ocelot Posted November 24, 2009 Posted November 24, 2009 Posłuchajcie wszytko ok kiedy się nie pali albo juz nie pali. Każdy palacz wie, czy były palacz, że w momencie palenia nie tak łatwo znaleźć argumenty i motywację przeciwko prawda? Przecież doskonale sobie zdajemy sprawę, że to złe. Że kasa, uroda, zdrowie. Że szkodzimy sobie i bliskim. Że to 300 zł. miesięcznie, które uratowałyby jednego psa, że można by przeznaczyć na buty dla dzieciaka? Ja to wiem i co z tego? Quote
Basia1968 Posted November 24, 2009 Author Posted November 24, 2009 Agmarek naprawde postawa godna podziwu. Wielki szacun. Ja to doskonale wiem jak się czuje osoba paląca, jak osoba, która rzuciła palenie, a jak osoba, która zamierza rzucać. Ale tak jak pisałam wczesniej to wszystko to kwestia naszej psychiki. Quote
ocelot Posted November 24, 2009 Posted November 24, 2009 Oj chyba się uniosłam. ale tak to jest jak się jest zatwardziałym palaczem. Nawet myśl jest ciężka o rzuceniu. Cioteczki podziwiam za rzucenie i dziękuję za wsparcie:) Quote
Basia1968 Posted November 24, 2009 Author Posted November 24, 2009 tutaj absolutnie nie będziemy sie emocjonować - to jest przyjazny wąteczek i wszyscy sie kochamy i pomagamy i wspieramy.:loveu::loveu::loveu: Quote
anado Posted November 24, 2009 Posted November 24, 2009 No to prosze mnie zmotywowac bo w ostatnich dniach poszlo z dtmem wiecej niz zwykle a mialam rzucic natychmiast bo po prostu mnie nie stac...a chcialabym cos wrzucic do skarbonecki tez oczywiscie.Przepraszam za bledy ... Quote
Agmarek Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 W naszym domu papierosy były powodem do wielu sporów, ponieważ tylko ja byłam osobą palącą i nie dziwię Ci się Ocelot że tak się unosisz, bo ja też ostro reagowałam na jakiekolwiek próby wybicia mi z głowy papierosów. W dzień było jeszcze jako-tako, natomiast kiedy przychodził wieczór...Tragedia. 1,5 paczki szło z dymem. No i kiedy nadszedł ten dzień mój TZ powiedział: nie wierzę w to że Ci się uda. Była to dla mnie świetna motywacja. Że niby co? Że mi się nie uda??? :mad: Teraz...po tylu miesiącach boję się papierosów, bo wiem jak wielkim są dla mnie zagrożeniem, ale każdy dzień jest dla mnie zwycięstwem i przejawem bardzo silnej woli o którą sama siebie nie podejrzewałam :evil_lol: Nie wystarczy tylko chcieć. Trzeba jeszcze mieć wsparcie. I nie potępiam palczy. Byliśmy ze znajomymi na wczasach i w pewnym momencie koleżanka zorientowała się że niema papierosów, a był środek nocy. Wsiadłam więc w samochód i pojechałam 10 km do najbliższej stacji. Zapytała mnie czemu to zrobiłam. Odpowiedziałam że wiem co czuje. Bo naprawdę wiedziałam. Sama nie raz byłam w takiej sytuacji Anado spytaj może swojego lekarza o TABEX. Ja jestem zawziętym typem, a mi on jako jedyny pomógł :roll: Quote
Basia1968 Posted November 25, 2009 Author Posted November 25, 2009 Agmarek uwielbiam czytać Twoje posty - ja jestem w identycznym położeniu. Tylko ja palę. Mój TZ nie palił nigdy, moi synowie nie palili i nie palą. Więc jestem jedyna i........ własnie identycznie jak u Ciebie Agmarek. Quote
Basia1244 Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 Wesprę duchowo moją imienniczkę i powiem tak - kiedyś definitywnie skończysz z paleniem - taki dzień będzie: wstaniesz rano i nie zapalisz i potem też nie zapalisz i tak do wieczora i nagle sama się zdziwisz, że już nie musisz palić. Ja rzucałam palenie wielokrotnie z takim skutkiem, że wracałam do nałogu z podwójną siła.A jednego razu - niczego nie rzucałam -przestałam po prostu palić - fakt, że byłam już na etapie, że cały świat śmierdział mi fajkami, że sama swojego odorku znieść nie mogłam, że włosy i ubrania mi cuchnęły - ten smród zaczął mi tak przeszkadzać,że nie mogłam już wytrzymać i wstałam tego dnia rano i już więcej nie palę - to było dawno temu, ale paliłam duuuużo - ponad paczkę dziennie i też mój mąż nie palił a ja robiłam za tę nałogową. Nie rzucaj palenia - po prostu nie pal. Trzymam kciuki za powodzenie. Quote
