basiaap Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 O to właśnie chodzi, że przy strzelaniu jest ryzyko. Dlatego pisałam, że niczego takiego nie zrobimy bez wyraźnej zgody zainteresowanych po przemyśleniu przez nich wszystkich za i przeciw. Co do kilkunastoosobowej obławy w takim przypadku - nie wiem, to byłaby wtedy decyzja weta, czy uznałby to za dobre rozwiazanie, czy wolałby być sam + jeszcze ktoś. Gonic psa można tez autem. Zaproponowałam to wyjście po rozmowie z wetem - nie miałam czasu czytać całego wątku - sorry - ale napisaliście że zostało już ustalone, iż ze wzgledu na ryzyko to rozwiązanie nie wchodzi w grę, więc nie ma juz o tym mowy. Quote
basiaap Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Jeśli chodzi o małe zainteresowanie pomysłem ze śladem i klatką - to chodzi o to, że to jest duuuży teren. Mozemy zebrać w jeden dzień wiecej osób - załózmy że sie uda ja namierzyć - tylko co dalej? Klatka - wiem jak wyglada i jak działa - łapałam na nią koty do sterylki - i wiele razy na zamnkniętym, małym terenie, nawet przy pomocy wedzonej ryby i waleriany, przy wcale nie spanikowanych kotach, figa z tego wychodziła. zwierzaki wyczuwają, co jest grane. Ale jeśli będziemy mieć cos z zapachem Ybotów, klatke zorganizowac mogę i spróbować tez mozna. Quote
asher Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 [quote name='Vidge']Dlaczego jest takie małe zainteresowanie sposobem ze śladem i klatką??No własnie, rpzecież to obecnie najrozsądniejszy i najpewniejszy sposób... Strzał z palmera, czy otumanienie sedalinem zostawiłabym jako "ostateczną ostateczność". Parę miesięcy temu łapaliśmy ze znajomymi bezdomnego nieufnego, bojącego się ludzi psa. Doświadczony weterynarz strzelał do niego dwa razy - dwa razy doopa... Napkrawdę onieczna jest wtedy cała gromada ludzi, którzy będą śledzić psa po strzale i uniemożliwą mu zaszycie się w niedostępnych miejscach, których jak piszecie jest tam sporo... Samochodem owszem, można za psem jechac, ale raczej nie po zaroślach, czy szczerym polu ze śniegiem po kolana... Sedalin i inne tego typu środki, jeśli pies jest zestresowany zadziała z dużym opóxnieniem, albo nie zadziała wcale... Zarówno narkoza, jak i premedykacja wyziębiaja organizm, więc jeśli suka zaśnie, a wy jej nie znajdziecie - może się to skończyc tragicznie. Mnie w końcu Bezyka udało się na tyle oswoić, że pozwolił mi do siebie podejść ale trwało to dłuuugo, ze cztery miesiące chyba :shake: Spróbujcie ze sladem i klatką! Quote
LALUNA Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Bo pies do małej klatki moze nie wejsć , psy sa ostrożne przed wchodzeniem do ciasnych pułapek, a co do sladu to kto ma po tym śladzie isć? Supergoga go zgubiła. A aby wyszkolić jakiegoś psa aby chodził po śladzie psim to robota na kilka miesiecy. Psy same z siebie nie chodza po wskazanym śladzie, trzeba je tego nauczyc, a uczy sie tylko chodznia po ludzkich sladach. Quote
asher Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 LALUNA napisał(a):Bo pies do małej klatki moze nie wejsć , psy sa ostrożne przed wchodzeniem do ciasnych pułapek, a co do sladu to kto ma po tym śladzie isć? Supergoga go zgubiła. A aby wyszkolić jakiegoś psa aby chodził po śladzie psim to robota na kilka miesiecy. Psy same z siebie nie chodza po wskazanym śladzie, trzeba je tego nauczyc, a uczy sie tylko chodznia po ludzkich sladach.Po śladzie ma isć Bordie :roll: A pies do małej klatki może nie wejść, ale może też wejść. Jak nie wejdzie - mała strata. Przynajmniej niczym nie ryzykujecie. Quote
LALUNA Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 asher napisał(a):Po śladzie ma isć Bordie :roll: . A to inna sprawa, taka klatke można by było ustawic na smietniku w Esso, tylko nie wiem czy Supergoga ma taka klatkę. No i trzeba by było aby ktos pilnował klatki Quote
