Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Moja Desi ma co jakiś czas, po zjedzeniu np. nabiału kłopoty jelitowe.
To znaczy kupy są brzydkie, często, czasem jest biegunka a nawet wymioty.
Chciałabym przejść na BARF, bo uwielbiają mięso (niestety podaje tylko gotowane, bo boję się rewolucji u Desi :() a nienawidzą suchego. Od jakiegoś czasu zauważyłam że Eni zaczyna mi kuleć i doszlam do wniosku ze trzeba coś zmienić.
Pomóżcie mi - czy w przypadku psów z taką 'nadwrażliwością' barf jest w ogole wskazany? Jestem w kropce, bo nie jedzą suchego praktycznie w ogóle, choćby nawet i miały głodować..:shake: Myślę, że z dobrymi składnikami na barf nie byłoby problemu, mieszkam na wsi więc wszystko 'swojskie'.

  • Replies 65
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bardziej chodzi mi o to, czy ktoś mial z takimi delikatnymi psami do czynienia i byłby w stanie cokolwiek powiedzieć o BARFie stosowanym właśnie u psów z taką nadwrażliwością. Bo najzwyczajniej w świecie się boję. Cokolwiek z mlekiem powoduje u Desi takie biegunki i wymioty, że zwierzę ląduje na zastrzykach..

Spróbuję podać samo surowe mięso. Zobaczymy jak to będzie..

Posted

Esotiq napisał(a):
Bardziej chodzi mi o to, czy ktoś mial z takimi delikatnymi psami do czynienia i byłby w stanie cokolwiek powiedzieć o BARFie stosowanym właśnie u psów z taką nadwrażliwością. Bo najzwyczajniej w świecie się boję. Cokolwiek z mlekiem powoduje u Desi takie biegunki i wymioty, że zwierzę ląduje na zastrzykach..

Spróbuję podać samo surowe mięso. Zobaczymy jak to będzie..


ja dobrze wiem o co Ci chodzi, tylko że sama mam chorego psa na jelita dlatego chciałam uczulić!

nie chcę Cię wprowadzać w błąd, ale może zamiast nabiału podać od czasu do czasu jakieś suplementy po prostu.

Może ktoś mądrzejszy się wypowie.

Posted

Esotiq napisał(a):
Cokolwiek z mlekiem powoduje u Desi takie biegunki i wymioty, że zwierzę ląduje na zastrzykach..

Może to jest nietolerancja laktozy? Zdarza się u psów tak samo jak i u ludzi. Może trzeba zacząć od wykluczenia wszelkich produktów mlecznych z diety.

Posted

Nie je nic mlecznego.
Tak, ma nietolerancję laktozy, bo kiedyś miała podrażnione jelita.
I od tej pory boję się jej np. podać marchew gotowaną, bo czasem ma odchyły że kupy są po prostu straszne (albo wymiotuje - śliną).
Więc obawiam się czy taka dieta BARF składająca się z surowego mięsa z kośćmi + warzywa w jakikolwiek sposób jej zaszkodzi, skoro niektórych rzeczy nie trawi.
Wybaczcie że prościej tego nie potrafię wytłumaczyć :)
Mleko było tu jako przykład. Kiedyś dałam jej surowe mięso i kupa była straszna. Tak się przestraszyłam, że teraz dostają tylko gotowane :( Ale nie jedzą suchego kompletnie dlatego same gotowane to fatalny pomysł i został mi już praktycznie tylko BARF.. A strasznie boję się nowości bo u nas nowości zazwyczaj oznaczają jakieś 5 dni zastrzyków (=niemiłosiernych wrzasków).. Dlatego może jest tu ktoś kto przestawił takiego wrażliwego psa na barf i jest ok?
Naplątałam pewnie koszmarnie, mam nadzieję, ze cokolwiek zrozumiecie ;)

