Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

irenaka napisał(a):
Sprawa powinna być zgłoszona do Prezesa TOZ z prośbą o interwencję i podjęcie decyzji co do dalszych losów psa.


i na pewno zgłoszona będzie :cool3::eviltong:

Posted

Frotka napisał(a):
Ale TOZ nie jest właścicielem Filipka. Jest nim osoba prywatna, nie będąca wolontariuszem. TOZ nie ma prawa decydować o nie swoim psie.


Dorotko, ale Sam kierownik interweniował w pierwszej chwili w sprawie Filipka.. Schronisko wiedziało kiedy go wydawało, że pies idzie na TYMCZAS a nie na stałe.. Przecież na pewno podane było miejsce przebywania psa i na pewno był to adres dragonek......a nie P. Basi....

Posted

Frotka napisał(a):
Ale TOZ nie jest właścicielem Filipka. Jest nim osoba prywatna, nie będąca wolontariuszem. TOZ nie ma prawa decydować o nie swoim psie.

Uważam, że w [FONT=Tahoma]zaistniałej[/FONT] sytuacji ma takie prawo, bo osoba która jest prawnym opiekunem nie podejmuje żadnych decyzji. To nie jest adopcja ze schroniska do DS ale w pełni świadome wydanie psa do DT a właściwie hotelu i szukanie dla psa DS. Zaniechanie w takiej sytuacji jest ze szkodą dla psa a dobro psa powinno być priorytetem.
Komuś w końcu muszą wyrosnąć jaja i musi podjąć decyzję, bo nie świstek papieru który ktoś w schronisku podpisał jest ważny, ale Filip.

Posted

irenaka napisał(a):
(...) Zaniechanie w takiej sytuacji jest ze szkodą dla psa a dobro psa powinno być priorytetem. Komuś w końcu muszą wyrosnąć jaja i musi podjąć decyzję, bo nie świstek papieru który ktoś w schronisku podpisał jest ważny, ale Filip.

Czas po temu, by wspomniane jaja i to piorunem wyrosły właściwej osobie. Ten pies funkcjonuje w zawieszeniu, a szansa na dom lada moment przejdzie mu obok nosa.

Posted

irenaka napisał(a):
Uważam, że w [FONT=Tahoma]zaistniałej[/FONT] sytuacji ma takie prawo, bo osoba która jest prawnym opiekunem nie podejmuje żadnych decyzji. To nie jest adopcja ze schroniska do DS ale w pełni świadome wydanie psa do DT a właściwie hotelu i szukanie dla psa DS. Zaniechanie w takiej sytuacji jest ze szkodą dla psa a dobro psa powinno być priorytetem.
Komuś w końcu muszą wyrosnąć jaja i musi podjąć decyzję, bo nie świstek papieru który ktoś w schronisku podpisał jest ważny, ale Filip.


A czym się różni adopcja do DS od adopcji do DT ???????

To są nasze, dogomaniackie nazwy.

A świstek ze schroniska jest ważny - to jest umowa adopcyjna. Chyba, że to było jakieś zobowiązanie.
A umowa jest umową. I schronisko g. obchodzi czy my to nazywamy DS czy DT.

A TOZ może zainterweniować zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt.

Posted

Nie zapominajmy, że p. Basia miała osobiście dać znać Omar ( do poniedziałku), że może przyjeżdżać po Filipa.
Do dziś, a mamy godzinę, jak widać, nie odezwała się oraz nie odbiera telefonów i nie reaguje na sms.

Posted

karina1002 napisał(a):
A czym się różni adopcja do DS od adopcji do DT ???????

To są nasze, dogomaniackie nazwy.

A świstek ze schroniska jest ważny - to jest umowa adopcyjna. Chyba, że to było jakieś zobowiązanie.
A umowa jest umową. I schronisko g. obchodzi czy my to nazywamy DS czy DT.

A TOZ może zainterweniować zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt.


Mylisz się, schronisko dokładnie wie na jakich zasadach są adopcje i w umowie jest zaznaczone, że pies trafia pod opiekę Pani X a miejscem pobytu psa ( do czasu znalezienia mu domu) będzie dom Pani Y.
W momencie przekazywania psa do miejsca docelowego mamy obowiązek podpisać umowę i przekazać ją do schroniska, aby schronisko było zorientowane gdzie pies docelowo trafił i aby można było dom skontrolować.
Tak samo było z adopcją Filipa. Jest w umowie zaznaczona Pani Basia jako opiekun i wskazany DT u Pani Marty.
Nie ma tylko zakończenia, czyli umowy z DS.
Papier jest ważny, ale nie jest ważniejszy niż dobro psa.