ocelot Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 Wiecie co? Ja to się jeszcze choroba boję, że przytyję. Wiem, że powód śmieszny, ale jest. Quote
Basia1244 Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 I dlatego ja sobie w tym pierwszym okresie kupiłam hantelki :) - ludziska jak mnie sie kondycja poprawiła! Oglądałam film i machałam hantelkami - az szkoda, że przestałam - ale nie przytyłam wówczas, za to obecnie puchnę na widok powietrza :D Quote
Basia1968 Posted November 25, 2009 Author Posted November 25, 2009 Ocelot gdy ja miałam przerwę w paleniu to przez trzy miesiące przytyłam 9 kilo - tylko powiem Ci tak - ja jestem żarłok jakich mało - mimo, że ważę 44 kg to jem najwięcej z całej mojej rodzinki, do pracy biorę średnio cztery kanapki, drożdżówkę obowiązkowo i zazwyczaj około 14 jestem tak głodna, że idzie w ruch batonik. przychodze jem zupę w domu, robię drugie danie i tez jem, póxnije jakies kanapeczki około 20 - 21. Jak nie paliłam to dodatkowo jadłam z samego rana, po przyjściu do pracy od razu kanapkę kolejną, póxniej drożdżówka, później znowu kanapkę. Po pracy cały zestaw obiadowy, w międzyczasie krówki/ cukierki kupowałam po 30 dkg codziennie i to zjadałam tak po kryjomu z torebki nie dając nikomu w domu :evil_lol::evil_lol:/ Ja jestem żarłok więc i rzucając palenie jadłam ze zdwojoną siłą. Tylko, że ja uwielbiam słodycze, nie lubie na przykład jabłek - i to jest własnie przyczyna tycia. Basia1244 dzieki za dodanieotuchy i wskazówek - masz rację kochana po prostu trzeba nie palić!!! Quote
ocelot Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 Basiu!!! ale ja mam to samo:) kocham słodycze i kotlety:) choć bywają dni, że faktycznie mogę cały dzień nie jeść. Quote
Basia1968 Posted November 25, 2009 Author Posted November 25, 2009 :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
elinka Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 [quote name='Basia1968']Ocelot gdy ja miałam przerwę w paleniu to przez trzy miesiące przytyłam 9 kilo - tylko powiem Ci tak - ja jestem żarłok jakich mało - mimo, że ważę 44 kg to jem najwięcej z całej mojej rodzinki, do pracy biorę średnio cztery kanapki, drożdżówkę obowiązkowo i zazwyczaj około 14 jestem tak głodna, że idzie w ruch batonik. przychodze jem zupę w domu, robię drugie danie i tez jem, póxnije jakies kanapeczki około 20 - 21. Jak nie paliłam to dodatkowo jadłam z samego rana, po przyjściu do pracy od razu kanapkę kolejną, póxniej drożdżówka, później znowu kanapkę. Po pracy cały zestaw obiadowy, w międzyczasie krówki/ cukierki kupowałam po 30 dkg codziennie i to zjadałam tak po kryjomu z torebki nie dając nikomu w domu :evil_lol::evil_lol:/ Ja jestem żarłok więc i rzucając palenie jadłam ze zdwojoną siłą. Tylko, że ja uwielbiam słodycze, nie lubie na przykład jabłek - i to jest własnie przyczyna tycia.(...) :crazyeye::crazyeye::crazyeye:. To ja tyle zjadam przez dwa, co ja mówię, trzy dni!!! A ja chciałam Ci doradzić, abyś porobiła sobie papieroski z marchewki i chrupała je, gdy tylko pomyślisz o zapaleniu papierosa.:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Ale na poważnie, gdy rzucałam palenie, nosiłam takie marchewki - papieroski ze sobą wszędzie. Miałam ich pełno w torebce, w kieszeniach, nawet w domu u moich rodziców marchewki leżały przygotowane już w lodówce. Miętusów, paluszków itp. nie jadałam bo wiedziałam, czym to może grozić. No, jedynie chrupki kukurydziane, ale i tak po pewnym czasie je ograniczyłam. Dużo, bardzo dużo jeździłam na rowerze. Tygodniowo ok.100km. Ale i tak po rzuceniu palenia przytyłam 6kg! Na szczęście z czasem wróciłam do swojej wagi. na marginesie po urodzeniu dziecka przytyłam jeszcze więcej, a tego już zrzucić nie mogę :placz: Quote
