Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

luka1 napisał(a):
Psiak był łapany od września do grudnia. 7 grudnia przywieźli mi go w klatce. Był sztywny z przerażenia. Kiedy już się do nas przyzwyczaił i zaczął nawet biegać sam po podwórku, ekipa TVN przyjechała żeby dokręcić dc. Wtorek na ich widok zwiał do domu, schował się w swoim kąciku pod kaloryferem. Oni go filmowali, a pies leżał sztywny. Dopiero jak samochód odjechał, Wtorek wylazł otrzepał futro ze stresu i pogalopował na podwórko - i tak pochwaliłam się postępami w resocjalizacji psa.
Hahahahh:):)No to Ci niezłą niespodziankę zrobił Wtorek:):)Ale to znaczy, że on mieszka u Ciebie i z Toba na zawsze??:) Sluchaj a do tego pana z TVNu się nie zdązył przyzwyczaić??facet sporo czasu i energii poświęcił i widac było, że mu zależało na Wtorku...myslałam, że sie zaprzyjaźnią:)

Posted

gonia66 napisał(a):
Hahahahh:):)No to Ci niezłą niespodziankę zrobił Wtorek:):)Ale to znaczy, że on mieszka u Ciebie i z Toba na zawsze??:) Sluchaj a do tego pana z TVNu się nie zdązył przyzwyczaić??facet sporo czasu i energii poświęcił i widac było, że mu zależało na Wtorku...myslałam, że sie zaprzyjaźnią:)



chyba nie bardzo im wyszło zaprzyjaźnianie się. Dziś gdy usłyszał głos z komputera, zaczął mi się na kolana ładować.
Czy zostanie ze mną na zawsze? Nie powinien bo wiadomo, że wtedy jedno miejsce jest mniej dla innych zwierzaków. Jesli znajdzie się odpowiedni dom i Wtorek go zaakceptuje - pójdzie do tego domu.
Wiesz, tu jest dużo psów. Kiedy jakiś pies stąd odejdzie to nawet jeśli przyjedzie w odwiedziny to nie chce wejść. Nie chce ze mną się witać - uciekają do auta. Gdy tu są - cieszą się i przymilają, ale gdy poczują swój dom - nie chcą mnie znać.
Myślę, że i Wtorek kiedy znajdzie odpowiedni dom nie będzie za mną tęsknił.

Guest Elżbieta481
Posted

Czyli bohater dzisiejszego reportażu jest bezpieczny-uff....I przyznam się,że chciałam ze złości ugryżć coś lub kogoś oglądając ten reportaż..A wnerwił mnie maksymalnie weterynarz tam pokazany.Jak on chciał psa odłowić?..A kobietom z fundacji wielkie podziękowanie od nas się należy-wytrwałe babki..
Elżbieta

Posted

luka1 napisał(a):
chyba nie bardzo im wyszło zaprzyjaźnianie się. Dziś gdy usłyszał głos z komputera, zaczął mi się na kolana ładować.
Czy zostanie ze mną na zawsze? Nie powinien bo wiadomo, że wtedy jedno miejsce jest mniej dla innych zwierzaków. Jesli znajdzie się odpowiedni dom i Wtorek go zaakceptuje - pójdzie do tego domu.
Wiesz, tu jest dużo psów. Kiedy jakiś pies stąd odejdzie to nawet jeśli przyjedzie w odwiedziny to nie chce wejść. Nie chce ze mną się witać - uciekają do auta. Gdy tu są - cieszą się i przymilają, ale gdy poczują swój dom - nie chcą mnie znać.
Myślę, że i Wtorek kiedy znajdzie odpowiedni dom nie będzie za mną tęsknił.

AAAAAAAaaaa, czli Wtorek szuka domku...Luka, a w tym programie dzisiejszym pojawila się spanikowana pani, ktora pytała reporterów ze strachem w oczach, co chcą zrobić z psiakiem, bojąc sie, zełapia go aby uśpić...mówoła, ze chciała go bardzo zaadoptowac, ale nie dał sie złapać...ale przyjezdzała go karmic na pewno..widać było, ze bardzo jej na chłopaku zależy..próbowaliście do niej dotrzeć jakoś??

