Frotka Posted January 18, 2010 Posted January 18, 2010 W związku z tym, że poszukiwany był okulista, w porozumieniu z Mamą Ani, zadzwoniłam do dr Komendy i zapytałam, czy zgodzi się zerknąć w oczy Filipka, a przy okazji wypowiedzieć się jako drugi lekarz na temat transportu. Rozmowę z dr Komendą przeprowadziłam na prośbę osoby z Warszawy (nie będącej użytkownikiem tego forum). Dr Komenda wyraził zgodę, zgadzając się na konsultację w dogodnym dla Filipka terminie. W grę wchodziły dwie opcje: 1.konsultacja Filipka w lecznicy w której aktualnie przebywa - wersja niezręczna dla lekarzy, zarówno tego, który zostaje najechany przez innego lekarza jak i tego, który miałby diagnozować psa w cudzej lecznicy 2. konsultacja Filipka w lecznicy w której przyjmuje dr Komenda - wersja stresująca dla psa i ciężko wykonalna w sytuacji, gdy pies nie ma domu (przenosiny do obcego miejsca z którego potem musiałby wrócić nie wiadomo gdzie, bo w lecznicy w której przyjmuje dr Komenda nie ma szpitala). Z uwagi na niezręczność wersji 1 w grę wchodziła wersja 2. Ta wersja miałaby rację bytu, gdyby Filip jechał do Warszawy (możnaby go skonsultować bezpośrednio przed wyjazdem) lub gdyby miał dom stały lub tymczasowy w Krakowie (wróciłby do niego po konsultacji). Możnaby oczywiście wieźć Filipa spowrotem do dotychczasowej lecznicy ale (pomijając już fakt, że lecznica nr 1 traktowana byłaby wówczas jako hotel z którego dowozi się psa na leczenie w inne miejsce) mogłoby to odbić się negatywnie na Filipku. Gdyby dr Komenda podjął okulistyczne leczenie/operację psa i gdyby Mama Ani się na nie zdecydowała, trzebaby dowozić Filipa na zabiegi. Pies kursowałby między dwoma lecznicami, co zapewne potęgowałoby jego nerwowość. Trzeba wziąć pod uwagę, że stres psa, który wraca po zabiegach do, choćby tymczasowego, domu jest dużo mniejszy niż stres psa przerzucanego między dwoma lecznicami. W wersji 2 pojawiałby się też problem w postaci "podwójnego" leczenia (przez dwie lecznice na raz). Ponieważ dom w Krakowie nie został znaleziony (i jak na razie, z tego co mi wiadomo, nie ma widoków na to, by taki dom się znalazł) a sprawa adopcji do Warszawy nie została wyjaśniona, w dzisiejszej rozmowie z Mamą Ani przedstawiłam moje wątpliwości co do konsultacji Filipka w obecnej sytuacji (gdy pies nie ma nawet tymczasowego domu). Mama Ani (tak przynajmniej zrozumiałam) podzieliła moje wątpliwości. W związku z tym konsultacja nie została przeprowadzona. Edycja postu : Omar nie przyjechała do Krakowa w wyniku mojego telefonu do malibo, w którym wyraźnie powiedziałam, żeby Omar nie przyjeżdżała po psa, gdyż na razie nie ma decyzji co do tego, że go dostanie. Quote
ivette3 Posted January 18, 2010 Posted January 18, 2010 Co zatem dalej? :( Przecież to trwa już 3 tyg....Czy troszczący sie o psa mają pomysł( inny niz danie go Omar i zawiezienie do Wa-wy? Nie może pies wisieć w niebycia :(:(:( Quote
Frotka Posted January 18, 2010 Posted January 18, 2010 Jeszcze co do Mamy Ani - nie chciałabym wypowiadać się za nią ale odniosłam wrażenie, że zamieszanie wokół Filipka ją przytłacza i potrzebuje co najmniej kilka dni na podjęcie decyzji. Quote
ivette3 Posted January 18, 2010 Posted January 18, 2010 Frotka napisał(a):Jeszcze co do Mamy Ani - nie chciałabym wypowiadać się za nią ale odniosłam wrażenie, że zamieszanie wokół Filipka ją przytłacza i potrzebuje co najmniej kilka dni na podjęcie decyzji. Czy kolejne kilka dni( juz trzy tygodnie to trwa a od schronu póltora miesiąca) poprawi mu zdrowie czy pogorszy?????? Jaki cel tej zwłoki? Co przemyśleć chce p.Basia? Do czego zmierza? Czy nie jest nam winna informacji i lojalności wobec Nas? Jej córka nas tu zwołała a my jej zaufaliśmy..My uczyniliśmy ją na papierze 'Włścicielką".A ona nas zwodzi kolejne tygodnie? Co z Filipem teraz? Quote
