Jump to content
Dogomania

Digger - czyli MAX - wyzel z poznanskiego schroniska - JUZ ADOPTOWANY


Recommended Posts

Posted


Digger juz jakis czas spedza swoje dnie i marznie w poznanskim schronisku. Czy nikt nie szuka wspanialego przyjaciela? Jest baaaaaaaardzo przestraszony.... Pewnie byl domowym pupilem..............

  • Replies 107
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Halo, nikt nie reflektuje na wyzelka? Popatrzcie jaki sliczny.... To rasowy pies. Czy dlatego nikt tu nie chce zajrzec? Jesli tak, to co z mieszancami? Jekie one maja szanse? Jest ich mnostwo w schronisku. Desperacko pragna domu. Komu? Komu?

Posted

Dla mnie miodzio!!!:loveu: jak każdy wyżełek, ale rzyczywiście po wyżełki kolejka się nie ustawia:placz: (Gdynia, POznań, Węgrów i pewnie wiele innych, do których nie trafiłyśmy:shake: )

Posted

Jak dlugo ta psina jest w schronisku i ile moze miec lat? Mlodzieniec czy staruszeK?

Bo jesli od paru tygodni w schronisku to moze byc to wyzel ktory latal po naszych gliniankach bez wlasciciela.

Posted

Uff, dopiero teraz zdolalm sie zalogowac :mad: Do rzeczy.
Nasz Digger to okolo 4letni pies, a znaleziono go walesajacego sie 10 grudnia ubieglego roku, w okolicach ul. Newtona w Poznaniu. Jak widac, nikt go nie szukal, albo tez szukal malo skutecznie. A moze wcale temu ktosiowi nie zalezalo, zeby go odnalezc? Musial do kogos nalezec, bo mial na sobie skorzana obroze. Zatem, kto to wie jaka jest jego historia... A teraz siedzi za kratami, w wybetonowanym boksie, a mieszka w watpliwej jakosci budzie. Niestety nie zdolalm go dzis poobserwowac, bo snieg, mroz i warunki niemozebne:shake:. Ale wiadomo, ze jest wystraszony, nieufny i .... nieszczesliwy, jak reszta mieszkancow schroniska, ktora dzieli z nim ten sam fatalny los.
Digger potrzebuje domu. Dogomaniacy, do dziela.

Posted

No to sa jaja. 10 grudnia dalam na forum schronisko.com post

http://www.schronisko.com/forum/viewtopic.php?id=291

Tylko ze napisalam ze jest szary, choc przejechalam z kumpela tak szybko, ze moglam sie wzrokowo pomylic. Moze to ten sam wyzel?

Wyzel bieg z kierunku Kaczej (blisko Kolportera- jest tam taka firma blisko krzyzowki, obok skupu makulatury) ku petli autobusowej. A potem to juz zabi skok do Newtona.

Co sadzisz Goniu? Wazna informacje byloby dla mnie czy mial obrocz obrozy jakis lancuch lub smycz z lancucha? Bo tamten ewidentnie cos ciagnal za sobą.

Moze dac ogloszenie do Wyborczej?
Moze przygotowac plakaty do powieszenia. Moze tym razem tez uda mi sie znalezc wlasciciela, tak jak sie udalo z innym pieskiem ze schroniska. Ludzie nie wiedza zeby szukac w schronisku i tu jest wielka bieda:-(

Posted

Niestety nie wiem czy mial cokolwiek oprocz tej obrozy.... Nie sadze tez, zeby byly na ten temat jakiekolwiek notatki. Ale jeszcze popytam, niestety dopiero w poniedzialek, kiedy pojawia sie jakies kompetentne osoby... Faktycznie, moze to ten sam? Pomysl z ogloszeniem tez super. Mozesz pomoc? Zdjecie wysle na pw. Jesli sie powtorze to wybaczcie. Jego numer w schronisku to XNL 874.

Posted

Gonia już wie, że ja mam dziś wyjątkowo podły nastrój i same czarne myśli, ale...Digger siedzi w schronisku od +/- 10 grudnia (tak więc nie wiadomo, czy to na pewno pies, którego widziała Sylka)- ja mu zrobiłam zdjęcie 12 grudnia na kwarantannie, ale to nie oznacza, że był to jego pierwszy dzień w schronisku. Od tego czasu minęło półtora miesiąca i nikt takiego psa nie szukał - ani w schronisku, ani przez ogłoszenia w gazetach. Digger jest nieufny w stosunku do ludzi, nie nawiązuje kontaktu - być może jego właściciel wcale dobrze go nie traktował. Poza tym w tej chwili to on nie czeka, aż go dotychczasowy opiekun odbierze, tylko aż go kupi, uiszczając stosowną opłatę, co, jak widać na przykładzie innego pieska, o którym pisała Sylka, dla niektórych jest przeszkodą nie do przeskoczenia...

Posted

Jestem chora, wiec najblizszy tydzien spedze w lozku.
Najlepiej byloby umowic sie w pare osob i zrobic wywiad po osiedlu. Moze ktos kojarzy psa. Do tego plakaty i zobaczymy co wyjdzie.

W sprawie Diggera nie mozemy tez generalizowac musimy np. wziac tez pod uwage inna rzecz. Moze jemu Panu cos sie stalo.
Znam taka sytuacje od mojej babci. Pan z psem poszli do parku, pies latal bez smyczy, facet zaslabl. Przyjechala karetka, wszyscy psa przeganiali bo mysleli ze jakis bezdomny. Pies w koncu wyladowal w schronisku.
Ten pan byl samotny dodatkowo spedzil 3 miesiace w szpitalu, nikt ze sasiadow nie mogl pomoc szukac psa, bo kamienica pelno emerytow. Wiec kazdy ma swojej problemy. Pan w koncu wyszedl, ogloszenia do gazety dal i nic. Poradzono mu schroniska i znalazl swoja psine.
Moze to skrajny przypadek, ale takie rzeczy sie tez zdarzaja:-(

Posted

Sylko, ja to rozumiem, ale mam też okazję widywać Diggera od ponad miesiąca i on nie wygląda na psa, który umiera z tęsknoty za właścicielem, ani na takiego, który miał dużo do czynienia z dobrymi ludźmi. Dlatego sugerowałabym raczej szukanie mu nowego, cierpliwego opiekuna, a nie sprawdzanie, kim był poprzedni.

Posted

Minal ponad miesiac od pojawienia sie Diggera w schronisku. Faktycznie, gdyby mial kochajacego wlasciciela, to bylby juz jakis sygnal. Dosyc czasu uplynelo. Gdyby odpukac, moj pies zaginal, nie poddalabym sie, szukalabym wszedzie. Mysle, ze Monika ma wiec racje by skupic sie na szukaniu nowego domu. Smutne to wnioski, ale zdaje sie, najrozsadniejsze...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...