ocelot Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 No właśnie... ja po jednej i drugiej ciąży schudłam bardziej niż przed... a tu się boję, że... niestety. kurcze marchewki moze i dobra rzecz? Quote
Basia1968 Posted November 25, 2009 Author Posted November 25, 2009 :evil_lol::evil_lol:Ocelot ja po ciążach schudłam też - laska się zrobiłam, że hoho:evil_lol::evil_lol: ps. to było 21 lat temu, 19 lat temu i 16 lat temu:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
ocelot Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 [quote name='Basia1968']:evil_lol::evil_lol:Ocelot ja po ciążach schudłam też - laska się zrobiłam, że hoho:evil_lol::evil_lol: Basiu sugerujesz, że mam w trzecią zajść?:mad: Quote
Basia1968 Posted November 25, 2009 Author Posted November 25, 2009 powiem tak - jak byłam panną ważyłam 54 do 56 kg -przy wzroście 156 byłam taka pulchnawa. W ciązy dotyłam sobie - normalka - a późnije o pierwszym dziecku waga myk spadła do 45 i tak mniej więcej sie trzyma Quote
elinka Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 ocelot napisał(a):Basiu sugerujesz, że mam w trzecią zajść?:mad: :evil_lol::evil_lol::evil_lol: ocelot napisał(a):No właśnie... ja po jednej i drugiej ciąży schudłam bardziej niż przed... a tu się boję, że... niestety. kurcze marchewki moze i dobra rzecz? Dobrą rzeczą jest też spojrzenie na zegarek i odczekanie trzech minut. Pragnienie zapalenia papierosa po tym czasie przechodzi. Sama sprawdź. Ocelot, a chcesz wiedzieć co było u mnie przełomowym momentem gdy przestałam palić? Zaraz na drugi dzień po przestaniu palenia zaczęłam uczęszczać na pięciodniową odwykówkę prowadzoną przez Kościół Adwentystów Dnia Siódmego. O programie usłyszałam dzień wcześniej w naszym lokalnym radiu. Postanowiłam więc się przygotować, rzuciłam palenie i na następny dzień, już ze świeżym oddechem poszłam na wykłady. Tam tak naprawdę poznałam swój nałóg. Dowiedziałam się też jak przetrzymać najgorszy okres i co robić, aby nie sięgnąć po papierosa. Jednak na krótko przed rzuceniem palenia kupiłam sobie cały wagon najlepszych na tamte czasy papierosów - Marlboro. No bo jak rzucać to przecież z klasą! Pomyślałam, że przynajmniej na koniec niech napalę się tych najlepszych papierosów.:smokin: Trzy miesiące wcześniej w prezencie na urodziny dostałam też zapalniczkę żarową - na tamte czasy nowość! No, a tu na odwykówce mówią mi, że mam to wszystko... wyrzucić do kosza! :crazyeye: :crazyeye: Nie chować pod poduszkę, nie zostawiać w szafce, nie wciskać do wazonów bo umysł jak komputer. Gdy zapali się czerwone światełko zaraz sobie przypomnimy, gdzie jest ta schowana paczka czy ten jeden papieros. Palaczem zostaje się do końca życia i nawet gdy nie palimy już kilka lat, w krytycznym momencie przypomnimy sobie o tym jednym papierosie schowanym w wazonie. A co dopiero, gdy nie palimy zaledwie od kilku dni! Ten schowany papieros po prostu wywierci nam dziurę w głowie. No to wzięłam ten wagon ślicznych papierosów Marlboro, otworzyłam sedes i trzęsąc się, cała oblana zimnym potem łamałam każdą sztukę z osobna i wrzucałam do ubikacji. Jeszcze na drugi dzień nie mogłam odżałować tego wagonu.:placz: Oczywiście, nie chciałam już palić, ale zastanawiałam się, czy nie lepiej było dać te papierosy komuś innemu niż wyrzucać je do ustępu? Na szczęście szybko zrozumiałam, że sama nie chcę się już truć i nikomu też nie będę w tym pomagać. W następnym tygodniu przyszła kolej na żarową zapalniczkę. Chociaż mama chciała ją zatrzymać do zapalania kuchenki gazowej, też ją wyrzuciłam. :sweetCyb: To wyrzucanie papierosów było dla mnie naprawdę kluczowym momentem. Do dzisiaj dokładnie pamiętam, jak się wtedy trzęsłam nad tą ubikacją, chociaż minęło już 14lat! Ale po tym wyrzucaniu wcale nie było łatwiej. Tak jak wszystkich, dręczyła mnie nieustanna myśl o zapaleniu papierosa. Gdy widziałam na ulicy, że ktoś pali papierosa zazdrościłam mu. Jeszcze długo po rzuceniu nikotyny miałam bardzo realne sny, że zapaliłam papierosa. Na szczęście budziłam się przerażona, a zaraz potem szczęśliwa, że to był tylko sen, że jednak nie wypaliłam tego papierosa. Quote