majqa Posted January 18, 2010 Posted January 18, 2010 Każdy dzień, w którym nic się nie dzieje, mam tu na myśli sprawę oczek, działa na niekorzyść psiaka. Oczywiście, można powiedzieć, że czekał szmat czasu to i poczekać może parę dni dłużej ale... Czy nie płaci on, za to czekanie, ceny bólu? Sam sobie w nim nie ulży. Quote
ivette3 Posted January 18, 2010 Posted January 18, 2010 majqa napisał(a):Każdy dzień, w którym nic się nie dzieje, mam tu na myśli sprawę oczek, działa na niekorzyść psiaka. Oczywiście, można powiedzieć, że czekał szmat czasu to i poczekać może parę dni dłużej ale... Czy nie płaci on, za to czekanie, ceny bólu? Sam sobie w nim nie ulży. I gdzie w tamim razie przeczekuje Filipek ? Jak długo to czekanie? :-(:-(:-( Pani Basia nie jest uczestnikiem dogo i może nie wiedzieć,jak my tutaj się czujemy z tą sytuacją...niepewnością o Filipka .... jej córka jednak to wie...i Ci,którzy Ani pomogli założyć wątek też wiedzą :( W imieniu wielu na tym wątku BARDZOO PROSZĘ:( BLAGAM WRĘCZ :( DAJCIE SZANSE TEMU PSIAKOWI :( Quote
Frotka Posted January 18, 2010 Posted January 18, 2010 Czasem lepiej trochę poczekać, a w zamian uzyskać pewność, że podjęte decyzje są prawidłowe. Quote
Asior Posted January 18, 2010 Posted January 18, 2010 Ania pisała, ze wyjeżdża na tydzień, więc na pewno nie ma dostępu do neta.... Quote
avii Posted January 18, 2010 Posted January 18, 2010 [quote name='Frotka']W związku z tym, że poszukiwany był okulista, w porozumieniu z Mamą Ani, zadzwoniłam do dr Komendy i zapytałam, czy zgodzi się zerknąć w oczy Filipka, a przy okazji wypowiedzieć się jako drugi lekarz na temat transportu. Rozmowę z dr Komendą przeprowadziłam na prośbę osoby z Warszawy (nie będącej użytkownikiem tego forum). Dr Komenda wyraził zgodę, zgadzając się na konsultację w dogodnym dla Filipka terminie. W grę wchodziły dwie opcje: 1.konsultacja Filipka w lecznicy w której aktualnie przebywa - wersja niezręczna dla lekarzy, zarówno tego, który zostaje najechany przez innego lekarza jak i tego, który miałby diagnozować psa w cudzej lecznicy 2. konsultacja Filipka w lecznicy w której przyjmuje dr Komenda - wersja stresująca dla psa i ciężko wykonalna w sytuacji, gdy pies nie ma domu (przenosiny do obcego miejsca z którego potem musiałby wrócić nie wiadomo gdzie, bo w lecznicy w której przyjmuje dr Komenda nie ma szpitala). Z uwagi na niezręczność wersji 1 w grę wchodziła wersja 2. Ta wersja miałaby rację bytu, gdyby Filip jechał do Warszawy (możnaby go skonsultować bezpośrednio przed wyjazdem) lub gdyby miał dom stały lub tymczasowy w Krakowie (wróciłby do niego po konsultacji). Możnaby oczywiście wieźć Filipa spowrotem do dotychczasowej lecznicy ale (pomijając już fakt, że lecznica nr 1 traktowana byłaby wówczas jako hotel z którego dowozi się psa na leczenie w inne miejsce) mogłoby to odbić się negatywnie na Filipku. Gdyby dr Komenda podjął okulistyczne leczenie/operację psa i gdyby Mama Ani się na nie zdecydowała, trzebaby dowozić Filipa na zabiegi. Pies kursowałby między dwoma lecznicami, co zapewne potęgowałoby jego nerwowość. Trzeba wziąć pod uwagę, że stres psa, który wraca po zabiegach do, choćby tymczasowego, domu jest dużo mniejszy niż stres psa przerzucanego między dwoma lecznicami. W