eliza_sk Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 I nie dało się walczyć o jego życie ? Quote
gusia1972 Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 ewab napisał(a):Wpłynęły pieniążki od gusia1972 - 50 zł. Gusia dziękujemy. miałam nadzieję że pomogą go uratować :( przekażcie je na inne potrzebujące psiaki :( które jeszcze mają szansę ['] straszne :( Quote
Rudzia-Bianca Posted December 21, 2009 Author Posted December 21, 2009 Psinie ['] ['] ['] tak mi strasznie przykro Piesku , bądź szczęśliwy za TM i pozdrów tam mojego Wauzika brykajcie razem szczęśliwi też dziękuję poprzednim wetom , za coś takiego powinni odbierać prawo wykonywania zawodu .... Quote
erka Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 Dopiero teraz przeczytałam, tak mi przykro:-( To była taka poczciwina, takie miał straszne obrażenia, a tak dzielnie to znosił, tak mi go szkoda. Szkoda, że jeszcze w końcówce życia, tak cierpiący, musiał zaliczyć to straszne miejsce:-(,można mu bylo przeciez tego oszczędzic. Quote
ewab Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 eliza_sk napisał(a):I nie dało się walczyć o jego życie ? Elizo o jego życie można było walczyć, ale jakość byłaby marna. Z amputowaną jedną łapą, z drugą uszkodzoną tak, że nie byłaby w stanie przejąć funkcji. Z pogruchotaną miednicą, z uszkodzoną szczęką. Wiek też działał na niekorzyść i zmiany, które zaszły w tydzień od wypadku. Wet podjął walkę, Psin miał już częsciowo poskładaną łapę, ale to co okazało się potem było straszne. Uwierz Elizko to była jedna z trudniejszych decyzji jaką musiałam ostatnio podjąć. Ale pomyślałam sobie, że gdybym była na jego miejscu, to wolałabym żeby mi oszczędzono tego bólu. Quote
erka Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 Oczywiście ewab, to byla trudna, ale jedynie słuszna decyzja. Quote
bico Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 ledwo sobie zaznaczyłam w subskrypcji wątek Psina, wchodzę, a tu taki koszmar - Psin nie żyje:(:(:( na prawdę brak słów na zachowanie wetów, gotuje się we mnie na myśl o nich:angryy: Psinku [*] nie tak miało być:placz: Quote
Potter Posted December 22, 2009 Posted December 22, 2009 Będę wdzięczna za powstrzymanie się osób, znających historię Psina jedynie ze strzępów informacji zamieszczanych na tym wątku, od wyrażania idiotycznych i krzywdzących komentarzy pod adresem weterynarzy z Koziej. Zdecydowanie protestuję przeciwko tak jednostronnemu i niesprawiedliwemu ocenianiu ludzi, o których poczynaniach niewiele się wie. 1) w swojej karierze zajmowania się bezdomnymi zwierzętami miałam do czynienia z przynajmniej 30 weterynarzami i mało spotkałam tak kompetentnych i o tak dobrze wyposażonych gabinetach 2) weci z Koziej nie wypadli sroce spod ogona, uratowali mi m.in. oskalpowaną Trojkę i Cygana wątek Trojki: http://www.dogomania.pl/threads/174642-TROJKA-ofiara-wnykA-w-bAE-dzie-strAE-caAE-BOMBKI-z-choinki-JUA-w-SWOIM-WA-ASNYM-domu wątek Cygana: http://www.dogomania.pl/threads/149196-KORA-CYGAN-cudna-mA-oda-SUNIA-i-KOCHANY-staruszek-z-JAE-drzejowa-czekajAE-na-DS-u-wiosny/page2 Podjęli się także leczenia Miśka, 10-letniego staruszka z naszego zlikwidowanego azylu, którego zawieźliśmy na Kozią zatrutego ołowicą, w beznadziejnym stanie, z myślą o jego pewnej eutanazji. Misio przeszedł operację, ołów wydłubano, uporczywe krwotoki ustały i pies ma się lepiej. 