Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 236
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wobec tego co mówicie, powinnam sunie wywalić na bruk, bo sama mam psa, ponadto zostają sami w domu pod moją nieobecność.. jestem nieodpowiedzialnym człowiekiem.
Znam stanowisko potencjalnego domku w sprawie sterylki. Fakt, nie moge dopilnować wyegzekwowania tego punktu. Moge tylko liczyć na poczucie odpowiedzialnosci Państwa. Ale moze sami zechcą sie wypowiedziec na ten temat.

Posted

natalia_aa napisał(a):
Ja czasowo raczej wizycie przedadopcyjnej nie podołam. Praca - schronisko, studia, ponadto zajmuję się głównie adopcją TTB i jestem poumawiana na kilka wizyt u osób, które adoptowały nasze asty, bo mnie męczą, że nie wpadam na kawę!

Co do adopcji na odległość, ja mam bardzo udane adopcje psów z Gdyni pod Elblągiem, Warszawą, Szczecinem, itp ale to były naprawdę domy sprawdzone na wylot i przede wszystkim przyszli właściciele przyjeżdżali po psa osobiście!

Nie praktykuję transportów, jeśli komuś faktycznie tak bardzo zależy, jak pisze w mailach, na forum, przez telefon, to i transport nie będzie stanowił problemu. A będzie możliwość zapoznania psa w jego warunkach, poobserwowania i zastanowienia się, czy faktycznie to jest ten pies, jakiego się szukało... No i oczywiście osoba aktualnie sprawująca opiekę nad psem będzie miała możliwość osobistego kontaktu.

A jak miałaby wyglądać kwestia sterylizacja, sunia ma ponad 5 m-cy, lada moment może dostać cieczki, czy na pewno uda Ci się separować psy? Kto tego będzie pilnował, osoba sprawdzająca dom?


Trochę wyjaśnień:
Jeżeli się uda dopiąć tę sprawę, to:
Po sunię pojadę OSOBIŚCIE. Samochodem.
Krótko po przyjeździe do domu i aklimatyzacji - jedziemy do weta. Badanie, szczepienia, wstępna rozmowa o sterylce.
Czy uda się separować psy? Hmm... udawało się nam to przez 11 lat. Nie widzę powodu, żeby miało sie to zmienic. Cieczka nie trwa rok!!! Tak, miałam psa i suke 11 lat razem. Sukę znajdę, do tego szczenną. Powiedzmy, że coś niecoś o psach mi wiadomo ;)
A tak całkiem na marginesie, mój psiuniek ma 11 lat, chore serducho, i ledwo się trzyma na tylnych łapach... kasanowa z niego raczej nie będzie...:evil_lol:
Ludki, wyluzujcie troszkę, dajcie mi szansę!! Nie tylko Wam zależy na psim szczęściu!! Postawą na NIE nie przyciągniecie ludzi, a możecie ich wypłoszyć.
Kaja dobrze trafiła, i mam nadzięję pozwolicie mi tego dowieść.

Posted

normalnie was zaraz kopnę...ludzie - troche optymizmu - chociaż po ostatnich zwrotach, ucieczkach można byc pesymistą...:( powtarzam jeszcze raz - i chyba do znudzenia - prześwietlenie domu na wskros nie zawsze konczy się udaną adopcją...niestety - wszystkie domki np. psiaków od Elizy - były sprawdzane i? same zwroty:( ja osobiscie w Kielcach sprawdzałam dom dla suni z Łowicza - po 2 tyg. sielanki decyzja - zwrot! na razie po rozmowach i wyjaśnieniach sunia zostaje...choc wcale się nie cieszę, bo nie wiadomo, kiedy znowu każą sunie zabierać...

z kolei psa wydałam 2 lata temu do Poznania - domek nie sprawdzony - na początku miałam relację co miesiąc - jak sie pani za długo nie odzywała to dzwoniła przepraszać:) pies jeździ z nimi wszędzie - łacznie z Anglią, gdzie mają syna...

ludzie jak chcą - to powiedziała Erka - to potrafią tak zakręcić, ze i tak postawią na swoim - prawda Gametko;)

