morisowa Posted February 18, 2010 Posted February 18, 2010 No to trzymam kciuki, żeby już wszystko było dobrze! Quote
P78 Posted February 20, 2010 Author Posted February 20, 2010 Przepraszam, ze tak Wam lipnie :) odpisuje, ale piszac szczerze... sama nie wiem co przyniesie nastepny dzien i czy Rufek nie trafi znowu do mnie... :( Raz jest ok, raz jest zle, raz ide go zabrac i wracam z super info, ze jedank zostaje, drugi raz sa problemy... Powiem Wam, ze jak Go zobaczylam, a szczegolnie ON mnie :) to milosc wieeeeeelka powrocila :) Chlopak pamietal :)!!! A radocha miala postac machania ogonem na okraglo :):):) na maxa po prostu :) W piatek spoytkam sie ja, nowa Panic i Rufek wraz z Pania Jagna Kudla :) - bardzo mi pomogla kiedys z moim "zoo" i prosilam Ja teraz o pomoc. Wtedy bedziemy miec wszyscy wreszcie JASNA sytuacje: co i jak ... Quote
P78 Posted March 1, 2010 Author Posted March 1, 2010 JUTRO RUFKOWA WIZYTA PANI PSYCHOLOG. Ciekawe czego sie dowiemy, ja tez bede. Generalanie problem jest taki, glowny, ze pies sie wcale nie slucha, nie przychodzi na wolanie itd. Takie problemy wychowawcze bym nazwala :) Opowiem Wam co i jak po wizycie :) Po jutrze Rufek bedzie mial kastracje i zdjecie gipsu - wreeeszcie mam nadzieje! Kolejne rtg tez pewnie bedzie mial. W badaniu krwi ma za duzo leukocytow? Limofcytow? Kurde kiepska jestem z tego :) to chyba z powodu tej nogi... Aha i zawyzony mocznik, to podobno moze byc do dlugiej terapii antybiotykiem... Quote
P78 Posted March 3, 2010 Author Posted March 3, 2010 Czesc, dzis Rufek mial kastracje, jeszcze nie dzwonilam co i jak, ale mysle, ze ok. Wczoraj byla Pani Jagna, nowa Pani Rufka dostala zalecenia co do wychowania :) Wiem, ze moze byc to trudne, bo mnie moje psy zdominowaly calkowicie :) Mysle jednak, ze z Rufim bedzie ok. Wierze, ze chlopak zalapie o co kaman :) Rufek zostaje u Panstwa, widze, ze Pani stara sie jak moze tylko czasem brak cierpliwosci, ale bedzie dobrze :) Pozdrawiam Was :)!!! Quote
malibo57 Posted March 11, 2010 Posted March 11, 2010 Co u Rufka? Jak się czuje? Czy gips zdjety? Quote
P78 Posted March 16, 2010 Author Posted March 16, 2010 Tak zdjety, piesek wykastrowany, wyleczony, odrobaczony i ... do adopcji :( Niestety Malgosiu mialas racje... (Wyslalam Ci maila, nie wiem czy czytalas) Pani nie daje sobie rady z psem, nie o to chodzi, ze z nim konkretnie, ale mowi, ze nie podola temu psychicznie i mam szukac mu domu :( Dostalam wczoraj informacje... Quote
morisowa Posted March 16, 2010 Posted March 16, 2010 łooo matko, ale ten pies ma pecha, co chwila inna decyzja, a Ty Paulino razem z nim przeżywasz tą huśtawkę... Czy z Mroziakiem jest coś konkretnie "nie tak"? - w sensie z czym ta pani sobie nie radzi/na co trzeb będzie zwrócić uwagę przy następnej adopcji? Quote
P78 Posted March 16, 2010 Author Posted March 16, 2010 Pani nie ma cierpliwości i tyle... Nie tak, to to, że jak nie chce wykonac polecenia, bawi się w biedronkę :) - wywala się do góry nogami, pokazuje brzuch i potrafi tak leżeć naprawdę długo, nie słucha się, nie podejdzie tylko tak leży. To jego reakcja na coś na co się nie zgadza. Np. ktos musi wyjść, to on do góry nogami pod drzwiami, itd. Jak go po prostu przekraczałam i olewałam, albo za szyje i odsuwałam, ale pani mówi, że nie ma na to siły. Poza tym ponoć sie "obraża" i jest uparty. Ale ani mebli nie niszczy, choć ma rok, ani nie szczeka, tylko płacze jak zostaje sam, ale chwile, może 5 minut. Aha i skacze na ludzi na dworze - skacze z radości, nie z agresji... Mam wrażenie, że on szuka mnie :( Jak mnie widzi, a spotykam go prawie codziennie - to az piszczy z radości :(:(:( Jak ja Go oddam :(??? Quote
