ms_arwi Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 one tam dostaja odpowiednie leki i jedzenie? Quote
Fiks Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Info od Pinkmoon, które otrzymała od Kierownik Schroniska z Dąbrówki: Sekcja zwłok szczeniaka wykonana przez weterynarza wykazała, że nie zmarł na parwowirozę! Quote
andzia69 Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 biedne maluchy:( a malutka:(:( taka bidusia z niej była (*)(*)(*) Quote
mariamc Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 A czy wet. wykluczył podczas sekcji sercową odmianę parwo? Quote
pinkmoon Posted November 23, 2009 Author Posted November 23, 2009 Kciuki za los i zdrowie trzech dziewczynek jak najbardziej potrzebne, ALE Więsci od kierowniczki schroniska i weterynarza są takie jak napisała Fiks, na razie nie stwierdzono parwowirozy. Rozmawiałam z nią już po tym, jaka Kana napisała swojego posta. Jutro weterynarz obejrzy szczeniaki i wyda kolejną opinię, jednak informacje od osób które się nimi zajmują są takie, że małe czują się lepiej niż wczoraj. Cytuję smsa którego dostałam od pracownika schroniska dzisiaj przed południem - "reszta szczeniaków ok, biegają;) ". W ciągu dnia nikt z osób przebywajacych w Dąbrówce nie powiedział, że im się pogorszyło. Nic nie słyszałam Kana, żebyś Ty albo Natalia była dzisiaj w Dąbrówce... więc skąd macie informacje o tym parwo? Quote
natalia_aa Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Magda - lekarz nie stwierdził, ani nie wykluczył parwowirozy, informacje od Natalii R. A to ma duże znaczenie. Ponieważ, jest dużo osób zaangażowanych w sprawę, w natłoku informacji i telefonów, wyszło, że jest parwo... Nie można mówić, że parwowirozy nie ma, jest podejrzenie, myślę, że to wystarczy, by wstrzymać kwestię transportowania tych zwierzaków na domy tymczasowe. Po pierwsze dodatkowy stres związany z transportem i długa droga, na pewno nie wpłyną dobrze na ich ogólny fizyczny stan. Po drugie jeśli okaże się, że jednak mają parwo, to czy wszystkie domy tymczasowe będą miał czas i możliwości przebywania z takim maluchem 24h na dobę, by go nawadniać kroplówkami, co jest najważniejsze, by uratować takiego malucha. Po trzecie zarówno samochód, którym będa transportowane psy, jeśli zdiagnozowanie zostanie u nich parwo, nie będzie mógł przewozić żadnych nieszczepionych zwierząt, to samo tyczy się mieszkań, w których będą przebywały psy! Moim zdaniem psy te powinny trafić, albo do lecznicy i przejść kwarantannę, albo przebywać w izolatce przez najbliższe 10-14 dni, by je nadal obserwować, wraz z lekarzem weterynarii i wtedy decydować, co dalej. Jak dla mnie dzieje się to wszystko za szybko, już jedne maluchy z pseudohodowli ostatnio były u nas, w Gdyni, 4 z 12 niestety padły, ale po pierwsze nasz lekarz zabronił wydawania całej reszty, po drugie dzięki obserwacji i szybkiemu reagowaniu na wszelkie zmiany udało się resztę uratować. PS: Lekarz na chwilę obecną średnio wyda jakąkolwiek opinię, bo nie jest jasnowidzem i nie wie, czy maluchy za moment nie będą miały objawów parwo... "Od momentu zarażenia się przez psa parwowirozą do pierwszych objawów upływa 4-6 do 14 dni." Ilukrotnie maluchy były odrobaczane? Może był tak zarobaczone, że toksyny doprowadziły do zgonu? Quote
