Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 772
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Hugo sie zakochał!!! Mała je z jego miski, zabrała jego materac gryzie go a on nic tylko w nia wpatrzony. Już widac ze bedzie z niej ananasek :) jest bardzio zywa i nie daje sobie w kasze dmuchac :)

Posted

Norbitka napisał(a):
Hugo sie zakochał!!! Mała je z jego miski, zabrała jego materac gryzie go a on nic tylko w nia wpatrzony. Już widac ze bedzie z niej ananasek :) jest bardzio zywa i nie daje sobie w kasze dmuchac :)


Wiedziałam, że tak będzie - jej wola i radość życia mnie zniewoliły.
A wczoraj w płockim schronisku w boksie gdzie jest kilkanaście zwierząt, psy zagryzły na śmierć jakiegoś biedaka.
Cieszymy się, że Łapka jest bezpieczna i trafiła z piekła prosto do Norbitkowej arki.
Ale myśl o tym, co się dzieje z resztą zabiedzonych psinek nie daje nam spokoju.
maruda

Posted

Nie wiem, co moge napisać poza tym ,jak bardzo bardzo jesteście kochane, że zabrałyście Łapkę z Płocka. Dobrze, że chociaż ta psinka jest juz bezpieczna.

szkoda tych, co zostały... i podobno są "odporne na mróz -20 stopni" :-( :-( :-(

Posted

Wpadłam na chwile. Boje sie. Mała niby ma apetyt i jest radosna ale sapie dzis odkichała żóltego zaschnietego glutka. W jednym oku jest żółta wydzielina. Niestety nie chce załatwiac sie na dworze. Mam nadzieje ze to sie zmieni. Jak bede miala pomoc to zmierze jej temperature. Postanowiłam na jakis czas odizolowac ja od mojego psa min dlastego ze nie tylko on interesuje sie nią jako suczka:) Dzis miała na dworze wiecej adoratorów.

Posted

agat21 napisał(a):
Nie wiem, co moge napisać poza tym ,jak bardzo bardzo jesteście kochane, że zabrałyście Łapkę z Płocka. Dobrze, że chociaż ta psinka jest juz bezpieczna.

szkoda tych, co zostały... i podobno są "odporne na mróz -20 stopni" :-( :-( :-(


Chciałam Wam powiedzieć, że prawdopodobnie uratowałyście jej życie - pan doktor był ze strzykawkami nawet w niedzielę - tam się dzieje coś na prawdę złego. Jego nigdy nie było w schronisku tak często.
Przepraszam, że nie piszę do osób, które zadeklarowały się do pomocy w sprawie nagłośnienia warunków, jakie panują w polskich schroniskach, ale czekam na założenie stałego łącza bo na razie "ciągnę" internet przez modem i to jest cholernie kosztowne. Poza tym naradzamy się "poza kulisowo" z dziewczynami, jak to wszystko ruszyć. Proszę o cierpliwość
- to co się dzieje u nas w schronisku w nie daje nam spokoju. Dziewczyny w sobotę oglądały też szczenięta, które są na granicy życia i śmierci. Tego się po prostu nie da wytrzymać.
Ostatnio w prograie TVN STYLE Bożena Wahl ( Wall ? - przepraszam, nie wiem jak się pisze jej nazwisko ) powiedziała, że jest psychicznie uzależniona od idei pomagania zwierzętom. Jestem przekonana, że takie zjawisko ma miejsce wśród niektórych w Płocku. Ode mnie już znajomi uciekają jak zaczynam temat ratowania bezdomych zwierząt.
Najgorszy jest brak środków i brak domów tymczasowych.
maruda

Posted

maruda
takich uzależnionych jest tu więcej
ode mnie też już niektórzy uciekają a Ci, którzy nie moga sobie z różnych względów na to pozwolić tylko znacząco patrzą i uśmiechają się
i żal mi ich

Posted

a mnie nie daje spokoju to, że widziałyśmy w sobotę biało - czarnego psinka na wybiegu, skulonego ze strachu i dwa inne psy biegające wokół pełne agresji....

i stało sie najgorsze - wczoraj ten psiak został zagryziony, a ja mam jeden wielki wyrzut sumienia, że tego nie przewidziałyśmy.....

a co ze szczeniakami ? a co z jamnikopodobną sunią, którą też atakują inne psy ? a co z resztą ?

dziewczyny - materiały mam, myślę, że wizyta nastąpi w środę, ale oczywiście dam wam znać wszystkim wcześniej

a co do pięciołapki, to jestem w niej zakochana - jest cudaśna i proszę ja wymiziać od ciotki, z którą jadła frytki z jednego opakowania ;)

Posted

Niesamowita akcja! Jak scenariusz :multi:

Płock...
Kiedy przyjdzie pora na Szczecin? Widzę, że problem został już poruszony.
Schronisko w Szczecinie nie od parady nazywane jest "zdychalnią".