Posted

Esotiq napisał(a):
Nie je nic mlecznego.
Tak, ma nietolerancję laktozy, bo kiedyś miała podrażnione jelita.
I od tej pory boję się jej np. podać marchew gotowaną, bo czasem ma odchyły że kupy są po prostu straszne (albo wymiotuje - śliną).
Więc obawiam się czy taka dieta BARF składająca się z surowego mięsa z kośćmi + warzywa w jakikolwiek sposób jej zaszkodzi, skoro niektórych rzeczy nie trawi.
Wybaczcie że prościej tego nie potrafię wytłumaczyć :)
Mleko było tu jako przykład. Kiedyś dałam jej surowe mięso i kupa była straszna. Tak się przestraszyłam, że teraz dostają tylko gotowane :( Ale nie jedzą suchego kompletnie dlatego same gotowane to fatalny pomysł i został mi już praktycznie tylko BARF.. A strasznie boję się nowości bo u nas nowości zazwyczaj oznaczają jakieś 5 dni zastrzyków (=niemiłosiernych wrzasków).. Dlatego może jest tu ktoś kto przestawił takiego wrażliwego psa na barf i jest ok?
Naplątałam pewnie koszmarnie, mam nadzieję, ze cokolwiek zrozumiecie ;)


dlaczego gotowane to fatalny pomysł?

Posted

GPooLCLD napisał(a):
dlaczego gotowane to fatalny pomysł?

No właśnie, dlaczego? Jeśli na gotowanym czuje się dobrze, to niech je gotowane. Może jedynie z tego powodu, że nie może jeść żadnych produktów mlecznych należałoby rozważyć jakiś suplement wapnia?

Posted

Bo jaki jest pożytek z samego gotowanego skoro suchego nie je w ogóle?
A więc dieta zbilansowana nie jest..
Pies mi kuleje.. Chihuahua, która przecież nie powinna ;/
Obie dostają witaminy w paście Nurti-Plus gel Virbaca.

Posted

A co jej gotujesz? I czy to pewne, że kulawizna jest spowodowana dietą - to jakiś problem ze stawami?
Łączenie gotowanego z karmą (w dodatku niejedzoną ;)) rzeczywiście może powodować jakieś niedobory. Może lepiej zdecydować się tylko na gotowane.

Posted

ja też za bardzo nie rozumiem łączenia kulawizny z gotowanym jedzeniem? Nam chodzi o samo gotowane mięso plus warzywa , nie o gotowane mięso jako dodatek do suchej karmy

jeżeli chodzi o stawy , można przecież podawać też gotowane chrząstki , kurze łapki

Posted

Chodzi o to, że jedzą SAME gotowane mięso, bo oczywiście suche leży sobie w misce i mają je gdzieś..
Nie mam jakiejś super wiedzy z zakresu żywienia. Ale problemy ze stawami widzialam, bo niejednego molosa miałam. Mój dog np. kulał gdy byl na gotowanym + witaminy. Na suchym wszystko było ok. Jeszcze u doga to nie dziwi (kulawizna) ale u chihuahua'y? Która dostaje wszelkie witaminy. No nie wiem, ciężko jest mi to pojąć.
A skoro wszyscy tak zachwalają BARF to może to by było wyjście. Tak przynajmniej myślałam.
Tylko problemem jest własnie ta nadwrażliwość Desi.
No sorry, że nie umiem tego jakoś genialnie wytłumaczyć i się plączę ale ja w ogole nie umiem tłumaczyć.
Zapytam wetki co jest lepsze.
Napiszę co powie.
Dzieki.

Posted

Esotiq napisał(a):
Chodzi o to, że jedzą SAME gotowane mięso, bo oczywiście suche leży sobie w misce i mają je gdzieś..
Nie mam jakiejś super wiedzy z zakresu żywienia. Ale problemy ze stawami widzialam, bo niejednego molosa miałam. Mój dog np. kulał gdy byl na gotowanym + witaminy. Na suchym wszystko było ok. Jeszcze u doga to nie dziwi (kulawizna) ale u chihuahua'y? Która dostaje wszelkie witaminy. No nie wiem, ciężko jest mi to pojąć.
A skoro wszyscy tak zachwalają BARF to może to by było wyjście. Tak przynajmniej myślałam.
Tylko problemem jest własnie ta nadwrażliwość Desi.
No sorry, że nie umiem tego jakoś genialnie wytłumaczyć i się plączę ale ja w ogole nie umiem tłumaczyć.
Zapytam wetki co jest lepsze.
Napiszę co powie.
Dzieki.


może zrób jej prześwietlenie stawów?

