Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Olena84']

ruda tak pogonila koty u selengi, ze ledwo uszly z zyciem!!!







Wierzyć mi się nie chce:shake:, u nas "olewała" koty - Petronela psociła się jej a ona nic nawet warczenia nie było nie mówiąc o gonieniu.Może była za krótko? A może była zaaferowana naszymi psami? Było ich wtedy 3. Z siusianiem też wytrzymała całą noc. Może to stres? Ona przecież jest ze schroniska, potrzeba trochę czasu, może trzeba wychodzić z nią jak ze szczeniakiem żeby załapała że w domu się nie siusia?

  • Replies 2.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

KateBono napisał(a):
Wierzyć mi się nie chce:shake:, u nas "olewała" koty - Petronela psociła się jej a ona nic nawet warczenia nie było nie mówiąc o gonieniu.Może była za krótko? A może była zaaferowana naszymi psami? było ich wtedy 3


wczoraj tez sie kotami nie interesowala, mysle ze ona albo chce sie caly czas bawic, wiec wymyslila sobie ganianie kotow, albo nie wie jeszcze co to za zmiana. Kurcze, nie wiem co robic!!!!

Posted

Ciekawe, że Maja też ma problemy z sikaniem po pobycie u pani Zofii. A może to stres i niepewność związana z kolejną zmiana miejsca zamieszkania.
Cały czas myślę o tych papugach. Pewnie, że żyć będą nawet w ciasnej klatce tylko co to za życie. Czy ktoś pamięta mniej więcej jakie wymiary ma ta jej klatka? Rozpiętość skrzydeł nimfy to ok 40 cm wiec klatka dla jednego ptaka musi mieć tyle szerokości, żeby chociaż skrzydła dało się rozprostować.
Może mi ktoś podać link do tego artykułu o pani Zofii w gazecie :???:

Posted

Olena napisz proszę do Ewy Mestudio - chyba nikt się z nią nie kontaktował w sprawie tymczasu dla Rudej, uzbierałybyśmy jakoś na jedzenie dla niej, ale nie wiem czy Ewa da radę z kolejnym psem. Hektor teraz znalazł dom, ale coś podczytywałam o jakimś staruszku bezdomnym...

Posted

[quote name='Lidan']Ciekawe, że Maja też ma problemy z sikaniem po pobycie u pani Zofii. A może to stres i niepewność związana z kolejną zmiana miejsca zamieszkania.
Cały czas myślę o tych papugach. Pewnie, że żyć będą nawet w ciasnej klatce tylko co to za życie. Czy ktoś pamięta mniej więcej jakie wymiary ma ta jej klatka? Rozpiętość skrzydeł nimfy to ok 40 cm wiec klatka dla jednego ptaka musi mieć tyle szerokości, żeby chociaż skrzydła dało się rozprostować.
Może mi ktoś podać link do tego artykułu o pani Zofii w gazecie :???:

Link zaraz znajde, klatka jest prostokatna niska dla mnie za mala nawet na 1 ptaka a co dopiero na 3, ptaki sobie gadaliy wesolo, wiec sa pewnie zdrowe. mozna zrobic nalot u niej za 2 tyg i sprawdzic czy nie ma psa i jesli bedzie odebrac (ciekawe gdzie:() i wtredy tez papugi.

Posted

w ogole miejmy nadzieje ze ktorys z tych domow wypali i ze to bedzie rozwiazanie tymczasowe z tym hotelem, to damy rade finansowo, ale dom musi naprawde byc sprawdzony, jak bedziecie miec jakiekolwiek watpliwosci to piszcie. mozna nawet sasiadow wypytac albo weta o to.

Posted

Dziewczyny, ja nie panikuję ale sytuacja jest na prawdę nieciekawa.
To, że Ruda zrobiła w nocy, 4 godziny po spacerze ogromne jezioro w przedpokoju, to pikuś - tak jak mówiłam Oli, ona wczoraj dużo piła, na dodatek kolejna zmiana, zapewne stres, w sumie się psu nie dziwię. Co prawda w żaden sposób nie sygnalizowała, że potrzebuje wyjść, po prostu kucnęła i nasikała, ale takie rzeczy mnie nie ruszają.