Posted

irenaka napisał(a):
Mylisz się, schronisko dokładnie wie na jakich zasadach są adopcje i w umowie jest zaznaczone, że pies trafia pod opiekę Pani X a miejscem pobytu psa ( do czasu znalezienia mu domu) będzie dom Pani Y.
W momencie przekazywania psa do miejsca docelowego mamy obowiązek podpisać umowę i przekazać ją do schroniska, aby schronisko było zorientowane gdzie pies docelowo trafił i aby można było dom skontrolować.
Tak samo było z adopcją Filipa. Jest w umowie zaznaczona Pani Basia jako opiekun i wskazany DT u Pani Marty.
Nie ma tylko zakończenia, czyli umowy z DS.
Papier jest ważny, ale nie jest ważniejszy niż dobro psa.


Racja. Na samym początku usłyszałam, że mam przyjechać po psa osobiście, żeby dopełnić formalności w schronisku.

Posted

irenaka napisał(a):
Mylisz się, schronisko dokładnie wie na jakich zasadach są adopcje i w umowie jest zaznaczone, że pies trafia pod opiekę Pani X a miejscem pobytu psa ( do czasu znalezienia mu domu) będzie dom Pani Y.
W momencie przekazywania psa do miejsca docelowego mamy obowiązek podpisać umowę i przekazać ją do schroniska, aby schronisko było zorientowane gdzie pies docelowo trafił i aby można było dom skontrolować.
Tak samo było z adopcją Filipa. Jest w umowie zaznaczona Pani Basia jako opiekun i wskazany DT u Pani Marty.
Nie ma tylko zakończenia, czyli umowy z DS.
Papier jest ważny, ale nie jest ważniejszy niż dobro psa.


A no to faktycznie, sytuacja jest odmienna.

Nie ukrywam, że się skomplikowała :)

Posted

JA juz nie wiem co mam pisac....kompletnie mnie rozwalilo...:(..Ludzie!!!!!Dom STAŁY czeka...wskutek czego miejsce, w ktorym moglby znelźc schronienie inny pies- jest blokowane...Omar bowiem wie doskonale w jakim stanie jest Filip i ile czasu jemu bedzie musiala poswiecic..i mimo, ze ma duzy dom- ciagle czeka na Filipa..i to jemu trzyma ogrom mieksca w swoim domu i sercu....a nagle dowiaduje sie telefonicznie- a my poźna noca z postow, ze Filip nie moze byc badany bo nie ma domu stalego dla niego....JAk to nie ma????Dom jest, czeka, zostal sparwdzony przez osoby wytypowane nie od nas , zostal kilkakrotnei zaakceptowany i opisany....dlaczego Pani Basia o tym nie pamieta????JAkim prawem i Dlaczego nagle tenze dom zostal odrzucony- bez podania nam przyczyn????Przeciez sama ANia- ktora psa wyciagala pisala o tym nam wszystkim na watku, ze dom sparwdzony , zaakceptowany i Filip tam po badaniach i- ewentualnej poztywnej diagnozie co do transportu pojedzie...ale diagnozy nie ma...bo nie ma gdzie Filipa odwieźc????.. to nie jest prawda!!!!!!Miejsce dla Filipa czeka....O Elmo tez byla dyskusja..klotnie....i co????Pies odszedl...czy tego chce Pani BAsia??Czy po to wyciagala Filipa ze schronu, zeby mu zgotowac pieklo na ziemi- a przeciez czeka na niego jeszcze ziemskie niebo.....???
O co chodzi w tym wszystkim???Przeciez przedszkolak widzi juz dawno ze to jest jakies wielkie oszustwo...
Podkresle raz jeszcze- Filip byl wyciagniety ze schronu tylko po to- aby zostal zdiagnozowany, wyleczony i mogl isc na domku stalego.....i po to byla Pani Basia- zeby formalnie mozna bylo tego dokonac...w papierach adopcyjnych bylo wyraźnie napisane, ze miejscem przebywania psa bedzie Glogczow- czyli P. Basia jest tylko formalna wlascicielka- nawet nie opiekunka....dla nas wiec Pani Basia jest wspolwlascicielka...
Na dzis....wszystko przygotowane- DR ktory zgodzil sie konsultowac-, miejsce w Warszawie do ewentualnej operacji i leczenia....i wreszcie Dom Staly, ktory czeka przygotowany....
Czego wiec brakuje????Prosze odpowiedziec na pytanie- zcego brakuje i dlaczego pies cierpi w daszym ciagu????Na co czekamy w obecnej sytuacji..????
Na dzien

Posted

Tak jak piszecie - w schronisku zgłasza się miejsce pobytu psa, przeprowadza się kontrole poadopcyjne itd. natomiast nie ma takiej możliwości, żeby toz/schronisko narzuciło adoptującemu komu i na jakich warunkach ma przekazać psa.