pinkmoon Posted November 23, 2009 Author Posted November 23, 2009 Rozmawiałam przed chwilą z Jolą, która cały dzień spędziła przy szczeniakach. Małe czują się dobrze, są wesołe, już nie apatyczne, załatwiają się prawidłowo - żadnej biegunki, ładne, twarde kupki. Pozwolisz że decyzje co do ich losu i zajęcia się nimi podejmie weterynarz - jutro najpierw przez telefon będzie konsultacja czy jest sens wozić dzidzie do niego na dodatkowe badania jeśli nic nie wskazuje w tej chwili na bezpośrednie zagrożenie życia, a jeśli to zasugeruje, to pojedziemy pokazać mu szczeniaki i to on wyda opinię czy należy wstrzymać się z transportowaniem ich. Nie wiem w ogóle skąd padło podejrzenie parwo, co prawda to pierwsze podejrzenie jeśli chodzi o choroby u szczeniaków - ale żaden ze szczeniaków nie miał objawów, nie było sraczki, krwi, wymiotów. Dwa szczeniaki najprawdopodobniej umarły na infekcję górnych dróg oddechowych. Bardzo Cię proszę abyś nie wprowadzała chaosu poprzez arbitralne ogłaszanie takich decyzji, jakie zreferowała Kana na poprzedniej stronie - to na pewno nie służy szczeniakom! Piszesz że "w natłoku informacji tak wyszło"... ale przecież jesteś osobą na tyle odpowiedzialną, że nie powinnaś pisać na publicznym forum niesprawdzonych informacji które mogą w znaczący sposób wpłynąć na przebieg losu psów. Wypowiedź Kany (która, jak rozumiem była oparta na wiadomościach od Ciebie) że psy mają parwo i nie zostaną absolutnie wydane na tymczas jest po prostu niezgodna z prawdą. Nie ma sensu się kłócić i marnować energii na przepychanki kiedy wszystkim nam chodzi przecież o to samo - żeby pomóc cierpiącym zwierzętom. Fajnie by było gdybyśmy wszyscy mogli współpracować w tej kwestii :) Quote
natalia_aa Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Magda ja chciałam być z dala od tych szczeniaków, mam wystarczająco psów do adopcji, w tym astów, ale standardowo wyszło, że telefonami i prośbą pomocy zostałam w to wmieszana... Informacja była od inspektora, który od roku zajmował się tą interwencją, ale telefonów o te szczeniaki miałam dziś multum, wydawało mi się, że przekazałam Kanie podejrzenie parwo - info od inspektor i Natalii, nieistotne. Inspektorka miała zajmować się adopcją maluchów i odgórne informacje miałam, że to z nią w tej kwestii nalezy współpracować, ona także poprosiła mnie o telefon do Kany... Jestem umówiona z Natalią jutro na telefon, prosiłam ją o dodatkowe badania maluchów. Quote
pinkmoon Posted November 23, 2009 Author Posted November 23, 2009 A moje osobiste odczucie jest takie, że trzeba działać tak, aby zapewnić szczeniakom jak najlepsze warunki. Jeśli weterynarz tak orzeknie, to przecież nikt nie będzie nigdzie transportował szczeniaków wbrew jego zaleceniom. Myślę że tak najlepiej to ująć - to, jakie kroki zostaną podjęte w kwestii zdrowia szczeniaków, zależy tylko i wyłącznie od zaleceń weterynarza, a nie od inspektorów, pracowników czy kierowników schronisk. I tego się trzymajmy. Ja na razie cieszę się z tego, że dzisiaj psiaki czuły się dobrze, i mam nadzieję że wszystkie przeżyją. Quote
Okamia Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Ja na dzień dzisiejszy niestety nie mogę wziąć tak małego szczyla :( właśnie spadło mi za dużo na głowę ... mam nadzieję że do końca tyg sytuacja się rozwiąże:shake: przepraszam :-( Quote
