Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

IKA & SONIA napisał(a):
Dokładniejszy jest rezonans, a jak wiemy najlepsi są w Brnie. Tomografia nie wykaże dokładnie jakie zmiany doszły w mózgu Filipka.

Zgadzam się,ale czy musimy mieć aż tak dokładne badanie mózgu?Chodzi tu raczej generalnie o głowę,czy nie ma krwiaka,jakiegoś ucisku lub innych zmian. Tomografia w zupełności by do tego wystarczyła.No ale my sobie możemy chcieć lub gdybać,a decyzja i tak zostaje w kwestii opiekuna prawnego co do tego jakie i gdzie będą robione badania.Mam nadzieję,że wkrótce wszystko się wyjaśni i zostaniemy poinformowani jakie będą dalsze losy Filipka

Posted

IKA & SONIA napisał(a):
Dokładniejszy jest rezonans, a jak wiemy najlepsi są w Brnie. Tomografia nie wykaże dokładnie jakie zmiany doszły w mózgu Filipka.



ale pokaże nam czy jest krwiak czy nie...

Posted

Asior takie info otrzymala nasza IKA&SONIA w klinice w Arce w KRk, rowniez w katowickiej klinice doradzili fundacji SOS z Katowic zeby pojechali z sunia do Brna po ciezkim pobiciu. Wiec raczej taka odp. mozna uzyskac u tych wetow, czy rezonanas pokazal by krwiaka, czy tez wystarczy sam tomograf.

Posted

Dostałam pw w sprawie Filipka, żeby wypowiedzieć się co do decyzji o eutanazji jako "darczyńca "
Przykro mi ale nie jestem w stanie się wypowiadać nie znam sytuacji psa i nie mam niestety czasu przeczytać całego wątku :( nie uczestniczyłam w nim na bieżąco i nie uważam żebym miała jakiekolwiek prawo decydować .
Uważam że zawsze trzeba zrobić wszystko żeby było wiadomo że to naprawdę jedyna słuszna decyzja - dla psa nie dla nas .
Trzymam kciuki za Filipka .

Posted

JUTRO PONIEDZIAŁEK >>>> i co dalej z Filipkiem ?

Czytam Wasze posty i całkowicie z każdą Waszą sugestią się zgadzam(taka też wizja przyszłości Filipka wyrażona jest głosami osób będących od początku wątku zaangażowanych w niesienie mu pomocy).Różnimy się może co do szczegółów....ale na drodze dialogu, tylko dzięki wielorakim poglądom, można wypracować najlepsze rozwiązania...Wspólny cel to dobro Filipka.Wspólne zdanie to konieczność podjęcia badań dla potwierdzenia obecnych diagnoz oraz uszczegółowienia...
Martwi mnie jednak fakt,iż wnioskując z postu Biafry ( jeśli źle go zrozumiałam - to przepraszam i proszę o właściwą interpretację ) ,że jedyną osobą,która aktualnie decyduje o losie Filipka jest mama Ani.Jest ona bowiem w posiadaniu dokumentu prawnie wskazującego ją jako właściciela psa.Ten aspekt oczywiście nie ulega dyskusji w sensie prawnym.
Jednak odnoszę wrażenie,że dogo to nie to samo co sala sądowa.Oczywiście litera prawa wszędzie musi być respektowana i tu również.Jednak istnieje ( na dogo zwłaszcza) coś co można nazwać umową słowną,która jest równie ważna jak dokument.
Tu wyjaśnię konkretnie do czego zmierzam.Ani mama została przez nas zaakceptowana, jako prawny na piśmie opiekun psa ,gdyż nie istniała inna możliwość, aby psa ze schronu zabrać.Gdyby możliwa była zaoczna i zbiorowa procedura,to nie wątpię,że uczestnicy wątku,którzy na wezwanie Ani zadeklarowali odpowiedzialną pomoc psu,taką umowę by podpisali.Jest więc precedensem na dogo, praktyka tu zaistniała na wątku Filipka,że oto ,po półtoramiesięcznej naszej trosce o los,zdrowie i dobrobyt Filipka, na dzień dzisiejszy decyzje w sprawach tak istotnych, jak operacja,leczenie,czy może nawet eutanazja....są poza naszą możliwością decyzyjną.
Taki wniosek jednoznacznie ,w moim przekonaniu( jeśli się mylę to proszę o sprostowanie) wynika po informacji Biafry (jak rozumiem , będącej w kontakcie z p.Basią,jako właścicielką pacjenta Kliniki reprezentowanej przez Biafre )cyt: "Rozmawiałam z Mamą Ani.
Jej zdaniem i decyzją Filip będzie operowany , żeby ulżyć mu w cierpieniu .
Cały czas też intensywnie szukamy dla niego domu na dożywocie.
Miejsca, gdzie mógłby w spokoju wychodzić na trawę i grzać się na słońcu, bo tylko tyle mu z życia pozostało. "