Agmarek Posted November 26, 2009 Posted November 26, 2009 [quote name='Basia1968']Agmarek uwielbiam czytać Twoje posty - ja jestem w identycznym położeniu. Tylko ja palę. Mój TZ nie palił nigdy, moi synowie nie palili i nie palą. Więc jestem jedyna i........ własnie identycznie jak u Ciebie Agmarek. To faktycznie podobne jesteśmy, tylko zdaje się Ty masz trzech synów, a ja dwóch :evil_lol: [quote name='ocelot']Wiecie co? Ja to się jeszcze choroba boję, że przytyję. Wiem, że powód śmieszny, ale jest. Powód wcale nie jest śmieszny. Ja byłam w takiej eufori jak rzuciłam palenie że przytyłam 10 kilo :-( [quote name='Basia1244']I dlatego ja sobie w tym pierwszym okresie kupiłam hantelki :) - ludziska jak mnie sie kondycja poprawiła! Oglądałam film i machałam hantelkami - az szkoda, że przestałam - ale nie przytyłam wówczas, za to obecnie puchnę na widok powietrza :D Jak ciężkie miałamś te hantelki? :cool1: [quote name='ocelot']No właśnie... ja po jednej i drugiej ciąży schudłam bardziej niż przed... a tu się boję, że... niestety. kurcze marchewki moze i dobra rzecz? Marchewki niezłe, ale gotowane podobno tuczą :-( [quote name='Basia1968']:evil_lol::evil_lol:Ocelot ja po ciążach schudłam też - laska się zrobiłam, że hoho:evil_lol::evil_lol: ps. to było 21 lat temu, 19 lat temu i 16 lat temu:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Ja po ciążach też schudłam, za to teraz...pożal się panie... Może namówię męża na trzecie? :razz: [quote name='elinka'] Gdy widziałam na ulicy, że ktoś pali papierosa zazdrościłam mu. Jeszcze długo po rzuceniu nikotyny miałam bardzo realne sny, że zapaliłam papierosa. Na szczęście budziłam się przerażona, a zaraz potem szczęśliwa, że to był tylko sen, że jednak nie wypaliłam tego papierosa. Jezu! Elinka! Czemu Ty opowiadasz mojew sny? :-o i skąd o nich wiesz? :cool1: Quote
Basia1968 Posted November 26, 2009 Author Posted November 26, 2009 ale jesteśmy podobne:evil_lol::evil_lol: Quote
Basia1244 Posted November 26, 2009 Posted November 26, 2009 Jak ciężkie miałamś te hantelki? :cool1: Zaczynałam od półkilowych i to było dla mnie straszne wyzwanie - ręce bolały okrutnie przez pierwsze dni ... ale po 2 miesiącach kupiłam sobie kilowe - i wówczas ręce znów bolały - totem próbowałam łączyć tak chwytając razem w łapki te kilowe i ółkilowe,ale na tym etapie moją gimnastyczno-siłową przygode zakończyłam. Trochę żałuję, bo wówczas nigdy nie bolał mnie kręgosłup i mogłam dużo dźwigać tobołów,a teraz niestety kręgosłup czasami daje się we znaki ni i jak tak sobie o tym myślę, to chyba te hantelki z szafki wyjmę i znów zacznęmachać! Quote
Agmarek Posted November 26, 2009 Posted November 26, 2009 Basia1244 napisał(a):Jak ciężkie miałamś te hantelki? :cool1: Zaczynałam od półkilowych i to było dla mnie straszne wyzwanie - ręce bolały okrutnie przez pierwsze dni ... ale po 2 miesiącach kupiłam sobie kilowe - i wówczas ręce znów bolały - totem próbowałam łączyć tak chwytając razem w łapki te kilowe i ółkilowe,ale na tym etapie moją gimnastyczno-siłową przygode zakończyłam. Trochę żałuję, bo wówczas nigdy nie bolał mnie kręgosłup i mogłam dużo dźwigać tobołów,a teraz niestety kręgosłup czasami daje się we znaki ni i jak tak sobie o tym myślę, to chyba te hantelki z szafki wyjmę i znów zacznęmachać! 3-kilowe dla mnie za ciężkie. Kupiłam sobie więc takie kilowe. Syn mi je zarekwirował i nie chce oddać :cool1: Zaraz chyba z nim porozmawiam na poważnie :mad: :evil_lol: Quote
Basia1244 Posted November 26, 2009 Posted November 26, 2009 nie no 3 kilo to dla mnie też za ciężkie, ja zaczynałam od pół kilo w każdej łapce. Quote
ocelot Posted November 26, 2009 Posted November 26, 2009 no dobra wczoraj to 1,60: ) dzisiaj 40: ) czyli razem 3, 20: ) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.