anellk.lk Posted January 4, 2010 Posted January 4, 2010 Nie wiem czy piszę w dobrym dziale, jeśli tak, proszę o odpowiednie przeniesienie tematu. Piszę, a raczej apeluję do ludzi, którzy podobnie jak ja, spacerują ze swoimi pupilkami w Parku Chorzowskim. Przemyślcie proszę kwestię puszczania psa luzem. To przekracza wszelkie granice odpowiedzialności. Proszę zwróćcie uwagę na Wasze psy i na siebie samych. Jeśli macie ochotę spotkać się i porozmawiać, to pilnujcie swoich pupili!! Pies, który nie przychodzi do Was na zawołanie stanowi zagrożenie dla innych psów, ludzi, a przede wszystkim dzieci! Czy musi się wydarzyć tragedia, abyście zrozumieli, że pies musi być pod nadzorem! Wielokrotnie spotykam się ze słowami "ale mój pies nic nie zrobi". Mam psa, którego trzymam na smyczy, mimo, ze przychodzi bezbłędnie na zachowanie, który jest skoncentrowany na zabawie i na mnie, ale wiem, że ma niespecjalny stosunek wobec innych psów i wielokrotnie idąc z psem przy nodze, podbiegają do nas inne psy, za którymi właściciele krzyczą, wrzeszczą, przywołują... Spacer ma być przyjemnością dla nas wszystkich - właścicieli i zwierząt! Bardzo proszę - MYŚLENIE NIE BOLI!! Niestety chciałoby się przyjemnie spędzić czas z czworonogiem, a tak cały czas trzeba zwracać uwagę, czy nie pędzi w naszą stronę jakaś psia istota bez nadzoru... Quote
Agnieszka(Visenna) Posted January 4, 2010 Posted January 4, 2010 Oczywiście, ale spacery JEDYNIE na smyczy są męką dla zwierzaka.Takie jest moje prywatne zdanie.Mój pies jest łagodny w stosunku do ludzi, psów, małych dzieci (wychowuje się z chłopcem obecnie 4 letnim). Nie mam zamiaru wychodzić z nim na spacer tylko na uwięzi, nie mam fizycznej mozliwosci jezdzenia codziennie poza miasto zeby mogl sie wybiegac.Mieszkam we Wroclawiu - w okol. ul. Ślicznej - Borowskiej jest duży, śliczny park, gdzie gromadzą się właściciele psów.Pieski są grzeczne i bawią się jedynie między sobą.Nikt nie narzeka - nikt nikomu nie wadzi, ani psy ludziom, ani ludzie psom.Często ktoś przystaje i patrzy z uśmiechem na bawiące się zwierzęta.Pełne zrozumienie. Życzę tego wszystkim. Chociaż oczywiście, zwierzęta przejawiające zachowania agresywne, powinny być spuszczane jedynie w odludnych miejscach. Quote
sota36 Posted January 5, 2010 Posted January 5, 2010 w WPKiW jest zakaz spuszczania psa ze smyczy! Sa poza tym takowe oznaczenia! I wiem, ze i Policja i Straz Parkowa , o ile patroluje te tereny, pilnuje tego! Quote
anellk.lk Posted January 7, 2010 Author Posted January 7, 2010 wiem, że patroluje i pilnuje, ale często ich "nie widać" a szkoda... może jakby jeden z drugim zapłacili to byłoby inaczej co do myślenia "pies na smyczy się nie wybiega" - to linkę 10 m proponuję :) Quote
Agnieszka(Visenna) Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 Linka. To po co na spacer chodzic, mozna psa na dlugim lancuchu do budy przywiazac, tez sie wybiega ;) Quote
bonsai_88 Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 Agnieszka masz rację - łatwiej innym życie utrudniać... wiesz ile mnie obchodziło, że "piesek jest łagodny" jak labrador skoczył się na mnie przywitać? Mam dzięki temu pękniętą łękotkę i rzepka mi po kolanie lata - pech chciał, że jak piesek się witał to ja śmiałam na rowerze jechać... Równie dużo mnie to obchodziło, jak pewien spanielek wskoczył mi do wózka od dziecka [też łagodny, też chciał się witać]... a prosiłam wcześniej [na odległość] o zabranie psa, bo miałam przy sobie 3 suki [2 moje + 1 koleżanki], co do których byłam pewna że za podejście do dziecka [btw. śpiącego - pies go przy okazji obudził] się wściekną... Dodam jeszcze, że unikam zapsionych miejsc jak tylko mogę... Quote
