Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 412
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

nie dzwoni :( chociaż nadal mam nadzieje, ponieważ mówiłam Jej ,że jestem do syspozycji cały dzień. A ,że Ona także mieszka w Gdyni, to może zadzwonić nawet pół godziny przed przyjazdem. wzięła już odemnie adres, więc może? ....

Posted

Nie dzwoni :( I pewnie już nie zadzwoni. Jakby traktowała to poważnie, to pewnie juz bym coś wiedziała ?
jedno dobre,że w koncu z męzem spedziłam troche czasu.

Posted

Marta222 napisał(a):
Nie dzwoni :( I pewnie już nie zadzwoni. Jakby traktowała to poważnie, to pewnie juz bym coś wiedziała ?

To tę rodzinę można juz sobie, niestety, odpuścić. Powinni chociaż zadzwonić.......... :(

Posted

Już nic nie wiem :) może czymś Ją zniechęciłam? ale powiedziałam tylko,że może przyjechać kiedy chce i ze najlepiej z synkiem aby się ze soba zapoznali. :(
już jestem wykonczona psychicznie. już chcę do domu. Do normalności. Karo chyba rzucił jakiś urok- nie oddacie mnie i koniec.....
żeby ta alergia nie była taka silna, żeby dało się ją leczyć. żeby nie groziło to astmą, to może dałoby się to pogodzić. JUz nie wiem co robić :( :( :(

Posted

Nie wiem, co mogę mądrego powiedzieć........... jesli można, to musimy czekać. Ogłoszenia są, może wreszcie na jedno z nich natknie się ta jedyna, właściwa osoba.................

Posted

Nie mozesz kogos kto chce wziac psa zniechecic, chyba, zebys mowila, ze pies gryzie i jest trudny itp.
Niektorzy ludzie maja bledne wyobrazenie o tym co to jest pies. Moze myslala, ze przywieziesz psa i nie bedziesz dbala co sie z nim stanie itp.
Mysle, ze mimo wszystko, podswiadomie chcesz psa zatrzymac i wcale sie nie dziwie, no a pies wcale domu nie chce zmienic i tez mu sie nie dziwie.
Ja jako dziecko mialam rozne dziwne alergie, a teraz nie mam zadnej.
Podobno kazda sytuacja zyciowa nas czegos uczy, tylko czasami nie widzimy od razu czego.
Przynajmniej ja narazie nie widze..............

Posted

Marta222 napisał(a):
Już nic nie wiem :) może czymś Ją zniechęciłam? ale powiedziałam tylko,że może przyjechać kiedy chce i ze najlepiej z synkiem aby się ze soba zapoznali. :(
już jestem wykonczona psychicznie. już chcę do domu. Do normalności. Karo chyba rzucił jakiś urok- nie oddacie mnie i koniec.....
żeby ta alergia nie była taka silna, żeby dało się ją leczyć. żeby nie groziło to astmą, to może dałoby się to pogodzić. JUz nie wiem co robić :( :( :(


Mam sugestię. Spróbuj wziąć dziecko na BICOM. To jest program odczulający, komputer bada zmiany w biopolu następujące na skutek alergenu, a potem dokonuje "napraw". Robi się to dla każdego alergenu osobno. Znam ludzi, którzy po kilkudziesięciu nawet latach astmy alergicznej wreszcie odetchnęli. Oczywiście lekarz raczej nie poleci Ci tego, bo to medycyna niekonwencjonalna, a łatwiej zalecić pozbycie się psa. Ale skuteczne. Spróbuj, to jedna wizyta, koszt ok.50 zł chyba.

Posted

Dobra sugestia, może rzeczywiście powinno się spróbować. Rozumiem, że ta alergia to poważna sprawa, małe dziecko itd. ale z drugiej strony przy naszym "ogólnonarodowym", paskudnym podejściu do sprawy zwierząt sugestie typu: natychmiast pozbądź się zwierzaka mogą być na wyrost. A alergie tak samo niespodziewanie się pojawiają jak i potrafią znikać.

Posted

Sorry Karo - nie bylo mnie wczoraj, ale dopadla mnie grypa zoladkowa.
Ogolnie to ja sie glownie sama zajmuje swoim zdrowiem, juz dawno przestalam wierzyc w tradycyjna medycyne.
Wracajac do mojej grypy to jest pierwsza od chyba 5 lat :):)
Wysluchalam wczoraj na tasmach, ze np. tylenol ( nie wiem czy jest w Polsce) ale tu mozna go kupic w kazdych ilosciach, jest okropnie szkodliwy, nie mowiac o innych lekach gdzie dzialania uboczne przewyzszaja korzysc z leczenia.

Posted

Marta222 napisał(a):
Już nic nie wiem :) może czymś Ją zniechęciłam? ale powiedziałam tylko,że może przyjechać kiedy chce i ze najlepiej z synkiem aby się ze soba zapoznali. :(
już jestem wykonczona psychicznie. już chcę do domu. Do normalności. Karo chyba rzucił jakiś urok- nie oddacie mnie i koniec.....
żeby ta alergia nie była taka silna, żeby dało się ją leczyć. żeby nie groziło to astmą, to może dałoby się to pogodzić. JUz nie wiem co robić :( :( :(


JA JUZ TU PISAŁAM. ZNAŁAM OSOBĘ,KTÓREJ DZIECKO TEŻ MIAŁO UCZULENIE NA SIERSĆ,ALE PSA NIE ODDAŁA. Robiła wszystko,biegała ,scierała kurze kilka razy dziennie,odkurzała.Żadnych dywanów. Wietrzyła czesto pokoje. Troche ją to kosztowało,ale PO JAKIMS CZASIE ALERGIA MINĘŁA. Nie wiem,lekarzem nie jestem,ale czasem lekarz też sie myli.