wersji 2 pojawiałby się też problem w postaci "podwójnego" leczenia (przez dwie lecznice na raz). Ponieważ dom w Krakowie nie został znaleziony (i jak na razie, z tego co mi wiadomo, nie ma widoków na to, by taki dom się znalazł) a sprawa adopcji do Warszawy nie została wyjaśniona, w dzisiejszej rozmowie z Mamą Ani przedstawiłam moje wątpliwości co do konsultacji Filipka w obecnej sytuacji (gdy pies nie ma nawet tymczasowego domu). Mama Ani (tak przynajmniej zrozumiałam) podzieliła moje wątpliwości. W związku z tym konsultacja nie została przeprowadzona. Edycja postu : Omar nie przyjechała do Krakowa w wyniku mojego telefonu do malibo, w którym wyraźnie powiedziałam, żeby Omar nie przyjeżdżała po psa, gdyż na razie nie ma decyzji co do tego, że go dostanie. To w tej sytuacji mam jedno rozwiązanie WYADOPTOWAĆ PSA DO W-WY w ten sposób zalatwimy : konsultacje u okulisty warszawskiego i ewentualna operację ponowną diagnostykę u Filipka wyeliminujemy kursowanie między dwoma klinikami ( mam nadzieję) bliżej będzie miał do DT , będzie miał gdzie wrócić po badaniach bo na razie siedzi w lecznicy i co dalej ?? w tył zwrot i do hoteliku skąd przybył ? gdzie będzie wegetował bez szansy na leczenie i domek ?? Biorąc pod uwagę nawet zagrożenia ? dla Filipka w postaci dłuższej podrózy , uważam że warto podjąć to ryzyko .. lepsze to dla niego niz dotychczasowa sytuacja w której się znalazł sytuacja wielkiej niewiadomej..... :shake::shake: Quote
salibinka Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Czy wobec obecnej sytuacji nie istnieje jednak możliwość konsultacji z dr Komendą w dotychczasowej lecznicy? Nie o najeżdżających i najechanych chodzi (zależy jak się podejdzie do tego), tylko o konsultację, swoiste konsylium, współdiagnostykę, czy jak się to nazwie. Przecież takie rzeczy się praktykuje a dla Filipka to teraz ważne i najmniej stresujące... Quote
ivette3 Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 avii napisał(a):To w tej sytuacji mam jedno rozwiązanie WYADOPTOWAĆ PSA DO W-WY w ten sposób zalatwimy : konsultacje u okulisty warszawskiego i ewentualna operację ponowną diagnostykę u Filipka wyeliminujemy kursowanie między dwoma klinikami ( mam nadzieję) bliżej będzie miał do DT , będzie miał gdzie wrócić po badaniach bo na razie siedzi w lecznicy i co dalej ?? w tył zwrot i do hoteliku skąd przybył ? gdzie będzie wegetował bez szansy na leczenie i domek ?? Biorąc pod uwagę nawet zagrożenia ? dla Filipka w postaci dłuższej podrózy , uważam że warto podjąć to ryzyko .. lepsze to dla niego niz dotychczasowa sytuacja w której się znalazł sytuacja wielkiej niewiadomej..... :shake::shake: :(:(:( Co dalej Filipku? Quote
lilk_a Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 a ja to już przestałam to wszystko rozumieć ..... Quote
danka4u1 Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 ślepy, głuchy, Filipek prosi o trochę serca .... Quote
gonia66 Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 [quote name='Frotka']Czasem lepiej trochę poczekać, a w zamian uzyskać pewność, że podjęte decyzje są prawidłowe. Jestem w domu...przeczytalam wszystko i mam dopiero metlik w glowie.... Frotko- dlaczego od razu zakladamy, ze dr Komenda po zdiagnozowaniu nie pozwoli na wyjazd???Napislaam kilkakrotnie- Biafra potwierdzila- ze podroz Filipka z Glogczowa przebiegal prawidlowo, bez powiklan i problemow...Filip jechal spokojnie bez histerii..Biafra mowila wyraźnie- nic sie zlego podczas podrozy nie dzialo...DLaczego my zakladamy czarne wizje..???Juz