Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 327
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ominęła mnie ta przyjemność :shake:
Koleżanki tylko pytały: no, gdzie ten pies, który miał z nami jechać...
Frotko! Ja co miesiąc pokonuję tą drogę, jakbyś potrzebowała transportu :lol:
Dzwoń. Pozdrawiam a ponce życzę wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia

Posted

Ogromnie się cieszę , że Zuzia będzie miała wspaniały dom. Podziękowania dla wszystkich biorących udział w ratowaniu suni .:sweetCyb: Miałam do niej szczególny sentyment, bo mój poprzedni pies, to był PON, a obecna moja sunia ma na imię Zuzia.

Posted

No, w końcu dostałam się do komputera.

Bardzo, bardzo dziękuję wszystkim, którzy brali czynny bądź potencjalny udział w łapaniu, przechowywaniu i transportowaniu Zuzi do Wawy. :Rose:

Zuzia jest przecudowna, przesłodka, przeuparta i ma mnie prze gdzieś (mam nadzieję, że jej tak nie zostanie). No może przesadzam, jako maszyna do głaskania na napęd nożny się sprawdzam :lol: (jak próbuję przestać jestem drapana o więcej). Na wejściu zaanektowała fotel (jedyny mebel w moim mieszkaniu służący do siedzenia) zaszczycając przygotowane dla niej posłanko zaledwie niedbałym spojrzeniem. Chyba chciała mi dać do zrozumienia, kto tam sobie może urzędować. :roll:

Dzisiaj wybieramy się do Pana doktora celem dokonania kompletnego przeglądu. Niedługo zdjęcia z nowego domku.

Posted

Nani ni jeżeli będziesz mieć jakieś wieść odnośnie tej wizyty u lekarza to od razu pisz. Bardzo jestem ciekawa co on na te guzki na plecach. Czy to tłuszczak, czy to ropa czy co to?

Posted

Ja trochę nie w temacie..:oops:
Frotka - nie mogę się do Ciebie dodzwonić. A skrzynkę na PW masz przepełnioną... Rozmawiałam z tą kobietą z Tarnowa - jest zdecydowana na tego 9 - miesięcznego psa. Trzeba go teraz dowieźć do Krakowa. Odezwij się jak będziesz.

Jeszcze raz sorky, że w tym wątku, ale muszę się jakoś z Frotką skontaktować..:oops:

Posted

No, juz po wizycie u lekarza- jutro jeszcze bedzie na wszelki wypadek u innego.
To na plecach, czy bokach, to podobno zbity tluszcz! ;)
Najgorzej z uszami- sa spuchniete i jest zapalonko.
Dziurka na brzuchu to rana- musiala sie na cos nadziac i zaropialo.
No i Zuzia ma chyba cieczke. Pani doktor mowi, ze ma bardzo rozszerzone drogi rodne i jej pierwsze pytanie bylo, czy Zuzia nie rodzila niedawno :roll:
No ale skad by wtedy cieczka? Chyba, ze to wyciek po porodzie.
Frotka- kiedy te szczeniaki martwe tam lezaly?
Bo wyciek po porodzie to by z miesiac chyba byl, ale nie dluzej.
Jutro Zuzia pojdzie jeszcze do innego weta, zeby porownac diagnozy.

Nie moge sie juz doczekac kiedy ja zobacze !:loveu:

Posted

Szczeniaki urodziły się w połowie grudnia, ale nie wiem czy to były jej. U Pani Darowskiej są psy, ale nie reagowały na nią jakby miała cieczkę. Na spacerach też nikt jej nie wąchał.

Posted

To raczej jednak cieczka!
Podobno wszystkie psy w poczekalni swira dostaly widzac Zuzie :cool3: !
No i odchyla ogonek, jak sie ja w kuperek podrapie :lol:
Pewnie sie dopiero co zaczela i dlatego wczesniej psy jeszcze na nia nie reagowaly.

Posted

No, to teraz jeszcze raz krótkie podsumowanie.

