malawaszka Posted February 27, 2006 Posted February 27, 2006 cudowna :loveu: :loveu: :loveu: i niech szybciutko zdrowieje :kciuki: Quote
Frotka Posted February 27, 2006 Author Posted February 27, 2006 Niesamowicie wypiękniała :crazyeye: Quote
Milady Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 Ale jaką długą i trudną drogę przeszła do swojego kawałka raju na ziemi, co? :shake: A teraz taka szczęśliwa :multi: :loveu: Quote
erka Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 Trzymamy kciuki, żeby całkowicie wyzdrowiała. :happy1: Quote
Ewa i flatki Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Zuzia ma sie swietnie !!! Dzisiaj na Polach Mokotowskich poznalam ja i jej wlascicielke. Obie super dziewczyny !!! Suczka - prawdziwa dama, nic jej nie wyprowadza z rownowagi, z moimi sukami od razu sztama, naprawde pies na medal. Ja mialam daaawno temu taka podobna do niej znajde, tez byla cudowna. Miala na imie Duszka i charakter do imienia pasujacy. Nastepnym razem wezme aparat i zrobie fotki goralki w stolycy. Quote
Perfetia Posted March 6, 2006 Posted March 6, 2006 A nam bardzo miło było poznać tak symaptyczną dogomaniaczkę! :bye: Zuzia rzeczywiście miała się świetnie w niedzielę, ale to zasługa doborowego towarzystwa ;) Od razu przypięła się do psic Ewy i postanowiła im towarzyszyć na spacerze. Z nowych osiagnięć - na spacerze niedzielnym zaczęła szczekać (wcześniej milczała jak zaklęta) i tak jej się spodobało, że dzisiaj też już obszczekała na porannym spacerze sąsiadkę, ktora wykazała chęć spoufalenia się.:crazyeye: (mam nadzieję, że uwzględni moje potrzeby i chociaż sąsiadom płci męskiej odpuści :roll: ) Dziś wieczorkiem na kontrolę się wybieramy i jest szansa, ze leczenie zostanie zakończone... Quote
Ewa i flatki Posted March 6, 2006 Posted March 6, 2006 :-o Lol! To szczekanie udzielilo sie jej od mojej starszej, ktora sie uwaza za cieciowa na Polach :mad: Wczoraj wladowala sie miedzy cane corso napadajacego bouviera, przylala pyskiem w kagancu napastnikowi i przegnala go :multi: Kiedys moze to przyplacic smiercia lub kalectwem :shake: Ciesze sie, ze Zuzia ma kapitalna pania i jest pod opieka dobrych wetow :lol: Quote
PALATINA Posted March 7, 2006 Posted March 7, 2006 Hejka! Ja też chcem taki współny spacerek!!! :lol: Flatków Ewinych nie widziałam wieki całe! Tylko, że moja Czata, porozgania całe towarzystwo, bo to taka pyskata jędza...:shake: Już ma na sumieniu zamach na biedną Zuzię... Quote
Ewa i flatki Posted March 8, 2006 Posted March 8, 2006 Przyjdzcie, przyjdzcie - ona pewnie przy Rivce nie bedzie taka "bojowa" :lol: :lol: :lol: Dzis wybieramy sie kolo 15.00 Quote
PALATINA Posted March 11, 2006 Posted March 11, 2006 Ewa i flatki napisał(a):Przyjdzcie, przyjdzcie - ona pewnie przy Rivce nie bedzie taka "bojowa" :lol: :lol: :lol: Dzis wybieramy sie kolo 15.00 Ja ostatnio mam mnóstwo staży, więc czasu zero, apsy u rodziców, ale to sie niebawem powinno zmienić. Mam nadzieję, bo już ledwo żyje. Dziś w klinice na nocce, nie zmróżyłam oka, bo nie bylo okazji... :-( Quote
tarantino100 Posted March 13, 2006 Posted March 13, 2006 A Zuzia to chyba charakterna, co??? Bo jak ja ją wiozłam, to nie napiszę gdzie miała moje ciastka, moje pieszczoty i generalnie moją osobę :cool3: Fajne psisko. Życzę duuuuuuuuuuużo zdrówka i czekam na więcej zdjęć Quote
