Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dziś moja kochana 5-miesięczna suczka (rasy mix :P)

ugryzła mnie. Otóż jak zwykle dawałam jej jeść a kiedy miska była prawia pusta a psinka przy niej stała pochyliłam sie nad nią i chciałam ją pogłaskać. Wtedy ona mnie ugryzła w palec!!! I to wcale nie przez przypadek, po prostu chciała mi odgryźć palca!!! :( Już od dłuższego czasu próbuję oduczyć ją warczenia kiedy je.Ona nie da się zbliżyć do swojej kość i miski :( Nie mam pojęcia co robić. Od maluśkiej ją karmię, staram się robić tak jak piszą w książkach ale to nic nie daje :( Moi rodzice bardzo się zdenerwowali i powiedzieli, że ona jest zła i że tak być nie może. Postanowiliją oddać do schroniska!!! ;( Proszę pomóżcie! Jak mam psine oduczyć tego warczenia? Czy to że warczy znaczy że jest zła?! Może trzeba dać ją na tresurę? Dlaczego mnie ugryzła?

Nigdy nie oddam mojej suni.

Błagam napiszcie co o tym myślicie!!!!! :fadein:

z góry dzięki

Posted

bo suczka Cie zdominowala.........

PSA SIE NIE ODDAJE NA TRESURE TYLKO IDZIE SIE Z NIM.....JEsli nie pojdziesz bedzie szanowal tresera a Ciebie dalej mial gdzies........

Posted

zgadzam sie z moim poprzednikiem. suczka Cie zdominowala. Powinnas nie pozwalac jej wchodzic na lozko, nie pozwalac jej zbierac resztek na spacerach, ciagnac...nie powinna skakac na Ciebie kiedy sie z Toba wita...

moze przeczytalas za malo ksiazek, albo jestes zbyt ulegla co do psa?

Posted

Zgadzam się z moimi przedmówcami całkowicie. W Waszym "ludzkim stadzie" to sunia przejęła przywództwo :( Musisz teraz uzbroić się w cierpliwość i uświadomić swojemu szczeniakowi,że to Wy (rodzice również) jesteście wyżej w hierarchii :D

Przy wychodzeniu z domu człowiek zawsze wychodzi i wchodzi pierwszy (za nim pies), niegdy nie dawaj jedzenia podczas posiłku przy stole (powinna dostawać michę po Waszym posiłku - nigdy przed Wami) jeśli dajesz jej michę kiedy Wy nie jecie to przed podaniem weź ciasteczko albo coś małego do przekąszenia i zjedz, aby sunia to widziała i myślała, że jesz z jej michy , po rozstaniu z sunią nie witaj się z nią gdy skacze i cieszy się z Twojego przyjścia, po prostu musisz ją ignorować. Dopiero gdy się uspokoi podchodzisz do niej i się z nią witasz. Kiedy się źle zachowuje mówisz "nie wolno", jeśli nie skutkuje izolujesz ją od "stada" (od Was), zamykając w jakimś osobnym pomieszczeniu na 5 min. Polecam książki Johna Fishera "Dlaczego mój pies", "Okiem psa" oraz "Zapomniany język psów w praktyce" Jan Fennell.

Wierzę,że jeśli się postarasz to rodzice zmienią zdanie o oddaniu jej do schroniska :(

Powodzenia i :angel: cierpliwości :D :D :D

Bożena & Aron

Posted

Aldith...

Warczy tylko wtedy, gdy zbliżasz się do jej miski? A gdy robią to Twoi rodzice? Podgryza Cię podczas zabawy? Bawisz się z nią w przeciąganie (wszelkich szmat, zabawek itp)? Dajesz jej wtedy wygrywać? Mała śpi z Tobą w łóżku?

5-miesięczna psinka to jeszcze bardzo młoda bestyja. I jeśli odpowiednio teraz nią pokierujesz (a i sama zaczniesz myśleć, nazwijmy to, odpowiednimi kategoriami) wszystko powinno się ułożyć. Ale tak, jak mówili poprzednicy - musisz zacząć przestrzegać pewnych w/w zasad. Konsekwentnie. Nie tylko wtedy, gdy Ci się przypomni... Dopilnuj też zawsze poprawnego wykonywania komend (zakładając, że już je zna).

Z czystej ciekawości... Ile masz lat? I jak duży jest piesek?

