Jump to content
Dogomania

Przekochany Weron z nowotworem, prosi o wsparcie finansowe - MA DOM!!


Recommended Posts

Posted

Greven napisał(a):
Nie fociła, bo nie była w Moryniu. Zdjęcia są robione w Szczecinie.

Od paru dni próbuję dołączyć banner, ale nie mogę.
Nie mogę dodać banera, nie mogę edytować, nie mogę zakładać wątków, nie mam emotikonów.


A masz Mozillę- Firefoxa? Bo w IE nic nie można, no, prawie nic.

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

urwisek napisał(a):
Oczy, oczy - uszy też ma piękne


Dokładnie ! A to zdjęcie z postu #89, drugie z kolei, jest po prostu powalające. Po prostu gotyk i magia :oops: Weron - pies magiczny :lol: Mam nadzieję, że dziś czuje się lepiej.

Posted

Czasem swoim różnym chorym/starym stworkom - jak już nie wiedziałem co mogę zrobić (a i Wet się poddawał) wkładałem w posłanie butelkę z ciepłą wodą zawiniętą w ręcznik (jak samotnym szczeniakom). Po jakimś czasie i tak ją wywalały ale ... może trochę samopoczucie poprawiała (?) albo tylko mnie, że zrobiłem coś.

Greven napisał(a):
...Od paru dni próbuję dołączyć banner, ale nie mogę.
Nie mogę dodać banera, nie mogę edytować, nie mogę zakładać wątków, nie mam emotikonów.


mail (!)

Posted

Nemi napisał(a):
A to zdjęcie z postu #89, drugie z kolei, jest po prostu powalające. Po prostu gotyk i magia Weron - pies magiczny

Gotyk i magia to by były, gdyby Weron wyraźnie nie wykazywał niechęci do sesji.
Ale dziękujemy za wychwycenie klimatu ;)

Na szczęście Izie (tsu) udało się zrobić dużo pięknych fot Werona, za co cieplutko jej dziękuję.


Aga-33-76 napisał(a):
Weronku, śpij spokojnie staruszku ...

Myślę, że za tego staruszka to on by się obraził ;)

Ja nie umiem określić jego wieku, ale gdy widziałam go w szczytowej formie, jak swobodnie biegał, kładł się i wstawał bez żadnego wysiłku, pięknie obciążał wszystkie cztery łapy... dawałam mu 7 lat. Gdy oglądam go dzisiaj, smutnego, zniszczonego, ze słabym apetytem i od paru dni chodzącego z powrotem tylko na trzech nogach... sama nie wiem, 12-13...?

W czwartek Iza obiecała nam towarzyszyć do kliniki na operację.
To już tak niedługo. Boję się.

Posted

Greven napisał(a):
Myślę, że za tego staruszka to on by się obraził ;)


No ja myślę :mad: Ciężko mu w życiu było, to i radością młodzieniaszka nie tryska.

Greven napisał(a):
W czwartek Iza obiecała nam towarzyszyć do kliniki na operację.
To już tak niedługo. Boję się.


Też się boję ... Ale mam nadzieję, że wystarczy pewne cięcie i wróci mu radość życia ... Piękny jest i magiczny - musi być dobrze. Serduszkami będziemy z Wami :lol: Mam nadzieję, że choć troszkę to pomoże ... Trzymajcie się cieplutko i walczcie z choróbskiem.

Posted

Mam wrażenie, że on wymyka mi się z rąk, że gaśnie i nic nie może tego powstrzymać.
Obym się myliła!

"[FONT=Arial]E vonet gê veajiñ, gê!
E vonet gê veajiñ, gê!

Tri martolod yaouank... la la la...
Tri martolod yaouank e vonet gê veajiñ.

Tri martolod yaouank... la la la...
Tri martolod yaouank e vonet gê veajiñ.

Stoję dzisiaj tu przed Wami, wszyscy się zbierajcie!
Stoję dzisiaj tu przed Wami, wszyscy się zbierajcie!

Tri martolod wiodą nas... la la la...
Tri martolod wiodą nas, bez obawy ruszać czas!

Tri martolod wiodą nas... la la la...
Tri martolod wiodą nas, bez obawy ruszać czas!

Świtem wypływamy, kto się boi niech zostanie!
Świtem wypływamy, kto się boi niech zostanie!

Pożegnań znów przyszedł czas... la la la...
Pożegnań znów przyszedł czas, może to ostatni raz!