Psy znikają. Dwa razy byłem tego świadkiem, gdy zawoziłem znajomych po psa, którego upatrzyli - to były starsze, "kiepskiej jakości" zwierzęta bez większych szans na znalezienie nowych właścicieli - jedni i drudzy znajomi wrócili po kilku dniach, a tych psów już nie było i nikt nie miał nam ochoty powiedzieć, co się z nimi stało. W adopcji? Uśpione??

Inna sytuacja - dwie znane mi osoby i dwie z opowiadań, odkupiły psy ze schroniska. Książeczki zdrowia były, niby wszystkie szczepienia, odrobaczenia itd. Jeden pies nie przeżył tygodnia - zapalenie jelit. Drugi padł po kilku dniach na jakąś chorobę szczenięcą (nie pamiętam nazwy). Jeszcze jeden odszedł w preciągu kilku dni, a ostatni cudem przeżył, bo był tak zarobaczony i odwodniony (o niedożywieniu i chorobach skórnych nie mówiąc), że weterynarz wyciągnięcie go z tego przypisał nie sobie, a sile woli życia tego psa i determinacji jego nowych właścicieli.

Ostatnio kilka razy coś mnie ciągnęło do schroniska. Porównywałem ilość psów w boksach z psami "na kwrantannie". Jak to możliwe, że w boksach jest ledwo 3-4 razy więcej psów, nież "na kwarantannie"? Tak szybko znajdują nowe domy? Chciałbym wierzyć, ale...

Na koniec podejście "kadry".
Koleżanka pojechała z zamiarem kupienia mixa dalmatyńczyka, którego sobie upatrzyła. Poprosiliśmy, aby ktoś z pracowników, albo lepiej wolontariusz zajmujący się psem, wyprowadził go do nas. Odmówiono, stawiając sprawę tak: pies wyprowadzony już nie może wrócić do boksu, bo inne go zagryzą. Albo pani bieże, albo nie...
Wzięła.

I mój własny przykład.
Tylko raz byłem zmuszony odprowadzić do szczecińskiego schroniska psa i do dziś mi to leży na sercu. Znaleziony przy drodze wilczur. Na sam widok moich zwierząt o mało mi nie wyrwał ręki, następnie wszedł z drzwiami do domu... Przez kilka dni mieszkał u mnie, kaganiec mając zdejmowany tylko do picia i jedzenia. Rzucał się na ludzi. Nowego domu nie zdołałem mu znaleźć w tak krótkim czasie, więc decyzja ostateczna: schronisko.
A tam przesłuchanie. Dlaczego się pozbywam, dlaczego się nie przyznaję, że to mój pies, czy już mi się znudził itd. Byłem w szoku. Prosiłem, aby w papierach odnotowali, że jest agresywny do kotów, psów i ludzi oraz gdzie go znalazlem... Niestety, jedyne, co usłyszałem, to że jak się psa porzuca, to wypada chociaż zostawić mu kaganiec i kolczatkę i nie stawiać żadnych warunków...

Co tak naprawdę dzieje się w szczecińskim schronisku?
Czy jest tak źle, jak mi się wydaje??

