Ewanka Posted October 5, 2010 Posted October 5, 2010 Wspaniale psiaczki, pozdrowienia dla rodzinki :) Quote
magenka1 Posted October 5, 2010 Posted October 5, 2010 PAŹDZIERNIK Sabina02 - 25 zł Baldek2 - 20 zł Javena - 5 zł Apsa - 15 AnnaA - 10 Awit 10 zł Agata51 -10 zł Seci - 20 zł jednorazowo? Selenga 15 zł gonia66- 5 zł ------------------------------------135 zł LISTOPAD Baldek2 - 20 zł -------------------------- 20 zł Przelew za marzec 310 zł wysłany, 100 zł wysłane, 300 zł za kwiecień wysłane 30.03.2010, 310 zł na maj wysłane 26.04.2010 310 zł za czerwiec plus 20 zł wysłane 29.05.2010 300 zł za lipiec wysłane 28.06.2010 310 zł za sierpień wysłane 29.07.2010 plus 10 zł na kropelki 250 zł za wrzesień wysłane 01.09.2010 310 zł za październik wysłane 29.09.2010 minus 50 zł u Renatki Na koncie dnia 05.10.2010 jest 75 Quote
Awit Posted October 6, 2010 Posted October 6, 2010 Zdjęcia śliczne, a jakie śliczne mają posłanka i jak ślicznie w nich leżą:-) Taka sprawiedliwość tam panuje, każde w swoim Quote
ollalaa Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Moja deklarację za październik wpłacę po 15.10 Quote
APSA Posted October 8, 2010 Author Posted October 8, 2010 Opal nie żyje :( Nic wcześniej tego nie zapowiadało, wczoraj tylko zwymiotował kolację. Dziś było źle, rano był w lecznicy, dostał kroplówkę i coś na wzmocnienie, a teraz już go nie ma :( Quote
danka4u1 Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Opaliczku, co się stało, że nas opuściłeś????? Nie wierzę.. Quote
Dada M Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Jak niespodziewanie :( A tak dobrze wyglądał na ostatnich zdjęciach ... Miał najlepszy dom, jaki tylko można było dla niego wymarzyć. Quote
danka4u1 Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 [quote name='Dada M']Miał najlepszy dom, jaki tylko można było dla niego wymarzyć.[/QUOTE] I tylko to jest dla nas pociechą. Reniu, jesteśmy wszyscy z Tobą. Quote
magenka1 Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Bozie to nie możliwe Opaliku dlaczego Nas opuściłeś? :( Quote
Aleksa. Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Biegaj sobie spokojnie za TM [*] [*] [*] :( Quote
migdalena Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Tak nagle, taka puchata Kuleczka...:-(:-(:-( Quote
avii Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 [quote name='APSA']Opal nie żyje :( Nic wcześniej tego nie zapowiadało, wczoraj tylko zwymiotował kolację. Dziś było źle, rano był w lecznicy, dostał kroplówkę i coś na wzmocnienie, a teraz już go nie ma :([/QUOTE] Jestem w szoku , no nie wierzę :crazyeye: :-(:-(:-(:-( Quote
Lionees Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Opaliś miał raka,pieprzonego,podstępnego nieoperacyjnego raka prostaty.Nie mam siły nic więcej pisac,nie mam już łez,ukochany nasz królewicz umarł Quote
herak Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Kochany Opaliczku miałam szczęście ogromne poznać Ciebie Myślałam że zobaczę jeszcze Ciebie Więc do zobaczenia za Tęczowym Mostkiem Renatko jesteśmy z Tobą ,bardzo nam przykro Quote
APSA Posted October 8, 2010 Author Posted October 8, 2010 Opaliś, podobnie jak Bubcia, którą też zabrałyśmy ze schr. po wielu latach, odszedł nagle i niespodziewanie, do końca ciesząc się dobrym samopoczuciem. Dodam do tego, co napisała Renata, że ten nowotwór był taki i tak zlokalizowany, że prawdopodobnie żadne standardowe badanie by go nie wykryło - nie wyczułoby się go ręką i raczej nie byłby widoczny na usg. A jedyna prewencja to kastracja - tylko to by trzeba zrobić parę lat temu. Żegnaj królewiczu :( Quote