Jeśli mój wniosek jest prawidłowy,to jako osoba,której los Filipka od początku wątku ,po dziś dzień i na zawsze, znalazł miejsce w sercu i ze wszystkich sił pragnę dobra Filipka, chciałabym prosić o odpowiedź na nurtujące mnie pytania.

1/Co spowodowało,że po półtoramiesięcznej naszej na dogo opiece nad Filipkiem w myśl litery prawa, pozbawiono nas praw zwyczajowych zgodnych z konwencją forum ? - precedens ,jakiego nie spotkałam na żadnym innym wątku.

2/Czy p.Basia (posiadacz dokumentu ) ,podejmując nagle samodzielnie i jak widać wbrew woli wątkowiczów ( faktycznych dotychczas ,zobowiązanych i odpowiedzialnie wywiązujących się opiekunów), bierze na siebie całkowitą odpowiedzialność pod każdym względem za efekty jej decyzji? - mam nadzieję,że prawo do wiedzy o tych efektach nie jest nam zabrane.Czyli o losach dalszych Filipka będziemy mogli się dowiadywać.?

3/Jakie przesłanki spowodowały,że dom ,jaki darczyńcy z ogromnym wysiłkiem i dokładnością, co do nakazanych wymogów znaleźli,zaopiniowany nadzwyczaj pozytywnie przez szanowane ogólnie osoby inspektorów,jest nagle nie brany pod uwagę...tylko znów rozpoczyna się czasochłonne poszukiwanie....? - ideałów przecież nie ma ...a dom zaproponowany Filipkowi,jest niezaprzeczalnie wyjątkowo atrakcyjną ofertą.


W trosce o los Filipka bardzo serdecznie proszę o odpowiedź na moje pytania.Sądzę również ,że na te wyjaśnienia oraz jednoznaczne zdefiniowanie praw i obowiązków wobec tego biednego zwierzęcia czekają wszyscy darczyńcy,dla których niejasności nierozwiane mogą stanowić powód do niepotrzebnych na przyszłość frustracji co do celów i sensu tego forum.
Jednoznaczne rozwianie kontrowersji zaś, pozwoli każdemu z nas zrozumieć idee oraz sposób i prawa rządzące na forum- działając tu powinniśmy jasno znać reguły - te prawne i te moralne.

Posted

ivette3 napisał(a):
JUTRO PONIEDZIAŁEK >>>> i co dalej z Filipkiem ?