w Glogczowie byly takie zakladane- ze nie dojedzie do karkowa..ze mozze umrzec w drodze...ze...Filip...dojechal..caly i zdrowy...w stosunkowo dobrej formie fizycznej.... .A jesli dr Komanda jednak by pozwolil na podroz (w co mocno wierze)- to przeciez MAgda miala przyjechac i go zabierac do w-wy..????Ale Magdzie sie nie kaze przyjechac, bo nie mamy zdody lekarza...????MAtko.... teraz ja to widze tak- nie ma konsultacji- bo nie ma dt w Krakowie, a ja pierwszy raz slysze ze my mu szukamy tylko dt w Krakowie..??MAmy spr DS w W-wie, sprawdzony i rekomendowany wrecz przez SBD (niedalej jak kolejny raz dzisiaj)...decyzja co do tegoz domku byla jednoznaczna- ale musial wyrazic na nia zgode lekarz....ale lekarz nie wyraza zgody...tzn nie zostaje dopuszczony do wyrazenia opinii-dlatego odpada DS w W-wie, bo nie ma DT w Krakowie..//????:(:(..Jesssssssssssoooooo co chodzi?? ?Pani Basia jest skolowana..i potrzebujeysl kilku dni namysłu????:o....Na co???Na co ma sie namyslac??Prosze- blagam..powiedzcie mi..na co ma sie namyslac Pani basia???Ona jest tylko opiekunka na papierze!!!PZReciez ludzie, ktorzy sa współopiekunami na pdst umowy ustnej- wyrazili juz kilkanascie razy swoje opinie na tymze watku...gdzie sa brane pod uwage te opinie i sugestie??Czy ktos w ogole je widzi??? I ostatnie pytanie(moze nie ostatnie- mam ich jeszcze tysiace po tych 4 dniach..ale dam sobie spokoj z wiekszoscia)....Frotko....napisz prosze....na co my mamy czekac???napisz nam prosze jakis konkret..zapal świtelko w tunelu....Na co mamy czekac???Czy aby to czekanie jest dobre dla Filipa??? Ja..my...my mozemy czekac....ale musimy wiedziec na co i ile....My mozemy..ale czy moze Filip czekac???? Quote
ivette3 Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Frotko :( Biafro:( p.Basiu:( ktokolwiek jeszcze jest w posiadaniu wiedzy lub papierka lub samego Filipka a potrafi odpowiedzieć NAN darczyńcom,Wątkowiczom osobom nowym i równie zaskoczonym precedensem na tym wątku :( BARDZO PROSIMY W IMIENIU I DLA DOBRA FILIPKA :( o odpowiedz - wyjaśnienie ... Ten psiak nie może kolejny raz czekać w próżni i w nieskończoność :( ON POTRZEBUJE POMOCY ! :( Quote
Poker Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 nie uczestniczę za aktywnie na wątku,ale go cały czas czytam. I po przeczytaniu kolejnycg informacji nasuwa mi sie pytanie, dlaczego Filipek nie może jechać do Omar i już będąc u niej pojedzie na konsultację okulistyczną w Warszawie.Przecież choroba oczu nie jest zagrożeniem jego życia. Poczekać można jeszcze trochę, ale ile to jest to trochę? Żeby nie było jak w dowcipie o koniu , którego właściciel prawie oduczył jeść ,ale on wredny i głupi wziął i padł. Jezeli chodzi o tę tachykardię to ona wynika ze stanu emocjonalnego psa, są leki które mogą ją zmniejszyć. Czytając ten wątek mam wrażenie ,że tu jest dużo bicia piany: kto komu , dlaczego , po co, kiedy ,a może potem , a może kiedy indziej, a z kim i gdzie? To tyle ode mnie , osoby która nie jest aż tak zaangażowana emocjonalnie jak Wy i może potrafi popatrzeć z boku. Nie wiem jak Omar, ale ja bym już straciła ochotę na danie Filipkowi DS . Quote
lilk_a Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 a gdzie w tej chwili jest Filipek ? w dalszym ciągu w przychodni ? czy klinice ? ( obojętnie jak to nazwać ) tam gdzie zawiozła go Biafra ? Quote
