Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

a tam po drugiej stronie siedzi sobie jedna "pani" i śmieje się z nas jak to pięknie nam przyblokowała możliwość ruchu :shake:
na zwłość wszystkim udowodni, ze Filipka Omar nie dostanie, tak???? po prostu przegięcie pały!!!!:angryy:

Posted

[quote name='danka4u1']ślepy, głuchy, Filipek prosi o trochę serca ....

[quote name='Renata5']Boszsze...no to kiedy będzie ta jasność?Pies czeka w klinice,na co???Klinika nie jest darmowa,doby jałowo lecą,ale zapłacić za nie będzie trzeba.Przecież te pieniądze można by przeznaczyć na dalsze konsultacje i leczenie.
To wszystko zakrawa na kpinę i podchodzi pod znęcanie się nad zwierzęciem,bo pies został pozbawiony dalszego diagnozowania,bo pani Basia musi się namyślić,a Filipek jak cierpiał tak cierpi fizycznie czy psychicznie.Koszmar.Mam wrażenie,że tu wcale nie chodzi o Filipka i jego dobro,tylko o jakieś personalne rozgrywki.Ktoś komuś chce coś udowodnić,tylko kto,komu i po co?A jak zwykle ucierpi na tym niewinne i bezbronne zwierzę.Podłość ludzka nie zna granic,bo inaczej chyba tego nie można nazwać:shake:

ślepy, głuchy, Filipek prosi o trochę serca ....

A MY tu na wątku prosimy o zaprzestanie tej bezsensownej zwłoki :( w imię czego ??? Czyim kosztem :( ??? Przez KOGO sterowanej???
P.Basia nie jest dogomaniaczką,nawet tu nie zagląda...więc kto jest łącznikiem między nami a nią???

Posted

Przepraszam, za tę burzę. Nie spodziewałam się jej.
Frotko, Twój komunikat do mnie był jasny - pani Basia wstrzymuje decyzję o przekazaniu psa komukolwiek.
Czy źle Cię zrozumiałam?
Nie sadziłam, że to Ty odwołałaś konsultację, ale jeśli tak, to rozumiem, że ten "brak jasności", który to spowodował
został wywołany właśnie postanowieniem p. Basi o wstrzymaniu przekazania Filipa. Do tego momentu wszystko było jasne i ustalone, czy tak?

Posted

[quote name='Asior']
Lepiej zajmijcie się tą panią co siedzi sobie wygodnie przed kompem i nasrywa do głowy P. Basi różnych pierdół :angryy::angryy::angryy:

Oj, czytam ja ten wątek, czytam i wyjść z podziwu nie mogę :crazyeye:

Dziewczyny, ja osobiście się nie dziwię p. Basi, że ona zgłupiała do reszty.

Bo kogo ona ma słuchać???

Wzięła na siebie papierowo psa. Bo była naiwna. Bo nie zna dogo i nie wie, że jak się bierze na siebie psa, to się bierze nie papierowo, tylko fizycznie. I tylko tu jest jej błąd. Że na dogo są kłótnie i jak chce się tego uniknąć, to się nie działa pod wpływem namowy czy próśb, i nie bierze się psa bo ktoś obiecał hotelik czy leczenie i że tym się zajmie, bo zawsze będzie ktoś komu to nie będzie pasowało i w końcu przestanie się tym zajmować.

Potem czyta na dogo jak się użeracie między sobą, wciągając w to wszystko P.Basię i jej córkę, czyta że ona wzięła psa ale nie mam nic do powiedzenia bo pieniądze są zbiórkowe, ale też czyta że prawnie w sumie to ona odpowiada za psa i jak coś będzie nie tak, to będzie jej wina.

Już się pogubiłam kto ma kontakt od P.Basi, ale z P.Basią trzeba spokojnie porozmawiać.