Pożegnań znów przyszedł czas... la la la...
Pożegnań znów przyszedł czas, może to ostatni raz!

[/FONT]
[FONT=Arial]Beteg an Douar Nevez, gê!
Beteg an Douar Nevez!

Beteg an Douar Nevez, gê!
Beteg an Douar Nevez!

E-kichen mein ar veilh... la la la...
E-kichen mein ar veilh, o deus mouilhet o eorioù!

E-kichen mein ar veilh... la la la...
E-kichen mein ar veilh, o deus mouilhet o eorioù!

[/FONT]
[FONT=Arial]Niech Bogowie będą z nami bronią nas i strzegą!
Niech Bogowie będą z nami bronią nas i strzegą!

I niechaj ta stara pieśń... la la la...
I niechaj ta stara pieśń, w sercach znów rozgrzeje krew!

I niechaj ta stara pieśń... la la la...
I niechaj ta stara pieśń, w sercach znów rozgrzeje krew!

Tri martolod yaouank... la la la...
Tri martolod yaouank, z tą pieśnią warto żyć!

Tri martolod yaouank... la la la...
Tri martolod yaouank, z tą pieśnią warto żyć!"[/FONT]

Posted

urwisek napisał(a):
Już środa - już niedługo - trzymajcie się oboje.

Zaraz idziemy na ostatni spacer, jest tak cicho, zimno i spokojnie.
Bardzo jasno świeci księżyc, na łące pasą się spokojnie sarny i konie.

Posted

Aga-33-76 napisał(a):
Weronku, śpij spokojnie staruszku ...


boszzzz.. kobito..nie strasz.. myślałam, że Weron nie żyje :crazyeye:
takie śpij spokojnie to się wiesz kiedy mówi....

Posted

Asior napisał(a):
boszzzz.. kobito..nie strasz.. myślałam, że Weron nie żyje :crazyeye:
takie śpij spokojnie to się wiesz kiedy mówi....


Nie bój się, ja sama w strachu...

Najpierw obraziłam Werona, bo napisałam że staruszek ...
no i Asiorkę prawie o zawał przyprawiłam ...

Lepiej będzie chyba jak przestanę Werona pozdrawiać, bo nie dość że mało ludzi zagląda (mimo starań) to tą garstkę tekstami wykończę ;)

Weronku, bądź dzielny jutro.

Posted

Dzisiaj Weron znów zwymiotował. Na pewno nic nie zjadł (w sensie, że poza posiłkiem - RC Maxi Adult), bo jest non stop pod kontrolą. Wybaczcie mi szczegóły, ale jego wymioty są strasznie cuchnące, jakby najadł się niewiadomo jakiego syfu, a ja wiem, że tak nie było.

Dzisiaj sprawdzałam, jak zachowuje się w warunkach miejskich, poszliśmy na spacer przy ruchliwej ulicy. Widać, że Weron był psem miastowym. Nic go nie dziwi, niczego się nie boi. Rozglądał się ciekawie i podsikiwał latarnie. To oraz fakt, że doskonale wie, jak się zachować w domu, wskazują na to, że kiedyś miał normalne życie, pana który go szkolił (zna komendy, pięknie chodzi przy nodze, nawet na poluzowanej smyczy nie próbuje ciągnąć)... a potem trafił do zabitej dechami wiochy, miał wypadek w wyniku którego uszkodzeniu uległo jego biodro (a może to z powodu wypadku ktoś się go pozbył?) i został przez "właścicieli" doprowadzony niemal do śmierci.

Weron jest niezwykle karny, ale na 99% był układany na kolczatce. Potrafi zapiszczeć ze strachu, gdy złapię go za obrożę, a na smyczy wystarczy najlżeszy ruch ręki, żeby korygował się natychmiast. Wg mnie ktoś go tresował szarpiąc za kolczatkę. Nie rozumie związku nagrody z wykonaniem polecenia.

Niestety dzisiaj już prawie w ogóle nie opierał się na łapie.

Posted

tak jak rozmawiałysmy o tych wymiotach --- może ktoś wie, czego przyczyną mogą takowe być? wyczytałam, że mogą to być skutki uboczne leków (obniżenie odporności organizmu, choroba wrzodowa) albo nawet skutki zaawansowanej choroby nowotworowej, aczkolwiek wtedy nudności byłyby ciągłe i uporczywe.
czy ktoś Was ma jakiś "pomysł", co mogłoby być powodem?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...