malibo57 Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Witam! Zgodnie z prośbą Ivette, dorzucam moja wiedzę dotyczącą ostatnich wydarzeń w sprawie Filipa. Wczoraj o godz. 15.30. otrzymałam od Frotki informację telefoniczną, że p. Basia odwołuje wszelkie decyzje podjęte do tej pory, a dotyczące dalszych losów Filipa, w tym decyzję o konsultacji u dra Komedy oraz o zaplanowanej adopcji przez Omar, na czas nieokreślony. Motywacja: nagły brak rozeznania, co do intencji chętnej do adopcji oraz przytłoczenie zamieszaniem wokół tej sprawy. Podkreslam słowo "nagły", gdyż dzień wcześniej sytuacja wydawała sie jasna, zamieszanie było, ale akurat ustało. Wszyscy zainteresowani nawiązali kontakty telefoniczne, nie posługując się forum. Potwierdzeniem tego jest niedzielna rozmowa p. Basi z Omar, w której p. Basia oświadczyła, że nie wyraża zgody na pospieszną operację oczu Filipa w Krakowie ( skutek: min. 2-tygodniowy pobyt Filipa w klinice), potwierdziła zgodę na wyjazd Filipa do Warszawy po konsultacji u okulisty oraz zaanonsowała, że zawiadomi Omar telefonicznie o szczegółach, aby Omar mogła zaplanować swój przyjazd po psa. W poniedziałek nastąpił NAGŁY i NIESPODZIEWANY zwrot. W rozmowie z Frotką p. Basia oświadczyła, jak wyżej, nie skontaktowała się z Omar do dziś, przekazała przez Frotkę, żeby nie przyjeżdżać po Filipa, bo pies nie zostanie nikomu przekazany. Pani Basia musi się przez kilka dni zastanowić nad TYM WSZYSTKIM. Było to zaskoczenie dla wszystkich, dla Frotki, Omar, Biafry, kliniki, wątkowiczów, darczyńców - powtarzam, wszyscy jesteśmy w kontakcie bezpośrednim i nie musimy posługiwać się forum w celu wymiany informacji. KTO i CO tak bardzo przytłoczyło panią Basię w niedzielę wieczorem i poniedziałek przed południem, że dosłownie "zatrzymała w locie" ustalone i konsultowane z nią działania? Pani Basia formalnie odpowiada za Filipa. Obecnie, nie tylko formalnie, ale również faktycznie wzięła na siebie odpowiedzialność za jego los. Jaki jest scenariusz? Filip został "wypożyczony" klinice na 7-10 dni. Ten czas kończy się niedługo. Rozumiem, że potem Filip wraca do kotłowni w Głogoczowie, gdzie nie wykonano przy nim nawet niezbędnych zabiegów pielegnacyjnych, które wykonano bez problemu w klinice, jak choćby przycięcie wrastajacych pazurków. A przy tej okazji zapytam. Czy wystąpiła przy tym tachykardia? Czy w klinice wystąpiła ona choć raz? We wszystkich opisach wspomina się o niej, jako o możliwości. Być może przeoczyłam wpis stwierdzający, że wystąpiła ona faktycznie i w jakich okolicznościach. Tak samo, jak wszyscy, którzy wypowiadają się tu od wczoraj, NIE WIEM co się wydarzyło ani kto to spowodował. Bo ktoś musiał. Przypuszczeniami nie mogę się podzielić. Quote
Asior Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 malibo57 napisał(a): KTO i CO tak bardzo przytłoczyło panią Basię w niedzielę wieczorem i poniedziałek przed południem, że dosłownie "zatrzymała w locie" ustalone i konsultowane z nią działania? ja i wszyscy wiem kto to.. Pani Basiu, Nie powinna Pani się przejmować tym co kraczą Pani nad uchem tamte kobiety.... KTOZ powinien coś z nimi zrobić, na pewno tak tego zostawić nie można, bo już nie raz działała jedna z tych kobiet na szkodę TOZ-u Nie odpuszczę tematu........ :angryy: Quote
Frotka Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 To nie Pani Basia odwołała konsultację tylko ja, z uwagi na to, że nie ma na razie jasności co do dalszych losów Filipka, a taka jasność jest moim zdaniem niezbędna do podejmowania decyzji o włączaniu w leczenie kolejnego lekarza. Nie ma też sensu stwierdzać, czy pies nadaje się do transportu, skoro na razie transport nie jest planowany. Quote
