Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

to mój pierwszy post na tym forum i chciałabym bardzo aby był weselszy, ale niestety nie jest...


w domkach dla bezdomnych kotów u mojej koleżanki od kilku dni leży piesek. Mały, nie wiem czy młody czy starszy ale gabarytowo niewielki
podobno tylko leży apatycznie, nie reaguje prawie na nic, Jola mówi że chyba sie poddał i tylko szukał zacisznego w miare miejsca zeby się pożegnać z tym" najwspaniajszym" ze światów
może jednak psiak będzie chciał walczyć o lepsze jutro, moze nie jest tak źle, może odrobina ciepła no i lekarstw postawi go na nogi, tylko trzeba mu dać szanse

nigdy wczesniej nie miałam do czynienia z psami a tym bardziej chorymi, porzuconymi psami. Zajmuje sie "hobbistycznie" kotami, na forach kocich www.miau.pl i www.zakoceni.pl tez mam nicka Berni. ale o psach nie wiem nic tylko tyle że jak są przyjaźnie nastawione to machają ogonem, jestem zielona


piesek ma już załatwiony pobyt w szpitaliku, nie wiem na jak długo, wet mówi że mam go narazie przywieśc i zobaczymy co mu jest i na jak długo musi tam zostać
zwracam sie do was z ogromną prośbą o domek chciażby tymczasowy, ja naprawde nie mogę go zabrac do siebie nawet na czas szukania domu. mam teraz koty do adopcji z grzybem, adopcje stoją :-( kasy brak:(
nie wiem z czego zapłace leczenie tego psa, pobyt w szpitaliku bede miała raczej za darmo ale prawie za darmo ale leki, jedzenie...

wiem że to tak głupio, pierwszy post napisałam i odrazu prosze o pomoc, ale nie dam sobie rady. Jeśli chodzi o moją wiarygodność to możecie sprawdzić na tych kocich forach że jestem realna :)

narazie szukam transportu do joli, gdzie ten pies jest bo niestety tak sie złożyło że nie mam teraz samochodu

Edited by berni
  • Replies 379
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

piesek jest w Goczałkowicach, kilkanaście km od Bielska-Białej w kierunku Katowic

boszsz to tak blisko a taki problem z transportem :-(
moze jutro kolega się zgodzi
pojechałabym nawet pociagiem ale boje sie jak pies będzie sie zachowywał. kiedys zabrałam od Joli kocurka do kastarcji i uciekł mi z transporterka :oops:
boje sie podrózy pociageim z psem którego w ogóle nie znam

Posted

ech zmień temat na:
Pies w domu kotów - potrzebny transport Goczałkowice => (wpisz dokąd) [BB]

a robi się to tak:
pod spodem pierwszego posta klikasz Edit
potem Go advanced
zmieniasz temat i zatwierdzasz :)

Posted

Berni jesli piesek jest mały to możesz go wsadzić do torby transportowej, ale bo takiej zwykłej sportowej.
Ja kilka razy w życiu jechałam z obcymi psami pociagiem i udalo się.
Pies to nie kot, można powiedziec że psy zachowują się bardziej racjonalnie. Ni i jeśli to jest jak już pisałam mały piesek, to dasz sobie spokojnie radę.
Trzymam kciuki.
Maluchowi trzeba pomóc

Posted

uff jest transport, koala z kociego forum pojedzie :thumbs:
ruszamy jutro o 8 rano
boszsz zeby jeszcze tylko tam był...
i żeby nie było z nim tak źle...

Posted

boszsz taka zimna noc sie zapowiada, u mnie już -7 :-( :-(
nie mogę przestać o nim myśleć, czy on tam jutro będzie, czy sie gdzies nie wyniesie
nie mam możlwości skontaktowania sie z Jola, żeby jej powiedzieć że jutro go zabieramy,

prosze myslcie o nim cieplutko...psiaczku jeszcze tylko jedna noc

czego mogę sie po takim psie spodziewac? zabieram skórzane rekawice, mogą byc przydatne, i kontenerek dla kota jak psiak mały może sie zmieści i prosto do weta
żeby juz było jutro...

Posted

ufff....

psiak juz w lecznicy lezy sobie na ciepłym kocyku z pełną miską żarełka pod noskiem

troche na nas nawarczał ale głód przemógł jego strach i za pachnącą jedzeniem miską wyczołgal sie spod schodów i pozwolił się zapakować do transprterka, trochę sie odgrażajac pod nosem ale no cóz, my byłysmy bardziej zdesperowane żeby go dam wsadzić :cool3:

W kontenerku biedaczysko trzasł się jak osika ale w samochodzie był bardzo grzeczniutki. Sidział cichutko i czekał na rozwój wydarzeń.