basiaap Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Ja mogę załatwić tę klatkę - przecież pisałam. Zapewne spróbujemy - ale w weekend, bo tzreba by czekac wiele godzin - żeby przyszła, żeby zjadła, i żeby inne zwierzaki przypadkeim tego nie tknęły.. Ale szanse na to, że do klatki wejdzie, są moim zdaniem nędzne. Zreszta pal licho moje zdanie - tak uważa wet. Quote
LALUNA Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 basiaap napisał(a):Ja mogę załatwić tę klatkę - przecież pisałam. Zapewne spróbujemy - ale w weekend, bo tzreba by czekac wiele godzin - żeby przyszła, żeby zjadła, i żeby inne zwierzaki przypadkeim tego nie tknęły.. Ale szanse na to, że do klatki wejdzie, są moim zdaniem nędzne. Zreszta pal licho moje zdanie - tak uważa wet. Wszystko trzeba wykorzystać, nawet 1% szansy. A czekanie mozna urozmaicic szukaniem w terenie. Przynajmniej pożytecznie. No i można ustawic sie gdzieś samochodem i w cieple poobserwować teren. Quote
Monia70 Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Maleńka, dzis takie miłosne święto .Podejdź blisko coci Gosi albo do wujaszka Darka. Daj się złapać i przytulic bo Ybotki tak bardzo czekają, tęsknią i KOCHAJĄ :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: Quote
Guest Mrzewinska Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Znajoma wetka bardzo czesto w Rzeszowie sterylizuje bezpanskie koty, odlowione na dzialkach do klatki i przynoszone do niej przez dokarmiajace zwierzaki opiekunki. W Rzeszowie miasto finansuje taka akcje przez caly rok. Nawet jakby Bordie tylko przyzwyczaila sie do jakiegos pudla z z rzeczami czlowieka, latwiej byloby jej pomoc - tak mysle. Zofia Quote
supergoga Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Możemy próbować, w weekend pilnować klatki na zmiany, żeby się komuś nie przydała :razz: . Dziś pojedzie Darek,jutro my w trójkę z Darkiem i koleżanką, w czwartek z basiaap i wetem. Po dokonaniu wizji terenu może coś nam przyjdzie do głowy. Byle sie pojawiła. Bo tak rozmyślam że między jej jednym pojawieniem sięna stacji a kolejnym było kilka dni. Może też być że podchodzi do śmietnika na tyłach stacji (tylko) i jej nie widać. Na stacji jest mała obsługa i nie ma kto stale kontrolować zaplecza - tam nie ma okna i możliwości sprawdzania, tylko jak pojawi die na froncie, jak wtedy. Quote
LALUNA Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Supergoga opowiedz to co widziałas jak juz namieżyłąs Bordi? W jakim dystansie byłaś od niej? Czy ona poruszała się kłusem czy uciekała ? Czy próbowałs ja wołac? Czy byłaby szansa abys miała ze soba zwykły domowy odtwarzacz CD na baterie i właczyła jak ją zobaczysz? Quote
supergoga Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Po pierwsze, Bordie nie dopuści do siebie człowieka na taka odległość, aby coś jej odtwarzać. Puściła sie galopem przez ulice na swoje tereny,gdzie zniknęła. Przed chwilą miałam telefon od Pani z sąsiedniego osiedla - porozdawaliśmy plakaty i rozlepiliśmy, więc jest odzew - że w sobotę rano widziała naszą sunię przechodzącą przez skrzyżowanie w stronę tych chaszczy od strony osiedli. BYła to 7.00 rano. Sunia trochę utykała na nogę i sprawiała wrażenie zmęczonej. Za to w niedzielę - zwiała nam jak perszing. Naprawdę niewiele nam daje to, że wiemy, gdzie ona jest i że tam jest. To ogromny teren, pełno tam również innych stworów: koty, ptaki, ludzie łażą z psami puszczonymi luzem. Koszmarne miejsce na poszukiwania. Dziś Darek wystawi drugą miseczkę z żarełkiem na tych pseudo- działkach, w jakims miejscu. Ale czy zje to Bordie, czy inny stwór - nie będzie pewności. Bęziemy jeszcze gadać z treserem - Ania zadzwoni. Z tą klatkato jest tak,że nie wiadomo, gdzie ją ustawić.Okazuje sie bowiem, że jej stały teren to te działki, a stacja, osiedla - to przechodnie mniejsca. A tam nie ma gdzie w taka pogodę warować w jednym miejscu aby klatke mieć na oczach - człowieka będzie widać. A jeśli wlezie tam co innego. Ch...a jasna - Bordie, daj się złapać!:shake: Quote