morisowa Posted March 16, 2010 Posted March 16, 2010 hmm, pokazywanie brzucha to raczej uległość/sygnał uspokajający a nie upór i złośliwość - ale nie widziałam tego na żywo przy drzwiach? jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić, ciekawy pies z tego Mroziaka Quote
malibo57 Posted March 16, 2010 Posted March 16, 2010 Dostałam maila, Paulinko. Czytałam. Niczego innego sie nie spodziewałam:( Trzeba zrobic ogłoszenia Rufkowi - to nie on zawinił. To pani oczekiwała innej "rekompensaty" za swoje dobre serce. Eh, ludzie.. Quote
P78 Posted March 17, 2010 Author Posted March 17, 2010 morisowa - Tak, też uważałam, że sygnał uległości... Hmmm, jak chesz wyjść z domu to przynajmniej moja ferajna też kłębi się przy drzwiach :) i wręcz trzeba się przepychać, żeby wyjść :), ale moje to niewyszkolone :) i mi to jakoś nie przeszkadza :)... Ja nie zwracam uwagi na takie rzeczy w ogłe... A on kładzie się dokładnie pod drzwiami i na plecach, jak się na niego huknie też (wiec też uważałam, że to sygnał strachu czy co...), ale jak wraca z ta panią ze spaceru to tak kładzie się na klatce, jakby nie chciał wejść do domu. Ostatnio pani sprobowala zobaczyc co bedzie, wyszla z windy, odpeila go ze smyczy, bo sie wywalil i weszla do mieszkania, patrzyla na niego przez wizjer przez ... 40 minut :). Gość się wywalił tak i chyba usnął nawet :) On uwielbia spacery i chyba nie lubi wracać do domu, gdzie nic sie nie dzieje... U mnie miał inne psy i lubił wracać, nie wywalał się tak. Wywalał jak wyłaziłam z domu :) W tej pozycji jak jest możesz wołać, dawać kąski, ni cholera się nie ruszy :) malibo - martwie się okropnie, że i tamata nastepna rodzina go odda :(... Ja nie widzę w tym psie absolutnie NICZEGO ZŁEGO :(! Moim zdaniem nie ciągnie na spacerze, tylko ładnie idzie... To zależy od człowieka ile ma cierpliwosci i milosci do psa... Quote
malibo57 Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Paulinko, trzeba go ogłaszać i szukać następnego domu. To może być ten bardzo dobry - nie można rezygnować. Pies będzie się w innym miejscu inaczej zachowywał. Własnie odebrałam z adopcji jedna z "latających ONek" - problem lękowy, bała sie ojca rodziny, była zalękniona w domu. U nas jakos nie ma tych objawów... Quote
P78 Posted March 17, 2010 Author Posted March 17, 2010 Bylam dzis robic zdjecia... Weszlam do domu i chcialam ocenic sytuacje, mial umiec komende "SIAD". Wiec weszlam i mowie "RUFI SIAD!" - Rufi usiadl :), podszedl do pani, pani mowi "Rufi SIAD" - Rufi olewa... Ja mysle, ze o to chodzi, on sie nie slucha, widac wyczuwa, ze moze sobie pozwolic, pani sie denerwuje - i kolo sie zamyka ... Ponoc pana bardziej sie slucha, ale pana b. czesto nie ma w domu, nawet pol miesiaca, bo wyjezdza i zostaje pani, ktorej wlazl troche na glowe, pani sobie nie radzi - ot caly problem... Bardzo mi szkoda tego domu - bo i widuje go codziennie prawie i wiem co z nim, wiem, ze jesli chodzi o zdrowie, to ma najlepsza opieke, jednak ta ciagal niepewnosc jest na pewno wyczuwana tez przez samego psa. Ja sama mam metlik w glowie i nie wiem co robic, czy szukac domu, czy nie - a co dopiero piesek... Nic, zdjecia mam - porobie ogloszenia, ale jak naprawde !!! dobrego domu nie znajde... zapewne wyladuje u nas... Tylko wtedy trace miejsce rezerwowe :) dla 3-ciego niespodziewanego goscia :) w naglej sytuacji :) Quote
P78 Posted April 25, 2010 Author Posted April 25, 2010 A jednak Rufus został w tym domku i wreszcie koniec tematu :), ech było motania się :) Zdrowy, radosny, wesoły i wreszcie ma wiosenne spacery na okrągło :) Pozdr :)!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.