Martwi mnie jednak fakt,iż wnioskując z postu Biafry ( jeśli źle go zrozumiałam - to przepraszam i proszę o właściwą interpretację ) ,że jedyną osobą,która aktualnie decyduje o losie Filipka jest mama Ani.Jest ona bowiem w posiadaniu dokumentu prawnie wskazującego ją jako właściciela psa.Ten aspekt oczywiście nie ulega dyskusji w sensie prawnym.
Jednak odnoszę wrażenie,że dogo to nie to samo co sala sądowa.Oczywiście litera prawa wszędzie musi być respektowana i tu również.Jednak istnieje ( na dogo zwłaszcza) coś co można nazwać umową słowną,która jest równie ważna jak dokument.
Tu wyjaśnię konkretnie do czego zmierzam.Ani mama została przez nas zaakceptowana, jako prawny na piśmie opiekun psa ,gdyż nie istniała inna możliwość, aby psa ze schronu zabrać.Gdyby możliwa była zaoczna i zbiorowa procedura,to nie wątpię,że uczestnicy wątku,którzy na wezwanie Ani zadeklarowali odpowiedzialną pomoc psu,taką umowę by podpisali.Jest więc precedensem na dogo, praktyka tu zaistniała na wątku Filipka,że oto ,po półtoramiesięcznej naszej trosce o los,zdrowie i dobrobyt Filipka, na dzień dzisiejszy decyzje w sprawach tak istotnych, jak operacja,leczenie,czy może nawet eutanazja....są poza naszą możliwością decyzyjną.
Taki wniosek jednoznacznie ,w moim przekonaniu( jeśli się mylę to proszę o sprostowanie) wynika po informacji Biafry (jak rozumiem , będącej w kontakcie z p.Basią,jako właścicielką pacjenta Kliniki reprezentowanej przez Biafre )cyt: "Rozmawiałam z Mamą Ani.
Jej zdaniem i decyzją Filip będzie operowany , żeby ulżyć mu w cierpieniu .
Cały czas też intensywnie szukamy dla niego domu na dożywocie.
Miejsca, gdzie mógłby w spokoju wychodzić na trawę i grzać się na słońcu, bo tylko tyle mu z życia pozostało. "

Jeśli mój wniosek jest prawidłowy,to jako osoba,której los Filipka od początku wątku ,po dziś dzień i na zawsze, znalazł miejsce w sercu i ze wszystkich sił pragnę dobra Filipka, chciałabym prosić o odpowiedź na nurtujące mnie pytania.

1/Co spowodowało,że po półtoramiesięcznej naszej na dogo opiece nad Filipkiem w myśl litery prawa, pozbawiono nas praw zwyczajowych zgodnych z konwencją forum ? - precedens ,jakiego nie spotkałam na żadnym innym wątku.

2/Czy p.Basia (posiadacz dokumentu ) ,podejmując nagle samodzielnie i jak widać wbrew woli wątkowiczów ( faktycznych dotychczas ,zobowiązanych i odpowiedzialnie wywiązujących się opiekunów), bierze na siebie całkowitą odpowiedzialność pod każdym względem za efekty jej decyzji? - mam nadzieję,że prawo do wiedzy o tych efektach nie jest nam zabrane.Czyli o losach dalszych Filipka będziemy mogli się dowiadywać.?

3/Jakie przesłanki spowodowały,że dom ,jaki darczyńcy z ogromnym wysiłkiem i dokładnością, co do nakazanych wymogów znaleźli,zaopiniowany nadzwyczaj pozytywnie przez szanowane ogólnie osoby inspektorów,jest nagle nie brany pod uwagę...tylko znów rozpoczyna się czasochłonne poszukiwanie....? - ideałów przecież nie ma ...a dom zaproponowany Filipkowi,jest niezaprzeczalnie wyjątkowo atrakcyjną ofertą.


W trosce o los Filipka bardzo serdecznie proszę o odpowiedź na moje pytania.Sądzę również ,że na te wyjaśnienia oraz jednoznaczne zdefiniowanie praw i obowiązków wobec tego biednego zwierzęcia czekają wszyscy darczyńcy,dla których niejasności nierozwiane mogą stanowić powód do niepotrzebnych na przyszłość frustracji co do celów i sensu tego forum.
Jednoznaczne rozwianie kontrowersji zaś, pozwoli każdemu z nas zrozumieć idee oraz sposób i prawa rządzące na forum- działając tu powinniśmy jasno znać reguły - te prawne i te moralne.


Mam nadzieję , że te wszystkie pytania nie są kierowane do mnie ;)
Odnośnie zacytowanej mojej wypowiedzi, napisałam faktycznie, że jestem zobligowana do zrobienia tego co powie mi Mama Ani, bo jej podpisałam stosowne zobowiązania.

