maruda Posted April 3, 2006 Author Posted April 3, 2006 A jakie leki powinnam jej kupić - napisz wszystkie i dawkowanie. Jeśli chodzi o towarzystwo dla mojego "Szczęścia" to także myślałam o kocie. Tylko musze stopniować dawki szoku dla mojej rodziny. Myslą, że odwiedli mnie od psa. :diabloti: W święta czeka mnie więc burza z piorunami. Kot będzie za jakiś miesiąc może dwa. Zobaczymy. Quote
Norbitka Posted April 3, 2006 Posted April 3, 2006 tyle sie opisałam i wywaliło.......... Napisze innym razem dzis bardzo mnie oczy szczypią. Quote
Norbitka Posted April 3, 2006 Posted April 3, 2006 Bierze Hepatil po 1/2tab i wit B compleks 1 tabletkę. Te czeste kupy zapewne tez są spowodowane przyjmowaniem Hepatilu. Do tego daję jej witaminki i tabletki chlorofilowe (zmienia zapach suki i psy tak sie nie "czepiaja") Po których Hugo przestal ja napastować. Odchody tez nie maja tak intensywnego zapachu. Odpchlona była 2 dni temu-jest zapisane w ksiązeczce. Odrobaczanie bedzie w ksiażeczce. A ja pewnie musze mysleć nad kolejnym psiakiem na tymczasem :) Musze sie pochwalić że zaczyna łapac komende "siad" coraz lepiej. Zanim przypne smycz musi usiąsc zanim cos dostanie musi tez usiąśc. ODZYSKAŁAM tekst :) Quote
maruda Posted April 4, 2006 Author Posted April 4, 2006 Właśnie się zastanawiałam jak sobie poradzić ze zbliżająca się nieuchronnie cieczką. Ale widzę, że mam gotową receptę od Ciebie. Te tabletki chlorofilowe pewnie nie załatwia wszystkich amantów, ale to już jest coś. Viris napisze kiedy odbierze Łapkę. Ponieważ Viris może jechać po Łapkę na początku tygodnia, a ja moge ją odebrać pod koniec, przez kilka dni sunia będzie u Lavinii w hoteliku w Wyszogrodzie ( stamtąd łatwiej będzie mi ją odebrać - nawet autobusem to jest jakaś max. godzina w jedną stronę i może tyle Łapka wytrzyma bez siku i kupy. Wiem, że to wszystko dla małej stresy, ale później znowu mogę nie mieć transportu. Tym bardziej, że na Twój domek czeka już, z tego co pisałaś, jakiś niewidomy nieszczęśnik. Quote
Norbitka Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 maruda napisał(a):Tym bardziej, że na Twój domek czeka już, z tego co pisałaś, jakiś niewidomy nieszczęśnik. Nie czeka, tylko ja przez niego spać nie mogę. Myśle nad nim ciągle ale boje sie że nie podołam. Rozważam za i przeciw Zreszta dwóch samcow to mógłby byc problem i co wtedy? Quote
Kathleen Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Zawsze będziesz chyba mogła odseparować, tak jak zrobiłaś z Łapką, a spotkania dwóch samczyków będziesz najwyżej urządzać pod nadzorem. Zresztą, mi się wydaje, ze nie będzie takiego problemu. Hugo wygląda na bardzo opiekuńczego, a ten niewidomy niekoniecznie może chcieć dominować. Problem jest raczej wówczas, gdy mamy dwóch dominantów. Nie jestem w tym względzie ekspertem, może powinien się wypowiedzieć znawca tematu (bardzo chętnie poczytam, z racji z tego, że sama mam dwa samce), ale nie powinno być tak źle jak myślisz. Quote
Norbitka Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Gdybym brała psa o którym mówie to juz na zawsze. Dlatego nie moglabym go więzic bo to mijałoby sie z celem. Nikt nie zaadoptuje 10letniego niewidomego boksera. To kres praktycznie jego życia..... Quote
Viris Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Witam serdecznie. Przebrnelam przez wszystkie strony tego wątku. Napisalam marudzie kiedy moge pojechac po Łapkę. Bede jechała nie od strony Lublina. Ale znam te okolice w miare wiec powinnam dotrzeć. Czy mam bardzo zabezpieczać autko przed siuskami, kupkami itp? Moja Klara niestety w podrozy wymiotuje, wiec problem wszystkiego konczy sie na podrozy w transporterku :( Ale jesli Łatka nie brudzi samochodziku to bedzie miala cala tylna kanape dla siebie i kocykow. Quote
Norbitka Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Łapka tylko raz mi wymiotowała w samochodzie i do dziś nie wiem dlaczego. Chyba to był stres po wizycie u weta bo dostała też tuż po wyjsciu mocnej biegunki. Wręcz tryskała woda. Po powrocie do domu to wszytko ustąpilo. W samochodzie zachowuje sie grzecznie a na postoju przemienia sie w psa stróżującego i na kazdego kto chce sie zbliżyć - szczeka. Myślę że dotrze bez sikania bo mi w podróży wytrzymuje kilka godzin. Moze gdy sie jej bardzo zachce to zrobi siku i na smyczy podczas postoju. To kiedy ewentualnie mam sie Ciebie spodziewać? Przyjedziesz do mnie do domu? W razie potrzeby zapisz moj numer telefonu gdyby były jakies problemy w drodze tfu tfu 605 610 959 Quote