Patiss - mam nadzieję, że o ile sunia trafi do ciebie to będziemy mogli podziwiać jej przeistaczanie się w dorosłą sunię;)

Posted

Patiss - mam nadzieję, że o ile sunia trafi do ciebie to będziemy mogli podziwiać jej przeistaczanie się w dorosłą sunię;)


Będziecie :) Skatuję Was zdjęciami :diabloti:

Posted

andzia69 napisał(a):
ludzie jak chcą - to powiedziała Erka - to potrafią tak zakręcić, ze i tak postawią na swoim - prawda Gametko;)


Ojjjjjjjj dokładnie tak :( Ale zauważyłaś, że ostatnio same zwroty? Jak by się coś wściekło, aktualnie na żadnym ze śledzonych wątków nie doczekałam się happy andu - poza jednym, u GameBoy... Coś w powietrzu jest chyba nie tak :-/

Posted

taaa jak będą problemy to wpuścimy tam Kanę z Legalem;) ani Patiss, ani Kaja tego nie rpzeżyją. miałam próbkę na naszym zebraniu:O

tzn ja sterylek strasznie pilnuję, męczę, kontrolujęi gdzieś mam nawet przesłany przez Panią list z RACHUNKIEM OD WETERYNARZA za sterylizację oraz odręczny wpis weterynarza do listu - to jest dobre:D

Popadamy w paranoję...ale to jest wytłumaczalne. Więc mówię, ja jutro dam znać.

Posted

Ancyk napisał(a):

Ja tez byłam przypadkiem odrzucenia mojej kandydatury dla psiaka którego chciałam wziąć, bo coś tam.. Ale ktoś mi zaufał i mam teraz psiaka (najducha jak cholera) ale za nic bym go nie oddała.. no ale to ktos mi musiał dac szanse.. mimo, że mieszkałam daleko.. cięzki orzech do zgryzienia..
I nie przesadzajmy z tym malinosem. czy psiak podobny do jakiejs rasy (a ten sukces:) ma wielu ojców) nie powinien byc adoptowany nigdzie bo stanowi potencjalne zagrozenie? W takim razie Pani Patrycjo, jak Pani radziła sobie z dwoma dobermanami? przeciez to też potencjalnie niebezpieczna rasa w rekach niewłasciwego opiekuna..


Oj, do czego to doszło... spać nie mogę przez tego psa :)
Ancyk - odpowiadam w temacie radzenia sobie ;) -
tak naprawde jest to banalnie proste... Po pierwsze kochać.
A po drugie, nigdy, pod żadnym pozorem, ani na chwilę nie zapominać jakiego ma się psa (psy). To nieistotne, jak milusi on jest dla nas, i że uwielbia zabawy z psem sąsiada... TEN SAM pies może rzucić się na dziecko, na człowieka który mu się nie spodoba, na innego psa. Zawsze. W najmniej oczekiwanym momencie. Pamiętając o tym będziemy bezpieczni. Nie, sorki. W MIARĘ bezpieczni. Zawsze coś może pójść nie tak. I to nie będzie wina psa. Mimo wszystko.
I po trzecie - KOCHAĆ!! Mocno, odpowiedzialnie, na zawsze.
Proste.
Nie ma niebezpiecznych ras. To ludzie są niebezpieczni :diabloti:
i tym optymistycznym akcentem kończę i idę spróbować trochę pospać ;)
papa

Posted

Towarzystwo zrobiło sie takie rozkoszne, że jak o 6 rano idziemy na "szybkie" siusiu, to nie mają nawet czasu zrobic co trzeba... stoje jak ta głupia szczękając zębami na mrozie, przestepuje z nogi na noge a wariactwo urządza gonitwy po śniegu.

Posted

Ancyk ale może Kajunia zostanie u was na zawsze??? dogaduje się z twoim piesiutkiem, nie demoluje mieszkanka, no sam miód!! hehe - żartuje.....
Ancyk jakby wasza adopcja doszła do skutku i mojej Bajeczki kochaniuskiej, to może połączymy transport? Bajeczka do Gdańska, Kajunia do Sopotu. Tylko, że Bajeczka z Tomaszowa, ale to po drodze z Kielc na północ> Pamiętaj Ancyk o nas.