Natomiast czy decyzję podejmie ona sama czy z Wami wspólnie , na to już nie mam wpływu.
Myślę, że sytuacja zmierza w dobrym kierunku, jeśli operacja została odwołana i jest zgoda na konsultacje zalecone przez Was u dra Komendy i ewentualny zabieg w Warszawie.To znaczy , że się pomału dogadujecie :lol:, czego wszystkim z Filipkiem na czele gorąco życzę.

Na chwilę obecną niestety dalej nie wiem, czy mam psa odwieźć do okulisty na badania czy zabiera go Omar. Na razie siedzi w klinice i ma ciepło, trzymam kciuki za dogranie szczegółów.
Mam nadzieję, że jutro się czegoś konkretnego dowiem.

Posted

Biafra napisał(a):
Mam nadzieję , że te wszystkie pytania nie są kierowane do mnie ;)
Odnośnie zacytowanej mojej wypowiedzi, napisałam faktycznie, że jestem zobligowana do zrobienia tego co powie mi Mama Ani, bo jej podpisałam stosowne zobowiązania.

Natomiast czy decyzję podejmie ona sama czy z Wami wspólnie , na to już nie mam wpływu.
Myślę, że sytuacja zmierza w dobrym kierunku, jeśli operacja została odwołana i jest zgoda na konsultacje zalecone przez Was u dra Komendy i ewentualny zabieg w Warszawie.To znaczy , że się pomału dogadujecie :lol:, czego wszystkim z Filipkiem na czele gorąco życzę.

Na chwilę obecną niestety dalej nie wiem, czy mam psa odwieźć do okulisty na badania czy zabiera go Omar. Na razie siedzi w klinice i ma ciepło, trzymam kciuki za dogranie szczegółów.
Mam nadzieję, że jutro się czegoś konkretnego dowiem.



Bardzo dziękuję za odpowiedz .

Posted

dla ścisłości, bo tu strraszne łapanie za słówka jest - jakby omar nie miała schodów i innych zwierząt, to jej dom byłby dla filipa rajem. więc z pewnych względów wyobrażam sobie lepsze miejsca, ale sa też względy chyba ważniejsze. z wazniejszych - filip ma farta że hoho. doświadczneie w trudnych psach, praca w domu, weci na miejscu - uważam, ze dom jest dla filipa okazja nie lada. nawet, jesli dłużej będzie trwało oswajanie z nową rzeczywistością (inne psy), to mysle, ze filipkowi na dobre wyjdzie. bo ja uważam, że on musi miec wprowadzane bodźce - powoli, spokojnie, metodycznie, ale musi. nie mozna go zostawiac sobie samemu w szalenstwie i starchu. wymagajmy od niego wysiłku. z sensem, ale wymagajmy. inaczej mózg mu całkiem obumrze.
stan filipka przeciez nie jest zły. tylko oczy ma chore, do wycięcia. reszta - krew, serducho, nery - super! więc o co cho? o strach? strach sie leczy. ślepy i niemal głuchy - na pewno wolniej, ale czy to znaczy, że mamy nie walczyć? zwł że jest ktoś, kto bierze na siebie niezły bajzel i walczyć chce?



aha, nie jestem inspekotrem, hihi. najwyżej insektem ;-)

bardzo licze na 5% węczhu i to, ze on jednak jakis kontakt, sladowy, ale jednak - nawiązuje. może sie stac tak, że nie da sie go wyciągnąć na prostą (jako taką), ale równie uprawniony jest pogląd optymistyczny.

Posted

majqa napisał(a):
Poniedziałek zmierza powolutku ku końcowi. Czy doszło już do jakichś wiążących ustaleń?

Na to pytanie odpowiedź zna bjafra,bo tylko z nią o ile mi wiadomo rozmawia p.Basia i ostatnio przebywał Filip.Próbowałam się do niej (do p.Basi) dodzwonić,ale mimo dobrego sygnału i długiego oczekiwania ,nie odebrała ode mnie połączenia.