Posted

Szarotka napisał(a):
Sorry Karo - nie bylo mnie wczoraj, ale dopadla mnie grypa zoladkowa.
Ogolnie to ja sie glownie sama zajmuje swoim zdrowiem, juz dawno przestalam wierzyc w tradycyjna medycyne.
Wracajac do mojej grypy to jest pierwsza od chyba 5 lat :):)
Wysluchalam wczoraj na tasmach, ze np. tylenol ( nie wiem czy jest w Polsce) ale tu mozna go kupic w kazdych ilosciach, jest okropnie szkodliwy, nie mowiac o innych lekach gdzie dzialania uboczne przewyzszaja korzysc z leczenia.


Szarotka ,zdrówka życzę!Trzymaj się!

Posted

Szarotka,nic się nie dzieje. telefony milczą :(
Javena, ja nic nie robiłam.... nie sprzatałam, nie latałam, nie odkurzałam i czekałam aż moje dziecko sie udusi....
Ninti, dzięki za sugestie. oczywiście juz tego próbowaliśmy. koszt wizyty-50 zł to na pozbycie się nałogu tytoniowego. na alergie i astmy, 200 zł jedna wizyta, a potrzebne sa trzy. Przestałam w to wierzyć, dowiadywałam się i wielu osobom nie pomogło. to tak jak z bioenergoterapeutami.. znajdą się tacy którym pomoże, a innym nie. osobiście uważam ,że spora role gra tu autosugestia.
Ja sama mam egzeme. straszną.nabyta w pracy. 1,5 roku temu także poszłam na biorezonans. dostałam zalecenie, aby w trakcie terapi nie używać innych leków ani maści. po 2 miesiącach byłam jedną żywą raną. do tej pory mam blizny.

Posted

Marta,ja nie chciałam Cie urazić,ani sugerować,że nie sprzatałas.Pisałam tyle tylko ,co wiem.Są rózne sytuacje. Alergie tez rózne. Jesli poczułaś sie urazona ,to przepraszam.Chciałam tylko podkreślic,ze alergie po jkimś czasie ustępują.

Posted

Javena, poprostu juz mam serdecznie dosyć tego,że ktoś nie znając sytuacji mnie ocenia :( Bardzo kochamy tego psa. to,ze jest jeszcze z nami, jest naszym dużym poświęceniem dla dobra psa. jeżeli mogłoby pomóc sprzatanie, nie mieszkałabym u teściów, moje małżenstwo by się nie waliło, a mój synek pamietałby jak wygląda Jego dom. W małym mieszkaniu w bloku, przy owczarku podhalańskim, nie da się odizolować dziecka od alergenu. Kto ma takiego psa, wie o czym mówie. mogę się urobic po pachy, a pies zamacha ogonem i znowu fruwają kudły. mój synek juz raczkuje, ząbkuje, wkłada rączki do buzi, a potem zabiera się za zwiedzanie mieszkania. Gdyby był zdrowy- ok. ale ma silną alergie.... wystarczy 10 minut w domu, a mały tak kaszle,że zaczyna wymiotować. wyobrażasz sobie do czego to by prowadziło, jakby miał stycznośc z psem przez cały czas? Mam nadzieje,że ta alergia Mu z czasem ustąpi. ale na dzień dzisiejszy jest tak jak jest, a nikt mi nie zagwarantuje,że np minie za miesiąc, czy dwa. może to trwać rok, dwa, trzy.. a co w tym czasie ze zdrowiem mojego dziecka?

Posted

Marta222, nie denerwuj się. Tu nikt Cie nie ocenia, nie atakuje. Poddajemy pod rozwagę różne pomysły bo nie wiemy, czego już próbowałas, o czym możesz nie wiedzieć itd. Czasem, całkiem przypadkowo, ktos może wpaść na bezcenny pomysł. Kombinujemy, staramy sie znaleźć wyjście z sytuacji. Często błądzimy ale nie myli się tylko ten, kto nic nie robi, nie myśli. Nie bierz tego do siebie. Zdajemy sobie sprawę z trudności, nie chcemy Cie opuszczać w potrzebie. Może sie uda znaleźć dom dla Karo, nie traćmy nadziei....... Trzymaj sie, Marta.

Posted

W sumie ,może masz racje .Tylko Ty sama wiesz ,jaka jest sytuacja. My naprawde nie chcemy oceniac nikogo,tylko tak jak pisze Anawa,szukamy rozwiązania. Jest to naprawde sytuacja nie do pozazdroszczenia.Nikt nie jest chetny adoptować psa ,który ma swoich ludzi 8 lat.Pies z tesknoty ,moze sie samookaleczac.,zagłodzic,uciekac.Moja mama wyciągła kiedyś psa z kubła na smietnisku. Szukał jedzenia i wpadł. Przygarnęła go,ale to był pies taki duzy,ze zajmował połowę kuchni. Ktoś zechciał go do ogrodu.(Pies był u nas może pół roku nie wiecej). DWA RAZY GO DAWAŁA I DWA RAZY WRÓCIŁ ,pomimo kilku kilometrowej odległości. Wiecej go nie oddała. Jak go zobaczyła drugi raz ,to płakała.OSOBISCIE ŻYCZE CI ABY SZCZEŚLIWIE SIE WSZYSTKO ZAKOŃCZYŁO.

Posted

[quote name='elinka']Czyli "Lessie wróć" to nie bajka

Nie ,nie bajka.Dorosłe psy mają tak dobry wech,że trafią. Chyba ,że przytrafi im się coś tragicznego.Podobno robia to w ruchu okręznym. Zataczając koła,az trafią na odpowiedni zapach.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...