Psiak jest panem w srednim wieku, ma około 7 lat. Niewielki ważył 5 kg.
Ogólnie kondycja dobra :fadein: ma trochę obniżona temperaturę 38,5, miał kleszcze w uszach, i boli go brzuch
najbardziej jednak martwią nas jego zęby są w okropnym stanie, nie ma prawego górnego kła a reszta to jeden kamień:(
Dostał pratel na robaki i jakis srodek na pchły i kleszcze

Psiak jest bardzo spokojny, grzeczny, miły. Tak jakby chciał żeby go nie było, zeby byl niezauwazlany a z drugiej strony widze ze wodzi za mną oczami i chce żebym podeszła do niego i mówiła i głaskała:)

Psiak ma na szyi obroże, bez adresu, numeru... może zwiał komuś na Sylwestra. Zrobię mu dzis ogłoszenie i dam Joli żeby porozwieszała w tamtej okolicy... tylko ktoś chyba o niego nie dbał jak należy sądząc po stanie zębów:angryy:
Ugotuje mu do jedzenia ryżu z kurczakiem. Co jeszcze mogę mu przyrządzić? a może ktoś ma jakąś zbędną paczke karmy w domu? :oops:

Psiak moze być w lecznicy tylko 5 dni!!! Mam czas do przyszłego piątku, potem musze go zabrac... ale nie mam dokąd :-(
Proszę bardzo o domek tymczasowy dla psiego pana w średnim wieku

ps. i o instrukcje jak wrzucić zdjęcia bo chciałabym bardzo wam pokazać Pana Psiaka :grins:

Posted

Berni - możesz wysłać zdjęcia do mnie: supergoga@wp.pl - to je wrzucę zaraz. Kto z rejonów Berni może dac tymczasowy domek pieskowi. Nie może trafić na ulicę. A jak jest w tamtejszym schronisku - w razie czego. Wiem że to okropne, ale może lepsze nić śmierć z głodu i zimna.

Posted

Jak wstawić zdjęcia?
1. http://imageshack.us
2. klikasz Przeglądaj
3. wybierasz zdjęcie które masz na swom kompie
4. klikasz Host it!
5. klawisz Host it zmienia się na uploading...
6. za chwilę pojawia się nowa strona z masą linków
7. klikasz raz w drugi od góry, ten przy Thumbnail for forums (1), on się podświetla
8. na klawiaturze swojego kompa (mając tamten link podświetlony) naciskasz ctrl+c
9. teraz link siedzi w "schowku" czy też jest zapamiętany
10. przechodzisz do posta na dogomanii
11. wklejasz link co go trzymasz w "schowku" też z klawiatury, czyli naciskasz ctrl+v

tak samo postępujesz z kolejnym zdjęciem, i kolejnym, i ile ich tam masz.
najlepiej przed naciśnięciem czegokolwiek dalej, skopiować wszystko z napisanego posta metodą ctrl+a (oznaczy się cały post) i ctrl+c (skopiuje się) - na wypadek, gdyby post wcięło (a to się zdarza).
jak naciśniesz pod postem Podgląd wiadomości, pojawią się miniaturki, o takie:

i nie pozostaje nic innego, jak Zatwierdź odpowiedź :) (ponieważ linków już poprawić się nie da :>)

Posted

[quote name='supergoga']Berni - możesz wysłać zdjęcia do mnie: supergoga@wp.pl - to je wrzucę zaraz. Kto z rejonów Berni może dac tymczasowy domek pieskowi. Nie może trafić na ulicę. A jak jest w tamtejszym schronisku - w razie czego. Wiem że to okropne, ale może lepsze nić śmierć z głodu i zimna.

niestety bielskiego schronisko jest tragiczne, okropne i za żadne skarby żadnego zwierzaka tam nie oddam (byłam tam wolontariuszką)
na pewno tez nie pozwole żeby trafił spowrotem na ulice, nie ma nawet o tym mowy, nie wiem jeszcze jak to załatwię ale narazie żyje nadzieje że domek, stały albo tymczasowy się znajdzie.
boszsz wiem jestem okropna bo żyje chwilą teraźniejszą, zaczynam akcje nie mając pomysłu na jej szczesliwe zakończenia ale w tej właśnie chwili Pan Psiak siedzi w cieplutkim kocyku z pełnym brzusiem i to jest najwazniejsze a cała moja pewność to jutro jest takie dalekie że nawet niebo wydaje sie być tak niedaleko
a domek... no przecież musi gdzieś być

supergoga już wysyłam Ci zdjęcia
dziekuje :calus:

Posted

boszsz wiem jestem okropna bo żyje chwilą teraźniejszą, zaczynam akcje nie mając pomysłu na jej szczesliwe zakończeni

Nie wiem na ile Cie to pocieszy, ale ja zawsze tak robię. Gdybym chciała z góry wszystko zaplanować, to nigdy nie pomogłabym zadnemu psu, bo przecież domy nie czekają na zwierzaki ( a jak już to bardzo mało). A tak pomagam jeśli trzeba, robie wszystko co można zrobić i zawsze się udaje :)

Posted

To początek historii o pewnym Panie Psiaku :)

Pewnego razu w pewniej małej mieścinie zagubionej pośród jezior i pogórków, po zaśnieżonych ulicach, biegał mały Pan Psiak. Był już statecznym panem w średnim wieku, niewielkim, może nawet niezbyt przystojnym, ale za to bardzo milutkim. Liczył już sobie kilka wiosen, 7 a może ciut więcej. Pyszczek przypruszyła lekka siwizna, ząbki były już w nienajlepszym stanie ale Pan Pies cieszył się życiem. Często wychodził sobie ze swoim Panem na spacerki, żeby rozprostować juz nienajmłodsze kości.
Ale tym razem to nie był spacerek...
Pan Psiak biegał sam po zimnym śniegu, plątał sie pod nogami przechodniów, zagladał im w oczy i szukał... szukał swojego pana który się gdzieś zgubił. Pan Psiak nawet nie chciał mysleć że pan mógł bo zostawić, bo przecież tak się nie robi Przyjacielowi, po tylu spędzonych wspólnie chwilach... nie to się nie mieściło w psiej główce i było zdecydowanie wbrew psiej logice.
Pan Psiak szukał i szukał caly dzień a szukał tym intenswywniej im ciemniej i zimniej robiło sie na dworze . W brzuszku coraz głośniej burczało a i w łapki, bardzo już strudzone całodziennym bieganiem, dokuczliwie szczypało. Ale zimowa, chłodna noc nadeszła a pana jak nie było tak nie było.
Nagle pod ścianą mignął jeden cień a za nim nastepny i na ścieżce naszego bohatera pojawiły się dwa czarne koty. " MIau, miau"-zagadnęły go. "Chyba się zgubiłeś bo obserwujemy Cię juz od rana i biegasz tam i spowrotem. Pewnieś miau miau bardzo głodny. Choć z nami pokażemy ci gdzie jest zawsze jedzonko i takie budki w których jest w miarę ciepło". I Pan Psiak podreptał za nowymi przyjaciółmi. Faktycznie na miejscu zastali miski z jedzonkiem, które w kilka sekund znikło w brzuszku Pana Psiaka. Po czym koty jedne po drugim wskoczyły do budek -"miau miau chodź zmieścisz sie i ty, w gromadce bedzie nam raźniej'. Ale niestety, mimo malutkich gabarytów Panu Psiakowi nie udało sie wejśc do środka. Zauważył więc stertę nawianych liści i tam zwinął sie, wsadził nos pod łapki i zasnął śniąc że to wszytsko to tylko zły sen.
Ale niestety, rano nie obudził się w ciepłym legowisku...i tak było kolejny dzień, i kolejny.....
A potem nastał lepszy czas dla Pana Psiaka.

Pan Psiak leży w kocykach i rozkoszuje się ciepełkiem podczas gdy za oknami szaleją siarczyste mrozy, woda zamarza dekorując okapy dachów malowniczymi soplami a drzewa pokryła szadź. Nie jest to dom, to tylko miejsce gdzie Pan Psiak może zostać przez jakiś czas. Ale najważniejsze że ciepło już w łapki i ogonek, brzuszek nie boli z głodu.
Pan Psiak odsypia te wszytskie godziny spędzone na zimnie, w stercie jesiennych liści, odsypia te wszytskie minuty niepewności, strachu... zmęczenie powoli opuszcza strudzone ciałko naszego bohatera.
Tylko sen ten sam... o własnym domku i kochającym panu.

Kto dopisze kolejne odcinki przygod Pana Psiaka?

Posted

Berni, piękna, choć smutna historia ! Trzymam kciuki za optymistyczny ciąg dalszy :thumbs: .

PS: Masz talent literacki - mogłabyś pisać bajki dla dzieci (z wątkiem edukacyjnym, coby czytelnik/słuchacz uwrażliwiał się na dolę zwierząt).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...