Pozdrawiamy

Goddy i Diana

Posted

Właśnie, właśnie. Tak sobie myślę, że warczenie przy misce to jedno z wielu zachowań dominacyjnych, które piesek manifestuje, ale jedyne tak dokuczliwie dające się odczuć. Postawa rodziców jest dalece nieodpowiedzialna. Psa należy wychowywać, nie hodować. To do rodziców należy odpowiednie ustosunkowanie psa względem dzieci i reszty domowników. Problem prawdopodobnie jest szeroko rozbudowany i nie wystarczy oduczyć psa warczenia przy misce.

Posted
Właśnie, właśnie. Tak sobie myślę, że warczenie przy misce to jedno z wielu zachowań dominacyjnych, które piesek manifestuje, ale jedyne tak dokuczliwie dające się odczuć.

Dajcie spokój z tą dominacją. Są psy, które cakowicie zdominowane potrafią warczeć i gryźć.

W tym przypadku należy sunię odczulić i nauczyć, że nikt nie zamierza zabrać jej jedzenia a wręcz odwrotnie. Polecam karmiemie z ręki z jednoczesnym "spaleniem miski". Jeśli sunia zamierza bronić czegoś, to należy jej to uniemożliwić poprzez... zabranie tego czegoś. Jak nie będzie miski, to nie będzie miala czego bronić. Jest to może pokrętne, ale skuteczne! Co prawda może wystąpić pewien problem przy "mokrej" karmie ale i z tym można sobie poradzić.

Napisz tylko jeszcze, czy psica okazuje agresję w innych sytuacjach.

Musisz odbudować zaufanie swojej suni. Postaraj się poświęcać jej jak najwięcej czasu i zacznij ją uczyć. Czegokolwiek - za wykonanie najprostszych poleceń nagradzaj i nie żaluj nagród i pochwal. Możesz wykorzystać posilki jako okazję do szkolenia - niech sunia zapracuje na swój obiad. Czyli przygotowujesz posilek, przywolujesz sunię i zaczyna się praca. Na początek wystarczy proste "siad", później możesz być bardziej wymagająca. Nagradzasz każde wykonanie polecenia mala porcją jedzenia.

Po pewnym czasie sunia nauczy się, że jedzenie pochodzi od Ciebie.

Można to nazwać dominacją, ale chodzi o to aby pies z wlasnej woli się Tobie podporządkowal.

Posted

Też myślę, że to niekoniecznie sprawa dominacji- ona się może bać, albo ma jakieś kiepskie skojarzenia z michą albo jedzeniem w ogóle.

Ja bym zrobiła tak: do miski włożyć troszkę nieatrakcyjnego jedzenia- np. sama kasza, albo ryż. Postawić suce- niech spróbuje. Jak skosztuje ostrożnie, nawet narażając się na ewentualne ugryzienie, zabrać miskę i dołożyć mięsa albo innej pyszności. Po troszkę. Zje mięso- znowu zabrać, dołożyć mięsa. Kilka takich akcji powinno zmienić sytuację- suk się przekona, że michę zabierasz w celu dołożenia czegoś smacznego, a nie po to, żeby odebrać.

Nigdy mnie ta metoda nie zawiodła, nawet przy charczącym rottweilerze, choć przyznam, że się bałam, że mi odgryzie rękę.

No chyba, że ona ryczy nie tylko przy misce, ale przy innych okazjach. Wtedy taka metoda załatwi ewentualnie sprawę żarcia- resztę niekoniecznie. Ale musisz napisać w takim wypadku coś więcej.

Jak się boisz o rękę, włóż grubą rękawiczkę. No chyba, że masz krokodyla :wink:

Gosia

Posted

Gosia napisała : "Ja bym zrobiła tak: do miski włożyć troszkę nieatrakcyjnego jedzenia- np. sama kasza" - co za bzdura, kaszy nie powinno sie wogóle podawać psu gdyz 80 % takiego pokarmu nie jest przyswajane przez psa i powoduje częste luźne stolce.

"Jak się boisz o rękę, włóż grubą rękawiczkę. No chyba, że masz krokodyla " - :shocked!: . Własnego psa wogóle nie powinno się bać, trzeba nad nim umieć panować.

A co do ciebie Aldith to proponuję lekture książki "Zapomniany język psów" cz. 1 - stosuj się do zapisów a po kilku tygodniach zobaczysz poprawę, jest dobra !!! Powodzenia :D

Posted

uziluna napisała: Gosia napisała : "Ja bym zrobiła tak: do miski włożyć troszkę nieatrakcyjnego jedzenia- np. sama kasza" - co za bzdura, kaszy nie powinno sie wogóle podawać psu gdyz 80 % takiego pokarmu nie jest przyswajane przez psa i powoduje częste luźne stolce.