Posted

Greven Tobie się nic nie wydaje. Kadra w schronisku pozostaje niezmienna odkąd pamiętam. Nawet jako dziecko czyli 20 lat temu ... cały czas widzę tą samą panią kierownik. Od dziecka wrażenie grubiastwa, opryskliwości w moim odczuciu nie minęło. Z drugiej strony nie chcę wyrażac krzywdzącej opinii na temat całej kadry... ale niestety pewne zdarzenia i moje doświadczenie z odwiedzin schroniska wpływaja na całkowity negatywny odbiór tego miejsca. POza tym ich koledzy z weterynarii na ostrawickiej przyjmując psa na obserwację ze schroniska na pytanie czy te sieroty maja jakies szanse odpowiadają ironicznie, że mi chyba odbiło przy takim przepełnieniu to te psy na pewno nie opuszczą obserwacji i zostana uspione już na weterynarii. Zreszta opisywałam juz na jednym z wątków jak znajoma przywiozła im załadowany samochód dostawczy darami. Po tym jak obsługa zrobiła wielką łaskę, że przyjęła cokolwiek, to karmę, koce i inne akcesoria wrzucili do jakiegos magazynu z pognitymi różnymi przedmiotami i jedzeniem, które pewnie otrzymali wcześniej, a podkładki sterylne dla psów po sterylizacji ciągali po błocie i wrzucili pod jakąs wiatę. Jakie dary dla schroniska? Przeciez to paranoja.

Posted

Maruda, będziemy cierpliwi. Ewentualne działania muszą byc przemyślane, żeby nie zrobić zwierzętom więcej krzywdy niz pożytku. :shake: Potworne jest tylko to, że kazdy kolejny dzień to kolejne tragedie zwierząt...

Posted

lavinia napisał(a):
a mnie nie daje spokoju to, że widziałyśmy w sobotę biało - czarnego psinka na wybiegu, skulonego ze strachu i dwa inne psy biegające wokół pełne agresji....

i stało sie najgorsze - wczoraj ten psiak został zagryziony, a ja mam jeden wielki wyrzut sumienia, że tego nie przewidziałyśmy.....

a co ze szczeniakami ? a co z jamnikopodobną sunią, którą też atakują inne psy ? a co z resztą ?

dziewczyny - materiały mam, myślę, że wizyta nastąpi w środę, ale oczywiście dam wam znać wszystkim wcześniej

a co do pięciołapki, to jestem w niej zakochana - jest cudaśna i proszę ja wymiziać od ciotki, z którą jadła frytki z jednego opakowania ;)




Lawinia, myśmy ostrzegały nie raz, że w tym boksie nie może sobie biegać kilkanaście zwierząt. Zagryzienia w płockim schronisku to standard. W tym właśnie boksie w wakacje też była sunia ( nazwałam ją Miłka, bo ciągle się przytulała, jak ją wyciągnęłyśmy - i tu należą się podziękowania mojej Szefowej, która znalała jej dom u swojej rodziny ). Miłki w tej chwili też prawdopodobnie nie byłoby już.
Sprawy schronisk w Polsce nie można odpuścić - Forumowicze mają pewnie dokumentację nie na jedną sprawę w sądzie. Potrzebujemy natomiast lidera- kogoś, kto nas zgra i pokieruje naszymi poczynaniami.
maruda

Posted

No tak a ja dalej nie wiem czy mam sie bac. Nadal jest posapywanie w oczkach juz obu żólta wydzielina w malej ilosci.Kupa normalna. Mała radosna.Dzis juz nie rzuciła sie na jedzenie ale to moze wpływ tego ze wczoraj dostala tabletki od robali a poza tym dostaje sporo jedzenia 3 razy dzienie a do tego smakołyki na spacerach.

Posted

...sluchajcie, ja wiem, ze czesto to pytanie padalo i wszyscy z reguly pukaja sie w glowe, gdy je slysza, ale CZY W TYM KRAJU TOZ W OGOLE MA COS DO POWIEDZENIA? Bo moze jest tak, ze te sprawy do TOZu w ogole nie trafiaja? Moze, gdybysmy mieli dowod na to, ze sprawa zostala tam zgloszona, to ich reakcja bylaby inna? moze w ogole bylaby jakas?
Faktycznie, nie mozna tego dluzej tak zostawiac...

Posted

Witokret napisał(a):
...sluchajcie, ja wiem, ze czesto to pytanie padalo i wszyscy z reguly pukaja sie w glowe, gdy je slysza, ale CZY W TYM KRAJU TOZ W OGOLE MA COS DO POWIEDZENIA? Bo moze jest tak, ze te sprawy do TOZu w ogole nie trafiaja? Moze, gdybysmy mieli dowod na to, ze sprawa zostala tam zgloszona, to ich reakcja bylaby inna? moze w ogole bylaby jakas?
Faktycznie, nie mozna tego dluzej tak zostawiac...


