Soema Posted December 7, 2009 Posted December 7, 2009 Zakładam wątek na prośbę znajomej.. na ul. NUGAT 3 w Warszawie przybłąkał się mały, biały kundelek. Na oko piesek ma kilka lat. Był widziany w okolicy kilka dni temu, sam, jednak nikt psa nie kojarzył. Kilka dni temu dawał się jeszcze pogłaskać. Potem zniknął, więc założono, że był na spacerze w właścicielem, lub że właściciel go znalazł. Jednak psiak wrócił. Z uporem wchodzi na podwórko i siedzi pod jedną z klatek. Mimo, że nikt psa nie kojarzy. Ktoś musiał psa nastraszyć, bo obecnie nie da się dotknąć, nie ma mowy o przypięciu smyczy :( Pies jest biały/kremowy. Niewielki - nie sięga nawet do połowy łydki. Charakterystyczna cecha: jedno uszko ma klapnięte. Jest lekko wychodzony. Pies ma obrożę (czerwoną), ale bez adresatki. Obecnie nocuje na klatce - nie chce dać się zwabić do domu, zbyt się obawia (nawet na kiełbasę). Panie które starają się zająć psiakiem, nie chcą dzwonić po straż miejską - wysłanie psa do schroniska to ostateczność! Właściciela psa lub osobę, która kojarzy psiaka prosimy o kontakt z jedną z mieszkanek osiedla: Marta 0 502 315 415 oto i psiak.....:( zdjęcia sprzed chwili... Quote
Soema Posted December 7, 2009 Author Posted December 7, 2009 :( :( :( Może jest ktoś z okolicy, kto go kojarzy? Jak nie.. trzeba mu szukać nowego domu...:( Quote
Soema Posted December 8, 2009 Author Posted December 8, 2009 Może ktoś jest z okolic i go kojarzy....? Quote
Awit Posted December 8, 2009 Posted December 8, 2009 Według mnie po SM nie ma co dzwonić. Jeśli on nie daje się zwabić osobom które zna z podwórka, spod tej klatki, to w chwili gdyby strażnicy chcieli go odłowić, dałby nura w bok i byłoby po psie. Być może czasem im się udaje, ale myslę, że są to psy, które nie uciekają. Dobrze, by było gdyby go "przekonać" by wszedł na klatkę, a stamtąd już nie powinno być problemu. Tylko pilnujcie by nie uciekł gdyby ktoś wchodził czy wychodził z klatki, zanim psiak wszedłby do domu Quote
Awit Posted December 8, 2009 Posted December 8, 2009 Jakby był w mieszkaniu, można by było całą obroże obejrzeć, czy pod spodem nie ma adresu. Ale to już w mieszkaniu, by nie daj Boże znalazł się bez obroży na ulicy(gdyby tam był adres) Quote
Soema Posted December 14, 2009 Author Posted December 14, 2009 Psiak nawiał pewnej starszej pani.. za suką w cieczce. Pewnie nie ostatni raz... Quote
Awit Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 To dobrze, że wrócił do domu. Pani powinna go wykastrować, może by więcej nie polazł za suką Quote
Soema Posted December 14, 2009 Author Posted December 14, 2009 Awit napisał(a):To dobrze, że wrócił do domu. Pani powinna go wykastrować, może by więcej nie polazł za suką Pani nie widzi problemu.. w braku ogrodzenia, puszczaniu psa luzem, szukaniu go.. ale w kastracji - owszem... Quote
Awit Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Zginął jej raz, ponieważ nie zapewniła mu wystarczającej opieki. Powiedz jej, że jeśli zginie jej jeszcze raz, może dla niego tragicznie się to skończyć, teraz miał szczęście. A zresztą jeśli nie zapewnia wystarczającej opieki, to zaniedbuje, a to już chyba podchodzi pod łamanie ustawy Quote
Soema Posted December 14, 2009 Author Posted December 14, 2009 Ale do niej to nie dociera. Zresztą, gdzie takiego psiaka zabrać?:( Wszędzie takich pełno, tylko mandat pewnie na nią by podziałał.. Ehh, szkoda gadać. Quote
Awit Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Wiem, brak miejsca. Ja wcale nie jestem za zabieraniem psów...jeśli edukowanie nie pomoże, to mandat w takim razie może bedzie bodźcem by coś zmieniła Quote