Ale niestety z kotami jest dramat. Wieczorem wydawało się, że nie ma problemu, wogóle na koty nie zwracała uwagi, widać to zresztą na zdjęciu. Pierwszy atak był w nocy - rzuciła się z warczeniem i ujadaniem na którąś kotkę wędrującą do kuwety. Kotka uciekła, Ruda wskoczyła do łóżka i do rana był spokój.

Znacznie gorzej było koło południa kiedy szykowałam dla wszystkich jedzenie. Kotki sa nauczone, że jak ja idę do kuchni to one tez biegną i grzecznie czekają na swoje miseczki. Tym razem zostały wypłoszone warczeniem z kuchni a druga próba podejścia MiNutki do kuchni skończyła się dzikim ganianiem obydwu kotów po mieszkaniu. Ruda z bardzo groźnym warczeniem biegała i rzucała się na meble żeby sięgnąć kota, za nią biegała mija lokatorka z krzykiem. Udało jej się na tyle spowolnić Rudą, że MiNutka się wyrwała i uciekała do kuchni. Ruda poleciała za nią i na szczęście mnie się udało ją po drodze zatrzymać bo niewiele brakowało i dorwałaby Nutkę (Nucia nie ma łapki i oka, więc jest wolniejsza niż Dusia). Nie wiem czy udałoby mi się Rudą zatrzymać, ale użyłam jedynego argumentu jaki w tym momencie mi przyszedł do głowy - podniosłam kulę tak jakbym miała psa uderzyć i powiedziałam jej, że zabiję jak ruszy kota. Nie uderzyłam, ale nie wiem czy bym tego nie zrobiła gdyby Ruda się nie zatrzymała...
Została zamknięta w sypialni i dopóki jestem sama w domu będzie tam siedziała. Jest za duża żebym sobie z nią poradziła w razie kolejnego ataku na koty. Jak Ola wróci z pracy, to może spróbujemy zobaczyć czy Ruda zrozumiała o co chodzi. Ale na pewno kotów na poturbowanie nie będę narażać - Dusia może by sobie jeszcze i poradziła, ale 2,5kgramowa, niepełnosprawna Nutka na pewno nie ma szans.

Przykro mi dziewczyny i szkoda mi Rudej, bo to na prawdę cudowny pies :(
Patrzy w oczy cały czas, stara się bardzo zrozumieć o co chodzi opiekunowi, jest grzeczna i posłuszna, a przy tym bardzo żywiołowa, wesoła i ufna. Przytulak z niej straszny, najszczęśliwsza jest jak się ją przytula i głaszcze.
Jeśli zrozumiała że koty są nietykalne, to będzie wszystko OK, ale jeśli nie, to niestety nie będzie mogła u mnie zostać :(

Posted

Ona chyba w takim razie byla zazdrosna o to ze koty sie u Ciebie poloza lub ze zjedza jej jedzenie, albo po prostu jest tak zdezorientowana o co chodzi w tym wszystkim ze woli Cie pilnowac tylko dla siebie zeby juz nikt jej nie oddawal. W sumei jej sie nie dziwie, jest grzeczna i non stop ktos ja gdzies przemieszcza. Jak ja wczoraj wiozlam to lezala na przednim siedzeniu pasazera i caly czas patrzyla mi w oczy. Tzn ja jej nie patrzylam bo bysmy zywe napewno nie dojechaly, ale co na nia spojrzlam ona tak patrzyla jakby pytala "po co mnei zabralyscie bylam grzeczna". No ale nie ma co ryzykowac, ona moze na koty sie nie rzucu poki znowu jedzenie nie bedzie szykowane:(.
Mestudio odezwij sie, czy masz miejsce u siebie?

Posted

Kotki się strachu najadły:-(... A może Ruda broniła kuchni bo uważała, że jedzonko się jej w pierwszej kolejności należy:evil_lol:
no nic zobaczymy, czy może Mestudio znajdzie na kilka dni miejsce dla niej by nie ryzykować ze zdrowiem Twoich zwierząt i dodatkowym stresem dla nie wiedzącej o co chodzi Rudzinki.
Liczę na to, że któryś z domków już na prawdę okaże się tym jedynym. Nie wiem czy akurat u Agnieszki...trochę w to wątpię...ale może ten Pan, który przedzwonił okaże się dobrym opiekunem?
Trzymam kciuki i cichutko wierzę, że tak właśnie będzie..