Z Mopem vel Zuzią sprawa ma się następująco:
Jak juz pisała nanini uszka bolą i zapachy z siebie pod niebiosa wysyłają, ale leczymy.
Z tą cieczką, nie cieczką, na razie mam obserwować.. Psy są bardzo do niej BARDZO przyjacielskie (kto by pomyślał, że ogolone szarobure suczydło - nienajmłodsze już- taką furorę w Stolycy zrobi. Wczoraj napastował ją bradzo piękny efektowny Collie). Na razie nie myślę nic więcej, żeby nie zapeszyć.
Gule na plecach (wielkości pomarańczy) - zostały zdiagnozowane jako rezerwa żywieniowa, ale dla pewności wybieram się jeszcze do dr Jagielskiego (bo ma jeszcze Mopidło małą brodawkę na kuprze, no i w ogóle żeby obejrzał pannę), ale pierwszy wolny termin był dopiero na sobotę.

Dziura w brzuchu została obejrzana i zaopiekowana, znalazłyśmy jeszcze małą rankę przy uchu.

Ale już się bardziej lubimy. :multi: Zuza odzyskuje dobry humor i nawet (po krótkim zastanowieniu) czasami pozwala nam na spacerach dla odmiany pójść tam, gdzie ja chcę.

Posted

:scream_3: :scream_3: :scream_3: :scream_3: :scream_3: :scream_3: :scream_3: :scream_3: ZDJĘCIA, ZDJĘCIA!!!!!
I prosze o wstawienie do galerii Metamorfozy, plissssssssss!

Posted

Mam pytanie, czy z poszukiwań domu dla MOPa nie została jakaś niewykorzystana oferta dla kudłacza?
Przedwczoraj moja znajoma znalazła na ulicy leżącą na śniegu i trzęsącą się z zimna sunię- mała czarna, podobna do owczarka wegierskiego. Zabrała sunie do suszarni w bloku, ale nie może jej tam trzymać. Stan sierści jest tragiczny, zbity beton, śmierdząca niemiłosiernie. Ustaliłyśmy, że spróbuje jej obciąć najgorsze zbite dredy, wykąpie ją i damy ją do budy na działkę. Ale jak zaczęła ją obcinać, to okazało się, że nie da sie tylko obciąć dredów, tylko trzeba obcinać prawie do gołej skóry, bo przy skórze jest tragedia,zbita sierść, prawie rozłążąca się. Wczoraj zdołała obciąć tylko kawełeczek, dzisiaj ma dokończyć i wykąpać ją. Ale przecież tak obcietej nie możemy dać na taki mróz na działkę. Nie mamy gdzie jej przechować.
U p.Ani zatrzęsienie psów / ok.10 w mieszkaniu/, trzy suki po sterylce i jeszcze wczoraj zaniosłam tam szczeniaka, którego wyrzucono na moim osiedlu.
Jeżeli znacie chetnych na kudłatą sunię, to dajcie znać, bardzo proszę.:help1:

Posted

joaaa napisał(a):
:scream_3: :scream_3: :scream_3: :scream_3: :scream_3: :scream_3: :scream_3: :scream_3: ZDJĘCIA, ZDJĘCIA!!!!!
I prosze o wstawienie do galerii Metamorfozy, plissssssssss!




przeczytalam caly watek :) zgadazm sie migusiem do metamorfozy :):):)

Posted

Tak więc wygląda aktulanie Mop zwany Zuzią w swoim naturalnym środowisku, czyli na fotelu.

Psica jest na prawdę przesłodka i przegrzeczna :lilangel: Chadzamy juz na spacereki bez smyczy i nawet jeśli właśnie poznaje się z nową koleżanką lub kolegą, przylatuje natychmiast jak ją wołam, z rozwianymi na wietrze uszami.

Nie przychodzi tylko wtedy, kiedy jest zajęta wygrzebywaniem spod śniegu następnego ochłapa, lub kaczej kupy :angryy:

W lecznicy robi furorę, bo mimo, że miała płukane bardzo zapalone uszy i USG (pół godziny przywiązana do stołu), to nadal chodzi tam chętnie i wita się ze wszystkimi lekarzami podając łapkę. Niestey trochę jeszcze do lecznicy pochodzimy, bo mała ma ropomacicze i jest nieoperowalna aktualnie (rytm serca 50). Ale bierzemy antybiotyki, ropomacicze nie jest duże i mamy bardzo dużo nadziei i wiary, a wiara przenosi góry, nie? :cool3: Nasz Pan doktor powiedział, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat raz zdarzył mu się taki cud, żeby wyleczyć (ew. zaleczyć ) ropomacicze. Więc najwyższy czas, aby zdarzył się drugi, nie?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...