Perfetia Posted March 13, 2006 Posted March 13, 2006 A charakterna, charakterna. :lol: Uparte bydlę jest - próbuję ją oduczać żarcia śniegu na spacerze (chlebka, kaszanek itp. juz nie rusza), to odchodzi na bezpieczną odległość, łypie z boku widocznym okiem i półgębkiem nabiera piękną, dużą porcję... :mad: I bezczelnie się do mnie potem szczerzy. Tarantino, rozumiem, że to ty wiozłaś Zuzi do Krakowa z Zakopanego? Bardzo, bardzo Ci dziękuje za pomoc. :calus: Quote
tarantino100 Posted March 17, 2006 Posted March 17, 2006 Nie ma za co dziękować. Do Zakopca wiozłam swojego Denara, a z powrotem Twoją Zuzię :loveu: A mogę zapytać jak ją oduczyłaś nie żreć resztek? Bo ja mam ten problem z moją kropką i już mi ręce opadają, więc może jakaś recepta? Nie znam się na takich kudłaczach, ale ostatnio wiele się ich w moim życiu przewinęło, więc studiuję sobie literaturę fachową i tam właśnie pisze, że one są cholernie uparte (autor to ciut inaczej wyraził :eviltong: ) i dokładnie wiedzą, czego chcą. Quote
Perfetia Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 Zuzia jest upartą ,ale BARDZO mądrą sunią, na szczęście szybo się oducza zachowań nie przynoszących żadnych efektów. Żarcia resztek oduczałam najpierw wrzeszcząc feeee na całą okolicę a potem konsekwentnie wyciągałam z pyska (a czasami i z gardła) co się w nim znalazło. Zuzi chyba wyszło, że nie warto tak się trudzić w wyszukiwaniu smakołyków, skoro ta beznadziejna baba nie dość, że z pyska wyciągnie, to potem jeszcze wyrzuci, bo żeby chociaż sama zeżarła, to można by zrozumieć. :watpliwy: Teraz wystarczy powiedziec fe, a Zuzia łypie spode łba, ale do pyska nie bierze. :multi: Quote
nani ni Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 Zobaczymy jeszcze jak to bedzie, jak przyjdzie wiosna i na trawniczkach ukaza sie smakolyki, ktore cala zime przelezaly pod sniegiem :razz: Wtedy jednak zertosc PONa moze sie okazac silniejsza, zwlaszcza PONa karmionego odchudzajaca suszonka...:razz: Quote
tarantino100 Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 hi hi, to w moim przypadku takie "feeeeee" to raczej nie pomoże. Jak krzyczę "nie wolno", a kropka papierek po lodzie, który uprzednio lizała ma już w żołądku. I nawet kaganiec nie pomaga :angryy: Zrób małej zdjęcia, chętnie pokontempluję zuziną urodę. Quote
Perfetia Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Poniżej aktualne zdjęcia Zuzi.Na zdjęciach plenerowych Zuzia prezentuje się ni mniej ni więcej jak kundel bury, ale za to wesoły. :roll: Zuzie jest psem asolutnie już zadomowionym, do kwestii posłuszeństwa podchodzi zatem nieco bardziej elastycznie, żrera znowu co w pysk wpadnie :angryy: (aktualnie nawet podczas wyciągania z gardła nie przestaje gryźć smaczliwie podpsutych ochłapów i połykać co się jeszcze da) a wczoraj w nocy ukradła i zeżarła po kryjomu pół paczki wafelków. Waniliowych. Quote
malawaszka Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 :loveu: śliczna :multi: i jaka szczęśliwa :multi: :multi: :multi: Quote