Kana Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Magda ale Ty te szczeniaki widzisz dopiero od 2 dni, tak? Cytuje : natalia_aa napisał(a):"Od momentu zarażenia się przez psa parwowirozą do pierwszych objawów upływa 4-6 do 14 dni." Jeżeli szczeniaki mają się niby dobrze to chyba jest jakaś przyczyna czemu padają. Z resztą ich stan fizyczny mówi sam za siebie, że nie jest z nimi ok. Zostala podjęta decyzja o nie wydawaniu szczeniąt i już. To zadecydowali ludzie którzy są za nie odpowiedzialni. To co my uważamy jest malo ważne, bo to nie my decydujemy. Jeżeli chcesz mięć znowu jakieś swoje "ale" to rozmawiaj z kimś innym. Jak dla mnie nie ma o czym tutaj dyskutować w ogóle i szkoda naszych nerwów :shake:. Ani nie Ty ani ja nie decyduje o ich losie więc zostawmy to wyższym wladzom. Jak na razie możemy tylko trzymać kciuki za maluchy... A tymczasy bardzo prosić o gotowość ... Quote
Fiks Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Kana napisał(a):(....) Zostala podjęta decyzja o nie wydawaniu szczeniąt i już. (...) Kto podjął taką decyzję? Quote
Kana Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 natalia_aa napisał(a):Magda ja chciałam być z dala od tych szczeniaków, mam wystarczająco psów do adopcji, w tym astów, ale standardowo wyszło, że telefonami i prośbą pomocy zostałam w to wmieszana... Informacja była od inspektora, który od roku zajmował się tą interwencją, ale telefonów o te szczeniaki miałam dziś multum, wydawało mi się, że przekazałam Kanie podejrzenie parwo - info od inspektor i Natalii, nieistotne. Inspektorka miała zajmować się adopcją maluchów i odgórne informacje miałam, że to z nią w tej kwestii nalezy współpracować, ona także poprosiła mnie o telefon do Kany... Jestem umówiona z Natalią jutro na telefon, prosiłam ją o dodatkowe badania maluchów. Poczekajmy do jutra czy coś się wyjaśni. Maluszki trzymajcie się :( Quote
pinkmoon Posted November 23, 2009 Author Posted November 23, 2009 Dziewczyny, na chwilę obecną sytuacja jest taka, że od jutrzejszych zaleceń weterynarza będzie zależało co się stanie z maluszkami. Na razie nie ma ani żadnego zakazu ani nakazu. I tego się trzymajmy, dalsze dyskusje na ten temat nie mają sensu. W tym Kana ma rację: Ani nie Ty ani ja nie decyduje o ich losie więc zostawmy to wyższym wladzom. Jak na razie możemy tylko trzymać kciuki za maluchy... A tymczasy bardzo prosić o gotowość ... Okamia, czy Twój post znaczy że nie możesz w ogóle wziąć szczeniaka, czy że dopiero pod koniec tygodnia? Być może konieczny jest jeszcze DT dla jednej suni, jeśli będzie mogła jechać a Okamia nie będzie mogła jej przyjąć! Kto pomoże? Quote
Kana Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Jeżeli są 2 szczniaki to tymczasy są wszystkie jak Okamia zrezgynowala. 2 szczeniaki do przec i jeden do emdziolka tak ? Quote
pinkmoon Posted November 23, 2009 Author Posted November 23, 2009 Emdziołek po informacji że jedna dziewczynka umarła, bierze na tymczas innego asta - Legala, tak przeczytałam na jego wątku. Są 3 szczeniaczki. Quote
natalia_aa Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Trzeba też przygotować domy tymczasowe na to, że póki co toczy się postępowanie i każdy DT musi zdawać sobie sprawę z tego, że pies może u niego siedzieć miesiąc, dwa, trzy, a nawet pół roku. Ja mam psa, którego sytuacja prawna do dzisiaj nie jest uregulowana, a mam psa 2.5 roku... No i przede wszystkim kwestia zmian skórnych, myślę, że jest tu istotna, każdy DT ma w domu innego psa, może dobrze by było i pod tym kątem maluchy przebadać, może jakieś zeskrobiny, bo wiadomo, że stres związany ze zmianą miejsca i spadek odporności, może pewne objawy nasilić... Chyba, że są to jedynie odparzenia... Quote