"Jak się boisz o rękę, włóż grubą rękawiczkę. No chyba, że masz krokodyla " - :shocked!: . Własnego psa wogóle nie powinno się bać, trzeba nad nim umieć panować.

*************************************************************

O Jezu....

Brak słów.

Gosia

Posted

Mnie tam sie zdaje, ze pozwoliłaś się zdominować... (tak jak wiekszosci moim przedmówcom)

Moj pies tez ma 5 miechów i NIGDY nawet na mnie nie warknęła... OD małego przyzwyczjałam ją ze moge W KAŻDEJ CHWILI zabrać jej jedzenie! I ona nawet nie mysli zeby warknąć, a co dopiero mnie UGRYŚĆ!!!

Myślę, ze przydałoby się poczytać trochę książek o wychowaniu psów bo wszystko jeszcze mozna naprawić!!!

Just@ & GALA

Posted

Ja też jestem za dominacją. Prawidłowo wychowany pies nawet ze strachu nie ugryzie właścicela (u wet. np). A poza tym co musiałoby się dziać wcześniej przy misce że psisko się tak boi, że aż gryzie rękę która go karmi! Pies warczy przy misce głównie dlatego, że boi się o żarcie. Ale boi się, że ktoś mu zje lub zabierze żeby zjeść. A pan ma prawo odebrać miskę kiedy mu się podoba. Ja zabieram często psom miski i tylko patrzą na mnie pytająco. Głaszczę je gdy jedzą, pochylam się nad miską, twarzą przy pysku. I żadnej reakcji ze strony psów. I tak powinno być. Miałam kiedyś psa, dostałam gdy miał 6 lat. Suka bullterriera, warczała właśnie przy misce. Przyszła do nas już z tym odruchem, mało tego ze świadomością, że dziecko musi być jej podporządkowane. Po paru miesiącach pracy tylko ja mogłam wziąć michę z jedzeniem. A z akceptacją dziecka nic nie wyszło. Dla mnie były to zaniedbania w wychowaniu poprzednich właścicieli. Ale dobrze chowany pies od szczeniaka nie ma prawa warknąć w ogóle.

Posted

O Jezu....

Brak słów.

a Ty Gosia co myślałaś sobie ?? Po prostu nie panowałaś nad rotkiem i tyle , ale na szczęście już jest remedium w postaci "Zapomnianego języka....." i po problemie :lol: :lol: :lol: .

co do kaszy - to pryszcz- ja powiem więcej : absolutnie zadnego surowego mięsa, bo pies się zewścieczy :lol:

a na serio: jesssssuuuuuuu :roll:

Posted

Gosia napisała : O Jezu ... , brak słów - wiesz powinnaś się tak wogóle zastanowić czy powinnas mieć pieski - bez urazy, ale twoje sposoby pochodza z epoki kamienia łupanego, więcej zrozumienia dla swojego pupila gdyz jest to nasz zwierzaczek a nie jakaś bestia dzięki której można leczyć swoje kompleksy.

p.s. GOSIA jeżeli chcesz o tym porozmawiać to zapraszam na gg nr 5167005 zawsze po 21

Posted

Droga Uziluna :P

Widzę, że bardzo Cię dotknęła moja wypowiedź w kwestii czyszczenia zębów przez suchą karmę (w innym wątku).

Już poza tym, że kasza była przykładem czegoś nieatrakcyjnego (moje psy mają inne zdanie w tej kwestii)-

przeczytaj artykuł Pani doktor Ewy Walkowicz na temat żywienia, który jest na stronie jednego z dogomaniaków. Podaję Ci adres: //www.icpnet.pl/~escobar/karmienie.htm

To raz. Jest to najsensowniejsze kompendium wiedzy o żywieniu psa.

(to tak w kwestii kaszy).

Kamień łupany... nie bardzo wiem, co masz na myśli pisząc o moich "metodach", ale jeśli ktoś próbuje zabrać 5 letniemu rottweilerowi zdjętemu z łańcucha, na którym stał od szczeniaka, miskę albo kość, i robi to gołymi rękami, to kwalifikuje się do domu wariatów. Ja go bardzo rozumiałam i dlatego robiłam to w grubych rękawicach. Po prostu jestem dziwnie mocno przywiązana do moich rąk.

Nie będę z Tobą rozmawiać na gg, bo: nie mam gg, nie mam dostępu do kompa po 21:00, nie mam czasu.