Posted

[quote name='Olena84']Ona chyba w takim razie byla zazdrosna o to ze koty sie u Ciebie poloza lub ze zjedza jej jedzenie, albo po prostu jest tak zdezorientowana o co chodzi w tym wszystkim ze woli Cie pilnowac tylko dla siebie zeby juz nikt jej nie oddawal. W sumei jej sie nie dziwie, jest grzeczna i non stop ktos ja gdzies przemieszcza. Jak ja wczoraj wiozlam to lezala na przednim siedzeniu pasazera i caly czas patrzyla mi w oczy. Tzn ja jej nie patrzylam bo bysmy zywe napewno nie dojechaly, ale co na nia spojrzlam ona tak patrzyla jakby pytala "po co mnei zabralyscie bylam grzeczna". No ale nie ma co ryzykowac, ona moze na koty sie nie rzucu poki znowu jedzenie nie bedzie szykowane:(.
Mestudio odezwij sie, czy masz miejsce u siebie?
biedna Rudzia:placz: tyle musi przejść by znaleźć domek, a taki piesek z niej cudowny!

A z tym sikaniem...wiecie zastanawiam się też, czy to nie przez tą p.Z... Ale w tym momencie to chyba nie ważne, ważne by Rudzielec rozumiał, że siusiamy na dworku!

Posted

biedna Rudzia... i znow zmiana i znow stres :( na wizytach trzeba uczlic potencjalny ds ze ona moze problemy na poczatku srawiac, wlasnie miec lek separacyjny przykladowo. bo te zmiany w jej zyciu co kilka dni, po tylu latach w schronie. ona musi miec madry ds, ktory sie na wstepie nie wystraszy i da sobie rade, bedzie odpowiedzialny

razem z Lidan martwie sie bardzo o papugi. trzeba te jej zabrac. jak kupi nowe- wtedy bedziemy sie martwic od nowa. ale licze,ze nie kupi, to jest zawsze wydatek...
ale zabrac jej razem z klatka- bedzie szybciej i moze, jak zostanie bez klatki to nic znow nie kupi, albo wyjmie dla nowych te wieksza, ktorej moze rzeczywiscie nie wyrzucila

tylko jakie sa realne szanse, ze kogos wpusci do domu i odda papugi? sila je trzeba zabrac? to bedzie kradziez. mozna powiedziec, ze je do weta sie zabiera, bo sa brudne i na chore wygladaja... albo,ze psa nowego dostanie, jak papugi odda. cokolwiek, byle lyknela tylko
to,ze spiewaja nie znaczy,ze sa zdrowe, papugi maskuja choroby, udaja, ze sa zdrowe, prawo dzungli

Posted

kora78 napisał(a):
mozna powiedziec, ze je do weta sie zabiera, bo sa brudne i na chore wygladaja... albo,ze psa nowego dostanie, jak papugi odda. cokolwiek, byle lyknela tylko
to,ze spiewaja nie znaczy,ze sa zdrowe, papugi maskuja choroby, udaja, ze sa zdrowe, prawo dzungli

Do kłamstwa namawiasz:razz:? Jeszcze sobie weźmie do serca, że pas dostanie i jak nie dostanie sama sobie znajdzie!:shake:
ale zgadzam się, że papugi jakimś sposobem trzeba od niej zabrać. A skąd ona wogóle je ma?

Posted

kora78 napisał(a):
biedna Rudzia... i znow zmiana i znow stres :( na wizytach trzeba uczlic potencjalny ds ze ona moze problemy na poczatku srawiac, wlasnie miec lek separacyjny przykladowo. bo te zmiany w jej zyciu co kilka dni, po tylu latach w schronie. ona musi miec madry ds, ktory sie na wstepie nie wystraszy i da sobie rade, bedzie odpowiedzialny

razem z Lidan martwie sie bardzo o papugi. trzeba te jej zabrac. jak kupi nowe- wtedy bedziemy sie martwic od nowa. ale licze,ze nie kupi, to jest zawsze wydatek...
ale zabrac jej razem z klatka- bedzie szybciej i moze, jak zostanie bez klatki to nic znow nie kupi, albo wyjmie dla nowych te wieksza, ktorej moze rzeczywiscie nie wyrzucila

tylko jakie sa realne szanse, ze kogos wpusci do domu i odda papugi? sila je trzeba zabrac? to bedzie kradziez. mozna powiedziec, ze je do weta sie zabiera, bo sa brudne i na chore wygladaja... albo,ze psa nowego dostanie, jak papugi odda. cokolwiek, byle lyknela tylko
to,ze spiewaja nie znaczy,ze sa zdrowe, papugi maskuja choroby, udaja, ze sa zdrowe, prawo dzungli