To P.Basia musi Wam zaufać, że DS w Warszawie, to nie ściema. Że leczenie i konsultacje to nie ściema. Że nie będzie zarzutów pod jej kierunkiem, jeżeli pies nie dojedzie żywy do W-wy.
Że to wszystko to jej wina.
Ona Was nie zna - nie wie komu ma ufać.

A Wy dalej swoje wypisujecie: P.Basia wstrzymuje leczenie, P. Basia tamto, niech ma sumienie, niech ukróci cierpienie psu itd. itd..
Sama bym się wk... i nie dała Wam tego psa, bo cholera go wie co potem byście mi zarzucali.

To może niech ktoś z Was pojedzie do P.Basi i spisze na siebie umowę adopcyjną, czy zrzeczenie się psa i zdejmijcie z P.Basi ten ciężar i weźcie go na siebie.

Posted

pani Basia ma swój rozum , nie ma 15. lat, może poczytać wątek i wyrobić sobie SWOJE zdanie , ale nie powinna co chwilę zmieniać decyzję kosztem psa i dawać sobą sterować.
Też mam wrażenie ,że tu nie chodzi o psa tylko o to kto TU rządzi, ale kto robi to całe zamieszanie , to ja już naprawdę nie wiem.
Najlepiej dla wszystkich chyba by było , gdyby Filipek sam rozwiązał problem i udał się za TM.
Dopiero wtedy byłby lament,"że biedny pies ,nie zdążył , a wszystko czekało, było przygotowane i nie zdążyliśmy, Filipku wybacz :placz:"
:angryy::diabloti::angryy::diabloti::angryy::diabloti::angryy::diabloti::angryy::diabloti:

Posted

[quote name='malibo57']
Rozumiem, że potem Filip wraca do kotłowni w Głogoczowie, gdzie nie wykonano przy nim nawet niezbędnych zabiegów pielegnacyjnych, które wykonano bez problemu w klinice, jak choćby przycięcie wrastajacych pazurków.
A przy tej okazji zapytam. Czy wystąpiła przy tym tachykardia? Czy w klinice wystąpiła ona choć raz? We wszystkich opisach wspomina się o niej, jako o możliwości. Być może przeoczyłam wpis stwierdzający, że wystąpiła ona faktycznie i w jakich okolicznościach.


Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne oraz badania i zdjęcia rentgenowskie były wykonane w narkozie.
Było to napisane na wątku jak i informacja, że Filipek czuje się dobrze, leży pod kroplówką i wybudza się pomału z narkozy.

O tym, ze nie ma możliwości "na żywo" cokolwiek przy nim zrobić także pisałam.
Jedna wetka ma wyjątkowe podejście i nic porozumienia z beznadziejnymi przypadkami i w znany sobie sposób jest w stanie go dotykać.
Ja nie potrafię, bo skacze, żeby mnie ugryźć.

W Głogoczowie jak byłam , tez nie dałam rady go dotknąć, bo gryzł na oślep - o tym także pisałam.

Dopytywałam wczoraj o tą tachykardię i z tego co zrozumiałam ona występuje bez względu na to czy Filipkowi coś się robi , np. próbuje go wziąć na ręce, czy tylko próbuje się zapiąć smycz i wyjść z nim na spacer.
On kompletnie nie potrafi stopniować skali grożącego mu ewentualnie zagrożenia.
Zagrożeniem jest nieumiejętne podstawienie mu miski pod nos- nie zorientuje się, ze to jedzenia, uderzy w nią i zaczyna cały się trzepać.

Wypuszczony na salkę, dobije do nogi od stołu i znowu jest jak we wstrząsie :-(

Jeżeli na drodze do szczęścia Filipka stanął brak szpitaliku u dra Komendy, wetki zapraszają serdecznie do siebie. Znajdzie się kącik gdzie doktor będzie mógł go spokojnie zbadać, żeby ograniczyć mu szok związany z transportem do kolejnego lekarza.