Posted

ivette3 napisał(a):
Na to pytanie odpowiedź zna bjafra,bo tylko z nią o ile mi wiadomo rozmawia p.Basia i ostatnio przebywał Filip.Próbowałam się do niej (do p.Basi) dodzwonić,ale mimo dobrego sygnału i długiego oczekiwania ,nie odebrała ode mnie połączenia.


Ja niestety nie znam odpowiedzi na to pytanie :shake:
Wiem, że Filip miał być konsultowany przez dra Komendę. Najpierw była wersja , że dr przyjedzie żeby Filipka nie wozić, później , że wizyta jest umawiana u niego w gabinecie. Frotka jest w tej sprawie w kontakcie z p. Basią. Ja nie pośrednicze w tych ustaleniach. Wiem tylko, ze dzisiaj na pewno nikt nie był u Filipka.

Ja byłam dzisiaj w lecznicy odebrać rachunek z przechowanie i badania Filipka - jest na 355 zł.

Ponieważ pies jedzie do Warszawy, lecznica przygotowała króciutką informację na temat jego zdrowia - coś w rodzaju oświadczenia , że osobą która będzie go transportować została poinformowana, że nie jest to dla psa ich zdaniem bezpieczne.
Chodzi o to, żeby nikt lekarzy później nie oskarżył, że wydały psa i po drodze coś (odpukać) mu się stało. Treść informacji zaraz wkleję na wątek.
Poza tym wyniki badania krwi-wszystkie w normie jak już pisałam - są do odbioru razem z psem.
Podobnie jego zdjęcia rentgenowskie.

Posted

czy Filipek jest w ciężkim stanie ogólnym? czy ma niewydolność serca, oddechową , nerek? z tego co tu czytam to nie ma.Dlaczego więc podróż jest dla niego tak niebezpieczna?

Posted

[quote name='Poker']czy Filipek jest w ciężkim stanie ogólnym? czy ma niewydolność serca, oddechową , nerek? z tego co tu czytam to nie ma.Dlaczego więc podróż jest dla niego tak niebezpieczna?

Dlatego, ze Filipek dostaje tachykardii, czyli częstoskurczu serca.
Jest to stan bardzo niebezpieczny, zagrażający życiu. On nie denerwuje się troszkę, tylko jest w takiej panice jakby go ktoś lekkim dotykiem chciał zabić.

Jeśli stan częstoskurczu i wysokiego ciśnienia trwa pół godziny, godzinę to jest bardzo niebezpieczny dla życia. Jeśli trwa wiele godzin, skutki mogą być opłakane.
Dlatego jest to oświadczenie, żeby zabezpieczyć lecznicę - która uważa tak samo jak lekarz , który był u Filipka w Głogoczowie, że pies na wszystko reaguje paniką, pojawia się tachykardia i może nie przeżyć transportu.

Posted

Z tego co mnie się udało ustalić,to Frotka była dziś po Filipka - zgodnie z ustaleniem aktualnym jeszcze wczoraj wieczorem.Pies miał być przez nią zabrany do prof,Komendy i w międzyczasie po psa miała przyjechać Omar,której p.Basia obiecała,że natychmiast po tym -dziś zadzwoni i da info,że sprawy są załatwione. Frotce psa jednak nie wydano.....Dlaczego? nie wiem A p.Basia jest nieosiągalna na telefon ...dlaczego?...nie wiem

Jeśli moje doniesienia nie są precyzyjne lub niezgodne z prawdą ,a ktoś potrafi je sprostować to bardzo proszę,gdyż wiele osób pisze do mnie na gg,pocztę i PW ...a ja nie potrafię na pytania odpowiedzieć...p.Basia moich telefonów nie odbiera.

Posted

ivette3 napisał(a):
Z tego co mnie się udało ustalić,to Frotka była dziś po Filipka - zgodnie z ustaleniem aktualnym jeszcze wczoraj wieczorem.Pies miał być przez nią zabrany do prof,Komendy i w międzyczasie po psa miała przyjechać Omar,której p.Basia obiecała,że natychmiast po tym -dziś zadzwoni i da info,że sprawy są załatwione. Frotce psa jednak nie wydano.....Dlaczego? nie wiem A p.Basia jest nieosiągalna na telefon ...dlaczego?...nie wiem

Jeśli moje doniesienia nie są precyzyjne lub niezgodne z prawdą ,a ktoś potrafi je sprostować to bardzo proszę,gdyż wiele osób pisze do mnie na gg,pocztę i PW ...a ja nie potrafię na pytania odpowiedzieć...p.Basia moich telefonów nie odbiera.


