt iż hodowca bierze odpowiedzialność za to co " stworzył " Można więc dochodzić swoich praw. Nabywca ma też gwarancję ( w postaci metryczki ) pochodzenia psa. Psy z rodowodem także chorują.Czy rzadziej ? Nie wiem. Hodowcy starają się zatuszować choroby swoich psów , wypłacając odszkodowania za chore zwierzęta, lub po prostu usypiają je jeśli są chore. Ktoś pisał o umowie jaką Nadzieja spisała przy zakupie. Dziwię się , że ją posiada. Zazwyczaj osoby sprzedające psy bez rodowodu nie sporządzają takich umów , tym bardziej jeśli mają świadomość , że sprzedają psa chorego. Jeśli więc ta umowa jest , to prawdopodobnie hodowca nie wiedział o wadzie szczeniaka. Może jednak należy skontaktować się z nim i przekonać, iż nabywcy należy się kolejny , tym razem zdrowy szczeniak. Na zwrot kosztów zakupu bym nie liczyła. Hodowcy chętniej dają drugiego szczeniaka. ( Nie lubię określania ludzi , którzy rozmnażają psy bez rodowodu pseudohodowcami.Tym bardziej jeśli ich nie znam ). Pozdrawiam Quote
ela_1986 Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 Bardzo zdrowe podejście, popieram :) :thumbs: Quote
Monia-Fionia Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 Paulinka, wracam do tematu popularności ras. Nie chcę się kłócić, tylko tak porozmawiać. Nie wiem czasami, czym niektóre preferencje sa spowodowane. Przeciez twoja rasa, tak się domyślam ze zdjęc, tez przez ostatnie lata przezywa swój szczyt popularności,a przeciez to zwierzaki, które wymagają wybiegania i smutne jest to, że ja teraz w swoich gazetach cały czas czytam ogłoszenia - oddam alaskana albo husky, który potrzebuje duzo ruchu, kontaktu z człowiekiem, itp. Tez mi nikt nie powie, że np. wszyscy Polacy stali się myśliwymi,gdy chyba popyt na posokowce bawarskie wzrósł 10-krotnie (jesli chodzi o rząd liczby mogłam się pomylić), ale z kilku na wystawach pre lat temu zrobi.ło ich się kilkadziesiąt. U nas tych psów jest kilkanascie rasy więcej aniżeli w kraju ich pochodzenia. albo mozna sięwystraszyć, jak ludzie teraz na gwałt kupują psy z mojej ulubionej grupy, border collie. Te psy tryskaja energię, nie mogą usiedzieć w miejscu i gdy taki chcący być modnym delikwent kupuje sobie takąbombą energetyczną,który wyobraża sobie, że posiadając tekie cudo od razu zostanie pasterzem, to potem sa problemy. A zyorkami myślę, że to po prostu moda. Przecież jest tyle innych małych, niewymagających tyle czasu ani siły ras, a jednak nie cieszą się zainteresowaniem. Ja bym chciała, aby ludzie przy zakupie psów bardziej się zastanawiali. Bo czasami nawet pieniądze nie graja roli. Wielu jest teraz takich nowobogackich, ktorzy za jakieś oryginalne cudo mogą dać parę tysięcy, tylko potem nie umieją go wychować. Abstra***ąc. Kiedyś będąc na wielkim placu targowym, trafiłam na giełdę zwierząt i zastanowiłam się nad pewną pania. Pani, o wyglądzie młodej gwiazdy, chyab pieniądze nie były dla niej problemem i nagle jej synek, gdzieś 12-13 letni chce kupić sobie jakąs duża jaszczurkę, w tej chwili nie jestem w stanie przypomnieć sobie jej nazwy. Wiem tylko , że w sklepach zoolog. takich cięzko jest znależc. Mama nie zastanawia się długo, wyjmuje 200 zł, jeszcze udaje jej się stargować i nie przejmując się zbytnio kupuje gada. Jaszczurka była na parwde duża, gdzieś z metr i tyl eco mnie moja wiedza na temat gadów nie myli, nie są to zwierzeta zbyt łatwe do hodowli. NIc dodać nic ująć. Quote
