Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted (edited)

Ale fajnie się zrobiło na wątku Światusia :loveu:.Wszyscy zadowoleni a najbardziej dziadki pieskowe :cool3:.
Do tej kanonady podziękowań trzeba jeszcze dodać jedno - od Gucia dla Sabinki ,która mając "coś" ;) dla młodych piesków postanowiła obdarować tym właśnie mojego Gucia-przyszywanego wnuka dziadzia Świata.To się nazywa transakcja wiązana i wymiana nie tylko uprzejmości :D.Tak czy inaczej Sabinka odwdzięcza się Światusiowi za pośrednictwem Gucia - czyli wszystko zostanie w rodzinie.Teraz jeszcze tylko czekamy na okazję ,aby jakoś przysłużyć się głównej sprawczyni tego miłego zamieszania - czyli iwlajn :loveu: .Iwlajn - daj znać :cool3: jakby w czymś można było Ci pomóc :lol:

Edited by ivette3
Posted

zaglądam do Światosławapewnie mu cieżko, bo duchota straszna, nie ma czym oddychać, przynajmniej u nas więc u Was pewnie też chmura goni chmurę:-( paczucha wczoraj została wysłana:knuje::)

Posted

Duchota nawet nie specjalnie dziadziowi przeszkadza.Większy kłopot jest z ulewami burzowymi,wiatrem i ogólną ponurą aurą ...ale to chyba nie tylko psim staruszkom dokucza :roll:.Spacerowanie ostatnio bywa trudniejsze niż zimą.Czekamy z utęsknieniem na taką pogodę ,która umożliwi skorzystanie z uroków natury nieco dalej od domu,na pikniku:cool1:.Dziadzio już na spacerowanie nie jest chętny ale jak sądzę zaniesiony tak jak w ubiegłym roku na łączkę złapie letni oddech i wreszcie zacznie odzyskiwać wigor po zimie:lol:.

Posted

:) Dobrze ,że chociaż na wątku jest słonecznie i miło .Cioteczka Sabinka dba aby dziadkowi świeciło słonko .Z tym noszeniem na rękach ,to raczej przysługa dla mnie :eviltong: ,bo księciunio Świat owszem ponosić się pozwala ale pod wydziałem.Ten kochany uparciuszek sam tuptać zbyt wiele już nie che ale brany na ręce potrafi protestować,zapierać się łapkami i zmuszać noszącego aby go odstawił na ziemię .Czasem jestem jego energią nawet zdziwiona ,bo niby taki słabiutki,niedołężny i powolny staruszek ale jak mu coś nie pasuje ...oj :-o ..wtedy energii mu nie brak :loveu::cool3:.Kochany ten Nasz emeryt i bardzo dzielny.

Posted

Nowy tydzień niestety jeszcze zimniejszy i bardziej mokry ,więc a propos noszenia na rękach Światuś prezentuje swoją zdegustowaną ;):loveu: ,senną minkę.Jak łatwo zauważyć dziadzio jest raczej szowinistą ,bo na rękach pana relaksuje się znacznie bardziej niż na rękach u mnie :p;).



Posted (edited)

jakie to kochane dziaduszątko Światuniątko:loveu:

i melduje, że przed chwilką otrzymałam przesyłkę od iwlajn Karsivanki i ImmunoDol:) bardzo dziękuję jesteśmy z Teofilkiem bardzo wdzięczni i gdyby trzeba było jakoś pomóc i się odwdzięczyć proszę śmiało pisać:) co parę głów to nie jedna:loveu:

Edited by margoth137
Posted

:loveu: wspaniale ,że Teoś już dostał przesyłkę.Tobie Sabinko również dzisiaj śle podziękowania Gucio :oops:,który właśnie swój prezencik od Ciebie otrzymał :Rose::buzi:

Posted

no to widzę, że wszyscy zadowoleni:) mam nadzieje, że smakuje;) a i watrobę odciąży:) buziaki dla całej trójki kudłaczy no i ludziów:loveu:

w końcu się poczta polska wzieła w garść, dawniej to człowiek 2 tyg. na paczkę czekał:evil_lol:

Posted

Ivette,
patrząc na fotki Światusia - tylko jedna myśl mi się nasuwa: bardzo się cieszę, że po trudach życia ten psiak znalazł u Ciebie taki ciepły kącik na stare lata... lepszego nie mógł sobie wymarzyć... :)
Oby jak najwięcej psiaków, nie tylko wiekowych znalazło swoje miejsce na ziemi...

pozdrawiam :)

Posted

:mdrmed:Jak miło Szamanko,że zaglądasz do dziadzia.Dziękuję za miłe słowa :oops:ale muszę zaznaczyć ,że Światuś sam w sobie jest najwdzięczniejszą rekompensatą jakichkolwiek spełnianych przy nim obowiązków.Patrząc na niego , codziennie widzę przybywające siwe pasemka,widzę niestety też coraz częstsze kłopoty jakich przysparza mu starość...ale nie da się opisać tego jak on dzielnie to znosi .Dziadzio jest po prostu kochany i słodki:loveu:.Cieszę się ,że jest u mnie i bardzo jestem wdzięczna wszystkim ,którzy wspierają mnie w opiece nad nim :) .Również Tobie bardzo dziękuję :buzi:,że jesteś dobrym aniołem na wątku dziadzia.Odwiedzaj nas jak najczęściej :mdrmed:


Dziadzio dziękuje cioteczce Ronji za pamięć i wsparcie :Rose:.
Wszystkie cioteczki i wujków pozdrawiamy jak zwykle - niezwykle gorąco :cool3::lol:

Posted

Czekamy,czekamy i doczekać się nie możemy prawdziwej wiosennej frajdy na słoneczku:roll:.Skoro nie da się tuptać aby nie być zmoczonym i zziębniętym ,to najlepszym wyjściem z sytuacji dla dziadzia jest wygrzewanie poopy pod kocykiem i nabieranie sił na spacery ,kiedy już wreszcie ciepełko nadejdzie:loveu:.Podobno przyszły tydzień wreszcie wraz z przyjściem lata ma być cieplejszy.Oby :) .Póki co ,fotorelacja z leniuchowania :









Posted

Sabinko :) - głowa do góry .Jeszcze troszkę i "głupia baba" będzie dla Ciebie tylko wspomnieniem .Mocno trzymam kciuki za udany egzamin:cool3:. Światunio dla Ciebie wygrzewa miejsce na odpoczynek i czeka ,że przywieziesz mu to śliczne słonko :loveu:

Posted

Wreszcie udało się złapać troszkę słonka:loveu:.Światuś malutkimi kroczkami ,ale dziarsko i chętnie zrobił inspekcję po okolicy :cool3: ,o czym donoszę relacją fotograficzną :) :










Posted

margoth137 napisał(a):
Światuniowa inspekcja choinek:loveu:


Tak się składa ,że zarówno Światuś lubi to miejsce ,bo jest tam dużo przestrzeni bez niespodzianek ,o które mógłby się potykać itp. ;) ,jak też ja lubię tam chodzić z nim ,bo jest ławeczka i mogę choć na chwilkę przysiąść:oops: i podumać o młodości i kondycji :eviltong:.Jedyny problem jest z tym ,że to kawałek do przejścia od domowego podwórka i troszkę trzeba dziadziowi pomagać ,czyli przenosić przez jezdnię (krawężniki),w powrotnej drodze ,gdy jest już zmęczony zastąpić rękami lektykę :lol: dla księciunia .No ale czego się nie robi dla miłości :loveu: czyli najkochańszego dziadzia :cool3:.

