Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

:crazyeye: :crazyeye: :crazyeye:
klatka! najlepszym rozwiazaniem jest klatka, w której zamyka sie psa na czas nieobecnosci. On sobie wtedy smacznie spi i grzecznie czeka.
Nie róbcie tego Lusi!!!!!

  • Replies 424
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Dziewczyny, ja to wiem...
Ivory też to wie...
Jak tylko wczoraj dowiedziałam się, że jest taki problem, to przeszukałam całe dogo i znalazłam mnóstwo wątków o takiej tematyce.
Przesłałam to wszystko Ivory, powiedziałam, że będziemy razem próbować rozwiązać problem.
Dzisiaj znalazłam tel. do behawiorystki z Warszawy i do psiego psychologa. Padł pomysł zarówno z kagańcem, jak i z klatką. Ivory chciała próbować.
Niestety, dzisiaj dostałam tel. od jej taty, czyli pana Lusi, z którego wynika, że decyzja już została podjęta i Ivory nie ma wiele do powiedzenia, niestety... :-(
Zanim Luśka została oddana obecnemu panu, to wizja była taka, że będzie zabierana do pracy, nigdy nie będzie sama, a na czas ewentualnych delegacji będzie pod opieką Ivory.
Gdybym wiedziała, że ta perspektywa nie jest pewna i możliwe, że Luśka będzie musiała spędzać 8 godzin sama w mieszkaniu, to rozmowa byłaby inna. Na pewno byłaby poruszona kwestia pozostawania w domu i ewentualnych problemów z tym związanych. Przecież nie wiemy, gdzie ta psina wcześniej mieszkała, a bardzo prawdopodobne, że na wsi, na podwórku. U mnie też nie musiała sama zostawać, więc tego nie umie...
No, ale w pracy coś się skomplikowało i efekty, jak widać...

Ja byłam właśnie ze swoim psem u wetki, która Luśkę sterylizowała. Zapytała, co słychać u małej, więc powiedziałam, jaka sytuacja...
Odpowiedź była szybka: lęk separacyjny, bardzo częste u psów, zwłaszcza takich po przejściach i bardzo proste do naprawienia.
Trzeba po prostu poświęcić trochę czasu i nauczyć psa, że wyjście właściciela z domu, nie oznacza nic strasznego.
Wtedy nie będzie miało znaczenia na ile godzin wychodzimy.
A Luśka jest pojętna, szybko się uczy, co nawet jej obecny pan podkreśla...

Dodam jeszcze, że u mnie Luśka NIGDY NIC NIE ZNISZCZYŁA.
To nie jest niszczycielka z zamiłowania, ona robi to ze strachu.
Takie jest moje zdanie, chociaż oczywiście psim psychologiem nie jestem.

W tej sytuacji, myślę, że im szybciej znajdziemy dobry dom dla Lusi, tym lepiej. Jej pan też szuka...
Oczywiście, jeśli decyzja właściciela ulegnie zmianie, to będziemy o tym wiedzieć...
:shake:

Posted

:huh: :huh: :huh:

Już nie wiem, co mam myśleć....
Właśnie dzwonił pan Luśki... powiedział, że zrobi wszystko, żeby Luśka u niego została... to chyba efekt rozmowy z dziećmi... Ivory stoczyła wojnę, a 8-letni Bartek bardzo się do Luśki przywiązał...

Posted

Pan Lusi prosił o wszelkie rady, jak ją oduczyć tego niszczenia.
Zaraz prześlę mu te telefony do behawiorystów, które znalazłam.
Jeśli ktoś ma jakiegoś sprawdzonego psychologa, czy szkoleniowca z Warszawy, to bardzo proszę o namiary...

Nie wiem, czy prosić o przeniesienie wątku, czy jeszcze nie :niewiem:

Posted

mag.da napisał(a):
Dzięki Blondella :)
Jakoś mam takie wrażenie, że w innych wątkach to tyle jest odpowiedzi, a u nas tak mało, ale może to tylko tak na początku... :oops:

Ooooo,biedactwo. Nie moge wziąć ale z całego serca życzę powodzenia! Dziękuję w imieniu Lusi za ocalenie.

Posted

a dla mnie to jest tragiczne. Jak czuje sie pies w takim srodowisku gdzie ludzmi miotaja sprzeczne emocje, i dzis pies wylatuje jutro zostaje i nikt nie wie co bedzie pojutrze??? Wsciekla jestem!!!
Wielka milosc do Lusi i takie male ludzkie problemy, ze mozna by rzec-fochy. Wstyd, naprawde.... To jest odpowiedzialnosc???
Denerwuje sie, przepraszam, ale Lusia jest mi szczegolnie bliska i Mag.da wie czemu. A teraz mam 4 psy i nie mam gdzie wziac Lusi. Zebym tylko wiedziala!! Cholera jasna!!! Nie zgodzilabym sie na ta adopcje, tylko walczylabym o Lusie. No i doopa....:shake: wrrrrrrrrrrrrrr
Facet sie nie zmieni, i takich wyskokow moze byc wiecej. Nawet jesli bedzie sie staral ja uczyc... ja nie widze w jego zachowaniu zapalu do zmian.:shake: Wrrrrr ide na spacer, zanim zjem monitor ze zlosci.

Posted

Pisząc, że trzeba przenieść wątek miałam na myśli, że blokujemy miejsce psom szukającym domu, co widać po postach Alfy i Zuzi. Luśka na razie nie szuka.