3) Koziej nie mam nic do zarzucenia, jeśli chodzi o prowadzenie i opiekę nad Psinem: - o sprawie zostali poinformowani przez gminę z Chęcin, a ponieważ nikt stamtąd nie chciał się pofatygować, aby psa dowieźć do lekarza, po psa osobiście pojechała weterynarz z lecznicy J. Świerczyńska - zbierała go z drogi w obecności chęcińskich urzędasów, co jest do sprawdzenia - na Koziej pies został zbadany, zaopatrzony przeciwbólowo i antybiotykowo, zrobiono zdjęcia RTG oraz podano kroplówkę, na łapę założono tymczasowe, prowizoryczne usztywnienie łapy, bez gipsu, zbędnego w obliczu planowanego zabiegu - wg tego co im pierwotnie przekazano z Chęcin, pies miał być niezwłocznie zabierany do Dymin, dlatego czekali na informacje o jego dalszym losie; w międzyczasie poinformowali mnie o zaistniałej sytuacji - od razu uprzedziłam, że nie mogę fizycznie zabrać psa pod naszą opiekę, ale zaoferowałam pomoc w ogłoszeniach (zrobiłam psu zdjęcia) i szukaniu mu domu oraz kontakt z innymi organizacjami; tego samego dnia skontaktowałam się z Panią Katarzyną ze Świętokrzyskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami - pies miał być operowany zaraz po decyzji o jego dalszych losach, tzn. w sytuacji, gdyby miał zostać w szpitaliku na Koziej; wstępnie weci podjęli poszukiwania odpowiedniego rozmiaru śrub do złożenia łapy; wg ich rokowań pies by w najgorszym wypadku kulał na łapę - pies został zabrany z lecznicy przez hycla z Dymin, o takiej decyzji poinformowała wetów gmina; pies został hyclowi wydany, bo niby co mieli z nim zrobić?? jakoś żadna organizacja do tego czasu nie określiła się z konkretną deklaracją zabrania go pod swoje skrzydła ponadto: lecznica na Koziej w obecnym kształcie i składzie osobowym działa od połowy lutego 2009 r., wcześniej, jej kierownik wet. Maciej Grabiec oraz jego żona wet. Dorota Konopka-Grabiec, odbywali długoletnią praktykę za granicą, m.in. w Kanadzie, Szwecji i Dubaju; do kraju wrócili niedawno, założyli w naszym pięknym mieście lecznicę i nie zdążyli jeszcze się wdrożyć w kieleckie piekiełko i historie ze schronem - po dotarciu do mnie informacji od ewab, że pies będzie odbijany z Dymin, Kozia od razu zgodziła się przyjąć go na szpitalik i dalsze leczenie oto moja korespondencja z ewab z 17.12: Napisał ewab Potter Psin żyje. Jest w pomieszczeniu służbowym, ma ciepło. Sprawdziłam osobiście - nie pytaj jak. Będę starała się jutro go stamtąd wyciągnąć. Jest sponsor na opłacenie szpitalika, więc zabralibyśmy go do "Czterech łap" no chyba, że lepiej byłoby na Koziej. Jak u nich ze sprzętem do diagnostyki (rtg, usg)? W tym czasie może znajdzie domek albo ciepły tymczas Potter To super , ulżyło mi . Lecznica na Koziej jest świetna, pełna diagnostyka, jeszcze nigdy nie widziałam tak dobrze wyposażonej, rtg czy usg u nich jest na porządku dziennym. Uratowali mi oskalpowaną Trojkę i kilka innych beznadziejnych przypadków. Polecam ich, a poza tym, to oni poskładali Psina, więc wiedzą o nim najwięcej. Możemy się dołożyć do hoteliku 100 zł mies., pod warunkiem, że dostaniemy na to faktury. Pozdrawiam Potter Lecznicę na Koziej poleciłam tak wyraźnie, że bardziej się nie da, dlatego ze zdumieniem przyjęłam informację, że pies został jednak zawieziony do Kabały. - Kozia do dzisiaj nie dostała nawet złotówki od gminy ani od nikogo innego za opiekę nad Psinem i nie wiadomo, czy w ogóle ktoś im za to zapłaci, dlatego teksty o pazernych weterynarzach proszę sobie schować głęboko Weci z Koziej byli przykro zaskoczeni informacją, że Psin już nie żyje, a ja razem z nimi nadal nie mogę zrozumieć, jak można było uśpić psa, który oprócz defektów łapy (łap) nie miał żadnych większych obrażeń z grupy terminalnych, zagrażających życiu :crazyeye:. Mam nadzieję, że w grę nie wchodziły przesłanki pozamerytoryczne, np. brak pieniędzy, tymczasu, pomysłu na adopcję kalekiego psa, itp. Bo przecież nawet zakładając, że prognozy Koziej było grubo przesadzone in plus i że psu faktycznie groziła amputacja nawet i obu tylnych łap, to przecież zawsze istnieje coś takiego jak psia rehabilitacja, wózki dla psów itd. http://www.wozekdlapsa.pl/ A może my też mieliśmy uśpić oskalpowaną Trojkę? Bo przecież cierpiała i zostały jej tylko 3 łapy?? Nie jakaś tam prognoza amputacji łapy, ale fakt - jedna łapa została we wnykach i tyle ją widzieli. 