supergoga Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 Wobec powyższego ja osobiście ceduje złapanie suni na Larę - teraz Twoja kolej na urlopy, czatowania na sniegu, ganianie przez płoty, zasadzki, codzienne dokarmiania. Proszę ustrzelić sunię, to łatwiejsze niż liczenie postów - to potrafi nawet moja córka. Ja w każdym razie odpadam po takich "mocnych" wpisać z odległości. Poza tym ani my ani tym bardziej nasz wet nie jesteśmy hyclami. Nie strzelamy byle ustrzelic, chodzi nam o zycie i dobro psa - a nie zasadę - walimy, może się uda. I w sumie miałam racje pisząc kilka postów wyżej, że nie będę juz wchodzic na ten watek. Cóż szkoda, że wspaniałe porady Lary są tylko w formie korespondencji. Quote
andzia69 Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 Dziewczyny - dajcie pokój. Czy wzajemne oskarzanie coś pomoże??? Chyba nie, a tylko nieprzyjemnie się robi czytając to wszystko. Błędy były, są i będą - każdy jest tylko człowiekiem, a ludzka rzecz myliś się. Najwiecej wg. mnie zawinił drabster, który przez swoją bezmyślnosć doporowadził do takiej sytuacji i z tego co widzę (czytam) ma to wszystko głęboko w d...e. Umie tylko się uchachiwać i tyle. Panie Drabster - co Pan zrobił przez 3 tygodnie, zeby sunię złapać - tak się pan przecież zarzekał,że swoje pomysły na złapanie pan ma i co???? Wielkie G..o przez duze G. Dlaczego każdy napada na Ybotów i inne osoby chcące złapać sunię, a nikt nie napada właśnie na niego??? Supergoga - podziwiam Cię i to co robisz, bo nie każdy poświęcałby się tak obcemu poniekąd psu - a ty to robisz. Ybotowie - pojechaliscie od razu po pierwszych sygnałach o suni - tylko ze one były mylne, bo drabster je przekazał,a chcieliscie dobrze. Wiadomo, że przecież nie rzucicie robory, nie zostawicie swoich psów i pojedziecie na tydzień, miesiąc, zeby szukać suni. Szkoda psiny - tyle mogę powiedzieć. Quote
LALUNA Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 supergoga napisał(a): I w sumie miałam racje pisząc kilka postów wyżej, że nie będę juz wchodzic na ten watek. No nie, wcale nie miałaś racji i "a niech sobie tam gadają" , pamiętajmy że w tym wszystkim najważniejsza jest Bordie a nie ludzkie gadanie. Już jesteście bardzo blisko u celu. I moze te 1816 postów pomoga w wyciagnieciu wielu pożytecznych wniosków na przyszłosć. Takze i takich że pies po przejsciach musi być pod specjalna opieka i wymaga znacznie wiekszego wysiłku i zrozumieniu w przywracaniu go swiata człowieka. No i Supergoga pamiętaj ze obiecałaś a my chcemy przy okazji wiedzieć kiedy tego szampana kupować, a jak nie bedziesz nam tu pisać to skąd mamy wiedzieć czy jeszcze mamy trzymać :kciuki: czy już mozemy :drinking: Quote
ewa_m Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 Ludzie dajcie spokoj Larze. Jak ktos chce sie dowidziec co ona robi proponuje poczytac jej wypowiedzi. To jest skarb, ktorych malo. Nie dosiagam jej nawet do piet. Jej dzialania sa badzo skuteczne, wiec nie dziwie sie jej zdenerwowaniu. Jezeli by mogla pojechac to napewno by to zrobila. Moze ktos zajmie sie jej psami tymi domowymi i tymi schroniskowymi u niej w domu ktorym szuka dobrego pana. Napewno wtedy pojedzie. Kazdego ponosza nerwy, bo to tak dlugo trwa. Najwyzszy czas dac sobie na wstrzymanie. Te osoby co szukaja bordi sa naprawde wielkie i napewno zrobia wszystko, zeby sunke udalo sie ustrzelic. Quote