To już lekki żart...mam nadzieję :roll:
Po Filipka dzisiaj NIKT nie był.

Posted

Biafra napisał(a):
To już lekki żart...mam nadzieję :roll:
Po Filipka dzisiaj NIKT nie był.


Nie , nie :shake::-( ...takie dostałam informacje i to przekazałam...Jeśli to nie jest zgodne z prawdą...to przepraszam,ale co do ustaleń jeszcze wczoraj ,że tak ma się to odbyć dziś jestem całkowicie pewna...Czemu te ustalenia nie zostały zrealizowane ? tego nie wiem.Wiem natomiast ,że frotka psa nie dostała,( może papieru na psa? ) tu nie wiem.P, Basia pewnie wie...ale nie odbiera tel, ani sama nie dzwoni do Omar...

Dodam jeszcze ,że mija 18 dzień od chwili ,kiedy wątkowicze(odpowiedzialni cały czas za los Filipka) troszczą sie o jego zdrowie .W tym celu juz trzeci tydzień staramy sie (z nadzwyczajnym wysiłkiem) aby dochodziło do badań oraz potwierdzenia diagnozy.Zdajemy sobie sprawę,że jest to chory i zniszczony życiem pies.Nie zrozumiałe jest więc ,dlaczego kolejny raz decyzja o pokazaniu go specjaliście,jest decyzją niepodjętą w trybie najszybszym ,bo osoby które mają" papier" i psa, twierdzą,że obawiają sie o jego zdrowie ?.....Czy nie ufają takim sławom jak dr.Komenda , czy specjaliści w Warszawie.?

Posted

Ponieważ nie jestem jeszcze w domu, a dostalam telefon z prosba o wpis na watek- poniewaz to głownie ja pośredniczylam między Biafra a Wami i przekazywalam sporo informacji..., robie to w pospiechu...(jutro bede juz dostepna "normalnie")
BIAfro...kiedy udalo mi sie do Ciebie dodzwoni pamietnego poniedzialku- kiedy wiozlas Filipka osobiscie do lecznicy- sama kilka razy(bo ja kilka razy pytalam Cie i prosilam o potwierdzenie)- mowilas, ze chlopka lezy spokojnie zwiniety w klebek na tyle samochodu i nie widac po nim zadnej paniki...ze owszem z wejsciem do samochodu byly malutkie problemy..ktore nawet trudno nazwac problemami(zrobik koopke 3 raz w drodze do aukta prowadzony na smyczy przez Marte- widac bylo ze sie boi ale szedl sam...)..Ty mi to opowiedizlas, ja pytalam czy moge o tym napisac na watku- wrecz o to prosilas i upowaznilas mnie wtedy do przekazania takowej informacji..a ja to zrobilam....jak to siewiec ma do opisanej przez lekarza paniki w jaka moze wpasc pies kiedy bedzie przewozony???JA zglupialakm calkowicie jak to przeczytalam..:(PRZeciez z twojego opisu podroz przebiegla w spokoju i bez wiekszych trudnosci....???Skad wiec nagle takie przypuszczenia???NA jakiej podstawie sa wyciagniete..rzeczywisctos podrozy wygladala zupelnie inaczej przeciez??/
POza tym gdy Filo przybyl do kliniki- nie bylo zadnej tachykardii..nic....serducho ma..czy raczej mial...zdrowe....teraz nagle tachykardia mu grozi????JAk to mozliwe...??
I tzrecie pytanie...zaswiedczenie jakie wkleilas....nie wiem..ja sie nie znam na medycnie...ale z tego co czytam, wydaje mi sie, ze opisany stan-nie pokrywa sie w ogole z tym co nam przekazywalas na watku o stanie oczu Filipka...???
CZYtajac te ostatnie wpisy- poczulam sie jakbym klamala..a przeciez wiele razy Biafro wchodzilas na watek po moich relacjach- i nigdy nie korygowalas tego co pisalam...ani tu ani telefonicznie....CI sie wiec dzieje??O co chodzi????
Za chwile wsiadam do auta i ruszam w droge powrotnma do domu- skorzystalam z grzecznosci obcych osob aby sie wpisac na watek..wiec nie wiem czy zdaze przeczytac odpowiedź....jesli nie..mam nadzieje przeczytac ja jutro..chyba, ze ktos mi ja przekaze telefonicznie.....