Perfetia Posted April 10, 2006 Posted April 10, 2006 malawaszka napisał(a)::multi: i jaka szczęśliwa :multi: :multi: :multi: Najbardziej szcześliwa była w sobotę, kiedy na spacerze przyniosła mi z krzaków w pysku pół pieczonego kuraka z zielonym nalocikiem :sabber: Zrozumiała nawet, że ona dostaje w nagrodę chrupki a kuraka ja zabieram żeby go egoistycznie zeżreć, ale potem udało jej się podejrzeć, jak wyrzucam specjał do kosza i było :talker: :talker::talker::talker::talker: Ręce już mi z nią opadają. Zastanawiam się, czy na bazie jej wrodzonych zdolności nie udałoby się jakoś interesu rozkręcić, ale musiałaby się chyba przebranżowić - jakoś nie widzę popytu na śmierdzące żarcie :roll: Frotka - próbowałam ci wysłać zdjecia mailem, ale wracały (z PW też miałam problemy) a w weekend to nawet dzwoniłam, ale jakoś nie miałam szcześcia. Będę jeszcze próbować w tym tygodniu w takim razie. ;) Quote
Frotka Posted April 13, 2006 Author Posted April 13, 2006 Ciężko ją będzie oduczyć, bo całe życie żywiła się wyłacznie resztkami po turystach:razz: . Zadzwonię w weekend. Quote
Perfetia Posted May 12, 2006 Posted May 12, 2006 No to Zuzance udało się wszystkich potwornie nastraszyć. :shake: Ponieważ miała na brzuchu niegojącą się ranę, która wyglądała na ślimaczące się szwy wewnętrzne, i nie dawała się zaleczyć żadnymi specyfikami, podjęłam wraz z lekarzami decyzję o operacji. Przy okazji (ponieważ to miało być to samo cięcie) zrobiona miała być sterylka. Zuzia ma słabe serduszko, bije bardzo nieregularnie, więc jedynie baliśmy się trochę narkozy, ale dostała przed opreracją leki wzmacniające serce i miało być dobrze. Operacja przebiegała spokojnie, sterylka trwała kilkanaście minut, Zuzia spała jak aniołek. Chirug zatem zajął się kosmetyką, czyli szwami wewnętrznymi Zuzi. Okazało się, co następuję - Zuzia miała pękniętą śledzionę, która w trakcie gojenia zrosła się z żołądkiem i trzustką. Z trzuskti do wnętrza psa Zuzi wypływały soki trawienne i wyciekały na zewnątrz (to była ta niegojąca się rana). Cała ta plątanina była przyrośnięta do skóry brzucha. Najprawdopodobniej jakiś uroczy człowiek potraktował Zuzię widłami. :snipersm: :snipersm: :snipersm: Chirug (najwspanialszy człowiek na świecie) roplątywał to całe pogmatwanie przez cztery godziny, śledziona została usunięta, żołądek odrobinkę okrojony (co w Zuzinym przypadku akurat chyba się przyda :razz: ), trzustka pluje sokami trawiennymi tam gdzie trzeba. Oprócz tego Zuzia straciła trochę skóry na brzuchu. Weekend był ciężki, bo Zuzia najmłodsza już nie jest, bałam się okropnie, do wtorku jedzonko wyłącznie w formie płynnej przez żyłę, wenflon w łapce, pies na pół rozkrojony, to serce nieszczęsne i nie wiadomo, czy układ pokarmowy wróci do siebie. W zasadzie zamieszkałam w lecznicy, codziennie minimum półtorej godziny tam siedziałyśmy z Zuzą, a wspaniali lekarze (doktor Krzysztof - chirurg i Zuzina ciocia pani doktor Małgosia), nie tylko nie mieli nas dosyć, ale dbali o Zuzię i robili wszystko, żeby nie tylko doszła do siebie na ciele, ale i na duchu. No i właścicielkę Zuzi, czyli mnie, straszną histeryczkę, przeprowadzili przez całą tą sytuację bez cienia załamania nerwowego (a muszę podkreślić, że moje histerie o Zuzię są WIELKIE :razz: ) Ale Zuzia wczoraj - czyli szóstej dobie po operacji - jest juz tym samym Zuziem, co wcześniej :multi: :multi: :multi: Żre jak pies Zuzia, szczeka przy wyjściu jak pies Zuzia, żebrze jak pies Zuzia, wylizuje mi uszka jak pies Zuzia... No po prostu - cała Zuzia. :B-fly: :B-fly: :B-fly: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.