Posted

[quote name='Frotka']Tak jak piszecie - w schronisku zgłasza się miejsce pobytu psa, przeprowadza się kontrole poadopcyjne itd. natomiast nie ma takiej możliwości, żeby toz/schronisko narzuciło adoptującemu komu i na jakich warunkach ma przekazać psa.
NO ale chyba sa jakies granice ..jesli chodzi o dobro psa...w obecnej sytuacji uwazam, ze dobro psa jest zaniechane....pies zostal pozbawiony diagnozy, leczenia oraz domku stalego ktory byl sprawdzony i zaakceptowany...ewidentnie dziala sie w tej chwili na niekorzysc psa....zeby nie uzyc gorszego slowa za ktore zaraz poleca gromyu- ale niestey rzuca sie na usta....
Frotko- jestes prawnikiem- ale rowniez milosnikiem zwierzat- napisz prosze otwarcie-jako czlowiek przede wszystkim... czy nie mamy racji?????Co TY uwazasz w tej sytuacji???CZy takie dzialanie nie jest ze szkoda dla psa????

Posted

[quote name='Frotka']Tak jak piszecie - w schronisku zgłasza się miejsce pobytu psa, przeprowadza się kontrole poadopcyjne itd. natomiast nie ma takiej możliwości, żeby toz/schronisko narzuciło adoptującemu komu i na jakich warunkach ma przekazać psa.

Wynika z tego jasno że Pani Basia może wyłącznie sama:

1. Zgłosić do schroniska nowy adres DT (zamiast DT Głogoczów, nowy DT u Omar)

Filipek mógł już dawno pojechać do Omar - zgłosić nowe miejsce pobytu mogła Pani Basia póżniej

Omar była proszona o przyjazd do schroniska bo umowa miała być spisana ale już jako docelowa czyli DS (własnoręczny podpis Omar na umowie -choć gdyby ktoś z Filipkiem pojechał do Omar mógłby mieć przecież taką umowę ze sobą - tak się praktykuje po sprawdzeniu domku przez wolontariuszy)
Umowa jest podpisywana wtedy już w domku.

Dlaczego ktoś steruje Panią Basią - brutalnie ... czy odpłynie wtedy kasa wraz Filipkiem?.

My darczyńczy jeszcze nie wpłacamy swoich deklaracji bo chwilowo było podane tylko konto Fundacji Biafry- na które miało wpłynąć rozliczenie do zakończenia pobytu Filipka w hotelu w Głogoczowie.

Kto steruje ... kto ... tak nie można Filipek ma jechać już - nie ma sensu żadnych konsultacji przed wyjazdem, przecież zastanawialiśmy się czy powinien dalej żyć. Filipek ma już jechać do Omar

Posted

[quote name='wojtuś']Wynika z tego jasno że Pani Basia może wyłącznie sama:

1. Zgłosić do schroniska nowy adres DT (zamiast DT Głogoczów, nowy DT u Omar)

Filipek mógł już dawno pojechać do Omar - zgłosić nowe miejsce pobytu mogła Pani Basia póżniej

Omar była proszona o przyjazd do schroniska bo umowa miała być spisana ale już jako docelowa czyli DS (własnoręczny podpis Omar na umowie -choć gdyby ktoś z Filipkiem pojechał do Omar mógłby mieć przecież taką umowę ze sobą - tak się praktykuje po sprawdzeniu domku przez wolontariuszy)
Umowa jest podpisywana wtedy już w domku.

Dlaczego ktoś steruje Panią Basią - brutalnie ... czy odpłynie wtedy kasa wraz Filipkiem?.

My darczyńczy jeszcze nie wpłacamy swoich deklaracji bo chwilowo było podane tylko konto Fundacji Biafry- na które miało wpłynąć rozliczenie do zakończenia pobytu Filipka w hotelu w Głogoczowie.