Berek Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 "Rodowodowe sa droższe, ale najczęściej nie zdychaja op dwóch dniach..." Z calym szacunkiem, wydaje mi się, że na tym forum zderzają się dwie postawy: idealistyczna (i chwała że w ogóle istnieje!) oraz... realistyczna. Z ostatnich dwoch miesięcy mam opowieść o 3, slownie TRZECh znanych i cieszących się dobrą opinią (?) hodowlach pieskow ras małych - powiedzmy, ozdobnych - w ktorych za 2,5 - 3 tysiące sprzedano ludziom cięzko chore i nieprzystosowane do zycia zwierzątka. Z rodowodem, a jakże... i z TAAKIM pochodzeniem - i jeszcze wmawiając nabywcom jakie mają szczęscie. :angryy: Po prostu fuks że się na szczeniaka załapali... Na pytanie: czemu pseudohodowle / psiaki tzw. nierodowodowe mają taki popyt nalezy niestety szukać odpowiedzi - w dużym procencie przynajmniej - po stronie, niestety, niestety, niestety - hodowców psow rodowodowych. Już abstra***ę od jakże częstych i przykrych przypadków w ktorych sam hodowca pyta "a pani chce z rodowodem czy bez?" :mad: . Ale i kwestia rzeczywistego brania odpowiedzialności za zwierzęta ktore wyszły z hodowli to - oho, ho - tomy można całe napisać. :-( Oby jak najwięcej Prawdziwych Hodowców, tych hobbystow z prawdziwego zdarzenia, tych kochajacych rasę i realistów... Ale niestety, jakże często spotykamy ludzi ktorzy, na przykład, prezentują postawę "z mojej hodowli nie może wyjść chory pies" (a guzik... genetyka to kapryśna pani i chory szczeniak ZAWSZE się moze trafić - rzecz w tym, czy hodowca raczy to przyjąc do wiadomości, czy udaje, że faktu tego nie ma i nie było...). Toteż zanim najedziemy na nieszczęsnych nabywców psiaka pseudorasowego, zastanowmy się, czy z czystym sumieniem możemy zapewnić taką osobę, że gdyby kupiła psa z rodowodem, to nic zlego by się po prostu nie wydarzyło... a jeśli już, to hodowca taaaak by jej pomógł... i uznał roszczenia... itp. Do pewnego czasu zdarzało mi się takie osoby o tym zapewniać, niestety, po dokładnym przyjrzeniu się temu problemowi już tak mówić nie mogę. :shake: Quote
ela_1986 Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 To jedno...a drugie...zdarzają się też tacy hodowcy (oczywiście wszystko pięknie, rodowody, nagrody), którym nie udało się upilnować swojej suni... ha... a szczeniaki sprzedają za 700 zł (mimo, że wypadek przy "pracy")... Czyli co...z jedenj strony wszystko pięknie, ale jak coś się nie uda, to wtedy postępują jak pseudohodowcy? Już o tym pisałam na jednym wątku...zdarzyła mi się właśnie osobiście taka historia (dzwoniłam do Pana, którego pies zdobył tytuł championa, psy rodowodowe...ale jak zapytałam o pieski z drobnymi wadami np. zgryzu, nie przeznaczone do hodowli, ale z rodowodem...to powiedział mi, że ma suczkę, której nie upilnował i sczeniaki będą po 700 zł :-/ ) Dlatego nie powinno się wszystkich nazywać pseudohodowcami (nawet jeśli ich psy nie mają rodowodu), bo niektórzy niby prawdziwihodowcy, postępują tak samo... Quote
souris Posted February 5, 2006 Posted February 5, 2006 ela_1986 napisał(a):To jedno...a drugie...zdarzają się też tacy hodowcy (oczywiście wszystko pięknie, rodowody, nagrody), którym nie udało się upilnować swojej suni... ha... a szczeniaki sprzedają za 700 zł (mimo, że wypadek przy "pracy")... Czyli co...z jedenj strony wszystko pięknie, ale jak coś się nie uda, to wtedy postępują jak pseudohodowcy? Już o tym pisałam na jednym wątku...zdarzyła mi się właśnie osobiście taka historia (dzwoniłam do Pana, którego pies zdobył tytuł championa, psy rodowodowe...ale jak zapytałam o pieski z drobnymi wadami np. zgryzu, nie przeznaczone do hodowli, ale z rodowodem...to powiedział mi, że ma suczkę, której nie upilnował i sczeniaki będą po 700 zł :-/ ) Dlatego nie powinno się wszystkich nazywać pseudohodowcami (nawet jeśli ich psy nie mają rodowodu), bo niektórzy niby prawdziwihodowcy, postępują tak samo... Za coś takiego się wylatuje