Posted

Po przyjeździe do mnie Wtorek nie nadawał się do adopcji. To był jeden kłębek strach. Nie jadł, nie załatwiał się, chyba że ze strachu pod siebie.
Do dziś gdy ktoś obcy wchodzi do domu, pies przenosi się w bezpieczne miejsce - na posłanko w łazience. Dopiero po jakimś czasie ciekawość zwycięża i wychodzi sprawdzić kto to. Nie chodzi do dziś na smyczy i jeszcze nie wychodził poza ogrodzenie. Może to długo trwa, ale wolałam posuwać się małymi kroczkami. Przyspieszenie czegokolwiek powodowało cofnięcie się o kilka dni.
Wtorek jest młodziutki. Jeśli to prawda, że tyle czasu mieszkał na tej drodze, to wylądował tam jako szczeniak. Tym trudniej było go przekonać do tego, że potrzebuje obecności człowieka. On tego nie odczuwał. Właściwie od niedawna domaga się głaskania - jemu było to niepotrzebne.

Posted

Biedny psiak...co on musiał przejść,kto go tak skrzywdził:-(
Wiesz,to możliwe,że wylądował jako szczeniak,ta jego nieufność,strach przed człowiekiem,nieumiejętność chodzenia na smyczy...
Też wydaje mi się,że nie trzeba niczego przyspieszać.
Ponawiam pytanie,co z tą Panią:roll:

Posted

rita60 napisał(a):
Ponawiam pytanie,co z tą Panią:roll:


Ja z tą osobą nie miałam kontaktu, tylko P.Darek z nią rozmawiał. Tam było kilka osób, które były zainteresowane psem. Np. budkę zrobił mu Pan, który każdego dnia przyjeżdżał go karmić. Gdy tam byłyśmy, zatrzymywały się samochody, traktory i ludzie deklarowali, że go chętnie wezmą.
Wtorek mieszkał w bardzo niebezpiecznym miejscu i to było chyba największe zło w tej jego sytuacji. Miał jedzenia tyle, że inne psy przychodziły ze wsi na papu. Miał suchy chleb, ale też kurczaka pieczonego, salami i suchą karmę.
Zresztą podczas łapania Wtorka złapała się suka, która też wylądowała u mnie. Bunia dopiero pod koniec marca znalazła dom - super dom.
Adopcja Wtorka będzie dla mnie najtrudniejsza. Pomijam aspekt moich uczuć do tego psa. To bardzo mądry pies i żeby się "nie cofnąć" - musi zaakceptować dom, do którego ewentualnie pójdzie.

Posted

"Adopcja Wtorka będzie dla mnie najtrudniejsza. Pomijam aspekt moich uczuć do tego psa. To bardzo mądry pies i żeby się "nie cofnąć" - musi zaakceptować dom, do którego ewentualnie pójdzie."

Nic dodać,nic ująć....

Posted

luka1 napisał(a):
Ja z tą osobą nie miałam kontaktu, tylko P.Darek z nią rozmawiał. Tam było kilka osób, które były zainteresowane psem. Np. budkę zrobił mu Pan, który każdego dnia przyjeżdżał go karmić. Gdy tam byłyśmy, zatrzymywały się samochody, traktory i ludzie deklarowali, że go chętnie wezmą.
Wtorek mieszkał w bardzo niebezpiecznym miejscu i to było chyba największe zło w tej jego sytuacji. Miał jedzenia tyle, że inne psy przychodziły ze wsi na papu. Miał suchy chleb, ale też kurczaka pieczonego, salami i suchą karmę.
Zresztą podczas łapania Wtorka złapała się suka, która też wylądowała u mnie. Bunia dopiero pod koniec marca znalazła dom - super dom.
Adopcja Wtorka będzie dla mnie najtrudniejsza. Pomijam aspekt moich uczuć do tego psa. To bardzo mądry pies i żeby się "nie cofnąć" - musi zaakceptować dom, do którego ewentualnie pójdzie.
W tym całym nieszczęsciu, to jednak Wtorek miał dużo szczęscia!!!Niby taki normalny...nic "szczególnego"..żadnego "nieszczęscia", "krwi"..a tyle dobrych serc spotkał na swojej drodze...to dobry znak:) Jak widać dookoła mnóstwo zła, ale na szczęscie jeszcze więcej dobra:):):)

Posted

co by nie mówić TVN robi dobra robote - uwrazliwia ludzi, pokazuje , ze i tak mozna. Ja tez zamiast się pakować na wyjazd siedze i czytam Wtorka. Luka serdecznie pozdrawiam.