4) i teraz kuriozum: oto jedna lecznica usypia psa, nadającego się do leczenia i wystawia jej się za to laurki, drugą lecznicę, która miała szczere chęci ratowania zwierzaka i nawet nie było mowy o jego eutanazji, odsądza się od czci i wiary... polska mentalność Na koniec wszystkim świetnie zorientowanym polecam lekturę strony internetowej lecznicy na Koziej: http://www.wetcentrum.com.pl/ Quote
andzia69 Posted December 22, 2009 Posted December 22, 2009 Potter....ty wychwalasz jedną, a inni drugą - ty masz zaufanie do jednej, inni do drugiej - o kompetencjach wetów i wyposażeniu ich gabinetów...nie będziemy tu dyskutowac, bo to nie czas i miejsce...wg mnie pies potrzebował operacji natychmiast, a nie czekania aż ktoś sie zdecyduje na to co robić - w takim stanie każda minuta się liczy, by nie doszło do przemieszczeń, zrostów i innych komplikacji! i pozwól, ze swojej opinii nie zmienię co do wózka - domów dla takich psów jest cała fura - normalnie bija sie o takie psy:shake:....weź trochę pomyśl...nie można wyadoptować zdrowych psów, a ty mówisz o domu dla psa na wózku... Quote
Rudzia-Bianca Posted December 22, 2009 Author Posted December 22, 2009 Potter masz rację , moja ocena wetów z Koziej oparta jest tylko na szczątkowej informacji , to prawda . Nie twierdze że nie są dobrymi może nawet i świetnymi fachowcami, że nie są dobrymi lekarzami pod względem merytorycznym, doświadczenia i nawet pomocy bezdomnym psom , ale oceniam swoją miarką może błędnie - ale ja będąc wetem i widząc jak ciężki jest stan psa, wiedząc jakim jest wasze schronisko w życiu nie wydałabym go hyclowi . Nieprawdą jest że nie ma co zrobić jak hycel przyjeżdża, sama osobiście niedawno w pół drogi odwoływałam hycla zawezwanego przez gminę do znalezionego owczarka , jak się chce to się da . Wiem że ktoś mi zaraz powie że nie jestem wetem i że oni z tego żyją, że nie mogą zostawiać każdego psa itp itd , ale Potter nie uważasz że gdyby zajęli się nim od razu , nie patrząc na koszty - a można to zrobić,zwłaszcza że jeśli z Tobą współpracują doskonale wiedzą że kasa by się zebrała na leczenie Psina , może dostali by ją później nie od razu ale na pewno by ją dostali , a Psin może by żył . to mnie boli najbardziej - wg tego co im pierwotnie przekazano z Chęcin, pies miał być niezwłocznie zabierany do Dymin, dlatego czekali na informacje o jego dalszym losie; to że czekali a nie powinni, wiedząc w jakim jest stanie i że w Dyminach nikt się Psinem nie zajmie :( Potter nie mam absolutnie nic do Ciebie , w porównaniu z tym co robisz dla zwierzaków ja nie robię nic , ale tak po ludzku na to patrząc , myślę że mam prawo być zawiedziona tymi wetami i jestem . Quote
bico Posted December 22, 2009 Posted December 22, 2009 andzia69 napisał(a): i pozwól, ze swojej opinii nie zmienię i ja zdecydowanie zostanę przy swojej opinii:p andzia69 napisał(a): co do wózka - domów dla takich psów jest cała fura - normalnie bija sie o takie psy:shake:....weź trochę pomyśl...nie można wyadoptować zdrowych psów, a ty mówisz o domu dla psa na wózku... otóż to... Quote
