kobix Posted January 9, 2010 Posted January 9, 2010 mimo wszytsko nie mogę się pogodzić: dlaczego jednego psa się "odpuszcza" a o innego( w dużo cięższym stanie) walczy do upadłego...? Psin mi szczególnie zapadł w serce i nie mogę się mimo wszystko pogodzić z faktem że nie dano mu szansy:( te jego ufne oczy czekające na to co los przyniesie... masakra! Quote
Potter Posted January 9, 2010 Posted January 9, 2010 My (Potter + eliza_sk) nie odpuszczamy. Jeśli zajmujemy się jakimś psem, to zajmujemy się nim "z całym dobrodziejstwem inwentarza", nie licząc się z kosztami i przeciwnościami oraz unikamy jak ognia wetów "leczących" zwierzę po najmniejszej linii oporu. Co do Psina, od początku lojalnie uprzedzałam, że nie mogę się nim zająć, oprócz zrobienia mu ogłoszeń na naszych kontach i poinformowania o sprawie innej organizacji. Jak to się skończyło - widać na załączonym obrazku... Mam nauczkę - albo brać zwierzę pod swoje skrzydła i na nikogo się nie oglądać albo od razu o nim zapomnieć. Znowu wychodzi na to, że nikomu nie wolno ufać, ani na nikogo nie należy się zdawać, bo skutki są opłakane. Po co się potem denerwować. Pies nie żyje, został uśpiony, obawiam się, że temu zdaniu podołałyby nawet Dyminy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.