basiaap Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 [quote name='Lara']a mnie po prostu szkoda WAS szukaczy i pomagaczy! szkoda mi Waszego czasu! Szkoda mi suczki, ktora zamiast siedziec na kanapie blaka sie gdzies nie wiadomo gdzie... A efektem zlapania suczki jest jedynie 1815 odpowiedzi... (na teraz bo rosnie to astronomocznie) :shake: Dziwie sie, ze od tylu tygodni sunia nie zostala ustrzelona... Bo jakos panowie hycle z Ostrowi zlapali ja o wiele szybciej! Ciekawe czemu? :crazyeye: Mam sie dowiedziec czy zastosowali jakies czary mary? Lara, kurcze, co Ty wypisujesz... Powtarzam raz jeszcze - to jest OGROMNY teren, hektary pól, łąk, ulic, uliczek, wertepów, firm OGRODZONYCH PŁOTAMI, magazynów. Mozna łazić cały dzień i psa nie zobaczyć na oczy!!! A jak sie juz ja dostrzeże, to żeby strzelić, musi być odpowiednia odległość, nie można w głowę, nie można w klatkę piersiową. Tak, był raz moment dobry na strzał - blisko jezdni. I co? Było walić? Ten środek nie działa piorunujaco, chwile jeszcze pies biegnie, przerażony, na oślep. Poza tym my PRACUJEMY. Jak długo mozemy nie pokazywac się w pracy? A nasz wet - który te akcje odwala społecznie jak i my - ma, rozumiem, zamknąć gabinet i siedzieć na polu dzień w dzień? Quote
basiaap Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 Nie będę tu juz więcej pisać, bo to nie ma sensu:( Powiem tylko, że zaczyna mi być szczerze żal supergogi. Od której wszyscy oczekują, że załatwi sprawę. Że na pewno ją zalatwi. Ludzie, facet doświadczony w takich akcjach powiedział, ze to sie moze w ogóle nie udać - pzrez miesiące - w tych warunkach i zważywszy na to, ze my nie mozemy siedzieć tam codziennie! Quote
LALUNA Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 ewa_m napisał(a):Ludzie dajcie spokoj Larze. Jak ktos chce sie dowidziec co ona robi proponuje poczytac jej wypowiedzi. Ewo właśnie czytaliśmy, jej wypowiedzi i bez wzgledu co nie robi,tu były one nie na miejscu. Basiu wierzymy ze robicie z Supergoga i weterynarzem wszystko co możliwe w tej sytuacji i napewno dalej zrobicie wszystko aby było dobrze przede wszystkim dla psa. Kciuki trzymamy dalej bardzo mocno i prosimy o dalsze relacje bo kazdemu z nas Bordie stała sie bardzo bliska chociaż małpa jedna nie wie ile emocji tu wzbudza a takze sprawia kłopotów swoją nieufnością do ludzi i ucieczkami. Ale co ona bidna winna skoro człowiek nie nauczył ją że nie zawsze jest zły. Quote
Bea1 Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 nie chcę być złośliwa ale z "radami" Lary miałam już okazję niestety się zapoznać..skończylo sie tak, że straciłam mozliwość pomocy psu, który tego potrzebował..niestety rodzina zobaczyła to wszystko na dogo :shake: i nie chciała mnie już wystawiać na tego typu przykre sytuacje..Lara jak chcesz pomóc to lepiej bądź cicho.. bo jednemu psu już niestey zaszkodziłaś... ..dlatego zajmij się czymś innym, proszę!!! Quote
Catrina Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 basiaap napisał(a):Nie będę tu juz więcej pisać, bo to nie ma sensu:( Powiem tylko, że zaczyna mi być szczerze żal supergogi. Od której wszyscy oczekują, że załatwi sprawę. Że na pewno ją zalatwi. Ludzie, facet doświadczony w takich akcjach powiedział, ze to sie moze w ogóle nie udać - pzrez miesiące - w tych warunkach i zważywszy na to, ze my nie mozemy siedzieć tam codziennie! Też mnie wnerwia pisanie niektórych osób, które piszą tak jakby tam były i siedziały w rowie w błocie i na zimnie. Miałam okazję uczestniczyć przez jedno przedpołudnie w akcji i to co zrobiła Supergoga, Wnusiu, Wet i inne osoby to jest na prawdę WSZYSTKO co można zrobić! Zrobili nawet więcej niż byłby ktokolwiek skłonny zrobic. Przecież oni nie łapią swojego psa, tylko cudzego! Supergoga podjęła sie zadania bo jest osobą o nadzwyczajnej wrażliwości i wielkim sercu, z resztą pozostałe osoby z tej grupy też takie są. Szczerze wątpie czy znakomita większośc prawowitych właścicieli tak by się poświeciła jak Oni. Bordi znalazła sobie ogromny dziki azyl otoczony ruchliwymi ulicami. Byłam tam, to wiem. Ona może stac od poszukujących 30 metrów i się jej nie zobaczy! To miejsce to jedna wielka kryjówka w kolorach ochronnych pasujących do koloru Bordi. Aby obstawić całe jej terytorium to potrzebne by było jakieś 100 osób. Do tego ona jest bardzo sprytna i doświadczona i ona nie chce być złapana! Widziałam ją i jak się uprę to mogę ją codziennie oglądać jak sobie pomyka Z DALEKA. I co z tego? Bordi nie podejdzie do ludzi. Osobiście doradziłabym zakończenie akcji łapania chociaz jak bedziecie mnie potrzebowali to oczywiście przyjde. Quote