Posted

Basia1968 napisał(a):
Ancyk ale może Kajunia zostanie u was na zawsze??? dogaduje się z twoim piesiutkiem, nie demoluje mieszkanka, no sam miód!! hehe - żartuje.....
Ancyk jakby wasza adopcja doszła do skutku i mojej Bajeczki kochaniuskiej, to może połączymy transport? Bajeczka do Gdańska, Kajunia do Sopotu. Tylko, że Bajeczka z Tomaszowa, ale to po drodze z Kielc na północ> Pamiętaj Ancyk o nas.


No ja bym panienke z chęcią zostawiła.. ale niestety TZ jest nieugięty. Ze wzgledu na niego musze psine oddać (powiedział mi, że 1 pies w bloku starczy i kazał się zastanowic, czy aby na pewno Kaja jedzie a Gobi zostaje, bo może na odwrót.. i takie tam:))Potencjalny domek Kai zadeklarował, ze po psiaka przyjedzie osobiscie..

Posted

Kana napisał(a):
I kto sprawdza w końcu domek ?
Niech malizna zmyka jak najszybciej do domu i zwolni miejsce dla następnego :P


Nie nie nie.. ja już nie chce..Jesli Betbet nie będzie miała czasu , to Patiss ma sie umówić na sobotę w sopockim schronie z brązowa1

Posted

Kana napisał(a):
Każdy tak mówi :D


Ja wiem, że tak sie mówi a pozniej.. odkąd mieszkam u siebie miałam 3 psiny (w tym kaja) które znalazłam i z którymi nie wiedziałam co zrobić.. ale dużo o tym myślałam i nie wiem czy świadomie chciałabym przezywac podobne emocje po raz kolejny.. juz nie chodzi o stres rozstania.. tylko o to co się dzieje przed. Nie wiem czy nie lepiej wspomóc finansowo jakiegos psiaka i niestety ale stać z boku, niż być w centrum takiego nawet nie wiem jak to nazwać. Chyba nie wszyscy sie do tego nadają. Może to kwestia doświadczenia. Może kwestia charakteru. Ja nie wiem. Gdybym po raz kolejny miała znaleźć jakies psisko, to chyba wolałabym go oddać pod opiekę osobie która wie co później i ewentualnie wspomagac finansowo, niz po raz kolejny zakładać wątek na dogo w dziale:psy do adopcji..

Posted

hej. wróciłam i już wszystko wiem. tzn jutro na pewno nie mogę, bo jedną z rozmów dziś odwołano (miałam szczęście, czekałam juz na pociąg gdy zadzwonił telefon) i przeniesiono na czwartek. Z kolei wielce prawdopodobne, że w weekend jednak pognam do domu. Więc mogę się nie wyrobić.

Posted

Dziś TZ spotkał na klatce sąsiada u którego sunia miała byc i który ją wywalił, bo nie chciała chodzić po schodach.. zdziwił się, że młoda tak ładnie chodzi po schodach i to na smyczy. Powiedział.. o nauczyła sie chodzic. Tz odpowiedział, że umiała zawsze tylko nie dali jej szansy pozbyc sie strachu. Na co facet: pewnie za naszym psem tak chodzi.. bez komentarza.

Posted

Ancyk napisał(a):
czekam na relacje Brązowej.
A tak to płacz i zgrzytanie zębów..


Ja płacze.. a mój pies zgrzyta zębami z nerwów bo jutro jego najlepsza przyjaciółka, towarzyszka zabaw, biegów, tarzania w śniegu.. odjedzie do Swojego domu ze Swoją Panią:(
Kurcze no.. Kajulec..

Posted

Ancyk - nie płacz - znajdzie się jakaś kolejna bieda;) .......................wiem co przeżywasz...ja po 2 dniach płakałam za szczeniorami:( ...a moje tymczasy się ostały na zawsze, bo juz nie potrafiłam się z nimi rozstać...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...