Gosia

Posted

Cóz, witam, ja nie mam może dużego doświadczenia w wychowywaniu psów ale od dwóch miesięcy mam dobermankę (ma teraz 5miesięcy tak jak Twój psiak) i na samym początku trochę niufnie patrzyła jak próbowałem zabierać jej miskę w trakcie jedzenia ale nauczyłem ją tego że jedzenie pochodzi ode mnie w taki sposób:

nie nakładałem jej całej porcji do miski od razu tylko np dwie łyżki, zjadła to nałożyłem jej kolejne dwie za każdym razem przed dostaniem miski musiała coś dla mnie zrobić (przy okazji dobry sposób na naukę wrowania, siadania itp), jak już nie miała nic przeciwko temu ze zabieram jej michę ( a nawet czeka że to zrobię bo wie że może coś jeszcze dostanie) to teraz czasmi jak je klękam obok niej i udaję ze próbóję także zjeść coś z miski odpychając ją delikatnie na bok. I najfajniejsze jest to że nie ma nic przeciwko temu tylko grzecznie czeka :)

Posted

Powtórzę za Gosią "brak słów" jeśli chodzi o porady z półki "dominacja". I dodam za "dziadkiem" J.Fisherem: "spróbujcie przez kilka dni nie dać swojemu psu nic do jedzenia a później odebrać miskę...".

Pies nie ma prawa warknąć na swojego pana - nawet u weta. Jeśli pies jest w szoku, odczuwa ból, to może nie warknie, ale pogryzie na pewno!

I jeszcze jedna uwaga dla zwolenników "wilczych praw": żaden wilk nie może bez walki odebrać żarcia innemu wilkowi.

Chcę zwrocić uwagę na jedno nieporozumienie: otóż często mylone są dwa zachowania:

1. Okazywana przez psa uległość (podporządkowanie) - aczkolwiek i tu zdarza się "uległość na pokaz".

2. "Popychanie" - agresywne zachowania mające na celu zdobycie (zachowanie) czegoś (kości, zabawki, miejsca do spania)

To drugie jest najczęściej domeną psów o niepewnej (w ich poczuciu) pozycji, skutkiem błędów hodowlanych bądź wychowawczych. Nazywanie takich zachowań "próbami dominacji" jest nieporozumieniem. A ich występowanie świadczy o zachwianej równowadze w układzie pies-człowiek. Rozsądny przewodnik nie dopuści do wystąpienia takich zachowań ucząc psa, że "popychanie" nie jest OK. Z drugiej strony ważnym jest, aby nie stawiać psa "pod ścianą" - czasem warto powstrzymać się (udać że się czegoś nie zauważyło) niż wpakować siebie i psa w sytuację "bez wyjścia". Pies został stworzony (w toku udomowienia) do współpracy z człowiekiem jak żadne inne stworzenie.

Kilkanaście tysięcy lat (przynajmniej) hodowli na łagodność i uległość wobec człowieka robi swoje.

Posted

1. Pies zdominowany nie gryzie i nie warczy na przewodnika, z dwoma wyjątkami:

a). chce przejąć władzę

b). naruszono (co tu miało miejsce) 'stefę bezwzględnej własności' - o ile alfa może zażądać ustąpienia każdego miejsca, to każde pożywienie znajdujące się blisko pyska (ok. 20 cm.) jest nietykalne przez nikogo - Nie każdy pies reaguje tak samo, przebywanie z człowiekiem może zachwiać tym instynktem, może też oddać co ma, w zamian za coś lepszego.

2. Posiłek, to posiłek, natomiast dzielenie posiłku na kawałki podczas szkolenia, to szkolenie z nagradzaniem - logika psa jest prostsza od naszej. To że się pies naje, to inna sprawa, ale problem z miską zostanie....

3. Fakt - pies musi wiedzieć, że jedzenie rozdziela przewodnik - ma do tego bezwzględne prawo. IMHO sposób opisany w 'Zapomniany język psów' jest dokładnym odzwierciedleniem naturalnych zachowań stadnych - tak więc działa (to że u nas działa może Cię nie przekonać :) ) Było już o tym nie raz, więc ie będę przytaczał...

No cóż, masz rację - nie przekonasz mnie. Ale uzasadnię dlaczego:

1. Pies zdominowany (?) cóż to ma oznaczać - dla mnie istotnym jest czy pies okazuje podporządkowanie (uległość) naprawdę czy też na pokaz (zdominowany). Nie wiem też dlaczego pies miałby próbować przejąć władzę z innych powodów niż zdobycia czegoś - jeśli ma to zapewnione, to o co ma walczyć?