Ewa Marta Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Po raz pierwszy miałam kontakt z tym psiakiem prawie 2 lata temu, kiedy wystawal pod nasza klatką, kiedy Barsa miała cioeczkę. Byl niezniszczalny - stal w deszcz i wiatr. Najpierw chcialam go odgonić od Barsy, potem zrobiło mi się go szkoda i chcialam nakarmić, pokazywal zęby. Postawiłam miseczkę z wodą i wysypalam karmę na ziemi i odeszłam. Wróciłam po kilkunastu minutach - nic nie tknął. Kiedy pozwolił mi się zbliżyc kilka kroków, zauważyłam takie male czerwone serce ze skóry na obroży. Obłaskawiałam go z pół godziny, podchodziłam, mowiłam spokojnie do niego. Wreszcie, mimo, że lekko warczał, dal sobie wyjąć z serca karteczkę. Przeszczęśliwa zadzwoniłam z kmórki przepraszając za późną porę, ale ja psa znalazłam... No i usłyszałam od Pana, który odebrał, że on zawsze ucieka do suń z cieczką i że jemu nawet nie chce sie po niego wyjść, bo i tak jak zgłodnieje, to wróci... Mówię że pies leży przy Nowoursynowskiej, przy której jednak jeżdżą samochody - nie obeszło to Pana specjalnie i powiedział, że jak ktoś rano będzie szedł po zakupy, to go zgarną, ale on i tak przeskoczy ogrodzenie:-( Drugi raz jakies pół roku temu, mój kolega z pracy bardzo przejęty losem zagubionego psiaka, a pracujący dokładnie na rogu Nowoursynowskiej i Nugat, robił mu zdjęcia i rozsyłał do znajomych z pytaniem, czy ktoś coś wie o psie. Poszłam dla spokoju, żeby na żywo przekonać się, czy to ten sam psiak - tak. Stał uparcie pod klatka kolejnej pięknej suni (białego szpica albo czarnej cane corso), któraś z nich miala cieczkę. Obawiam się, że właściciele są niereformowalni i psiak kiedyś źle skończy. Widziałam do przedwczoraj, jak biegł wzdłuż Nowoursynowskiej. Kiedy zobaczył moje psy, odwrócił się natychmiast i dał dyla w drugą stronę. Acha... Pan mówil jeszcze, że raz go juz z Palucha odbierali, bo ktos go wywiózł. Nie wiem tylko jak się dowiedział, że pies tam jest. Quote
Soema Posted December 14, 2009 Author Posted December 14, 2009 Może poprzez karteczkę... Właśnie znajoma mówiła, że z nimi nie da się rozmawiać :shake: mnóstwo takich ludzi jest....:-( ale co zrobimy, będziemy takim odbierać psy, jak tym ze schronisk, bezdomnym nie jesteśmy w stanie normalnych ludzi znaleźć :placz: Quote
Ewa Marta Posted December 15, 2009 Posted December 15, 2009 Soema napisał(a):Może poprzez karteczkę... Właśnie znajoma mówiła, że z nimi nie da się rozmawiać :shake: mnóstwo takich ludzi jest....:-( ale co zrobimy, będziemy takim odbierać psy, jak tym ze schronisk, bezdomnym nie jesteśmy w stanie normalnych ludzi znaleźć :placz: Najtrudniejsze w tym jest to, że ten psiak nie wygląda na nieszczęśliwego. Kiedy żadna suka w okolicy nie ma cieczki, pies mieszka na swoim podwórku, nie wygląda na zabiedzonego, tylko czasami idzie sobie na spacer. W zasadzie nic mu się złego nie dzieje, poza narażaniem go na niebezpieczeństwo wypadku... mam w okolicy ludzi, którzy maja dwa psy w budach na łacuchach. Ocieplałam w ubieglym roku obie budy i jakoś mnie dopuścili do swoich zwierzaków. Oni te psy kochają, ale sami mieszkają w warunkach niewiele lepszych od swoich psów i nie rozumieją, kiedy ja mówię o zabraniu psów do domu w najgorsze mrozy. Na szczęście te psiaki mają co jeść i pić i często są spuszczane z łańcuchów, żeby się wybiegały. Quote
Awit Posted December 15, 2009 Posted December 15, 2009 Czyli wracając do początku, pies powinien być wykastrowany, wtedy by nie latał za sukami. Złapać go po cichu jako bezdomnego, wykastrować i wypuścić pod domem właściciela, gdy będzie w stanie już normalnie funkcjonować Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.