ulvhedinn Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 Pie miał pecha, pewnie gdyby miał DT to by żył. Andzia- tak, psy "wózkowe" to jest problem, ale ten akurat pies miał jedną cechę dla mnie przeważającą (mówie na podstawie doświadczeń)- nawet gdyby wylądował na wózku, to na skutek braku łap, a nie urazu neurologicznego- miałby zachowane funkcje fizjologiczne. To jest zupełnie inna "klasa" komfortu życia takiego psa i z takim psem, niż w przypadku psa z porażeniem. Aha- uprzedzając pytania innych osób (bo Andzia to wie) czy pojęłabym się na Waszym miejscu opieki nad takim psem i szukania mu domu- od razu odpowiem- tak. Quote
kobix Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 ale faktem jest (kto miał do czynienia z autopsji to wie) że "Cztery Łapy " (przy całym szacunku dla diagnostyki ,sprzętu oraz badań)ma TENDENCJĘ dodatnią do sugerowania eutanazji "cięższych" przypadków zdecydowanie wyższą od innych kieleckich lecznic... jako słynne można cytować opinie szefa lecznicy ,który kategorycznym tonem zarzuca właścicielom znęcanie się nad zwierzętami w przypadku mało optymistycznie rokującego leczenia... taką samą opinię wydali na temat mojego (patrz atavar)porażonego psa(cytuję) " z niego już nic nie będzie" pies biega i żyje do dziś...gdybym ulżyła mu wtedy w trudzie znoszenia paraliżu i przyjeła do wiadomości iż z perfidią znęcam sie nad własnym psem(co dobitnie sugerował wet-szef)zabiłabym swojego psa odbierając mu szansę na dzisiejsze życie... Cztery Łapy wydały wrok zbyt pochopnie...jak to oni mają w zwyczaju. Szkoda -Psin mógłby żyć (a pogruchotana miednica nastawia się świetnie sama-mój Sturat ok.10lat) Quote
M@d Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 Osobiście nie spotkałem się z przypadkiem, żeby jakieś kości same się świetnie nastawiały (szczególnie pogruchotane), ale może o czymś nie wiem... Może w takim razie nie warto wetom takimi przypadkami głowy zawracać? Quote
eliza_sk Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 andzia69 napisał(a): co do wózka - domów dla takich psów jest cała fura - normalnie bija sie o takie psy:shake:....weź trochę pomyśl...nie można wyadoptować zdrowych psów, a ty mówisz o domu dla psa na wózku... Andziu Twoim sposobem myślenia powinnyśmy uśpić Cyganka, Miśka, Mańka i każdego starego, nieadopcyjnego wg. Ciebie psa - bo przecież jeden miał nowotwór siusiaka, który został mu usunięty, drugi poważne zatrucie ołowiem i permanentne krwotoki, trzeci lada chwila będzie miał amputowane oko, wszyscy są starsi ... I kto będzie chciał takich dziadeczków, skoro o zdrowe psy się nikt nie bije ? Czy im z racji wieku i ułomności nie należy się pomoc ? Gdyby to był 6 mies. psiak to opinie nt. decyzji Czterech Łap byłyby o 180 stopni inne i zostaliby potraktowany jak weci z Koziej. Może Ty nie miałabyś wyrzutów sumienia, ale ja nie mogłabym tego zrobić wiedząc, że jest szansa na uratowanie ww., że choćby zalegali nam w DT lub hotelach do końca ich dni - to będziemy walczyć, bo powiedzmy sobie szczerze - eutanazja to droga najprostsza z możliwych ... Quote
Diuna B. Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 Moja przygoda z Wetcentrum zaczęła sie w maju ,kiedy to zdecydowałam się zrobić mojej chorej od przeszło roku Diunie usg tarczycy/tylko oni w kielcach to wykonują/. Chociaż przyjechałam tylko na usg,zajęli się moim psem super profesjonalnie.Usg trwało godzinę konsultacja półtorej.W między czasie p.Dorota konopka -Grabiec konsultowała się z wetem prowadzącym Diunę odnosnie wykonywanych badań i w wyniku jej sugestji okazało się że pies niepotrzebnie brał hormony przez ponad rok.Jestem Jej za to dozgonnie wdzięczna,bo nie wiem czy gdyby nie ona,Diuna jeszcze by żyła.W póxniejszych kontaktach z leczncą na Koziej,również odnosiłam wrażenie ,że to jest po prostu EUROPA.Każdemu polecę Wetcentrum,kto chce,żeby pies był leczony naprawdę profesjonalnie. PS.Poleciłam tą lecznicę kilku moim znajomym i każdy z nich jest zachwycony tą lecznicą tak jak ja. Quote