Myślę, że jak lekarz porozmawia bezpośrednio z lekarzem to jest zupełnie co innego niż dowie się o stanie psa przez moje tutaj wypociny.
Ja pisząc tez mogę niechcący zniekształcić dosłowny przekaz .

Zaproszenie jest ważne codziennie od 10 do 20, tak żeby dziewczynom nie zdezorganizować pracy ;)
Jedynie w środę do 15 mają zabiegi i dopiero po tej godzinie mogą odejść od stołu.
Później już są do dyspozycji do wieczora.

Posted

malibo57 napisał(a):

Frotko, Twój komunikat do mnie był jasny - pani Basia wstrzymuje decyzję o przekazaniu psa komukolwiek.
Czy źle Cię zrozumiałam?


Dobrze mnie zrozumiałaś.

malibo57 napisał(a):
Nie sadziłam, że to Ty odwołałaś konsultację, ale jeśli tak, to rozumiem, że ten "brak jasności", który to spowodował został wywołany właśnie postanowieniem p. Basi o wstrzymaniu przekazania Filipa.


Odwołałam konsultację (zadzwoniłam z informacją, że na razie się z nią wstrzymujemy), bo sytuacja co do dalszego miejsca pobytu psa była niejasna. Sama konsultacja miała służyć przede wszystkim ustaleniu, czy pies ze względu na stan oczu nadaje się do transportu do Warszawy. Chodziło o to, żeby zerknął na niego ktoś, kto zajmuje się oczami.

Posted

Frotka napisał(a):


Odwołałam konsultację, bo Mama Ani wstrzymała się z przekazaniem Filipa.

Frotko,a czy oprócz tego ,że mama Ani musi się namyśleć(tylko nad czym?),były podane jakieś inne powody dlaczego się wstrzymuje?
Bo w tej chwili wygląda to tak,że Omar Filipka nie dostanie,bo...NIE i już

Posted

Kto odwołał przyjazd Omar po Filipka chyba nie P Basia tylko Frotka i to Frotce sie wydaje ze P Basia potrzebuje czasu i wcale sie nie dziwie ze nie odbiera tel.Omar bierz Filipka.

Posted

Omar próbuje nawiązać kontakt z p. Basią, gdyż zgodnie z umową z soboty, winna otrzymać od p. Basi informację, kiedy może przyjechać po Filipa.
Próby, jak na razie są bezskuteczne - nikt nie odbiera telefonu.
Czas leci.
Biafro, o ile dobrze zrozumiałam, podpisałaś umowę na "wypożyczenie Filipa" z hotelem w Głogoczowie.
Zgodnie z ta umową pies powinien tam wrócić po max 10 dniach.
Czy nie uważasz, że w tej sytuacji powinnaś się skontaktować z p. Basią i potwierdzić jej wolę w tym względzie? Jako osoba władająca obecnie psem? To nie hotel w Głogoczowie jest właścicielem psa, ale p. Basia. ( Wydaje mi się, że stronami umowy "pożyczki" winien być właśnie właściciel i klinika, a nie hotel.
Czy wiesz może, w jakim trybie nastąpiło przeniesienie praw właścicielskich z p. Basi na hotel?).
Pani Basia ponosi w tej chwili całkowitą odpowiedzialność za to co stanie się z Filipem, więc chyba dobrze by było, żebys potwierdziła u niej, że jej wolą jest, aby pies wrócił do Głogoczowa.

Posted

[quote name='Frotka'] (...) Odwołałam konsultację (zadzwoniłam z informacją, że na razie się z nią wstrzymujemy), bo sytuacja co do dalszego miejsca pobytu psa była niejasna.
Co dokładnie znaczy niejasność co do miejsca dalszego pobytu psa? Czy oferta Omar jest brana pod uwagę, czy też została odpuszczona? Ponadto, co miałaby wnieść do sprawy konsultacja przyjazdowa wspomnianego doktora, jeśli i o ile oferta Omar nie traci na aktualności, a oznacza ona i tak powtórne konsultacje psa z wetami (w tym i okulistyczną) w W-wie?