2. Strefa własności - cóż to takiego. Owszem jest coś takiego jak strefa bezpieczeństwa, ale własności - pies może czegoś bronić (na czym mu zależy), ale jest jeszcze zaufanie do przewodnika (i innych członków rodziny) - pies może mieć świadomość, że nic nie będzie mu zabrane, nawet jeśli człowiek coś weźmie, to i tak mu odda - taki pies z ufnaścią poczeka na oddanie.

3. Nie bardzo rozumiem na jakie instynkty się powołujesz - hodowla psów (od wielu, wielu lata) już wpłynęła na te instynkty - pies tak samo się różni zachowaniami od wilka jak człowiek od szympansa. Można znaleźć pewne podobieństwa ale nikt rozsądny nie wyciągnie na tej podstawie wniosków odnośnie wychowania.

4. Jane Fennel - podaje pewne rozwiązania, które działają... ale czy rzeczywiście z powodów, o których pisze - mam wątpliwości. Jest metoda wychowania psów zwana "nic za darmo" - też działa ale wg autorów z innych powodów (nie związanych z hierarchią stada).

5. Dla mnie psy (grupa psów) przypomina trochę gawrony czy wróble, które w odróżnieniu od np. gęsi nie tworzą shierchizowanego stada. To co Lorenz opisywał jako "kolejność dziobania" u gęsi nie występuje w gromadzie wróbli. One zbierają się tam gdzie jest pożywienie i tylko tyle - kto szybszy i silniejszy ten zje więcej - to nie hierarchia!

A jeśli chodzi o wilki - to nie afa może zająć dowolne miejsce, tylko inne wilki mu ustępują. Nie beta łapie wilki za kark (pysk) tylko inne w ten sposób (podsuwając pysk i kark) okazują mu podporządkowanie. Efekt jest ten sam ale różnica jest zasadnicza. Alfa nie okazuje agresji tylko jej zapobiega...

Moja Masza pozwala wszystkim domownikom na operacje przy misce, każdy może wziąć jej kość, możemy głaskać ją kiedy chcemy. Ale tylko domownikom ufa do tego stopnia - obca osoba, która zbliży się do niej podczas jedzenia usłyszy ostrzegawcze warknięcie (tak samo jak każdy pies). I nie ma znaczenia, że wcześniej okaże swoją uległość - oznaka uległości służy do zapobiegnięcia agresji, a nie do wykazywania swojej niższości w hierarchii.

A jeśli chodzi o posiłek - żarcie jest żarciem, w naturze drapieżnika jest praca w celu zdobycia pożywienia. Polowanie jest ciężką pracą i to nie zawsze nagrodzoną posiłkiem. To czy nagrodą jest jeden kęs czy całą miska żarcia nie ma znaczenia.

Posted

Asia40 ma rację - odbiegliśmy od tematu, Aldith czeka na konstruktywne porady.

Ale ze względu na wiek suni (5 miesięcy) przyszło mi jeszcze na myśl jedno wyjaśnienie - sunia zaczyna dojrzewać! Może zbliża się pierwsza cieczka.

Być może na skutek zmian hormonalnych stała się rozdrażniona i pobudliwa - podobnie jak nastolatki - ten okres to nagłe zmiany nastroju. Sunia czuje, że coś się z nią dzieje - nie potrafi sobie z tym poradzić i stąd te niepokojące zachowania.

Podobnie zachowywała się moja Masza aczkolwiek w okres dojrzewania weszła dużo później (ale molosy w ogóle późno dojrzewają).

W takim przypadku zalecam sporo wyrozumiałości i cierpliowści wobec suni. Nie wiem w jakim wieku jest Aldith, ale może to co wyżej napisałem będzie argumentem dla rodziców. Wydaje mi się, że zamiast rozważać problem dominuje-nie dominuje, warto unikać sytuacji, które mogą doprowadzić do konfrontacji - za kilka miesięcy sytuacja wróci do normy i sunia będzie miła i przyjazna.

Niestety często zapominamy, że organizm psa funkcjonuje podobnie jak ludzki (również pod względem psychiczno-emocjonalnym). Wykazujemy sporo wyrozumiałości i cierpliowści wobec dzieci i dorastających nastolatków (zwłaszcza rodzice wobec dorastającej córki). a nie potrafimy zastosować podobnego podejścia do dorastających psów.