Posted

Światuś bardzo dziękuje cioteczkom Malicji ,Demi i xmartix :).
Pozdrawiamy wszystkie kochane cioteczki i wujaszków i życzymy wszystkim zadowolonych min:loveu: - w końcu mamy lato przecież ,więc jest wreszcie nadzieja na fajną pogodę i pikniki :cool1:

Posted

Pożegnanie :-(
-------------
Wiedziałam , że kiedyś nastąpi ten ostatni dzień i sądziłam,miałam nadzieję ,że skoro Światuś jest u mnie... może na trzy miesiące...,może rok...,to że każdy dodatkowy czas spowoduje mniejszy żal ,łatwiejsze pogodzenie się z chwilą gdy odejdzie :-(
Już wiem,że do tego nie można się przygotować.Nie potrafię nazwać tego co teraz czuję .
Maleńki kochany Światunio odszedł :-( a ja strasznie tęsknię :-(

Wiem ,że to musiało się stać wcześniej ,czy później ...stało się później niż mu rokowano...wiele później...ale dla mnie za wcześnie ...zawsze byłoby za wcześnie :-(
Światunio,mój kochany Tuptuś był i na zawsze pozostanie dla mnie wyjątkową istotką.Xmartix ratując go ze schronu od śmierci napisała o nim ,że jest jakby w swoim zamkniętym świecie ....Do tego świata z całego serca starałam się wejść i każdego dnia chciałam aby On otwierał się na mój .
Jest nieprawdopodobna różnica między relacją człowiek a pies który widzi i słyszy a psiaczek ,który nie widzi i nie słyszy...On uczył się naszego zapachu,uczył się układu mebli,domu,podwórka...My uczyliśmy się go rozumieć i po jego zachowaniach rozpoznawać zadowolenie,lęk,potrzeby....na koniec pożegnanie...:(:(:(

Odchodził z niesamowitą godnością,pokorą,kochany ,cierpliwy , jakby pogodzony z tym ,że ostatni etap jego prawie 20 letniego życia dobiegł końca :(.

Mam wrażenie,że umierał z wyboru,świadomie chcąc odejść w takim momencie kiedy jeszcze nikt nie był zmęczony dość mocno aby jego śmierć przyjąć z ulgą...a jemu nie zada ona bólu i lęku :(.
Do ostatnich dni miał radosną minkę ,upór i charakterek... jednocześnie łagodność szczeniaczka.Siwiał,coraz częściej męczyły mu się łapki,czasem przez coraz wyraźniejszą starość coś niechcący spsocił , ale wciąż łykał radośnie i wdzięcznie następny dzień.
Często,coraz częściej ... po kolejnym praniu dywanu ,sprzątaniu ,kąpaniu,suszeniu i mnóstwie innych zabiegów..... miałam obolałe ręce i zanim ochłonęłam ,znów stawało się coś co wymagało mobilizacji,wysiłku,czasu... ale nigdy nie potrafiłam mieć do niego złości czy zniechęcenia.Raczej było mi go żal ,że jest w niektórych sytuacjach taki nieporadny...,że coraz bardziej robi się niedołężny ...że potrzebuje coraz większej ,troskliwszej , delikatniejszej opieki .Zawsze widziałam w nim taką dziwną skruchę ,nawet wstyd...,jakby wiedział ,że coś mu się nie udało .Bardzo często kiedy nabrudził przychodził pod moje nogi i ze zwieszonym łebeczkiem zastygał w bezruchu oparty o mnie...miałam wtedy wrażenie jakby przyszedł i chciał powiedzieć,że jest gotów na karę ,na którą brudząc ,w swoim przekonaniu zasłużył...Miałam takie właśnie odczucie patrząc na niego i wtedy brałam go na ręce i kompletnie irracjonalnie do sytuacji szeptałam do ucha ,żeby się nie przejmował bo nic się nie stało.....Jego łagodność w której dopatrywałam się wdzięczności oddalała zmęczenie i dodawała mi sił.