Problem polega na tym, że w TOZ również pracują ludzie, a ludzie czasem po prostu potrzebują pracy, a czasem kochają zwierzęta. Wszystko zależy od ludzkiej motywacji. Coraz częściej też od tego, komu można się narazić ruszając jakąś sprawę. Przecież opieka nad bezdomnymi zwierzętami to obowiązek gminy - czyli nas wszystkich. W imieniu gminy działa rada miasta, a wykonuje jej uchwały prezydent. Większość naszych samorządowców traktuje swoje posady jak okazję do łapania fuch, a nie służbę publiczną. Kto podskoczy prezydentowi czy burmistrzowi ? Kto podskoczy spółce SITA, która ma filie w całej Polsce , a dla której prowadzenie schroniska jest działalnością gospodarczą? Dlatego z tym problemem trzeba wyjść poza swoje miasta - skrzyknąć ludzi w całym kraju i nagłośnić sprawę tak, aby nie dało się już nic lokalnie zatuszować.
Dla nas bezdomne zwierzęta to istoty odczuwające ból, dla samorządowców i spółek oczyszczania miast to są odpady, które trzeba jakoś składować. Ale cała ta obojętność i zmowa milczenia wokół schronisk musi zacząc dzięki presji społecznej pękać. Zanim cokolwiek się zmieni miną pewnie lata i przez ten czas wiele zwierząt zamarźnie, zostanie zagryziona, uśpiona, zagłodzona. Ale jeśli nic się nie zacznie zmieniać, to zamęczonych zwierząt będzie kilkakroć więcej.
Wyobraźcie sobie, że teraz w płockim schronisku kilkanaście psów przebywa w betonowych boksach bez bud - na takim mrozie ! Prywatnej osobie w takiej sytuacji zwierzę można odebrać, można jakoś ukarać, skierować sprawę do prokuratury, a tu ? Samorządowcy wiedzą, w miejskim inspektoracie weterynarii podobno pracuje nasz pan lekarz, TOZ w Warszawie wie i nic się nie dzieje. Uważam, że dla pilnowania zapisów ustawy o ochronie zwierząt potrzebny jest Rzecznik Praw Zwierząt - ktoś na wzór warszawskiego Pełnomocnika Prezydenta ds. Zwierząt. Gdyby można dotrzeć jakoś do obecnego prezydenta i namówić go na inicjatywę ustawodawczą w tej sprawie - on ma przecież takie uprawnienia, gdyby do tego czasu powołał swojego pełnomocnika na całą Polskę. Wiem, że nie każdy kocha PiS, ale najwładniejsi bliźniacy w Polsce podobno kochają zwierzaki. Myślcie, kogo znacie ? Jak do nich dotrzeć ?
maruda

Posted

Norbitka napisał(a):
No tak a ja dalej nie wiem czy mam sie bac. Nadal jest posapywanie w oczkach juz obu żólta wydzielina w malej ilosci.Kupa normalna. Mała radosna.Dzis juz nie rzuciła sie na jedzenie ale to moze wpływ tego ze wczoraj dostala tabletki od robali a poza tym dostaje sporo jedzenia 3 razy dzienie a do tego smakołyki na spacerach.


Myślisz, że ona jest chora na nosówkę ? Czy Hugo jest zaszczepiony ? Zresztą on jest młody, a dopiero kilkakrotne szczepienie daje odporność
Proszę Cię podaj mi numer konta, podaj obu psom surowicę ! Ja natomiast jestem po ostatniej wizycie w schronisku pogryziona przez pchły. Boję się trochę o mojego psa - ma okropną biegunkę, a tam podobno psy chorowały na jakąś zakaźną chorobę układu pokarmowego i oczywiście były uśpione, bo po co leczyć ?:angryy:
maruda

Posted

Rzenia napisał(a):
Norbitka, ja nie mogą się jakoś doczytać, suczka jest u Ciebie tymczasowo czy na zawsze? I czy byłaś z nią u weta odnośnie tych wszystkich objawów?