Posted

[quote name='Biafra']Dlatego, ze Filipek dostaje tachykardii, czyli częstoskurczu serca.
Jest to stan bardzo niebezpieczny, zagrażający życiu. On nie denerwuje się troszkę, tylko jest w takiej panice jakby go ktoś lekkim dotykiem chciał zabić.

Jeśli stan częstoskurczu i wysokiego ciśnienia trwa pół godziny, godzinę to jest bardzo niebezpieczny dla życia. Jeśli trwa wiele godzin, skutki mogą być opłakane.
Dlatego jest to oświadczenie, żeby zabezpieczyć lecznicę - która uważa tak samo jak lekarz , który był u Filipka w Głogoczowie, że pies na wszystko reaguje paniką, pojawia się tachykardia i może nie przeżyć transportu.




To w takim razie , gdyby znalazł sie gdzies tam hen, ten wymarzony domek to Filipka też nie przewieziemy??

To co Filipkowi pozostaje??


.
.
.

Posted

gonia66 napisał(a):
Ponieważ nie jestem jeszcze w domu, a dostalam telefon z prosba o wpis na watek- poniewaz to głownie ja pośredniczylam między Biafra a Wami i przekazywalam sporo informacji..., robie to w pospiechu...(jutro bede juz dostepna "normalnie")
BIAfro...kiedy udalo mi sie do Ciebie dodzwoni pamietnego poniedzialku- kiedy wiozlas Filipka osobiscie do lecznicy- sama kilka razy(bo ja kilka razy pytalam Cie i prosilam o potwierdzenie)- mowilas, ze chlopka lezy spokojnie zwiniety w klebek na tyle samochodu i nie widac po nim zadnej paniki...ze owszem z wejsciem do samochodu byly malutkie problemy..ktore nawet trudno nazwac problemami(zrobik koopke 3 raz w drodze do aukta prowadzony na smyczy przez Marte- widac bylo ze sie boi ale szedl sam...)..Ty mi to opowiedizlas, ja pytalam czy moge o tym napisac na watku- wrecz o to prosilas i upowaznilas mnie wtedy do przekazania takowej informacji..a ja to zrobilam....jak to siewiec ma do opisanej przez lekarza paniki w jaka moze wpasc pies kiedy bedzie przewozony???JA zglupialakm calkowicie jak to przeczytalam..:(PRZeciez z twojego opisu podroz przebiegla w spokoju i bez wiekszych trudnosci....???Skad wiec nagle takie przypuszczenia???NA jakiej podstawie sa wyciagniete..rzeczywisctos podrozy wygladala zupelnie inaczej przeciez??/
POza tym gdy Filo przybyl do kliniki- nie bylo zadnej tachykardii..nic....serducho ma..czy raczej mial...zdrowe....teraz nagle tachykardia mu grozi????JAk to mozliwe...??
I tzrecie pytanie...zaswiedczenie jakie wkleilas....nie wiem..ja sie nie znam na medycnie...ale z tego co czytam, wydaje mi sie, ze opisany stan-nie pokrywa sie w ogole z tym co nam przekazywalas na watku o stanie oczu Filipka...???
CZYtajac te ostatnie wpisy- poczulam sie jakbym klamala..a przeciez wiele razy Biafro wchodzilas na watek po moich relacjach- i nigdy nie korygowalas tego co pisalam...ani tu ani telefonicznie....CI sie wiec dzieje??O co chodzi????
Za chwile wsiadam do auta i ruszam w droge powrotnma do domu- skorzystalam z grzecznosci obcych osob aby sie wpisac na watek..wiec nie wiem czy zdaze przeczytac odpowiedź....jesli nie..mam nadzieje przeczytac ja jutro..chyba, ze ktos mi ja przekaze telefonicznie.....