Każdego dnia widać było po nim upływ czasu,każdego dnia kochałam go mocniej i chociaż zdawałam sobie sprawę z tego ,że mijający czas nie jest naszym sprzymierzeńcem ,chciałam nie myśleć o rozstaniu tylko łudziłam się ,że to jeszcze będzie trwać...:(

W niedzielę rano wstał z posłanka ,chwilę dreptał ...ale słabiej niż zwykle.Podałam mu miskę z jedzeniem.Powąchał ale nie chciał zjeść.Myślałam ,że to chwilowy kaprys z przejedzenia,pogody,...czegoś co za krótką chwilę minie.Jednak kiedy zorientowałam się,że po dłuższym czasie nadal nie chce jeść, a co gorsze nie chce pić,słabł w oczach :( ...zdałam sobie sprawę,że to poważniejsza,inna niż kiedykolwiek do tej pory sytuacja.
Po rozmowie telefonicznej z wetką podałam mu strzykawką do pysia wodę .Nie protestował-przełknął ale sam łaknienia nie okazał,z miseczki samodzielnie napić się nie chciał :(.Zgodnie z sugestią wetki mierzyłam temperaturę.W ciągu kilku godzin z prawidłowej spadła do 37stopni.Nie pomagało nawadnianie ciepłą wodą,ogrzewanie.Oczka miał przytomne i uszkami pokazywał ,że czuje głaskanie.Jednak sam już nie wstawał a podnoszony na łapki nie utrzymywał się wystarczająco aby go puścić z rąk.Późnym popołudniem otrzymał zastrzyk i kroplówkę ,którą wetka przywiozła mu do domu .Byliśmy przy nim cały czas , a on leżał spokojnie i gdyby nie moja wiedza ,że nie je ,nie pije i nie chce już wstać...to wyglądał tak jakby sobie po prostu leżał i odpoczywał z otwartymi,spokojnymi oczętkami.
Czuwałam przy nim całą noc.Spał w miarę spokojnie,oddychał normalnie.Wcześnie rano p. wetka przyszła do niego z kolejnym zastrzykiem i pobrała mu krew do zbadania.Rozmawiałam z nią jeszcze o minionej nocy,o tym ,że temperatura uparcie zatrzymała się na 37 stopniach.Powiedziała,że nie widzi oznak konkretnej dolegliwości czy bólu ,a raczej wygląda jakby on nie chciał jeść i pić , a chciał umrzeć już bo wie, że nie da rady dłużej żyć :(...była bezradna tak jak ja :(:(:(.
Na 14.00 umówiłyśmy się,że przywiozę go do gabinetu aby zrobić badania USG ,podać kolejny zastrzyk i kroplówkę .
Nie pojechaliśmy już :(.

Około południa zaczęła mu drgać łapeńka i zaczął lekko poruszać pyszczkiem.Leżał na łóżku ,a ja z Karoliną siedziałyśmy przy nim. Ona gładziła go po główce a ja masowałam,głaskałam lekko łapki.Chwilę później zmętniały mu oczka bardziej niż kiedykolwiek miał...i odszedł :( .
Był jak maleńka świeczuszka ,która nagle wypaliła się i zgasła.:( .

Wybaczcie jeśli chaotycznie piszę ,ale nie mogę wytrwać w opanowaniu emocji i myśli. Moje i całego mojego domu życie zostało przez te krótkie dwa i pół roku systematycznie podporządkowane pod zachowania i potrzeby Światunia...teraz mimo,że upłynęło zaledwie kilka godzin brak mi jest już jego zachowań.Mam wrażenie ,że czas stanął w miejscu i jednocześnie minęła wieczność jak kochanego maleństwa nie ma koło mnie.Wymagający ciągłej czujności... a teraz ... pustka...jak wyrwa w drodze...Powinien leżeć w progu i tarasować drogę z kuchni do pokoju w najmniej oczekiwanym momencie...a tu pusto....powinnam szukać go w takim razie ,bo pewnie wszedł sobie znów za szafkę,za firankę lub w inny zakamarek z którego nie zawsze sam potrafi tyłem wyjść...a tu nie ma kogo szukać...:(...i ból z tęsknoty za nim ...i świadomość ,że to musiało kiedyś się stać :( ...nie mogę go już wziąć na ręce i przytulić :(...Muszę dopuszczać do myśli fakt jego odejścia ,wyobrażać sobie ,że biegnie gdzieś daleko ode mnie i nie wróci...