Kto steruje ... kto ... tak nie można Filipek ma jechać już - nie ma sensu żadnych konsultacji przed wyjazdem, przecież zastanawialiśmy się czy powinien dalej żyć. Filipek ma już jechać do Omar
Wojstus....najgorsze jest to ze gdyby to chodzilo o innego psa- juz dawno bylby leczony, mialby dom....nie byloby zadnych absolutnie problemow....bylam na setkach watkow na dogo...w jednych bardziej w innych mniej sie udzielalam..ale czytam wiele historii...nigdy nie widzialam zeby ktos robil takie rzczy jak tu sie dzieja z psem..nigdy dotad nie spotkalam sie z takim traktowaniem ludzi i zwierzat jak tu..(jeszcze na jednym watku bylo podobnie o ktorym wiecie..ale on sie skonczyl nagle...czym w ogole zamknieto buzie wszyskim- na szczescie owa sprawa odżywa...)..moze tez dzieki Filipkowi....
SA pieniadze..sa ludzi..sa lekarze..jest wreszcie wymarzony dom....nie ma" tylko"(?????)..jednego...nie mamy psa, dla ktorego mamy to wszystko przygotowane..tzn pies jest...tyllko dla nas niedostepny...ale w imie czego???jaka idea przyswieca osobom ktore tym kreca>>??(o ktorych juz wszyscy wiemy doskonale ale tu na watku nie piszemy- bo to bez sensu)....CZy owe osoby naparwde kochaja zwierzeta..???CZy kochaja FIlipka i zalezy im na Nim>>>>/???nie potrafie sobie ani nikomu odpowiedziec w tym momencie na to pytanie.wnioski nasuwaja sie same-i nikt chyba nie ma watpliwosci....ale wszystko jest do czasu.....jak mowi przyslowie.."przyjdzie kryska na matyska"....przyjdzie....i to niebawem....ale to juz bedzie poza dogo....
Dla mnie i pewnie was tu obecnych w wiekszosci- teraz ineteresuje tylko jedno- kiedy i czy w ogole zdazymy pomoc Filipkowi..co jeszcze my, jako ludzie, ktorzy kochaja tego psa jak swojego wlasnego...mozemy zrobic dla Niego>>>>??co jeszzce..??JA jestem gotowa zrobic wszystko....tylko prosze- powiedzcie co...??

Posted

Wiecie ja już nie mam pojęcia co się dzieje? Dlaczego im tak zależy na tym aby Filipka nie oddać? Rozumiem, żeby to był jakiś zdrowy piękny pies a tu jest chory biedny pies!
Dlaczego?

Posted

magenka1 napisał(a):
Wiecie ja już nie mam pojęcia co się dzieje? Dlaczego im tak zależy na tym aby Filipka nie oddać? Rozumiem, żeby to był jakiś zdrowy piękny pies a tu jest chory biedny pies!
Dlaczego?

Oficjalnie togo nie wiemy...mozemy sie tylko domyslac...snuc przypuszzcenia..ale wraz z nimi jeży sie włos na glowie...wraz z podejrzeniami odechciewa sie wszystkiego...i traci sie wiare w sens pomocy...wyglada na to ze te 3 tygodnie szukanai, zalatwiania, sprawdzania...to zmarnowany czas wielu osob...nie mowiac juz o pieniadzach wydanych na telefony i wyjazdy...to sa pieniazki ktore w normalnych warunkach bylyby zamiast na telefony- wydane na psy w potrzebie....chocby na leczenie Filipka...tylko czy w ogole Filipek dostanie szanse na zycie..???Nie wiem juz od kogo to zalezy....i co my jako ludzie mozemy zrobic..;(

Posted

Filipek czeka na pomoc .....Dogo powstało i dziala z inicjatywy ludzi,którzy widząc luki w prawach zwierząt,narażają włsne zdrowie,wydają wlasne pieniądze i poświęcają czas własny i rodziny ...często Ci najszlachetniejsi ,zmuszeni są do naginania lub wręcz omijania prawa,aby uratować kolejne zwierzę z rąk sadystów i wstrząsających kolei losów- litera prawa tu jest bezradna- niska szkodliwość czynu- tylko moralne prawo,zaufanie dogomaniackie oraz respektowanie umów słownych dla dobra zwierzęcia pozwala nieść pomoc i jest ideą tego forum....

Precedensem jest więc powoływanie sie na prawo na p.Basi mającej tak zwany KWIT....jako argument pozwalający zaniechania konkretnej pomocy przez kolejny tydzień dla Filipka, wbrew umowie z dogomaniakami.
Wywolując "wilka z lasu"-literę prawa - na dodgo,czy nie poskutkuje to czasem zamknięciem tego forum,jako siedliska bezprawia? a co za tym idzie pozbawienia pomocy nieszczęsnym zwierzętom?
Pani Basiu,czy pani kocha Filipka???Czy odda go Pani osobom, ktore chca mu pomoc naparwde???CZego pani chce dla tego udręczonego psa, ktorego Pani nawet nie przytulila???Chce Pani dla Niego takiego zycia jakie mial do tej pory???w bólu, bez miłości i domu???Za 2 dni konczy sie czas "wypożyczenia"....Chce Pani dla Niego powrotu do kotłowni????To będzie lepsze miejsce niz dom staly u magdy????Czego pani chce ..prosze nam odpowiedziec...CZego???..