Posted

Prawdę mówiąc w tym roku zabrałyśmy z ulicy bernardynkę czekającą na swojego "pana" na worku foliowym, zabrałyśmy pieseczka, którego ktoś zostawił w worku na skraju drogi. Psina wydostał się i czekał trzy dni, aż go udało się złapać, Kilka dni temu straciłyśmy maciupeńką psinę, która wybiegła na drogę i już nie zdążyła umknąć. U luczater siedzi sunia zabrana z drogi. Chudziutka, po mału dochodzi do siebie. Itd Itd. Jest ich - Wtorków - tysiące i nikt im nie chce pomóc.

Posted

luka1 napisał(a):
Prawdę mówiąc w tym roku zabrałyśmy z ulicy bernardynkę czekającą na swojego "pana" na worku foliowym, zabrałyśmy pieseczka, którego ktoś zostawił w worku na skraju drogi. Psina wydostał się i czekał trzy dni, aż go udało się złapać, Kilka dni temu straciłyśmy maciupeńką psinę, która wybiegła na drogę i już nie zdążyła umknąć. U luczater siedzi sunia zabrana z drogi. Chudziutka, po mału dochodzi do siebie. Itd Itd. Jest ich - Wtorków - tysiące i nikt im nie chce pomóc.
:(:(:(......

Posted

malagos napisał(a):
Niektórym się jednak udaje, ja też teraz mam na bdt sunię ze wsi, z pobocza........
ja przez długie lata myślałam, ba!!byłam pewna, że wyrzucanie z aut, przywiązywanie w lesie do drzew, to historia i taka stara "moda" a teraz juz tego sie nie robi....naiwna byłam, wiem to już...ale ciągle nie moze mi sie to w głowie zmieścić...:(:(

Posted

Jest teraz taki sposób - kładzie się coś na ziemi , sadza psa i odjeżdża. Psy siedzą na poboczu i pilnują ostatniego prezentu od swojego Pana. Co raz częściej własnie tak ludzie pozbywają się przyjaciół.

Posted

luka1 napisał(a):
Jest teraz taki sposób - kładzie się coś na ziemi , sadza psa i odjeżdża. Psy siedzą na poboczu i pilnują ostatniego prezentu od swojego Pana. Co raz częściej własnie tak ludzie pozbywają się przyjaciół.
Nic już nie pisz (w tym temacie) luka...plisssssssssss:(:(:(...nie chcę nawet sobie tego wyobrażać..:(:(

Posted

Między nami gdy zaczyna się rozmowę "o psie z worka" natychmiast pada pytanie "z którego worka".
A teraz z innej beczki. Po programie na moją skrzynkę mailową wpływają różne maila. Jest wśród nich kilka z prośbą o interwencję.
Może znacie kogoś z Radomia? Dla mnie jest zbyt trudne zapamiętywanie ników a już szczególnie kto z jakiego miasta się wywodzi. Sprawa jest bardzo trudna i pilna.

Posted

[quote name='luka1']Jest teraz taki sposób - kładzie się coś na ziemi , sadza psa i odjeżdża. Psy siedzą na poboczu i pilnują ostatniego prezentu od swojego Pana. Co raz częściej własnie tak ludzie pozbywają się przyjaciół.
Tylko człowiek jest zdolny do czegoś takiego...cholerne bestie:angryy:

luka z Radomia jest

monikab
kasumi
lilith27
Tula
Monday


http://www.dogomania.pl/forum/threads/195056-Schronisko-w-*RADOMIU*-setki-wpatrzonych-w-kraty-oczu-czeka-na-pomoc!/page140?highlight=radom

Posted

Dziś rano wysłałam dwie paczuszki do fundacji, mam nadzieję że coś Ci się z tego luka1 przyda :roll: i 1% na konto poszedł (zaczynamy tydzień od dobrych wiadomośći ;) )

Posted

sharka napisał(a):
Dziś rano wysłałam dwie paczuszki do fundacji, mam nadzieję że coś Ci się z tego luka1 przyda :roll: i 1% na konto poszedł (zaczynamy tydzień od dobrych wiadomośći ;) )


:loveu::loveu:strasznie Ci dziękuję

Posted

malagos napisał(a):
Znalazłaś kontakt z Radomiem? Tam dziewczyny dość prężnie działają.


Tak, znalazłam. I jest mi strasznie głupio bo dziewczyny pojechały na interwencję a tam w brew zapewnieniom nikt nic nie wie. Napisała do mnie Pani z prośbą o pomoc dla psa, który od trzech lat żyje w pewnej wsi bezpańsko. Psu dzieciaki zawiązały żyłkę na brzuchu. Teraz podobno pies ma gnijącą ranę i bardzo cierpi. Pojechała do tej wsi ekipa z F. 4 łapy - niestety psa nie znaleziono.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...