Układ z psem zmienia się - przestaje być szczeniakiem potrzebującym naszej opieki, staje się dorosłym naszym partnerem (oczywiście w ramach jego psich możliwości) i tego od nas oczekuje.

PozaHoryzontem - niezależnie od słuszności i poprawności wniosków, które wyciągasz na podstawie obserwacji Twojego stada, musisz przyznać, że masz spory wpływ na stosunki w nim panujące. Twoje psy nie są samodzielne i samowystarczalne - to Ty zapewniasz im pożywienie i bezpieczeństwo - psi przywódca stada nie jest odpowiednikiem wilka-alfy. Nie pełni jego roli - stosunek innych psów do niego nie jest taki jak stosunek wilków do samca-alfy.

I jeszcze jedno - nigdy się nie zgodzę, że układ pies-pies jest zbliżony do układu pies-człowiek. Relacja pies-człowiek nie jest naturalną, tylko wykształconą (przez człowieka) w toku udomowienia. Jest wyjątkową w świecie przyrody, z żadnym innym zwierzęciem czlowiek nie ma takiego związku jak z psem. Pies jest naszym wytworem, czy tego chcemy czy też nie i dlatego nie powinniśmy tego układu przyrównywać do jakiegokolwiek innego stada psowatych. Celem udomowienia i hodowli psów było i jest jak najlepsze ich przystosowanie do życia wśród ludzi (w świecie ludzi i dla ludzi) a nie wśród psów. Pies nie potrzebuje innych psów do przetrwania, natomiast większość psów nie jest w stanie przetrwać bez człowieka.

Posted

Ogólnie, o czym pewnie wiesz, w stadzie panuje pewna hierarchia - rządzenie stadem, to nie tylko 'kły i pazury' ale także (a może przede wszystkim?) charakter alfy. Czy pies który wykonuje Twoje polecenie automatycznie jest podporządkowany? Otóż nie - w jego pojęciu (logika psia jest inna, pamiętasz?) może to być tak, że słysząc określony dźwięk ('siad'), może Cie zmusić do określonego zachowania jeśli usiądzie - to tak bardzo ogólnie, bo proces mimo prostej psiej logiki jest nieco złożony.

Niemniej jedno jest pewne - każde stado ma jakąś określoną hierarchię, jeśli jest ona niestabilna, jeśli przewodnik zdaniem psa nie do końca się nadaje do tej roli, to właśnie wtedy może próbować przejąć władzę - choćby dlatego, żeby stać wyżej w hierarchii. Co z tego będzie miał? Ano w jego, psim pojęciu może mieć większe prawa do jedzenia gdyby kiedyś było go mało, do decydowania o kierunku i tempie spaceru, a także o wielu innych psich sprawach.

Właściwie dyskusja się skończyła, ale "coś" mnie nurtuje. Nie wiem, czy się nie mylę, ale chyba używasz klikera do szkolenia - ja przynajmniej tak robię i ... z premedytacją godzę się, że moja Masza kombinuje jak zdobyć nagrodę. Próbuje różnych zachowań (na początku lekcji) aby dojść do tego "za które płacą". A przecież to nic innego jak manipulacja, o ktorej piszesz. Czyżby logika psa była aż tak przewrotna.

Druga sprawa: "prawo do jedzenia w przyszłości" - czy rzeczywiście pies myśli o tym czy jutro będzie miał żarcie?

Jeśli zaś chodzi o kierunku i tempie spaceru - to naturalne, że pies podąża w kierunku, gdzie zauważył coś ciekawego (interesującego dla niego). Dla mnie są to naturalne zachowania psa: manipulacja otoczeniem aby zyskać jakiś zasób czy dążenie do zaspokojenia ciekawości.

Czy to dominacja? Nie bardzo się z tym godzę.

Wyrosłem na gruncie etologii a nie behawioryzmu, podstawową zasadą, którą stosuję podczas analizowania zachowań mojej suni (zwłaszcza tych, ktore mnie zaskakują) jest prostota wytłumaczenia. Tzn. jesli proste uzasadnienie jest wystarczające, to je przyjmuję. Unikam komplikacji. A analiza polega na znalezieniu bodźca i motywacji (celu) danego zachowania. Prosto, jasno, przyjemnie... Odrzucam u psa uczucia (ale nie emocje), świadomość własnego ja (dążenia do samorealizacji, określenia siebie w opozycji do świata), analizy i planowania w naszym ludzkim znaczeniu tych słów.