Posted

ehh... ludzie... :-(

powiem tak: dzwoniłam i nikt nie odbiera... nie będę wisieć na telefonie jak jakaś zmora, bo zakładam, że Pani Basia ma poza Filipem swoje życie, swoje sprawy i problemy, a tak mnie wychowali, że narzucać się nie potrafię...
Jeśli ktoś nie odbiera to dla mnie albo nie może,albo też nie ma ochoty na rozmowę ze mną...
Jeśli nie może, to liczę na to, że oddzwoni i nie dobijam się dalej...

W celu określenia powodu próby kontaktu wysłałam sms z prośbą o jakąś decyzję...

jak na razie cisza...

potraficie sprawić, że odechciewa się chcieć pomagać... ja już powoli tracę zapał... jest tyle innych psów którym mogłam w tym czasie pomóc, a ze względu na Filipa odmówiłam - coraz dobitniej dociera do mnie, że to był błąd...

Nie mam siły na walkę z wiatrakami i kolejne odmowy na zapytania o domek, który przecież mam, mam miejsce...


EDIT:

Mogłam wziąć Elmo z Białegostoku - czekałam na Filipa
Elmo nie żyje i czuję się winna, bo nie zrobiłam NIC - czekałam aż coś wreszcie ustalicie, bo się zadeklarowałam i zobowiązałam pomóc Filipowi
Nie będę biernie patrzeć jak kolejny pies umiera, podczas gdy u mnie wolne miejsce...
wybaczcie...
Moja cierpliwość i odporność psychiczna dobiega powoli końca...

Posted

majqa napisał(a):
Co dokładnie znaczy niejasność co do miejsca dalszego pobytu psa? Czy oferta Omar jest brana pod uwagę, czy też została odpuszczona? Ponadto, co miałaby wnieść do sprawy konsultacja przyjazdowa wspomnianego doktora, jeśli i o ile oferta Omar nie traci na aktualności, a oznacza ona i tak powtórne konsultacje psa z wetami (w tym i okulistyczną) w W-wie?

Konsultacja miała być w Krakowie, aby stwierdzić, czy pies może być transportowany, czy tez musi być natychmiast operowany.
Niejasność znaczyła, że p. Basia odwołała przekazanie psa i nie wiadomo było, gdzie pies ma wrócić po konsultacjach, skoro Omar po niego nie przyjedzie.
Tak to odbieram.

Posted

Majqa - zmodyfikowałam poprzedni post, częściowo jest tam odpowiedź na Twoje pytanie. Poproszono mnie o wskazanie specjalisty od oczu i umówienie wizyty (głównie pod kątem opinii co do transportu) i w tym temacie mogę rozmawiać. Dodatkowo mogę napisać co dokładnie przekazałam malibo z ostatniej rozmowy z Panią Basią (informacja, żeby Omar nie przejeżdżała). Odnośnie reszty spraw nie mam żadnej wiedzy.

Posted

no i skończy się tak,że Omar weźmie innego psa a Filipek odejdzie sobie w kotłowni... o!!!
OO NIE tak nie będzie.... sprawa została teraz już przeniesiona na wyższy szczebel..... Jeśli nic się dziś nie wyjaśni jutro walę z grubej rury :angryy:

Posted

Filipku tak mi Ciebie szkoda.Omar poczekaj jeszcze.Nie chce mi sie wierzyc ze P Basia razem z Ania wyciagneły piesia z schronu,teraz gdy wiedza ze bedzie w koncu z człowiekiem ktory da mu ciepło i miłosc i dom ktorego moze nigdy nie miał nie chce zeby Omar przyjechała.