Goniu , dobrze wszystko napisałaś.
Serce ma zdrowe. Tachykardia z tego co zrozumiałam nie jest chorobą serca, tylko stanem w jakim ono się znajduje.
Flilipek przy próbie wyprowadzenia go czy dotyku w taki stan wpada.
Przecież rozmawiałyśmy telefonicznie, ze właśnie z tego powodu nie można mu zrobić wiarygodnego EKG .

A co do oczu , to musisz mi dokładnie napisać co przekręciłam w swoim wpisie o stanie oczu Filipka, bo nie wiem do czego się ustosunkować :-(

Posted

Izuniu..ale w podorzy FIlip byl spokojny...podroz bez zastrzezen..wiec dlaczego teraz podrozz nie jest wskazana???Nic sie nie dzialo na zakretach..:(
JA nie mowie ze cos przekrecilas w opisie oczu..tylko ja tamten opis zupelnie inaczej odebralam jak to oswiadczenie...ale byc moze tamto i to znaczy to samo..??
I jeszcze jedna wiadomosc oficjalna, bo juz npaarwde jade..
DOSTALAM INFORMACJE, ze Frotka aktualnie jest poza domem i bez neta, ale jesli sie uda to jeszcze dzos wejdzie na watek i napisze wszystklo na temat, jej kontaktu dziejszego z pania BAsia- mama Ani...beda to wiesci "z pierwszej ręki", bo tak niestey jest, ze duzo ludzi bardzo jest zaiteresowanych(choc niewielu sie tu wypowiada)....mowia sobie wzajemnie, zdaja relacje i czasem jedna drugiej cos przekreci....dlatego nie raz ze źle ustlyszanych albo zrozumianych slow moga powstac niejasnosci...jednak jak wiemy, w kazdej "bajce" jest troche prawdy...
MAm wiec nadzieje, ze Frotka wejdzie tu osobiscie i wszystko nam napisze....w kazdym razie czekajmy cierpliwie...choc juz w zasadzie tej cierpliwosci mam jak na lekarstwo..:(

Posted

gonia66 napisał(a):

DOSTALAM INFORMACJE, ze Frotka aktualnie jest poza domem i bez neta, ale jesli sie uda to jeszcze dzos wejdzie na watek i napisze wszystklo na temat, jej kontaktu dziejszego z pania BAsia- mama Ani...beda to wiesci "z pierwszej ręki", bo tak niestey jest, ze duzo ludzi bardzo jest zaiteresowanych(choc niewielu sie tu wypowiada)....mowia sobie wzajemnie, zdaja relacje i czasem jedna drugiej cos przekreci....dlatego nie raz ze źle ustlyszanych albo zrozumianych slow moga powstac niejasnosci...jednak jak wiemy, w kazdej "bajce" jest troche prawdy...
MAm wiec nadzieje, ze Frotka wejdzie tu osobiscie i wszystko nam napisze....w kazdym razie czekajmy cierpliwie...choc juz w zasadzie tej cierpliwosci mam jak na lekarstwo..:(



bardzo na to licze i czekam, tzn na te wiadmosci "z pierwszej ręki"

trudno się oprzeć wrazeniu,że ktoś bardzo utrudnia zabranie Filipa. staram sie to zrozumieć, posklejac do kupy relacje. bardzo utrudnia to fakt, że nie mamy bzpośredniego kontaktu z panią Basią - "opiekunką prawną" Filipa.

celem głównym większości osób na dogo(miłosników psów, ludzi zajmujących sie szukaniem domów dla bezdomnych psiaków) jest co? znalezienie odp domu stalego dla podopiecznego. czy takowy sie wlasnie nie znalazl dla Filpa?????

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...