Dorothy, wiem jaki masz stosunek do Luśki :)
A co ja mam powiedzieć? Ja ją miałam przez półtora miesiąca w domu...
Jak dostałam ten pierwszy telefon, to się nogi pode mną ugięły...
Ale po drugiej rozmowie myślę, że tamten pierwszy telefon, to był taki akt desperacji... Nałożyły się problemy w pracy i jeszcze Luśka dołożyła od siebie co nieco...
Żałuję jedynie, że pan Luśki nie zadzwonił wcześniej tylko sam próbował sobie radzić z problemem, bez skutku, jak widać... zadzwonił dopiero, kiedy go to przerosło...
Po ochłonięciu, przemyśleniu sprawy i rozmowie z dziećmi postanowili dalej próbować, więc trzeba im pomóc.

Posted

Po prostu sie załamałam, jak usłyszałam, że chcą oddać Lusię. To biedactwo tyle już w życiu przeszło. Jej reakcja to lęk przed rozstaniem, który zdaża się u psów silnie przywiązanych do właścicieli i bardzo od nich zależnych.
Nic dziwnego, że Lusia/Inka tak mocno przywiązała sie do swojego pana, który okazał jej serce, przecież przez pierwsze sześć miesięcy swojego życia była okrutnie traktowana i zagłodzona prawie na śmierć.
Ale to wszystko można zmienić odpowiednim postepowaniem i mam nadzieję,że właściciele Inki okażą jeszcze trochę cierpliwości, bo kolejna zmiana domu już chyba zupełnie zrujnowałaby jej psychikę.
Postaram sie wysłać Ivory na pw jakies wskazówki, jak należy wg psychologów psich postępować w takich przypadkach.

Posted

Dzięki za pomoc. ja cały czas będę walczyć. Właśnie załatwiam kupno klatki dla Inki. :roll: Na chwilę obecną to chyba najlepsze rozwiązanie, choć jeszcze niedawno wydawało mi się nie ludzkie. Wczoraj Inka napoczęła kanapę, :shake: pogryzła swoje posłanko i rozgryzła na drobne stolnicę.:diabloti: Ja też uważam że nie jest to jakaś złośliwość z jej strony tylko tęsknota. Psiemu dziecku godziny ciągną się niemiłosiernie do powrotu Pańcia i do długiego spaceru. Rozumiem ją .Prócz tych demolek to naprawdę Kochana suczka i przez 2 noce nie spałam, zastanawiając się co mam zrobić żeby jej nie oddawać.

Posted

Walcz Ivory, walcz - gryzienie kiedyś się skończy! to nie koniec świata!
Mój znajdek, który pojechał do Lublina też zjadł mojej mamie kanapę - i to wcale nie wtedy, kiedy został sam w domu - ona była w drugim pokoju, a ta cholera w tym czasie w spokoju konsumowała kanapę - to wszystko minie - to taki wiek "dziecięcy"!!!!

Posted

Trzymam kciuki. Moja Milucha po wzięciu ze schornu, przez miesiąc nic nie jadła... No ale potem zaczęła... Wtryniała wszytsko... Zostawała sama w domu na czas naszej pracy. Około 8-9 godzin. A że do salonu nie mamy drzwi, to sobie mogła zjeść w nim wszytsko. Moja pierdziawa z czasem przestała zjadać i niszczyć. Poprostu jej przeszł. Może ta klatka... Spróbujcie!!!!!!!! :oops:

Posted

Ivory,
trzymam kciuki za Lusie! U nas od ponad miesiaca mieszka piesek, wziety ze schroniska. Od pierwszego dnia u nas przyzwyczajany jest do zostawania w klatce.

Mamy nowy dom, nowe drzwi i nie chcielismy aby Dorcik zniszczyl dom pod nasza nieobecnosc. Dodam, ja duzo czasu jestem z nim w domu. Pierwszej nocy maluch (ma teraz 5 miesiecy) szczekal przez 20 minut, drugiej nocy 10 minut, teraz wie, ze po spacerku idzie na swoje poslanko do klatki i na noc tam tez spi.
W klatce (najwiekszej jaka mozna kupic) ma zabawki, poslanko, miske z woda. W ciagu dnia chodzi za mna i najlepiej lubi spac pod moim krzeslem. Od pierszego dnia pokazalismy mu, ze na gore i do salonu nie bedzie wchodzil. Ma do 'dyspozycji' caly hall, gabinet i kuchnie. Jest naprawde radosnym psem, wychowuje sie z 3 kotami i dwojka dzieci:lol:
Klatka to rewelacyjne rozwiazanie, kiedy nie ma ciebie w domu i w nocy, a kiedy jestesmy w domu, piesek spedza z nami czas. Ma tez bardzo duzo ruchu i zabaw w ciagu dnia, kontakty z innymi psami na spacerze, po prostu duzo milosci.

Zobacz jak twoja sunia bedzie sie zachowywac na noc w klatce, moze troche rozpaczac na poczatku, ale pewnie z czasem, tak jak nasz piesek, klatke bedzie traktowac nie jak zlo konieczne, tylko jej wlasny kat, miejsce wyciszenia sie. Powodzenia

Posted

Savy własnie na wątkach przesłanych przez mag.dę przeczytałam że psy wcale nie znoszą żle przebywania w klatce- kiedyś wyobrażałam sobie że dla nich to utrata wolności. Klatka pewnie będzie jutro do odbioru. Przez weekend będzie musiała sie z nią oswoić i mam nadzieję , że zaakceptuje nową sytuację.
ERKA wyskoczyła ma wiadomość na prv ale jak kliknęłam żeby ją otworzyć wcale się nie otworzyła, jeszcze chyba nie umiem do końca się tu poruszać :oops:

Posted

Najważniejsze, że pan Inki chce próbować, myślę, że wspólnymi siłami coś poradzimy. To pojętna sunia i na pewno szybko się nauczy przebywać w klatce. :kciuki:
Dopiero teraz się zorientowałam, że cały czas pisałam o Ince - Luśka :oops:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...