ze Związku ! I nie ważne czy to suka została pokryta kundlem czy to reproduktor pokrył niehodowlana sukę. Jest regulamin i za takie postepowanie można bodajze dozywotnio pozbawić kogos członkostwa w ZK. Co do reszty wypowiedzi. Udowadniacie że hodowcy to tez w wiekszoci pazerni oszuści żerujący na biednych nabywcach i podstepnie spredający im chore szczeniaki. Żeby kupić psa rodowodowego czy nie najpierw należy się dowiedzieć na co zwracać uwagę, jak i o co pytać, jak spisac umowę, jak dobrze wybrac szczeniaka i przedewszystkim sprawdzić jak się mają poprzednie mioty, czy dzieci danej pary miały jakieś wady itp. Rodowód nie zwalnia od rozsądku. Nie wszyscy hodowcy święci, ale to od nas zalezy czy kupimy psa zdrowego czy nie i czy w razie ewentualnej choroby bedziemy mogli liczyc na pomoc hodowcy. Quote
Paulina87 Posted February 5, 2006 Author Posted February 5, 2006 Monia-Fionia napisał(a):Paulinka, wracam do tematu popularności ras. Nie chcę się kłócić, tylko tak porozmawiać. Nie wiem czasami, czym niektóre preferencje sa spowodowane. Przeciez twoja rasa, tak się domyślam ze zdjęc, tez przez ostatnie lata przezywa swój szczyt popularności. To jest pewnie tak, że wielu ludzi w wyborze psa kieruje się głównie wyglądem dlatego najbardziej są popularne czarno-białe husky o niebieskich oczach. Nie powiem bo ja też po części kierowałam się wyglądem rasy i chyba każdy z nas po cześci wybierając jakąś rase kierował się jej wyglądem. Ale ja w przeciwieństwie do wielu osób kupującyh husky dla ich błękitnych oczu marzyłam o tym psie od wielu lat a 2 lata gruntownie się do tego przygotowywałam czytając po kilka razy wszelkie mozliwe strony w necie. Wiele ras przeżywa teraz lata mody nie koniecznie dla nich dobre. Też mnie martwi wiele ogłoszeń o oddaniu psa mojej ulubionej rasy i staram się szukać domów dla tych psów jak tylko moge. To tak jak kiedyś były modne ONki, dalmatyńczyki i Collie... teraz są husky, yorki, goldeny, amstaffy i pitbulle Racja jest wiele małych psów ale Yorki są o tyle w gorszej pozycji, że ładnie wyglądają, są typowo lalkowate, ich miniaturyzacja doprowadziła do tego że praktycznie mieszczą się w torebce. Maltańczyki nie są aż tak bardzo miniaturyzowane i ta rasa nie jest jeszcze aż tak popsuta jak akurat Yorki. Przynajmniej ja tak myslę nie siedzę w tych rasach i wyrażam tylko to co udaje mi sie zobaczyć. Quote
ela_1986 Posted February 5, 2006 Posted February 5, 2006 Ja myślę, że dla wielu jest ważne (oprócz wyglądu, lalkowatości yoreczków i małego wzrostu) to także, że yorki (m.in.) nie mają podszerstka... (tym kierują się często alergicy)... np. maltańczyk nie ma także podszerstka, też jest słodki i mały...no, ale jest biały :) A rzadko ludziom chce się dbać o białą sierść (bo widać wszelkie przybrudzenia na włosie). Quote
souris Posted February 5, 2006 Posted February 5, 2006 Dlaczego wobec tego tak popularne są westy ? Ja znam około 5 !!! I to tylko w mojej najblizszej okolicy !!! Tylko właściwie o czym sie teraz toczy dyskusja ? Quote
Berek Posted February 5, 2006 Posted February 5, 2006 "Co do reszty wypowiedzi. Udowadniacie że hodowcy to tez w wiekszoci pazerni oszuści żerujący na biednych nabywcach i podstepnie spredający im chore szczeniaki. Żeby kupić psa rodowodowego czy nie najpierw należy się dowiedzieć na co zwracać uwagę, jak i o co pytać, jak spisac umowę, jak dobrze wybrac szczeniaka i przedewszystkim sprawdzić jak się mają poprzednie mioty, czy dzieci danej pary miały jakieś wady itp. Rodowód nie zwalnia od rozsądku. Nie wszyscy hodowcy święci, ale to od nas zalezy czy kupimy psa zdrowego czy nie i czy w razie ewentualnej choroby