Okropne jest to rozdwojenie skrajnie różnych odczuć.Z jednej strony tak bardzo chciałabym jeszcze dać mu radość,zabrać na spacer ,dokarmiać smakołykami....po prostu znów widzieć w jego niewidzących oczkach zdziwienie i zaciekawienie tym ,że życie może być przyjemne i pełne miłości i opieki...On to potrafił pokazywać ....z drugiej strony wiem ,że czas kiedyś musiał minąć i minął...że kochany maluszek już nie miał sił nawet na radość...że nie potrafię cofnąć czasu i nigdy,nigdy:( już nie dodam mu niczego dobrego do jego u mnie krótkiego życia...Czy to życie przy mnie choć troszkę oddaliło mu pamięć o długich kiedyś latach bezdomności i kto wie jakich smutków...?Ile mogłabym może dać mu więcej ?... a może z jakiś bezsensownych powodów mu nie dałam...:( ?

Jest mi bardzo trudno pisać ten post.Ból jest tak wielki,że chcę jak najszybciej przez szacunek do Was - tych którzy byli prawdziwie serdeczni dla Światusia dopełnić swojego obowiązku ,zdać tą ostatnią ,bardzo bolesną relację...i zniknąć,nie musieć opanowywać łez i bezsilności,zbierać racjonalnych myśli,wbrew sercu uspokajać emocji :( .

Poszedł za tęczowy most owinięty w swój ulubiony niebieski kocyk z serduszkami,z kochanym pysiem ułożonym na swojej podusi a ciałkiem na różowym ręczniczku ,tym pierwszym pościelonym na poduszce po podróży z Wrocławia do mnie,który pozostał u mnie po Partyzancie - biednym psiaku,który sprowadził mnie na dogomanię.Partyzant odszedł z dogomanii skrzywdzony i zapomniany,..sercem czuję,że odszedł wtedy na zawsze...i nikt nigdy go nie pożegnał godnie....
A to dzięki niemu los zetknął moje i Światunia życie .
Dlatego żegnając Światunia :( ,symbolicznie żegnam też Partyzanta :( .

Z całego serca serdecznie dziękuję wielu tutaj osobom za prawdziwą,bezinteresowną pomoc .Dziękuję wszystkim dla których ten wątek był wątkiem Światunia i jemu miał służyć będąc dla Was możliwością kontaktu i czerpania radości z jego życia .

Było Was wielu ,choć czasem milczących na tym wątku .
Dziękuję Wam wszystkim,którzy pomagali finansowo, pomagali ciepłym słowem,radą,dobrą energią i pod każdym względem wsparli mnie,szanując moją godność jako człowieka .
Nie potrafię wszystkich Was wymienić - przepraszam za to ale nie chcę urazić nikogo pomijając...
Mam nadzieję,że nie zawiodłam Was , a co dla mnie najważniejsze...mam nadzieję i bardzo chciałabym kiedyś jeszcze poczuć pewność i radość ,że nie zawiodłam tego psiego maleństwa.
Bardzo tęsknię za nim...Mam ogromny niedosyt ,że jeszcze chciałam tak wiele mu dać serca i już nie mogę ....Będę pamiętać go na zawsze....ale już nic nie mogę więcej zrobić :( .Rozumiem i akceptuję słowa,że musiał kiedyś odejść,że odszedł...ale nie mogę zrozumieć,pogodzić się ze słowem "nigdy..." świadomość tego bardzo boli ...:(

Posted

Dzisiaj nasz kochany dziadzio Świat opuścił ten świat na zawsze.. :sad: moment odejścia wybrał sam. Od wczoraj czul się źle. Nie jadł i nie pił. Spadła mu temperatura. Ivette zawołała wetkę, podana została kroplówka. Pani weterynarz była nawet dzisiaj o 6 rano. Pobrała krew do badania. Świat czuł się lepiej. Ale i tak nie chciał jeść i pić i odszedł praktycznie na rękach Ivette otoczony miłością i słysząc jej ciepły głos :sad:

Światusiu nigdy Cię nie zapomnimy!!!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...