Awit Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Opaliczku śpij spokojnie:-( Cioteczki jak dobrze, jak wspaniale że Opalik był u Reni, ostatnie m-ce to najlepszy czas w jego życiu. Tak nagle i szybko odszedł... Umarł w lecznicy czy w domu? Reniu jak Ty te śmierci znosisz:-( Quote
gonia66 Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 [quote name='Renata5']ads/191875 Opalisiu.....:(:(:(...ja wiedzialam tez juz kilka minut "po"...ale dopiero teraz do mnie dotarlo, jak weszlam na watek...jak przeczytalam wynik sekcji...jak zobaczylam Twoją fotografię...i teraz dopiero tak naprawde poczułam ból okrutny....:(:( Jak dobrze, ze zdązyłes się nacieszyc zyciem i umarłeś otoczony miłością kochanego Twojego ludzia.... To starszne, ze juz naas opuściłes...za szybko Kochany Piesku....za szybko...:(:( Reniu...przytulam mocno...wiem jak bardzo cierpisz...:(:( Quote
Javena Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 To nie możliwe:shake: Mam nadzieję ,ze nie cierpiał? :-(:-( Quote
danka4u1 Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Nie cierpiał...usnął spokojnie, tulony przez Renię.... Renia cierpi...Opalisu, dlaczego nas opuściłeś?? Quote
Onaa Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 Strasznie dla mnie to przykre :( :( :(. Chociaż znałam Opalisia tylko wirtualnie. Ten psiak w sobie coś takiego miał. Z jednej strony dobrze, że Opaliś cały czas się dobrze czuł, a z drugiej smutek że za szybko to co w jego życiu było dobre się skończyło. Jedynie pocieszenie, że udało się go zabrać z tej plastikowej miseczki schroniskowej, że te ostatnie miesiące spędził kochany, bezpieczny, szczęśliwy, potrzebny, ważny dla kogoś. Że miał troskliwą opiekę i miłość dobrego człowieka. Wszystko to co człowiek może dać najlepszego drugiej żywej istocie. Dziękuję. Quote
gonia66 Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 Ja tez dziękuje Reni za wszystko, co zrobila dla Opalika..i dziekuje wszystkim cioteczkom- darczyncom, dzieki ktorym mogl byc taki szczesliwy...w schronisku pewnie nawet poł roku by nie mial...strasznie to zmutne wszystko..ale jednoczesnie budujące...bo warto walczyc o każdy szczesliwy dzien dla tych staruszkow...bo moze się okazac, ze to dzien ostatni..:( Reniu...mam nadzieje, ze juz choc troche lepiej sie czujesz... Quote
Lionees Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 Nie czuję sie lepiej,jestem załamana,ta smierć jak zadna inna wstrząsnęła mną do głębi.W tym roku przezyłam 3 razy śmierć.Antoś chorował,wiedziałam że umrze,każdy kolejny dzień celebrowałam,traktowałam jak dar,licząc się z tym,że może to byc ostatni dzień...Morusek umarł mi na rękach,nauczyłam sie śmierci od Antosia,wiedziałam,że Morusek umiera i nic i nikt tego nie zmieni,po prostu zgasła Jego swieczuszka.A tu?Opalisiowi do końca nic nie dolegało,nic nie zapowiadało,że cos się będzie działo,nie było żadnych objawów.Nawet rano w lecznicy,gdy pies leciał mi przez ręce,lekarka nie wiedziała od czego.Zrobiliśmy na cito badania krwi,nie działo sie nic,nic co byłoby niepokojące,nic,od czego sie umiera!nie miał temperatury,nie miał biegunki,nie miał brzydkiego moczu,no pies na oko zdrowy,a jednak umierający.ratowaliśmy wszystkim czym moglismy,ale to było ratowanie w ciemno,bo tak na prawdę nie było sie do czego doczepić.Dostał na wszelki wypadek antybiotyk,leki wzmacniające,p/bólowe,kroplówkę i pojechaliśmy do domu.Położyłam go na jego posłanku i byłam