Posted

[quote name='Biafra'](...) Dopytywałam wczoraj o tą tachykardię i z tego co zrozumiałam ona występuje bez względu na to czy Filipkowi coś się robi , np. próbuje go wziąć na ręce, czy tylko próbuje się zapiąć smycz i wyjść z nim na spacer.
On kompletnie nie potrafi stopniować skali grożącego mu ewentualnie zagrożenia.
Zagrożeniem jest nieumiejętne podstawienie mu miski pod nos- nie zorientuje się, ze to jedzenia, uderzy w nią i zaczyna cały się trzepać.(...).
Wciąż zastanawiam się nad tym argumentem, jako przeciw wyjazdowi/ podróży psa (wyjazd = stres = prawdopodobieństwo tachykardii). Jeśli według przekazu Biafry ową tachykardię może wywołać za przeproszeniem puszczenie bąka przez komara więc prawdopodobieństwo jej wystąpienia jest takie samo w trakcie przewozu jak i w lecznicy. Może ją wyzwolić każdy bez wyjątku bodziec. Tachykardia to częstoskurcz, mają ją zwierzęta, mają i ludzie. Owszem, może przerodzić się w coś poważniejszego ale... Gdyby każdy epizod tachykardii miał prowadzić do śmierci to grabarzom i zakładom pogrzebowym
brakowałoby doby, by uporać się z pochówkami.

Posted

wojtito napisał(a):
Jeżeli Omar nie otrzyma psa, dla mnie jako dla osoby obserwującej temat, będzie to dowód matactwa i złych intencji decydentów.


ja nawet przypuszczać nie mogę, co tu się dzieje i dlaczego, ale że cos jest na rzeczy, to jasne. p. Basia ponoć watku nie czyta. a szkoda, bo może wtedy by wiedziała naparwde, jakie sa opinie róznych osób. a teraz wie z 3 ręki.


oficjalnie niniejszym piszę: omar, mam cięzko wycofaną suczkę, która potrzebuje pomocy -dt i pracy nad nią, żeby nadawała się do adopcji. polecam się z tą sunią.

jeśli omar weźmie innego sierściucha, wina spadnie na wasze sumienia. pewnie teraz tego nie odczujecie, bo sumionka nie używane, ale spoko, dopadnie was kiedyś.

bardzo trudny pies zostanie pozbawiony bodaj jedynej takiej okazji, na taki dom. gratulacje, moi państwo.

jak juz będziecie wiedzieli, kto miesza, powiedzcie mi. chcę wiedzieć.

Posted

[quote name='Frotka'](...) Sama konsultacja miała służyć przede wszystkim ustaleniu, czy pies ze względu na stan oczu nadaje się do transportu do Warszawy. Chodziło o to, żeby zerknął na niego ktoś, kto zajmuje się oczami.
Cytuję Twój wpis Frotko ale to nic personalnego. Odnoszę się jedynie do przedstawionego argumentu. Tu jest bowiem dla mnie kolejna ciekawostka. Pies odbębnił x czasu w kotłowni, stan jego oczu i tam i tu (lecznica) był taki sam. Ociemniały by zauważył, że z tymi oczkami coś jest nie halo, a mimo to osoby, które miały bezpośredni kontakt z psem na to nie reagowały. Balon pękł z chwilą diagnozy w lecznicy i nagle kolejne larum. Operować na gwałt tu, czy przewieźć, operować w W-wie, gdzie w sprawę psa zostaną od ręki zaprzęgnięci i inni specjaliści. Mnie to przypomina pośpiech towarzyszący łapaniu pchły w majtkach. Póki nie udziabała w tyłek, póty udawano, że jej nie ma. Jakie zagrożenie zaistnieje dla psa w podróży? Czy samochód rozwinie 1 kosmiczną i gałki oczne wpadną siłą przyspieszenia?

Posted

Bardzo dobre pytanie. Jakie niebezpieczeństwo MIAŁO zaistnieć w podróży, że wymagało aż dodatkowego oświadczenia o przyjęciu odpowiedzialności, choć samo podpisanie umowy adopcyjnej oznacza przyjęcie odpowiedzialności za psa?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...