Nie chciala wpuscic do domu, a co dopioero jak powiesz ze przychodzisz po papugi to juz w ogole awanture zrobi zza drzwi, nie ma szans:(. Kontrola za jakis czas w sprwawie psa, dowody co do psow i wtedy odbior wszystkich zwierzat, ew. procz Loli ktora zostanie tylko wtedy jak nie bedzie brala nic zywego juz.

Posted

_Goldenek2 napisał(a):
Mestudio bywa z reguły po 18 na dogo. Mam do Niej telefon jak chcecie to podam na PW.


Jak pisalam do niej pw, to akurat byla, ale mozemy poczekac do 18.

Posted

ona ma jeszcze jakiegos psa?
kontrola jakiego tozu, czy wolontariuszek z dogo? wpusci za drzwi?

ja i Lidan jestesmy z papuziego forum, nie odpuscimy tych papug, ale obie mieszkamy daleko i mozemy tylko wirtualnie cos poradzic

Posted

Mestudio - ten kot jest niesamowity! pies na niego szczeka a on jeszcze bezczelnie się za uchem drapie:lol: Piękna ta Figa...zresztą reszta zwierzyńca też się nieźle prezentuje;) Ale rzeczywiście musiało być nieciekawie...
Moja Hana by taka 'miła' nie była...już by dawno było po kocie:shake:

Posted

Olena84 napisał(a):
Jak pisalam do niej pw, to akurat byla, ale mozemy poczekac do 18.

Mestudio jest teraz dostępna - ale pisała, że jest w pracy, pewnie odpisze na spokojnie jak będzie w domu i sobie przemyśli czy mogłaby na chwilę Rudą przygarnąć.

Posted

kora78 napisał(a):
ona ma jeszcze jakiegos psa?
kontrola jakiego tozu, czy wolontariuszek z dogo? wpusci za drzwi?

ja i Lidan jestesmy z papuziego forum, nie odpuscimy tych papug, ale obie mieszkamy daleko i mozemy tylko wirtualnie cos poradzic


Ona ma Lole od 3 lat i kazdego psa jakiego bierze bierze pod Lole, jesli pies Loli nie zaakceptuje zostaje oddawany, jesli zaakceptuje ale zrobi kupe na lozko zostaje oddawany, rotacja byla juz niezla, stad zabralysmy Ruda, choc kobieta powiedziala ze jej nie odda. Ale Mai miala nie oddawac tez, choc wiedziala ze pies sie boi i mowila, ze jej siki i kupa nie rusza, ale wykrzyczala ze pies sikal i nikt jej nie uprzedzil ze tak moze byc to ona z takim psem nie bedzie (!), poza tym zli ludzie wyrzucaja psy na ulice a ona tylko oddaje (!!!), nie dotrze sie do niej, taki monolog triche jest. Z artykulu wynikalo ze byla swinka morska ale to 3 lata temu, nie wiem czy jest, a wiem tylko o papugach. Nikogo z nas juz nie wpusci, powinien byc to ktos z tozu lub umundurowany, to robi wrazenie, wtedy kontrola pomieszczenia, czy oby napewno w pokoju nie jest zamkniety nowy pies.

Posted

Olena dobrze mówi. Ich kobieta już na pewno nie wpuści, zaraz jak zobaczy znajome twarze zabarykaduje drzwi i na klatce będzie się kłócić:shake: Musi iść ktoś inny i najlepiej jak trochę odczekamy by sprawdzić czy nie weźmie kolejnego psa - a jak tak zaraz go odebrać!

Posted

Reakcja Rudej na koty mnie też na obronę jedzenia wyglada. W Twoim domu sa zasady, których Ruda nie zna. Dopóki jest u Ciebie, nie karm ich razem. Ruda w pokoju, koty w kuchni tam gdzie sąnauczone. I micha najpierw dla Rudej. Ja mam tak cały czas, husky kontra kot.
Dziś zacznę sie umawiac z p. Agnieszka.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...