Milkat Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Jeśli ktoś cokolwiek wie, to proszę napiszcie jaka jest sytuacja labcia - czekać :confused: czy szukać dalej wśród znajomych domku? Quote
iza_szumielewicz Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Moi znajomi byli w schroniksu dziś rano, ale psa już nie było. Zabrała go ponoć jakaś pani z Jaworzna. Powiedizała, ze "się nim zaopiekuje, ale jeśli jest ktoś bardzo chętny może psa oddać". Zostawiła swój numer telefonu w schronisku. Czy ktoś z was, mieszkający niedaleko mógłby sprawdzić ten dom? No, szkoda. Dom, o którym pisałam byłby stuprocentowo dobry, a ten z jaworzna jest - pryznajmniej mnie - nieznany. Quote
HebaNova Posted January 17, 2006 Author Posted January 17, 2006 labek był w tragicznym stanie, skóra i kości, przednia łapa chyba złamana prawdopodobnie dziś nie przeżyłby nocy w schronisku Quote
Witokret Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 No przeciez, jesli znajomi sa zdecydowani, to jaki problem zadzwonic do tej pani??? Przeciez to moze byc dobra dusza, ktora po prostu nie mogla patrzec na to jak ten biedak sie meczyl! Quote
maja jav Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Pies został przez nas dzisiaj wyciagniety z schronu, PONIEWAZ NIE MOGŁ DLUZEJ CZEKAC Był juz całkowicie załamany, skrajnie wychudzony, pogryziony, z obrzekiem stawu na przedniej łapie, po pogryzieniu. Nie wychodził z budy, wyciagany był na siłe, on sie juz tam poodał. NASTEPNEJ NOCY TEN PIES JUZ BY NIE PRZEZYL W SCHRONIE.Jedzie własnie do Czestochowy, do kochanej Mosii, która sie nim zaopiekuje. Trzymajcie za niego kciuki zeby PRZEZYL, decyduje nastepne 48h. :mad: Na przyszłosc pamietajcie ,ze jezeli piszemy WYKRZYKNIK przy poscie, liczy sie kazda godzina, licza sie tylko konkretne i szybkie decyzje. TAKIE PSY NIE MOGA CZEKAC BO KONCZY SIE TO TAK JAK DZISIAJ. Jezeli labek wroci do zdrowia , to oczywiscie bedzie mu potrzebny prawdziwy dom i przede wszystkim kochajacy własciciel, bo ten pies na to zasługuje. Quote
andzia69 Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Przecież ja i mosii chcieliśmy od razu labka zabrac - tylko nagle się tyle chętnych znalazło!!! Tylko coś nici z ich chęci!!!! Mosii - pisz co z biedakiem!!Zostaje u Ciebie czy przywozisz go do mnie? Quote
Tigraa Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Mosii dzwonila do mnie bo znowu padl jej net.Zabiera labka do siebie i na razie bedzie u niej pare dni zanim dojdzie do siebie.Bo jest w takim stanie ze moze nie przezyc kolejnej podrozy.Andzia69 kontaktuj sie z mosii na komorke. Quote
tanitka Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Ale zamieszanie się porobiło, żeby tylko z tego powodu nie było za późno. Mosii raportuj!! Quote
Tigraa Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Ja raportuje w imieniu mosii bo jej padl net.Labek jest juz u niej,teraz spi.Jest w stanie krytycznym,mosii mowi ze jeszcze w zyciu nie widziala tak wychudzonego psa.Jest mocno pogryziony.Wet powiedzial ze najblizsza doba zadecyduje o tym czy przezyje.Wdalo sie zapalenie pluc i zapalenie miesnia sercowego.Trzymajcie kciuki zeby przezyl........ Quote
Tigraa Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Labek nadal mocno oslabiony ale zjadl cala miseczke karmy i wypil wode.Teraz znowu spi.Mamy nadzieje ze sen,cieplo i milosc jaka bedzie otoczony u kochanej mosii pozwola mu wrocic do zycia. a mosii-nasz aniolek to zywcem do nieba pojdzie za ratowanie tych wszystkich biedakow :angel: :buzi: Quote
iza_szumielewicz Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Ach, to mosii go zabrała ze schroniska... Trzeba było od razu pisać. Rozumiem, że to dom tymczasowy, tak? Jesli denerwuje was to, ze moi znajomi nie podjęli jeszcze decyzji, to bardzo przepraszam. Wiecie z pewnością, że decyzja o wzięciu psa, a zwłaszcza psa tak potrzebującego musi być odpowiedzialna i nie podejmuje się jej w ciągu 5 minut (no chyba, że ktoś nie pracuje i jest w stanie poświęcić się tylko psu). Mam nadzieję, że nikt nie ma pretensji, że dom, o którym pisałam nie dał jeszcze ostatecznej odpowiedzi. Quote
maja jav Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 :-( :-( :-( , do czego jest zdolny CZLOWIEK,:-( :-( :-( ,zobacz zdjecie ponizej Quote
andzia69 Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Aż się płakać chce i wyrywac włosy z bezsilności:-(:-(:-(:-( Jak mozna psa doprowadzić do takiego stanu - boshe, co ja gadam, no oczywiscie, ze można:angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: Quote
AnkaRa Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Dziewczyny, dajcie ogloszenie o labku jeszcze i tutaj: http://www.labrador.pl/forum/ Quote
Mecka Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Woli informacji, ta pani co to psa zabrała ze schronu to ja. Podalam informacje w schronie- dwa telefony do siebie, na wypadek gdyby ktoś pytal zainteresowany. Dziś nam los sprzyjał,on na prawdę by nie przeżył... Mosii dzięki serdeczne za pomoc. Upoważniłam tym razem też mosii do podania namiaru na mnie, ze względu na to, że to ja podpisywalam umowę adopcyjną psa. Quote
Mecka Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Aha ze względu na zaistnialą sytuację labek- Lucky pozostaje u mossi do czasu wydobrzenia, ponieważ jego obecny stan zdrowia nie pozwala na przetransportowanie psa i narażanie na dodatkowy stres. Myślę, że mosii jak tylko będzie miala dostęp do netu sama poinformuje o stanie zdrowia psa i poczynaniach w kuracji. Quote
maja jav Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Tak Lucky, Lucky,;) bo w tym całym nieszczesciu miał cholerne szczescie chłopak, ze trafił na MECKE, która ma i intuicje i dobre serducho. Quote
mosii Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Lucky jest u mnie. trzymajcie kciuki aby przeżył do jutra........ To chodzący kościotrup:shake: Quote
andzia69 Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 mosii - próbowałam do Ciebie dzwonic, ale jakos mi się nie udało - rozumiem, że nie masz czasu teraz na gadanie. Pogłaskaj i ucałuj go ode mnie. Mam nadzieję, ze nie pójdzie w ślady Koksia:-(:-(:-(:-( Jakbys czegoś potrzebowała 9w końcu to do mnie miał trafić) - to wal jak w dym. Quote
mosii Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Andzia ja dziś cały dzień wiszę na telefonie... Lucky wyszedł na sikanie przed chwilą. Czekamy do jutra.. Myślę, że wszystko będzie ok. Quote
mosii Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Słuchajcie, Lucky to pies jakiego nie widziałam przedtem:shake: Kosci obciągnięte skórą Na całym ciele pogryzienia Wszystkie stawy opuchnięte Odmrozenia Pysk tak spuchnięty,że wygląda jak hipopotam Tragedia:shake: Trzymajcie kciuki za niego:shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.