Agnieszka(Visenna) Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 A ja dodam, ze dzieci sie tez powinno chyba tylko na smyczy wyprowadzac, bo moga kogos uderzyc "dla zabawy", opluc, albo przewrocic.A ludzie, ktorym "zle z oczu patrzy" powinno sie przed wyjsciem z domu zakladac kajdanki, bo ja sie boje. No przepraszam bardzo.Moj pies nie biegnie do obcych "sie przywitac" , bawi sie z psami i biega w konkretnym obrebie, szaleja, dokazuja ze az milo,rozdaja sobie buziaki.A ja powinnam mu ograniczyc kontakt z przedstawicielami wlasnego gatunku,prowadzic jak wieznia, ktorego zbrodnia jest to, ze smie bawic sie i zasmakowac odrobiny wolnosci. Ale dziekuje, przemysle to. Quote
bonsai_88 Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 Agnieszka jak twój pies nie podbiega do obcych ludzi i psów to chwała ci za to... spuszczanie samo w sobie mi nie przeszkadza, ale to, że pies później próbuje zgwałcić mi nogę, przewraca dziecko [2-letnie, więc nawet mały psiak może go przewrócić] czy próbuje biegać po nielubiącej tego suce... Quote
Agnieszka(Visenna) Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 To jest wszystko kwestia tego, jak wlasciciel przystosuje psa do otocznia :) wiem doskonale o co chodzi - kiedys na mojego psa (byl na smyczy, bo bylo to male osiedle, duzo doroslych, dzieci i ogolna zaiwerucha) rzucil sie z furia biegajacy luzem amstaff ... cale szczescie, ze wlascicielka w pore go odciagnela. Ale mialam ochote zabic babe - tak, babe nie psa , bo to tylko i wylacznie jej wina. Gustaw tez byl kawal cholery - nie sluchal, robil co chcial, rozpieszczona bestia. Ale teraz, przy intensywnej pracy b. sie zmienil.I jestem dumna z mojego guziczka. Quote
anellk.lk Posted January 8, 2010 Author Posted January 8, 2010 żeby było jasne - uważam, że pies może być puszczony wolno, ALE: PIES MA OBOWIĄZEK PRZYCHODZIĆ NA ZAWOŁANIE WŁAŚCICIELA. niestety zrezygnuję z chodzenia z psem do WPKiW... po prostu normalny spacer ogromnie nieprzyjemna, chociażby wczoraj: idziemy z mężem i z psem, spacer miał być przyjemny, połączony z elementami tresury - ledwo co weszliśmy na teren parku, już obok nas pojawia się psina, suczka husky (żeby nie było - nie mam nic przeciwko żadnej rasie). Nasz pies na smyczy, więc drę świński ryjek, żeby pani łaskawie wzięła psa na smycz albo przywołała do siebie, ku mojemu zaskoczeniu - pani się pyta, czy mój pies to dziewczynka - tu moje zaskoczenie - czy to czy stwór ma siurka czy nie zależy od tego czy zaatakuje czy też nie jej pies czy mój? niestety doszło do pyskówki między nami, bo potem faktycznie puściłam swojego psa ćwicząc komendy, jednak mój pies nie odszedł sam od nas na 5 m, natomiast jej psiak co chwile przybiegał, pani z pretensjami, że ja mogę swoje psa puszczać a ona nie? Dlaczego ludzie nie rozumieją jednej rzeczy - skoro proszę ją, żeby przywołała swojego psa (między nami dystans co najmniej 30 m) to widocznie mam w tym swój cel? Nie mówię, że psów WCALE nie wolno puszczać, ale nie każdy pies może bawić się w grupie, nie każdy pies jest przyjazny, a już przede wszystkim nie każdy właściciel jest w stanie przywołać swojego psa. Co do zakładania ludziom kagańca - psy były, są i będą zwierzętami. Dzieci to ludzie. Każdy treser powie to samo - najgorsze co możesz zrobić psu, to traktować go jak człowieka. Moje zwierzaki są równoprawnymi członkami rodziny, ale są zwierzętami. Nie jedzą z nami przy stole, nie siurają z nami do kibelka, ale uczestniczą w życiu rodziny, tak jak każdy z pozostałych członków rodziny. Podziwiam odwagę ludzi, którzy puszczają luzem psy nie mając nad nimi kontroli. Quote
Agnieszka(Visenna) Posted January 8, 2010 Posted January 8, 2010 I tutaj jest sedno sprawy - żyj i daj żyć innym. Po prostu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.