Na podstawie mojej wiedzy mogę stwierdzić, że psy są "bardzo proste" i ich logika również jest prosta. Bodźce, które odbierają od świata dzielą na przyjemne, nieprzyjemne i obojętne z drugiej strony są one bezpieczne i niebezpieczne. Żyją tu i teraz po psiemu, tzn. dążą do przyjemności, unikają niebezpieczeństwa i "cieszą się" każdą chwilą swego życia. Reagują emocjonalnie i mają ograniczone możliwości kontroli emocji. Postępują zgodnie ze swoimi doświadczeniami.

A jeśli chodzi o chęć władzy - gdy Masza miała 5-6 miesięcy czytałem książkę Jan Fennel - siedziałem na kanapie, Maszka spała obok mnie z głową na moich kolanach. Podczas lektury spojarzałem na nią i powiedziałem "jesteś dominantką" - psica otworzyła oczy, wstała przeciągnęła się a jej w spojrzeniu było "chcę siusiu - chodź na spacer!".

I jak myślisz co zrobiłem ?

Pies jest gatunkiem, który żyje w pewnego rodzaju symbiozie z człowiekiem (są tacy, którzy twierdzą, że pasożytuje na człowieku) - nie występuje w innym środowisku (poza siedzibami ludzkimi). Dlatego nie powinniśmy rozpatrywać jego zachowań w oderwaniu od tej jednej podstawowej cechy (współżycie z człowiekiem) - natomiast wszelkie nieprawidłowości w układzie pies-człowiek są skutkiem jakiś zaniedbań - na poziomie doboru hodowlanego lub wychowania psa. Są one nienaturalne dla tego gatunku (chodzi mi o inną postawę niż uległość wobec człowieka).

Posted

Jejciu dziękuję wszystkim za wyczerpujące wypowiedzi :D

Już trochę czasu minęło jak pisałam tamten post i musze powiedzieć, że sunia już nie warczy :D

No i dzięki waszej pomocy!!! :)

Bardzo mi pomogły wasze rady.

Ktoś pytał ile mam lat- Mam 16 lat (nie jestem już dzieckiem chyba hehe)

Sunia moja jest średniej wielkości kundelkiem (waży obecnie 10kg)

Strasznie się cieszę że udało mi się opanować to jej warczenie :)

Jestem amatorem w tej dziedzinie, jak można przypuszczać to moja pierwsza psinka

Dlatego wyjątkowo gorąco dziękuję za wszystkie rady :P

pozdrawiam cieplutko was i wasze przekochane psiaki :)

Aldith i Liwia (tak się wabi moja sunia)

Posted

Moje doświadczenia z psami i wydaje mi się, ze najczęściej prawidłowe odbieranie sygnałów, które wysyłają, nie jest wynikiem czytania wielu ksiażek różnych autorów kierujacych sie w główne mierze modą i tendencja na pewne spostrzeganie metod wychowawczych i zachowawczych ale własnej wieloletniej obserwacji psów, ktore mam w domu. Majac w domu 3, 4 psy w różnym wieku + dziecko i dorośli tworzymy dość specyficzne stado w stadzie. Wynikiem są zawsze prawidłowe i przeze mnie pożądane zachowania psów w stosunku do nas, innych zwierząt i ludzi. Natomiat ich własne ustalanie hierarchii przebiega bez naszej interwencji. I wielu rzeczy o których tak długo piszecie nie zaobserwowałam. I proszę nie mylić pojęć, gdy pies ufa przewodnikowi i uznaje go za takiego nie pogryzie ani nie warkinie na pana nawet w sytuacjach dla psa nieprzyjemnych. Nie ma to nic wspólnego z szokiem powypadkowym, sytuacyjnym czy każdym innym. Szok jest zjawiskiem medycznym i tylko głupiec nie zabezpieczy siebie i psa przed jego skutkami. Zaznaczę, ze jedyną nagrodę jaką używam jest słowna pochwała i poklepanie psa po grzbiecie, ewentualnie pieszczotliwe wytarganie. Pies wykonuje polecenia bo chce, zeby pan był zadowolony. Nie dla smakolyku.

Aldith, gratuluję, dałaś sobie radę :lol: Jak będziesz miala problemy: wal :wink: :D

Posted
Zaznaczę, ze jedyną nagrodę jaką używam jest słowna pochwała i poklepanie psa po grzbiecie, ewentualnie pieszczotliwe wytarganie. Pies wykonuje polecenia bo chce, zeby pan był zadowolony. Nie dla smakolyku.