przy nim cały czas.Jednak w jego oczach widziałm juz śmierć.Znałam takie oczy,Antoś miał takie i Morusek.Usiadłam przy Nim i do końca trzymałam jego główkę w swoich rękach,cały czas mówiąc Mu jak bardzo go kocham,żeby pamiętał...I usnął...cichutko,bezboleśnie...bezboleśnie dla niego,a dla mnie ból dopiero się zaczął.Kocham psy,wszystkie psiaki,które u mnie były/są,kocham bardzo,każdy jest inny i niepowtarzalny,jedyny w swoim rodzaju,ale musicie mnie zrozumieć,że są psy,które są w jakis sposób wyjątkowe.I takie psy dla mnie to Antoś,Opaliś,Niuniek i Niunia.To moje ukochane psiaki,moje słońca jedyne.Juz dwa słońca zgasły-Antoniuszek i Opaliś,zostały jeszcze dwa.Nie wiem co zrobię,jak i One zgasną,nie wiem,czy sie pozbieram.Podobno czas goi rany...podobno,ale ból jest okropny i ten ból zawsze w sercu zostaje.jakis kawałek mnie umarł z tymi dwoma psiakami...ja wiem,że ludzie umierają,ja wiem,ale śmierć tych psiaków jest dla mnie tak bolesna,że aż porównywalna ze smiercią bliskiej osoby... Zdecydowałam się na sekcję,poniewaz ta śmierć była tak szybka,tak dziwna,że musiałam sie dowiedziec co było jej przyczyną.Zadzwoniłam do APSY z prośbą,żeby zabrała Go do Warszawy,ale Asia powiedziała,żebym dowiedziała się,czy u nas nie robią sekcji.Zadzwoniłam do lecznicy i uzyskałam odpowiedź,że robią i mogę przywieźć psiaka.Po sekcji miałam milion pytań,na które dostałam odpowiedź... Opalis miał raka prostaty,był to guz miękki,który w odróżnieniu od guzów twardych nie uciskał na inne narządy i nie dawał efektów bólowych.Tak "pięknie" się wkomponował w narządy wewnetrzne,że absolutnie był nie do wykrycia w badaniu palpacyjnym i teoretycznie w zadnym innym.Korzenie guza powrastały w narządy i gdyby nawet jakims cudem udało sie go wykryć,to Opalis mógłby nie przezyc operacji,bo to dziadostwo było tak ukrwione,że mógłby nastąpić krwotok podczas ruszenia skalpelem.jedyną ulgą w tym wszystkim jest to,że Opalis nie cierpiał i nic Go nie bolało. Jak bardzo się cieszę,że chociaz te pół roku,Opalis czuł sie kochany,bo kochałam go bardzo,poczuł,że ma dom,własne posłanko,własne łóżko do którego zawsze wieczorem przychodził i wtulał sie we mnie...cieszę się,że mogłam "skarmić"go pączkiem-jak to jedna napisała.tak,cieszę się,że zdążył,że mógł posmakowac tego co lubił.Miał wszystko co chciał.Chciał poleżeć w bucie-leżał,chciał leżeć na moim ubraniu-leżał,chciał spać w łóżku-spał,najbardziej lubił kurczaczka-dostawał,uwielbiał jeździć noskiem w trawie-jeździł,chciałby gwiazdkę z nieba-dostałby...To niby nic,zwykłe przyziemne sprawy,ale dawały mu tyle radości,że to aż niesprawiedliwe,że Jego zycie musiało sie już skończyć...Boszsze...tak bardzo mi brakuje tej kochanej,białej,puszystej kuleczki,tego mokrego noska,który nocą wpychał mi sie pod kołdrę i popychał mnie,żebym sie posunęła,bo On chce wejść sie przytulic...jesuuu,ale ból Piszę to i płaczę,oczy mam całe zapuchnięte i ledwo co widzę,ale muszę to z siebie wyrzucić,ten ból,ten żal,tą tęsknotę... Żegnaj moje Słoneczko,Królewiczu mój... Dla Opalisia mam piosenkę,tą samą,którą zadedykowałam Antoniuszkowi... Śpijcie moje Aniołki,śpijcie... [video=youtube;JmTGTfm2UrM]http://www.youtube.com/watch?v=JmTGTfm2UrM[/video] Quote
danka4u1 Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 :placz::-(:placz: mój futrzany, śliczny Opaliczku :-( Quote
magenka1 Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 są takie chwile , ze brak słów są tylko łzy :( żegnaj Opalisiu Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.