Łapkę zabrała do domu tymczasowego Norbitka z pomocą Lawini i Anielicy
na mój rozpaczliwy apel. Usłyszałyśmy, że w schronisku w Płocku mówi się, że takiego kalekiego dziwaka nikt nie będzie chciał. Ja jej obecnie wziąć do domu nie mogę ( bo nie decyduję o lokalu, w którym mieszkam ).
To mogło w najbliższym czasie oznaczać tylko jedno, że piesek może w niewyjaśnionych okolicznościach zniknąć.
Dziewczyny się zorganizowały i zabrały ją z Płocka do Warszawy, a potem do Lublina. Przezabawny szczeniak trafił więc z cuchnącego mokrego boksu do cieplutkiego domku Norbitki.
Poszukaj sobie na wcześniejszych stronach zdjęć, które dziewczyny robiły Łapce w czasie podróży. Gdyby więcej takich cudów mogło się zdarzać...
maruda

Posted

Tak myślałam, choć jak przeczytałam że doziowi przyda się towarzyszka to pomyślałam ze może jednak na stałe. Podejżewam że trudno będzie znajeźć jej domek, ludzie teraz nawet sprawnych psów adoptować nie chcą. Ciekawe, co wtedy zrobi Beatka? A pewnie zdąży się przywiązać.....;)

Posted

Rzenia napisał(a):
Tak myślałam, choć jak przeczytałam że doziowi przyda się towarzyszka to pomyślałam ze może jednak na stałe. Podejżewam że trudno będzie znajeźć jej domek, ludzie teraz nawet sprawnych psów adoptować nie chcą. Ciekawe, co wtedy zrobi Beatka? A pewnie zdąży się przywiązać.....;)


Łapka ma wrócić do mnie do Płocka jak wprowadzę się do swojego mini-mieszkania za jakieś trzy miesiące. Mnie jej kalectwo rozczula - ona biedna tak śmiesznie kica jak królik i ciągle ma coś do zaszczekania.
W oblodzonym boksie w schronisku było jej bardzo ciężko. Bałyśmy się, że jak trafi do dużych psów to ją zagryzą, bo jest to tam normalne - wiecie taka naturalna forma eutanazji - nawet pan doktor nie musi wyciągać strzykawki ! Nie wiem czy o tym pisałam,ale byłyśmy świadkami pogryzienia psa przez dwa pozostałe pod koniec grudnia. Gdyby nas tam nie było, to prawdopodobnie nikt by o tym nawet nie wiedział. Kiedy kuśtykająca na tylną łapkę psinka została wyciągnięta z boksu, pan pielęgniarz powiedział z nutką zastanowienia w głosie: "damy mu jakieś pół godziny odpoczynku". Zapytałam co zrobią z psem po tej pół godzinie: "No wie Pani, tu nigdzie nie ma miejsca "( a stały trzy puste budopodobne rudery trochę dalej ). Po naszych namowach pan wspaniałomyślnie umieścił trzęsącego się psa w budzie a nie ze swoimi oprawcami. Niestety, tego pieska już nie ma...
maruda

Posted

Wróciłam z Lublina od lekarza. Byłam z soba. Jestestem szczesliwa bo czekal mnie szpital ale to zostalo na razie odłożone. Dzis nie mialam czasu zajac sie pieskami. Sa na razie rozdzielone mała mieszka na dole, duzy na górze. Dzis po powrocie zastałam na dole pobijowisko z ręcznika jednorazowego a na górze kołdre w strzepach. Istny cyrk.Dzis korzystając z wizyty w metropoli;) zakupilam im wedzone uszy i prasowane kosci. Będa miały zajecie. :) Hugo jest zaszepiony trzykrotnie. Ona poza posapywaniem i małym ropieniem oczek nie zdradza innych objawow choroby. Dobrze je, nie ma biegunki. Jesli uwazacie ze trzeba medycznie wkroczyc jutro pojade do weta. Kurcze znow zapomnialam przywieźć aparat od córki! Nie bedzie fotek.

Posted

Norbitka to nie jest zle,skoro sucz tak rozrabia:)Będzie dobrze,ona po tym schronisku jeszcze jakiś czas będzie do siebie dochodziła ale mimo tego obserwuj ją dokładnie-w razie pogorszenia stanu zdrowia udaj się do weta.Jestem dobrej myśli-bedzie dobrze :)

Posted

Wracajac jeszcze do surowicy o ktorej wspomina Marzena żeby jej podac. Przypuszczam ze w malym mieście tego nie maja w razie czego. Tak? W jakim celu to sie podaje? Czy powinnam to zrobic? Gdzie ewentualnie w Lublinie trzeba podjechac? Znam tylko 2 lacznice jedna w której odszedł przy narkozie mój wyżeł (mam do niej awersje) i druga malutki gabinet na Mickiewicza gdzie jezdzilam na zastrzyki z szynszylą.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...