bonika Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 Supergoga dobrze piszesz - bardzo mnie uspokoiłaś, że nie będziecie strzelać w sposób "a nóż się uda" bo można by było źle trafić - zrobić krzywdę psu. Nie wiem czy pomysł ze snajperem jest dobry bo nie wiem czy potrafią oni używać broni z usypiaczem - wydaje mi się, że lepszy jest weterynarz który ma w tym doświadczenie. Poza tym wszystko robicie dobrze - oby Was siły nie opuszczały - za co trzymam kciuki. Spróbujcie może z posłaniem dla Bordi - spróbujcie może stworzyć po prostu jakąś "stabilną" sytuację - tak, jakby życie psa miało teraz tak wyglądać - jest sobie na wolności, ale ma urządzone jakieś legowisko gdzie jest dokarmiany. Takie "łapanie" może trochę potrwać, ale nie bardzo widzę, biorąc pod uwagę zachowanie psa, inną możliwość zbliżenia się do niego na taką odległość aby BEZPIECZNIE go uśpić zastrzykiem usypiającym. Dziwnie się ten pies zachowuje, ale to pewnie dlatego, że swoje przeszedł w życiu - on się zachowuje jak kot :roll: Quote
LALUNA Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 Do tego ona jest bardzo sprytna i doświadczona i ona nie chce być złapana! Widziałam ją i jak się uprę to mogę ją codziennie oglądać jak sobie pomyka Z DALEKA. I co z tego? Bordi nie podejdzie do ludzi. Osobiście doradziłabym zakończenie akcji łapania chociaz jak bedziecie mnie potrzebowali to oczywiście przyjde. Moze nie chce ale musi byc złapana, inaczej co ja czeka? Co pół roku odchowanie szczenia w dzikich warunkach, a co potem ze szczeniakami? Quote
Catrina Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 LALUNA napisał(a):Moze nie chce ale musi byc złapana, inaczej co ja czeka? Co pół roku odchowanie szczenia w dzikich warunkach, a co potem ze szczeniakami? A co z Supergogą i innymi? Oczekujesz że będzie tygodniami codziennie siedzieć w krzakach? Gdybym tam nie była to pewnie też bym myślała tak jak Ty. Ja po prostu myślę że przy obecnych możliwościach złapanie Bordi będzie graniczyć z cudem. Quote
LALUNA Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 A co z Supergogą i innymi? O Supergoge jestem spokojna, nie zrezygnuje a i myśle ze inni też ja nie opuszczą;) Quote
Catrina Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 LALUNA napisał(a):O Supergoge jestem spokojna, nie zrezygnuje a i myśle ze inni też ja nie opuszczą;) Wierz mi że jak Supergoga powie żebym przyjechała o 12 w nocy na te bagna to przyjadę (oby tylko nie w godzinach pracy;) ) natomiast uważam że oczekiwania wobec Gosi są zbyt wygórowane. Ja czuję że tutaj na forum jest wywierana na Nią presja. To nie jest tak że Gosia ma full czasu i nic ciekawego do roboty i że reszta osób też tylko marzy żeby całe dnie siedzieć na wygnajewie i czekać aż Bordi się pojawi. Wiem że Gosia będzie ostatnią osobą, któraz zrezygnuje z poszukiwania suni ale to co robi robi kosztem swojego zdrowia i swojej rodziny i uważam, że możecie zrobić chociaż tyle żeby Jej nie zmuszac do tych poszukiwań. Quote
LALUNA Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 że możecie zrobić chociaż tyle żeby Jej nie zmuszac do tych poszukiwań. Catrino nikt rozsadny Supergogę nie zmusza do poszukiwań pozatym co moze zrobić, a ona jest dorosła i na tyle jej wierzymy że to co mówi jest prawdą. Quote