pinkmoon Posted November 23, 2009 Author Posted November 23, 2009 Pytałam w niedzielę o zmiany skórne, czy wet coś stwierdził, i powiedziano mi że przy pierwszym oglądaniu ich uznał żenie ma konieczności pobierania zeskrobin. Wygląda to bardziej na odparzenia, może jakieś alergie? no i po prostu brud... Oczywiście nie zaszkodzi jutro o to zapytać, wypytamy weta już o wszystko żeby mieć odpowiedź na każde pytanie :) ale dobrze że przypomniałaś o tym. Quote
natalia_aa Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Magda w miarę możliwości naciskaj na zeskrobiny... Maluchy odebrane z pseudo ostatnio, które trafiły do nas, też trafiły ze zmianami, które przypominały odparzenie, okazało się, że to grzybica, dość długo to cholerstwo leczyliśmy... Quote
pinkmoon Posted November 23, 2009 Author Posted November 23, 2009 Greven, niestety nic nowego nie mogę napisać :( Pisałaś kilka stron wcześniej że możesz dać DT szczeniakowi - czy to nadal aktualne? Potrzebny ktoś kto w razie czego będzie mógł przygarnąć jeszcze jedną dziewczynkę. Nie mogę już dłużej siedzieć dzisiaj przy komputerze, uprzedzam żeby nie było że ktoś coś do mnie pisze a ja nie odpowiadam. W razie czego mój tel, 695 435 270. Quote
emdziolek Posted November 24, 2009 Posted November 24, 2009 Słuchajcie to nie tak ja sie zastanawiam nad tym czy go wziąć czy jeszcze jakiegoś innego, jest tyle psiaków potrzebujących DT ale o Legalu dalej nic nie wiem. A psiak musiałby przyjechać do końca tego tygodnia. Na kiedy macie transport maluszków? Quote
pinkmoon Posted November 24, 2009 Author Posted November 24, 2009 Emdziolku, sytuacja wygląda tak że w tej chwili czekamy na opinię weta czy maluszki mogą jechać - dziś albo jutro ją wyda - i w momencie kiedy da nam zielone światło, mogą od razu jechać. Dzięki ms.arwi mamy transport prawie na kazdą chwilę kiedy sobie zażyczymy :loveu: Przemyśl tylko jedno przy braniu jednej z nich na tymczas - to nie sa pieski które po podleczeniu i podtuczeniu będzie można wydać zaraz do DS. One są dowodami sprawie, nie ma zrzeczenia, i pod żadnym pozorem nie mogą zostać oddane do stałej adopcji. Dobrze to ujęła Natalia kilka postów wyzej: Trzeba też przygotować domy tymczasowe na to, że póki co toczy się postępowanie i każdy DT musi zdawać sobie sprawę z tego, że pies może u niego siedzieć miesiąc, dwa, trzy, a nawet pół roku. Ja mam psa, którego sytuacja prawna do dzisiaj nie jest uregulowana, a mam psa 2.5 roku... Quote
pinkmoon Posted November 24, 2009 Author Posted November 24, 2009 OK, na chwilę obecną wygląda to tak: na razie szczeniaki czują się dobrze (ufff :) ), zostaną zaszczepione i po 10 dniach od szczepienia mogą jechać. Nie są zarobaczone. Czy osoby które deklarowały się na DT, mogą tyle poczekać i "zarezerwować" miejsce? ;) Quote
natalia_aa Posted November 24, 2009 Posted November 24, 2009 Jakoś mi lepiej, że maluchy nie jadą z marszu tylko jednak przeczekają chociażby tą 10 dniową kwarantannę poszczepienną. Magda, a jak sprawa ich skóry? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.