Pani Marto, z całym szacunkiem dla Pani doświadczenia muszę zwrócić uwagę na pewne fakty.

Po pierwsze pisze Pani, że nagradza psy i dodaje, że Pani psy wykonują polecenia dla zadowolenia Pani. Jakby nie patrzeć pies jest nagradzany (być może pochwała słowna i pieszczota mu wystarczy, być może to co Pani nazywa "bo chce, żeby pan był zadowolony" jest samonagradzaniem się psa - w ten sposób coś uzyskuje (np. uwagę właściciela)). Ale cały czas obracamy się w kręgu zachowanie-nagroda. Smakołyk jest tylko jedną z form nagrody dla psa. Aczkolwiek przy szkoleniu opartym na kształtowaniu instrumentalnym jedzenie jest najlepszą formą nagrody - ta metoda bazuje na podstawowym popędzie zwierzęcia - popędzie głodu. I jest najnaturalniejszą metodą szkoleniową - w ten sposób (poza naśladownictwem) uczą się wszystkie zwierzęta.

Z drugiej strony gratuluję doświadczenia i efektów w wychowaniu psów. Niestety nie wszyscy ludzie mają dar współżycia z psami (wręcz twierdzę, że niektórzy wogóle nie powinni mieć psów) - oni muszą zdobyć tę wiedzę. Eksperymentowanie może czasami być opłakane w skutkach.

I na koniec chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt. Biologicznie pies domowy (może lepiej rodzinny) należy do rodzaju caninae. Rodzaj ten tworzą razem z psem wilki, kojot i szakale. Z tych wszystkich zwierząt (poza psem) tylko wilki żyją w grupach z wyraźną hierarchią. Pozostałe (szakale, kojoty) żyją w parach (plus młode). Co więcej, częściej obserwowane są niewielkie grupy rodzinne wilków (rodzice, dorastające młode i szczeniaki) niż duże wielopokoleniowe stada. Wilki pozostają pod opieką rodziców do czasu osiągnięcia dojrzałości (tzn. do wieku 2-3 lat).

Czyli nadal (moim zdaniem) pozostaje wątpliwa stadność naszych psów. Dodatkową wątpliwość budzi wydłużony w wyniku udomowienia okres socjalizacji u psa - u wilków okres ten trwa około tygodnia (od otwarcia oczu - w ten sposób socjalizują się tylko z członkami własnego stada), u psów natomiast został wydłużony do prawie czterech miesięcy (!). W jakim celu, jeśli nie właśnie aby pies mógł poznać środowisko w którym będzie musiał POKOJOWO funkcjonować.

Posted

Droga Pani Marmaszo. Widzę, że jest Pani osobą głęboko zaineresowaną i szeroko uświadomioną w kwestii psów jako gatunku. Odznacza się Pani również wysoką kulturą osobistą i rozmowa z Panią sprawia mi przyjemność. Oby więcej takich dogomaniaków na naszym forum. Zwróciła mi Pani uwagę na fakt iż nagroda zarówno w postaci pokarmowej jaki poprzez dotyk zawsze pozostaje nagrodą a kto wie czy nie próbą manipulacji. Muszę się z Panią zgodzić. Faktem jest rówież, że lepiej zapobiegać niz leczyć i należy psa wychowywać możliwie najlepiej, bowiem kolejna szansa dana będzie dopiero za kilkanaście lat. Zastanawiające jest natomiast czy przedłużające się dojrzewanie nie jest wynikiem przebywania z człowiekiem? Czy tworzenie ras (było nie było są to mutanty bądź hm... hybrydy) nie wpływa na coraz dłuższy okres umysłowego dojścia naszych pupili? Ponadto jak wytłumaczyć tworzące się z obcych sobie psów bandy wspólnie polujace i atakujące zwierzęta? Ponadto jak rozmumieć fakt, że psy żyjace w grupie chętniej atakują i są ,,pewniejsze siebie'' w wypadku zagrożenia z zewnątrz? Poza tym dlaczego gdy jeden pies ze stada piszczy lub się boi reszta przybiega i reaguje odpowiednio do sytuacji? Według mnie człowiek, jakże zadufany w sobie gatunek, za mało jeszcze poznał wszelkie zwierzęta w ogóle i nie docenia ich psychiki i zdolności. Według mnie, podkreślam jeszcze raz, za wiele białych plam, za wiele pytań, za mało odpowiedzi... Pozdrawiam. MPMiP. Ps. Jestem również byłą szczecinianką :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...