Posted

Esotiq napisał(a):
...Zapytam wetki co jest lepsze.
Napiszę co powie.
Dzieki.

Założę się, że poleci RC hehe :cool3:

A tak serio, skoro pies nie trawi laktozy to po prostu nie podawaj produktów ją zawierających. Zacznij przygodę z BARFem od surowych żołądków wołowych, jeśli boisz się podać RMB, podaj tylko surowe mięso i obserwuj jaka będzie reakcja organizmu. Wcale nie jest powiedziane, ze pies musi jeść nabiał. Znam wiele psów lub wręcz całe hodowle, które w ogóle nie jadają nabiału i papek warzywno owocowych.
Na przykładzie mojego osobistego psa mogę powiedzieć, że nie podawanie mu nabiału przez dłuższy czas nie wyrządziło psu żadnej szkody (robię regularne badania). Najważniejsze nie popadać w paranoję z bilansowaniem BARFu, bo to się kłóci z samymi założeniami diety.
Należy uruchomić zdrowy rozsądek i nim się kierować. Nie dać się zwariować.
W naturze pies nie jada śniadań, obiadów i kolacji!

Posted

Esotiq napisał(a):
Chodzi o to, że jedzą SAME gotowane mięso, bo oczywiście suche leży sobie w misce i mają je gdzieś..

Samym gotowanym nigdy nie karmiłam, ale ostatnio podpytywałam o to w pudlowym podforum i podobno da się ale to nie jest samo mięso, tylko mięso z chrząstkami, ugotowane na parze obcięte główki kości z kurczaka, no i oczywiście warzywa przeróżne i dodatki - oleje, pokrzywy, jaja, dzika róża, kiełki roślin i inne cuda wianki ;)

Posted

adelaimax, nasza wetka raczej jest za karmieniem mięsem i nie jest fanatyczką rc :)
Spróbujemy zaeksperymentować. Trzymajcie kciuki żeby się nie skończyło na zastrzykach.

Posted

Esotiq napisał(a):
Cokolwiek z mlekiem powoduje u Desi takie biegunki i wymioty, że zwierzę ląduje na zastrzykach..
.


Bo wiele psów mleka nie trawi ;)
Spróbuj dać odrobinę jogurtu naturalnego bez cukru. Kefir czy biały ser też powinien być ok, ale u psa z wrażliwym żołądkiem to wszystko trzeba zaczynać dawać w nieiwlekich porcyjkach jako dodatek, żeby żołądek się powoli przystosował, że ma coś takiego trawić.

Jak damy od razu miskę surowego mięsa, to na pewno będą problemy - po prostu z powodu nagłej zmiany.
Też bym zaczęła właśnie od tych żołądków i potem jakiejś szyjki z kurczaka do pogryzienia, wszystko na razie po troszku.

Posted

Desi trawiła serki wiejskie i jogurty przed tą rewolucją z jelitami.
Ba, uwielbiała je!
Dzięki jeszcze raz ;)
Z kulawizną rzeczywiście pójdę do wet. Może naprawdę coś nie tak z nóżkami..

Posted

Póki co szukamy maszynki..
Nie dam im niezmielonych kości, bo na bank ich nie pogryzą :(
A Desi wczoraj po czymś miała biegunkę (po ryżu chyba) i tak się przestraszyłam, ze boję się coraz bardziej..

Posted

A wy dajecie w końcu barf? To co tam robi ryż? :hmmmm:

Moja suka też miewała biegunki po ryżu, tak po prostu - a nie ma jakichś szczególnych problemów jelitowych, na barfie tym bardziej.

Posted

A dlaczego mam wrazenie, ze jedzenie jest tak wymieszane i tak czesto zmieniane, ze pies po prostu nie daje rady tego przerobic i efekty sa wiadome.
Przynajmniej z opisu wynika tak dzikie zestawianie roznych produktow, ze najzdrowszemu zoladkowi by zaszkodzilo ;).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...