Posted

malibo57 napisał(a):
Lilka, spójrz na ostatni bannerek w moim podpisie. To właśnie Elmo.
Tu gra się nie tylko Filipem i nami - w dalszej konsekwencji, również innymi psami w potrzebie.


Wiem czytałam bardzo mi przykro płakałam nad nim i nad moim Piano

Posted

lika1771 napisał(a):
Filipku tak mi Ciebie szkoda.Omar poczekaj jeszcze.Nie chce mi sie wierzyc ze P Basia razem z Ania wyciagneły piesia z schronu,teraz gdy wiedza ze bedzie w koncu z człowiekiem ktory da mu ciepło i miłosc i dom ktorego moze nigdy nie miał nie chce zeby Omar przyjechała.


Przepraszam,ale muszę zrobić małe sprostowanie :(
Ania lat 17 założyła wątek bo jako wolontariuszka w schronisku Krk (wraz z Foksią&dźekuś i nie wiem czy kimś jeszcze) zauważyły Filipka .Ania wezwała na pomoc Nas i my zaoferowaliśmy wyciągnięcie go ze schronu i dalszą opiekę.Ania jako nieletnia nie mogła podpisac dokumentów.Czemu jej znajome - dorosłe nie zrobiły tego-dogomaniaczki znające obyczaje na forum? Nie wiem.Ania poprosiła swoją mamę aby te papiery podpisała.My zbiorowo i zaocznie - tego zrobić nie mogliśmy.Tu jednak zgodnie z konwencją dogo odpowiedzialność p.Basi ,była de fakto Naszą odpowiedzialnością,z której cały czas skrupulatnie się wywiązujemy.
Nagle szok....Nikt z Nas nie chce obarczać p.Basi niczym...wręcz przeciwnie.Wdzięczni jesteśmy za jej pomoc....Dlatego dziwi nas ,fakt ,że nagle ktoś lub coś spowodowało jej nagłe poczuwanie sie do jednoosobowego decydowania i odpowiedzialności...

Posted

[FONT=Tahoma]Moim zdaniem, to już nie ma co dogadywać spraw adopcji i przekazania Filipa pomiędzy obiema paniami, bo jak widać mieszają się w to osoby trzecie, zupełnie nieuprawnione do podejmowania decyzji. Sprawa powinna być zgłoszona do Prezesa TOZ z prośbą o interwencję i podjęcie decyzji co do dalszych losów psa.
Wprawdzie Filipkowi nikt łańcucha na szyję nie założył i nie katuje go, ale uniemożliwienie adopcji psa do Omar i pozostawienie go bez dalszej pomocy lekarskiej uważam za niezgodne z jakimikolwiek zasadami. Pani Basia nie wyciągała psa ze schroniska, aby go adoptować tylko po to, aby dać mu szansę na leczenie i znalezienie domu. Jeżeli nie podejmuje takich decyzji, to uważam, że Prezes TOZ powinien jako niezależna osoba taką decyzję podjąć. Bo temu psu, przez zaniechanie działania osoby prawnie w tej chwili odpowiedzialnej dzieje się krzywda. Dobro psa powinno być sprawą nadrzędną a nie jest.
Rozumiem obawy związane z przewożeniem Filipka, ale uważam, że trzeba takie ryzyko podjąć, zwłaszcza, że jest to ryzyko związane nie tylko z przewożeniem do DS Omar, ale też do hotelu. Gdziekolwiek ten pies będzie przewożony ryzyko jest takie same.
Dalsze zaniechanie i pozostawienie psa w klinice mija się z celem. On tam już tylko wegetuje.
Nie wiem po co. Chyba, żeby w końcu go uśpić, ale to można było zrobić wcześniej.
Nie rozumiem, gdzie tu dobro tego psa?
Omar, Ty się nie zniechęcaj, ludzie są tatal wredni, co nie znaczy, że psy nie zasługują na pomoc i mają cierpieć z powodu ich kretyńskich zachowań.[/FONT]

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...