Frotka Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Dodam jeszcze, że Mama Ani nie odwołała wszystkich decyzji a jedynie sprawiała wrażenie, że potrzebuje czasu na przemyślenie sprawy. Dlatego, z własnej inicjatywy, zadzwoniłam do malibo (wiedząc od Niej, że Omar wybiera się do Krakowa) i przekazałam Jej, że przyjazd Omar nie ma w tej chwili sensu. Quote
Lionees Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 [quote name='Frotka']To nie Pani Basia odwołała konsultację tylko ja, z uwagi na to, że nie ma na razie jasności co do dalszych losów Filipka, a taka jasność jest moim zdaniem niezbędna do podejmowania decyzji o włączaniu w leczenie kolejnego lekarza. Nie ma też sensu stwierdzać, czy pies nadaje się do transportu, skoro na razie transport nie jest planowany. Boszsze...no to kiedy będzie ta jasność?Pies czeka w klinice,na co???Klinika nie jest darmowa,doby jałowo lecą,ale zapłacić za nie będzie trzeba.Przecież te pieniądze można by przeznaczyć na dalsze konsultacje i leczenie. To wszystko zakrawa na kpinę i podchodzi pod znęcanie się nad zwierzęciem,bo pies został pozbawiony dalszego diagnozowania,bo pani Basia musi się namyślić,a Filipek jak cierpiał tak cierpi fizycznie czy psychicznie.Koszmar.Mam wrażenie,że tu wcale nie chodzi o Filipka i jego dobro,tylko o jakieś personalne rozgrywki.Ktoś komuś chce coś udowodnić,tylko kto,komu i po co?A jak zwykle ucierpi na tym niewinne i bezbronne zwierzę.Podłość ludzka nie zna granic,bo inaczej chyba tego nie można nazwać:shake: Quote
AnnaA Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Czy ktoś mnie może uświadomic CO TU SIĘ DZIEJE! Sznowna pani Basiu /jak wiem, "figurant" w całej tej sprawie/ czy Pani wie, że wstrzymując jakiekolwiek działania w sprawie Filipka, staje się Pani niejako odpowiedzialna za jego nie daj B.. dalsze pogorszenie stanu zdrowia /wiemy przecież, że oczko pod wpływem ciśnienia może ulec pęknięciu/. Z jakiej norki wypełzła Frotka, która odwołuje bądż nie zezwala na to czy tamto. Weżcie kochane, uśpijcie tego biedaka i nie zawracajcie sobie i innym głowy. Dotychczasowe Wasze działania nic nie pomogły a tylko przysporzyły biedakowi cierpień. CZY O TO WAM CHODZIŁO? Raz chcecie oddac psiaka to znowu nie chcecie. Z tego co widzę najmniej ważny jest tu pies! Działaczy i decydentów cała chmara a pies przerzucany z miejsca na miejsce bez leczenia. A GDZIE W TEJ CHWILI JEST TEN PIES bo wpłacilam moją deklarację już na nowe konto a psa nie chcecie oddac. HORROR!!! Quote
gonia66 Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 [quote name='Frotka']To nie Pani Basia odwołała konsultację tylko ja, z uwagi na to, że nie ma na razie jasności co do dalszych losów Filipka, a taka jasność jest moim zdaniem niezbędna do podejmowania decyzji o włączaniu w leczenie kolejnego lekarza. Nie ma też sensu stwierdzać, czy pies nadaje się do transportu, skoro na razie transport nie jest planowany. Frotko..a czy TY moze wiesz skad wział sie ten nagly brak jasnosci co do dalszych losow Filipka???Skad i dlaczego????DOm Staly byl srawdzony przez ludzi wyslanych z WAszego środowiska...dom staly byl zaakceptowany kolejny raz wczoraj przez ta osobe i mial naparwde dobre rekomendacje- a to byl jedyny warunek postawiony przez (mame Ani?????)....wszystcy w gotowosci bojowej czekali tylko na sygnal- kiedy jachac.....kontenerek, kocyk, poslanko...wszystko jest naszykowane...i co sie dzieje????Nagla nie wiemy co dalej??Dlaczego????Na co czekamy??????No przeciez mozna oszalec....:(:( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.