bedziemy mogli liczyc na pomoc hodowcy." Ja osobiście nic nie udowadniam, śmiem jedynie twierdzić że podział w Polsce bynajmniej nie jest czarno-biały: wstrętni, trzymający psy w piwnicach i karmiący je spleśniałym chlebem producenci psow nierodowodowych kontra miłujący psy i trzęsący się nad nimi nieskazitelni hodowcy rodowodowców. :razz: My możemy sobie dywagować na temat wielomiesięcznych poszukiwań pieska w rozmaitych hodowlach, korespondowania z hodowcami, zasięgania języka itd - bo my (zakladam że wszyscy niemal którzy czytamy ten topik) mamy co do tego wiedzę oraz jesteśmy w stanie wygospodarować tyle czasu i sił, i chęci, żeby poświęcić na to kawałek życia tudzież sporo pieniędzy. Ale procentowo rzecz biorąc ilu ludzi w naszym społeczeństwie to zakręceni na punkcie psów maniacy (z przyjemnością wpisuję się na listę :lol: ) a ilu to przecietni poczciwi Kowalscy ktorych jedyną winą jest fakt że chcieliby mieć biszonka, yorka, sznaucera, boksera... Gdyby sytuacja polegała tylko na uświadamianiu ludziom, jak się do rzeczy zabrać - i gdyby było możliwe zapewnienie ich, że jeśli zrobią "to" wlaściwie, nic zlego ich nie spotka - no, to sprawa byłaby dość jasna. Niestety, tak pięknie w realu nie jest. Bardzo znana hodowczyni goldenów poinformowana o dysplazji u psa ze swojej hodowli, dotąd bardzo z nabywcą zaprzyjaźniona - przestała go poznawać na ulicy, nie odpowiadała na telefony itd (żeby było śmieszniej facet nie chciał nawet niczego dochodzić, chcial tylko dać jej znać że coś takiego się wydarzyło, sądził że będzie to przydatne dla dalszej polityki hodowlanej tej pani). Wspomniane przeze mnie hodowle małych ras, ktore najzwyczajniej w świecie oszukaly nabywców - są bardzo gorąco polecane nawet na naszym forum. :shake: Czemu? A bo są tu nabywcy szczeniąt które akurat okazały się zdrowe - co wystarcza żeby je polecali... Ludzka rzecz. :lol: Zdrowy rozsądek i nie branie niczego na wiarę to podstawa nabywania szczeniaka - niemniej z bólem można stwierdzić że to samo moze zaprocentować przeciętnemu ludzieńkowi ktory szuka po prostu psa do kochania i bierze "pisz-pan-yorka" czy innego "wilczurka", :-( od uwielbiajacej swoja suczkę pani Fibścińskiej. Wiem że robię w tej chwili za adwokata diabła i to mnie boli, niemniej realia są, jakie są. I będą takie, bowiem kiedy hodowczyni yorków tlumaczy mi, że szczenięta jej kosztują 3 tysiące bowiem... musiała po poprzednim miocie wymienić dywan w domu, jeżdzenie na wystawy dużo kosztuje no i jej suczki są systematycznie odrobaczane oraz zabezpieczane przeciwkleszczowo to :crazyeye: smutno mi się robi i przestaję się dziwić przeciętnemu Kowalskiemu ktory kupuje yorka od pani Fibścińskiej, nie za trzy tysiące, a za dziewięćset złotych. Quote
nadzieja Posted February 5, 2006 Posted February 5, 2006 czylipodsumowujac niczego nie wskuram? Quote
nadzieja Posted February 5, 2006 Posted February 5, 2006 :placz::placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: Quote
nadzieja Posted February 5, 2006 Posted February 5, 2006 to nauczka dla mnie zeby nie wierzyc. hodowca od poczadku upewnial mnie ze "w razie czego zwroci pieniadze"-to jego slowa Quote
ela_1986 Posted February 5, 2006 Posted February 5, 2006 [quote name='souris']Dlaczego wobec tego tak popularne są westy ? Ja znam około 5 !!! I to tylko w mojej najblizszej okolicy !!!quote] Hmmm...w mojej okolicy Westy nie są takie popularne... na moim jest jeden West (przynajmniej tylko jednego widziałam) i dwa maltańczyki... a Yorków... duuuuuużo dużo więcej (nawet zliczyć nie zliczę, bo wciąż ktoś nowy sobie sprawia takiego pupila) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.