kiwi Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 ja nie twierdzez e supergoga nic nie robi wiem ze akurat ona przejela sie losem bordie najbardziej tutaj i probuj ja zlapc roboac najwiecej niezrozumiala jest dla mnie postawa innych ale nei zamierzam wiecej dyskutowac w tym temacie Quote
Catrina Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 LALUNA napisał(a):Catrino nikt rozsadny Supergogę nie zmusza do poszukiwań pozatym co moze zrobić, a ona jest dorosła i na tyle jej wierzymy że to co mówi jest prawdą. Chciałabym wierzyć w to że jak Gosia podejmie decyzję o tym że kończy akcje to dostanie tyle samo poparcia i zrozumienia co dostaje teraz gdy działa z takim uporem. Mam nadzieję że wśród namawiąjących do dalszych poszukiwań znajdą się wyłącznie osoby, które same osobiście biorą udział w akcji i znają realia. Tymczasem wpadłam na jeszcze jeden pomysł złapania Bordi i idę sprawdzić czy da się go zrealizowac. Pozdrawiam Quote
bonika Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 Ja uważam, że do póki Bordi żyje - pojawia się - to nie można zaprzestać prób łapania/oswajania jej.. Jedynie - jeśli osoby w to bezpośrednio zaangażowane stwierdzą, że trwa to zbyt długo to powinny zmienić sposób na takie długotrwałe oswajanie jej tzn. codziennie zawozić jej jedzenie. I właśnie - jeśli już teraz jest taka potrzeba to może potrzebne jest abyśmy się złożyli na jedzonko dla suni i może na dojazdy do miejsca gdzie jest ??? Quote
schroniskoJozefow Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 No jaki, jaki??? uchyl rabka tajemnicy ;o) Quote
supergoga Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 Sunia jest codziennie karmiona w miejscu, w którym jest zawsze - wystawiliśmy jej miskę i zawozimy karme - tak, że z tym sprawę opanowaliśmy. Może w razie czego będzie to dobre miejsce na akcje. A innych konkretów o których pisze Catrina - na razie nie będziemy podawać. To wymaga trochę pracy i działania. Więc jak to słusznie ktoś napisał, nie będziemy ględzic, tylko cos robić. Quote
bonika Posted February 22, 2006 Posted February 22, 2006 To dobrze z tą karmą. Ja tylko jeszcze napomknę - czy daliście też tam suni wodę - niech może ma na miejscu aby nie chodziła gdzieś szukać. I może.. jakieś smakołyki jej tam jeszcze dawać - np. kawałeczek surowego mięska ( z piersi kurzej lub schabu ) czy coś - tak aby się "czepiła" i jakby "pilnowała" jednego miejsca i nie latała szukać już niczego. I oczywiście żadnych konkretów nie zdradzajcie - nie potrzeba więcej kłopotów. ( tylko dawajcie może tylko znać czy się pojawia :roll: ) Quote
PaniMagda Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 czekamy, czekamy i hop sunia do góry Quote
schroniskoJozefow Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 up, up slicznotko caly czas trzymamy kciuki wierze, ze supergogoa wie, co robie. Bordie!! Daj sie zlapac, oni naprawde chca dobrze dla ciebie kurcze, najgorsze, ze czas nagli... Quote
lewana Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 oj sunka, szkoda, ze to tyle musi trwac Quote
Tata-Ybot Posted February 24, 2006 Posted February 24, 2006 Wczoraj byl 1-szy po dwoch wczesnych (5-7 lutego) falszywych alarmach odglos na ogloszenia Poznaniakow....dzwonila Pani z Poznania, ktora widziala sunie w okolicach ustalonych i potwierdzonych przez dogomaniakow i widziala tez ogloszenie o jej zaginieciu w jakiejs lecznicy - wiec zadzwonila. Mile. Ale to 1 telefon na 100000 mozliwych. Pani nie moze pomoc ale zainteresowanie bylo zywe i bardzo serdeczne. Pani obiecala ze zadzwoni za jakis czas i sie dowie jak i co z sunia:) Mile ale to 1 sygnal na 1500 maili i tyle ogloszen? Przykre. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.