LALUNA Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 supergoga napisał(a):Dziś Darek wystawi drugą miseczkę z żarełkiem na tych pseudo- działkach, w jakims miejscu. Ale czy zje to Bordie, czy inny stwór - nie będzie pewności. To skupmy sie na tych dzialkach. Czy można tam cos takiego zrobić jak imitacje budy z kocem? I obok miske z zarciem? No i w takim miejscu aby ustawić samochód i z daleka obserwować. Czy patrzyłąs tam czy sa jakies slady psie? Quote
lena_zet Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 czy dzisiaj bordie była widziana?macie jakieś nowe informacje? :helo: Quote
supergoga Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Darek właśnie wrócił. Nikt dziś Bordie nie widział. Na starych działkach były jakieś ślady psie, ale pewności, że to jej nie mamy. Tam gdzie ona znikała z oczu nie możliwości obserwacji z samochodu. To jest taki nasyp dokoła, na górze skrzyżowanie i wszędzie zakazy zatrzymywania w tym miejscu. Na dół się nie zjedzie. Można tylko piechotą. Darek 1 1/2 godz. obchpdził teren, zaglądał do dziur, studzienek, wszelkich uskoków - nic. Zostawił jeszcze jedną miskę z jedzeniem. Jutro obejdziemy to duże osiedle, z którego strony szła w sobotę sunia, zgodnie z informacją telefoniczna, którą dostałam. Wydrukowałam dzis kolejna porcję plakatów żeby rozdawać. Z nich jednak przynajmniej odzew jest. Tylko cały czas jest to pytanie. Nawet jak ktoś ją znów zobaczy - co dalej. :shake: Ona nie da się złapać! Z ta klatką byłoby wyjście ale w innym terenie - tu w kilka osób, które jesteśmy, nie damy rady 24h na dobę dyżurować, aby nie znalazł sie w niej inny zwierzak - jest tam sporo kotów lub inny pies. Tam tez zagubiła się czarny podpalany jamol - ale ktoś go złapał i jest ogłoszenie, że czeka u kogoć. Czekamu Borduniu nie chcesz się złapać.:shake: YBOT-y, dlaczego dziś nic nie piszecie. Napisałam wczoraj wielkiego priva. Odezwijcie się! Napiszcie coś. Quote
lena_zet Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 ja już się boję tutaj zaglądać :( co otwieramwątek to serce mam na ramieniu i naprawdę za każdym razem myślę, że ktoś napisze "jest!złapana!".Nie wiem czemu akurat bordie, ale strasznie trzymam za nią kciuki. Quote
mariolak Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Ja mam takie same odczucia, cały dzień myślę, że może już dziś. Włączam kompa jeszcze w butach. Tak bardzo liczę na szczęście tej sunieczki Quote
Norbitka Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 mariolak napisał(a):Ja mam takie same odczucia, cały dzień myślę, że może już dziś. Włączam kompa jeszcze w butach. Tak bardzo liczę na szczęście tej sunieczki Mam tak samo... mimo że w wątku ani razu sie nie wypowiedziałam.. To pierwszy watek, którego szukam po wejsciu na dogo. Quote
iza_g Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Norbitka napisał(a):Mam tak samo... mimo że w wątku ani razu sie nie wypowiedziałam.. To pierwszy watek, którego szukam po wejsciu na dogo. To tak jak ja .... Quote
Tata-Ybot Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Yboty są z wami, ale dziś z większej odległości.Ybotka się kuruje z dala od kompa, a ja pracuję, więc stąd nasze milczenie. Supergoga, masz już odp. na PW. Quote
ziellonooka Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 O to ja tez - wlasciwie pojawiam sie na dooogomani tylko ze wzgledu ze jestem ciekawa co z Borie mam pytanie - ona zawsze byla taka plochliwa?:-o Quote
Sylka Posted February 14, 2006 Posted February 14, 2006 Jutro pojade tam okolo 18 i sie rozejrze. Jakies instrukcje poprosze gdzie patrzec. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.