andzia69 Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 ja nie wiem czemu wszyscy uczepiliscie się mnie i mojej opinii - chyba każdy moze mieć swoje zdanie - czy nie?ja mam takie, wy macie inne i tyle... jeśli Jędrzejów miał inne zdanie niż ci, którzy wzieli pod opiekę Psina, to trzeba było doprowadzic sprawę do konca -powiedzieć jasno i wyraźnie w lecznicy, Dyminach, Chęcinach,EwieB, ze bierzecie psa pod swoje skrzydła,zostawić go w tej lecznicy na Koziej, wziąść go potem na dt...a nie teraz, po fakcie dyskutować tu na wątku kto miał rację, a kto nie i co by było gdyby .... Quote
Diuna B. Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 Myślę,ze jeżeli ktos wypowiwada się na jakiś temat,to powinien mieć jakieś pojęcie.Nie wiem andziu 69 jakie masz doświadczenie z lecznicą na Koziej,ale jeżeli nie miałaś z ludźmi z Wetcentrum styczności to się lepiej nie odzywaj. Quote
eliza_sk Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 andzia69 napisał(a):j jeśli Jędrzejów miał inne zdanie niż ci, którzy wzieli pod opiekę Psina, to trzeba było doprowadzic sprawę do konca -powiedzieć jasno i wyraźnie w lecznicy, Dyminach, Chęcinach,EwieB, ze bierzecie psa pod swoje skrzydła,zostawić go w tej lecznicy na Koziej, wziąść go potem na dt...a nie teraz, po fakcie dyskutować tu na wątku kto miał rację, a kto nie i co by było gdyby .... Andziu, jeżeli uważnie czytasz nasze wypowiedzi to powinnaś wiedzieć, że od samego początku powiedziałyśmy, że miejsca w DT nie mamy - dobrze wiesz, ze nie mamy teraz zaplecza. My w przeciwieństwie do Was jesteśmy zdane w tej kwestii same na siebie - nie mamy DT w różnych częściach kraju. Czując się w jakiś sposób odpowiedzialne za tego psa, zadeklarowałyśmy kasę na hotel. Quote
andzia69 Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 Boże Narodzenie wkrótce, więc życzę Wam szczerze Ciepłych chwil w rodzinie w Wigilijną Wieczerzę Wszystko w złocie, zieleni, czerwieni Niech Nowy Rok będzie pełen nadziei By spełniło się choć jedno z Waszych marzeń Dużo szczęścia i niezapomnianych wrażeń! Quote
ewab Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 Miałam napisać co innego, ale... Życzę Wam, abyście nie musieli podejmować tych najtrudniejszych decyzji, które innym mogą wydawać się najprostszymi... Życzę Wam, abyście mogli korzystać z lecznic jak w Animal Planets... Życzę wszystkim Zwierzakom, aby im było dobrze... W Święta i na co dzień. Quote
kobix Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 andzia69 napisał(a):a nie teraz, po fakcie dyskutować tu na wątku kto miał rację, a kto nie i co by było gdyby .... i to jest prawda jedyna.jest po fakcie.decyzja została podjęta.zawsze podejmuje ktoś jeden.wszyscy komentują. być może... Psin mógłby żyć mógłby mieć DT może nawet mógłby chodzić i pożyć szczęśliwie kilka ładnych lat... być może. ale nie będzie i dalsze dyskusje nic nie dadzą. Quote
ulvhedinn Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 Tylko tu nawet nie było szansy zareagować, nie było żadnego info "pies może zostać bez tylnych łapek, czy ktoś może pomóc, dać DT"..... szkoda. Quote
eliza_sk Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 ewab napisał(a): Życzę Wam, abyście nie musieli podejmować tych najtrudniejszych decyzji, które innym mogą wydawać się najprostszymi... Źle mnie zrozumiałaś Ewob - najprostsza z punktu widzenia lekarza (dla którego Psin był tylko kolejnym pacjentem - bez żadnego związku emocjonalnego) i medycyny, bo doskonale wyobrażam sobie, ze dla opiekuna to jedna z cięższych decyzji dot. zwierzaka. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.