Viris Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Z tego co sie zorientowalam po lekturze tematu to jestes u siebie na miejscu. Bede w poniedzialek. 10 kwietnia. Postaram sie byc w godzinach przedpoludniowych. Jade z Wloclawka i do Wloclawka bede chciala wrocic tego samego dnia. Dojade do Ciebie, juz opracowalam sobie trase. Prosze Cie zebys napisala mi PW z dokladnym adresem ;) Cale moje dziecinstwo spedzalam w tamtych stronach wiec moze trafie bez problemow. Napisalam tez juz do Lavini ze przywiozle Łapke w poniedzialek. Pozdrawiam. Quote
Norbitka Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Juz publicznie podałam, że Godów to juz tu dodam 104. Jest to wieś a ja mieszkam w ścisłym centrum :) Na przeciwko domu mam przystanek autobusowy a na przed moim domem kiosk ruchu. Biały domek z dużym tzn wysokim dachem obok troszke w głebi sklep w kolorze moreli. Moje nazwisko Józefacka i nie ma tu osoby co nie zna.... tak tak to wada wsi.:) Quote
Norbitka Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Napisałam tą odpowiedz spojzałam w kalendarz i zrobio mi się bardzo smutno...... chyba bede płakała.... a wydawało mi się, że nie bo od poczatku nastawiłam sie ze to tylko tymczas. zostało nam 5 wspólnych dni...... Quote
Viris Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Poplaczemy razem. W zeszlym tygodniu wiozlam sunie ze schroniska do nowego domku. Trasa ponad 700 km. Razem z sunia przejechalysmy polowe... i ciagle za nia tesknie i pytam nowych opiekunow co u niej ;> Do Lapki tez sie pewnie podczas drogi przyzwyczaje. Quote
doddy Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Lavinia jeszcze widzę tego nie napisała, ale dziś dyskutowałyśmy na temat łapki i nie damy rady wziać jej do nas do hotelu. Quote
Viris Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 No to klops.. ja juz wszystko sobie pozalatwialam... :placz: Quote
Norbitka Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 hmmmm wiec co dalej? moze ktos z okolic w-wy wziąłby na tymczasem ... Quote
Viris Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Jesli sie nikt nie znajdzie to ja bede mogla dopiero po 20 pojechac. Quote
Norbitka Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 A czy Marzena wie o tym?? Ja nie mam to niej telefonu. Quote
maruda Posted April 4, 2006 Author Posted April 4, 2006 Norbitka napisał(a):Napisałam tą odpowiedz spojzałam w kalendarz i zrobio mi się bardzo smutno...... chyba bede płakała.... a wydawało mi się, że nie bo od poczatku nastawiłam sie ze to tylko tymczas. zostało nam 5 wspólnych dni...... Wiedziałam, ze tak będzie, wiedziałam ! Nie mogłam uwierzyć, że z Norbitki jednocześnie taka opiekuńcza, ale też trzymająca na wodzy emocje osoba, coś mi nie grało...:cool3: Quote
Norbitka Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Kota którego miałam przyjąc pod swój dach widziłam 15 minut i płakałam całe popołudnie , że nie bedzie mój. Quote
maruda Posted April 4, 2006 Author Posted April 4, 2006 Właśnie rozmawiałam z Lavinią. Cholera, chyba narobiłyśmy Łapce złej reklamy jako bałaganiarze i urwisowi. Ale mam zadzwonić jutro przed południem do Lavinii jescze raz. Jak to diabeł potrafi szyki popsuć. A wszystko już było zapięte na ostatni guzik. Wiedziałam, że za łatwo poszło. Kurde, kuuuurde ....:shake: :shake: :shake: :shake: Quote
maruda Posted April 4, 2006 Author Posted April 4, 2006 Jutro przed południem dam Wam Dziewczyny znać czy sprawa aktualna. Przepraszam, wiem, że Norbitka chciałaby pewnie już sprzątać na święta i wreszcie popracować w sklepie, Viris pewnie sobie poukładała jakieś plany przed świętami, bo ta moja prośba do niej była trochę w ostatniej chwili. Może to tylko chwilowe zawirowanie... Quote
Kathleen Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Norbitka napisał(a):Gdybym brała psa o którym mówie to juz na zawsze. Dlatego nie moglabym go więzic bo to mijałoby sie z celem. Nikt nie zaadoptuje 10letniego niewidomego boksera. To kres praktycznie jego życia..... Rozumiem, to w takim razie oczywiście. Z tego co czytałam, po prostu myślałam, ze chcesz go wziąć na tymczas. Wiesz, tak mi się wydaje, że skoro ma już 10 lat, też nie powinno być problemu. To już poważny, starszy pan. Niestety nie wiem, o którym piesiu mówisz (nie znam tematu). W takim razie czekam na rozwój akcji. Na razie przed Tobą rozstanie z Łapką. Quote
Norbitka Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 A w razie czego nie ma tam w okolicy jakiegos hoteliku? Quote
Norbitka Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Kathleen napisał(a):Rozumiem, to w takim razie oczywiście. Z tego co czytałam, po prostu myślałam, ze chcesz go wziąć na tymczas. Wiesz, tak mi się wydaje, że skoro ma już 10 lat, też nie powinno być problemu. To już poważny, starszy pan. Niestety nie wiem, o którym piesiu mówisz (nie znam tematu). W takim razie czekam na rozwój akcji. Na razie przed Tobą rozstanie z Łapką. Mówie o bokserze Radku z Łodzi a własciwie z Wielunia;( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.